problem odwrotnie

01.09.05, 17:11
większość postów można skrócić do następującej frazy: "przedtem było super, 5
x dziennie, teraz do kitu 1 x rok, pomóżcie, co robić?"
moim zdaniem jest to kompletnie fałszywe postawienie zagadnienia. ja bym
raczej zaczął od:
1) dlaczego było na początku fajne?
2) co było dla mnie najwazniejsze, na co zwracałam/zwracałem najwięcej uwagi?
3) co mnie teraz najbardziej u partnera denerwuje?
4) czym ja (wg. mnie) najbardziej partnera zniechęcam?
5) czy znudziłem się partnerem, czy zpowszedniał?
6) czego oczekuję od seksu - czy parter może mnie to dać?
7) itd.

jakie były/są wasze największe przeszkody, które się w międzyczasie pojawiły?
    • mojanoga Re: problem odwrotnie 01.09.05, 20:57
      Praca,praca,praca...Można zwariować:(
    • oczydiabla Re: problem odwrotnie 02.09.05, 09:41
      Odpowiedź jest bardzo prosta.
      1)Na początku było tajemniczo, elektryzująco, magicznie... bo dopiero się
      poznawaliśmy. Dlatego było fajnie.
      2)Najważniejsze było być ze sobą, czuć właśnie to co w pkt.1. Nic poza tym się
      nie liczyło.
      3)Najbardziej denerwuje mnie to na co wcześniej nie zwracałam(em) uwagi po
      czułem to co pkt.1 i najważniejsze było to co pkt.2.
      4)Zniechęcam partenara tym, że już zniknęły zjawiska ujęte w pkt.1 i 2.
      5) Spowszedniałem po przez codzienną, nieuniknioną prozę życia.
      6) Partner mógłby mi to dać, ale zważywszy na pkt.1,2,3,4,5 nie bardzo mu się
      chce
      7)itd.
    • morbius1 Re: problem odwrotnie 05.09.05, 10:23
      ilość postów skłania mnie do stwierdzenia, że w zasadzie nikt nie ma problemów i
      ta cała rubryka to tylko dla zabicia czasu :-( albo...
      albo nikt nie chce się zastanowić co tak naprawdę "nie gra". oczywiście, zawsze
      wygodniej jest stwierdzić: teraz nie pasuje i on/ona jest winny. :-((
      • aiszka4 Re: problem odwrotnie 05.09.05, 11:37
        oczywiście, zawsze
        > wygodniej jest stwierdzić: teraz nie pasuje i on/ona jest winny. :-((

        i jeszcze dodać:
        - czy jedynym rozwiązaniem jest kochanek/kochanka??? (czyt.: właściwie mam już
        kogoś na oku)
        - nie chcę skrzywdzić partnera, dzieci (czyt.: nie udało mi się do końca zatłuc
        sumienia i mam jeszcze wyrzuty)
        - ale jak na forum przeczytam, że w takiej sytuacji to partner sam mnie wpycha
        w ramiona innego/innej, że nieuczciwość jest ok. byleby się nic nie wydało, to
        właściwie po co mam się wysilać, starać, pracować nad związkiem - skoro prawie
        wszyscy tak robili, robią, albo planują zrobić i nie widzą w tym nic złego, ba -
        są szczęśliwi w takich sytuacjach - to nie będę się wyłamywać - PRZECIEŻ MNIE
        SIĘ NALEŻY, A TO NIE MOJA WINA
        :(((((((((((
        do doopy
        • morbius1 Re: problem odwrotnie 05.09.05, 13:30
          ślicznie, ale nie o to chodziło. pytanie było: co się zmieniło, że przedtem
          wszystko pasowało a teraz już nie? jaka wg. mnie jest przyczyna zmian?
          aiszka4, ty komentujesz stan faktyczny a nie jego przyczyny/ewolucje. :-)
Pełna wersja