problemy sie zaczely, gdy...

10.09.05, 10:04
bylam jeszce w ciąży. A teraz juz przestałam liczyć na jakąś poprawę.
Najpierw ja nie pociągałam go, teraz on mnie. Nie umiem już się podniecić,a
jak sie trafi sporadyczny seks raz na pół roku, jest on obciązony pietnem
wymagań i oczekiwań. Ja wtedy wmawiam sobie, że jest mi dobrze, że nareszcie
kryzys minął, że pierwsze koty za płoty, ale teraz bedzie juz coraz lepiej.
Niestety jest tylko gorzej. po kazdej próbie. A teraz juz nie mam ochoty
próbować. jestem młoda, całe życie przede mna, ale fakt, że az nim raczej już
mi sie nie uda, a z kim innym, nie mogałbym, doprowadza mnie do podśiadomej
przewlekłj depresji. Ujawnia sie ona przy kazdym innym małym niepowodzeniu,
nie tylko wtedy, gdy jestem na niego zła, ale i w innych sytuacjach, np. gdy
się uderzę, to chce mi sie płakać i od razu myślę sobie o tym, czy
kiedykolwiek jeszcze doznam rozkoszy cielesnych.
Wspomniałabym, że z kim innym nie mogłabym. Sprawdziłam to. Była mała
zdradka. Wyszła na jaw oczywiście w głupi sposób i długo po fakcie. Chociaż
mija rok od incydentu, ja o tamtym wciaz myslę, to chore. Wiem, że nie jest w
żadnym wypadku interesujący dla mnie i, że po tygodniu bycia z nim znudziłby
mi sie, ale mielismy kilka przyjemnych chwil. Do seksu nie doszło, bo by
wszystko popsuł, ale było wszystko oprócz penetracji.
teraz , gdy myslę o zdradzie, wiem, jak on na nią reaguje,tak świadomie już,
nie mogłabym. Poza tym Widzę jakie toksyczne jest to dla mie. Z kolei odejśc
nie potrafie. Mamy cudowną córeczkę, kochamy ją strasznie i chcemy być
rodziną. To w końcu jest dla mnie prawdziwa wartośc, być może warta
poswięcenia, o ile tamten problem nie zacznie na nia oddziaływać.
Na razie to tyle.
A w tym forum troche mnie wkurza, jak ktos skarży się, że jego dziewczyna nie
może z rzucić kilku kilo z pupy, a on stosuje kosmetyki Vichy dla męzczyzn.
Niestety nasze czasy są zwodnicze. liczymy na pigułke szcęścia. Jakby jakiś
krem miał cos załatwić. Może zdrowie to podstawa, ale na pewno nie zaczyna
sie od skóry...
    • scur Re: problemy sie zaczely, gdy... 10.09.05, 21:07
      nie zazdroszcze sytuacji...
      jak juz zdradzac, to tak, zeby sie to absolutnie nie wydalo ;-)
      pozostaje tylko rozmowa, rozmowa i rozmowa! a jesli nie poskutkuje - rozwiazanie
      drastyczne. Koniecznie musisz zrobic cos, zeby skonczyla sie depresja: cos tylko
      dla siebie, zadbaj o siebie, zapisz sie na jakis kurs. Wtedy zmieni Ci sie
      perspektywa, zmieni sie tez sytuacja.
      ps. absolutnie wyglad nie jest najwazniejszy, ale, sama wiesz, faceci to
      wzrokowcy. Nie trzeba koniecznie ladowac w siebie kilku pensji, ale...
      pozdrawiam
      • joanmarie Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 03:25
        z checia zapisalabym sie na jakis kurs,tylko na jaki? sama dalabym kilka...
        jesli chodzi o sfere wlasnego ja, nie mam sobie wiele do zarzucenia. robie
        calkiem wporzo fotki i wogole dzialam, wystawy, festiwale, konkursy, a wyglad,
        biegam codziennie i stosuje diete, i to mi wystarcza do tego, by nie czuc sie
        nieatrakcyjna
        • ewolwenta Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 03:30
          Wiec, czemu jest źle? Czy to jest kwestia niespełnianych oczekiwań? Twoich czy
          jego? Komu jest źle przy tych próbach? Dlaczego jest źle??
          • joanmarie Re: problemy sie zaczely, gdy... 13.09.05, 22:43
            przepraszam za spozniony zaplon, ale nie zawsze jest jak pisac...
            odkad weszlam po raz pierwszy na to forum, a bylo to nie dawno, zaczelam sie
            jeszcze bardziej zastanawiac nad tym i ...w tym momencie on jest dla mnie jak
            brat, ale nie jako facet. Nawet nie mam ochoty na pocalunek. Ostatnio jest
            naprawde coraz gorzej, chyba zaczelam sie nawet przy nim krepowac. Kiedys
            wogole nawet na to nie zwracalam uwagi. Naleze raczej do "wyzwolonych". I to
            dla mnie nowosc. Owszem chodze czasem na golasa, ale wole sie ubierac w
            samotnosci. Na prawde mnie to sama dziwi. A z prob bylam pewnie ja bardziej
            niezadowolona, chociaz sama nie wiem,=. Jemu tez nie wychodzilo to najlepiej i
            wiedzial o ty. A jak wiadomo meska duma... W sumie nie wiem czy aj sie
            staralam, zreszta o ile dobrze sobie przypominam ostatnia proba byla w maju
            moze a przed , w listopadzie i ani jedna nie byla na trzezwo.
            • ewolwenta Re: problemy sie zaczely, gdy... 14.09.05, 09:35
              A inne sfery życia? Pełna zgodność czy drobne i niej drobne zgrzyty na
              codziennym polu walki?

              A gdyby spróbować okazać odrobinę czułości ale bez presji na zbliżenie. Jak on
              na to reaguje? Czy w ogóle Wam się to zdarzą? Piszesz, że on nie ma ochoty na
              pocałunek, ale czy to niechęć przed prawdopodobnym zbliżeniem, czy w ogóle
              niechęć do dotyku?
              • joanmarie Re: problemy sie zaczely, gdy... 14.09.05, 19:49
                To ja nie mam ochoty go caalowac i nie mam ochoty na czulosci. Jedynie lubie
                przytulanie, a wczoraj jak zaczal mnie dotykac i sie podniecac, ja nie moglam
                tego dlugo wytrzymac. Tak wogole to tak jak mowie. Wlistopadzie przed ostatnio,
                a ostatnio w w maju.
                Inne sfery raczej w porzadku. Mysle ze lepiej trudno by mi bylo trafic na
                takiego faceta.
                • ewolwenta Re: problemy sie zaczely, gdy... 15.09.05, 09:18
                  Więc co Cię odrzuca? Lek przed ponownym niepowodzeniem? Może coś innego?
    • mamatyzi Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 00:07
      mam podobny problem. Też zaczęło się w ciąży. Gdy urodziła się córeczka pojawił
      się problem bolesności. Przeszło po roku gdy przestałam karmić piersią.
      Kocham męża, ale seks mógłby dla mnie nie istnieć, nigdy go nie inicjuję,
      ochota nie przychodzi ot tak sobie, najdziwniejsze jest to, że przed ślubem
      było inaczej.
      Czasem się rozkręcam, bywa, że po alkoholu.
      Ja chyba nie potrafię pogodzić tych trzech ról, matki, żony i kochanki, i
      jeszcze znaleźć miejsce dla siebie. Jestem tylko matką i spełniającą obowiązki
      żoną, dla siebie nie mam czasu w ogóle.
      W zasadzie jak się zastanowić to aktualnie nie robię nic co sprawiałoby mi
      przyjemność, jestem sfrustrowana i zmęczona, nie czuję się kobieco.
      To by było na tyle.
      • ewka691 Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 00:39
        Dziewczyny, uspokujcie sie juz i nie biadolcie. Już to wszystko przerabiałam i
        uwierzcie mi ,że kazda młoda matka to przerabia. To nie znaczy ,że trzeba do
        tego przejść jakby nic sie nie stało. początki sa trudne, niepowiem. ale
        najważniejsze jest to, co się dzieje w waszych głowach. To własnie to jest
        chore, . Dajcie sobie troche luzu. Jesteście dobrymi matkami i żonami, musicie
        koniecznie znależć czas dla siebie i i spełniać swoje potrzeby, wówczas druga
        strona zacznie was dostrzegac i spojrzy jak na równorzędnego partnera. jezeli
        to osiągnięcie , to i sprawy sexu poprawia się wbrew waszym oczekiwaniom.
        Pamietajcie, o zycie jest wasze i wy decydujecie jak je przeżyć.
        • pyza.buleczka Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 05:13
          Ja myślę, że tu jest pole do popisu dla mężów. Po porodzie wszystko się zmienia
          w psychice kobiety, dużo w jej ciele. Seks powinien być ukierunkowany przede
          wszystkim na nią, na jej przyjemności, aby ja z powrotem rozbudzić, musi
          poczuć, że nadal jest atrakcyjna, pożądana. Potrzeba tu dojrzałości,
          wyrozummiałości faceta i, no cóż, musi być dobrym kochankiem, pięć minut tutaj
          nie wystarczy.
          Joanmarie, Twój problem jest poważniejszy. Piszesz, że wcześniej Ty męża nie
          pociągałaś, teraz Ty nie masz ochoty...to śmierdzi jakimś głębszym kryzysem.
          Czy wy w ogóle się jeszcze kochacie? Musicie poszukać przyczyn w sobie, nasze
          rady niewiele tu pomogą
          • alinaw1 Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 13:46
            Po pierwszym porodzie odstawiliśmy sex na bok. Przeżycia porodowe były dla mnie
            głęboko traumatyczne. A poza tym dziecko ciągle płakało, było szalenie
            absorbujące. Seks był ostatnią rzeczą o jakij bym pomyślała. Mąż dał za
            wygraną. Tak było 18 miesięcy-żadnych pretensji, zgrzytów, zniecierpliwienia
            itd. Gdy nasz synek przespał po 2 latach noc- wróciłam do równowagi ale noce z
            mężem nie były już takie jak zaraz po slubie... Zaszłam znów w ciążę. Zamiast
            radosnego oczekiwania- stał się koszmar - ciągłe kłótnie, ciche dni,
            upomnienia. Zycie z własnym mężem zaczło przypominać życie z niechcianym
            lokatorem pod jednym dachem. Córeczkę rodziłam przez cc, co pozwoliło uniknąć
            problemów jak przy pierwszym porodzie. Szybko doszłam do formy.Ale nadal jest
            źle. I gdy słyszę, że najlepszym lekarstwem na polepszenie atmosfery w rodzinie
            jest łóżko- to ma do tego krytyczny stosunek (sic!). Jak można się kochać
            (nawet z osobistym mężem) skoro w życiu codziennym nie iskrzy, skoro jest źle?
            Skąd takie recepty? Moje koleżanki twierdzą, że w dzień kłóćą się z mężem, w
            nocy godzą. Może przy jakiś drobnych nieporozumieniach ma to sens ale nie na
            dłuższą metę. Tak oto zostaliśmy BIAŁYM MAŁŻEŃSTWEM...
            • ewolwenta Re: problemy sie zaczely, gdy... 11.09.05, 14:01
              One się nie godzą przez seks. One rozładowują stres. Za parę lat łóżko będzie
              kojarzyło się im wyłącznie z kłótnią.
              To absolutna bzdura SEKS NIE SŁUŻY DO GODZENIA, to rodzaj komunikacji i
              wzajemnego dawania sobie radości.

              Niestety jak się coś psuje to nie od razu a powoli i stopniowo. Czasem latami.
              Tyle też trzeba czasu i cierpliwości by naprawić, co się popsuło. Tu trzeba
              woli obojga i ogromnego wysiłku.

              Masz rację, że najpierw trzeba rozwiązać sprawy poza łóżkowe.
              A poza tym, co z lękiem przed kolejną ciąża?
          • joanmarie Re: problemy sie zaczely, gdy... 13.09.05, 22:59
            wlasciwie Twoj komentarz mi sie najbardziej spodobal, bo...Wlasnie sama juz nie
            wiem, jakim uczuciem go obdarzam. Braterskim. Ale wiadomo seks zbliza, to raz.
            I moze gdyby byl, toby bylo lepiej. A dwa, bywal tez seks bez milosci.
            • mamatyzi Re: problemy sie zaczely, gdy... 14.09.05, 23:09
              A może to jest tak, że gdy dwoje ludzi się kocha to w końcu odnajdzie drogę do
              siebie?Ja kocham swojego męża iw iem, że on mnie też. Myślę, że to się jakoś
              wszystko poskłada. Gdybyśmy oboje tak nie myśleli to pewnie któreś zrobiłoby
              już skok w bok.
              Też czasem mam wrażenie, że żyję z kumplem pod jednym dachem, czy też bratem.
              Są jeszcze różne okoliczności, przyczyny tego, że jest tak a nie inaczej. Może
              trzeba spojrzeć bardziej w siebie, może jesteśmy czymś zaabsorbowane i te myśli
              nie pozwalają nam do końca zapomnieć się w seksie i znaleźć w nim przyjemność.
              Wierzę, że kiedy w końcu zanjdę pracę, wyjdę z domu do ludzi będę wyglądać jak
              kobieta (a nie jaj mama z piaskownicy), to się zmieni. A może wcześniej?
              Ależ ze mnie dzisiaj optymistka....no tak mąż poszedł do pracy na nocną zmianę,
              mogę w spokoju poczytać książkę...
        • matko74 Re: problemy sie zaczely, gdy... 30.09.05, 14:41
          BRAWO!!! Utrafione w sedno!

          ewka691 napisała:

          > Dziewczyny, uspokujcie sie juz i nie biadolcie. Już to wszystko przerabiałam
          i
          > uwierzcie mi ,że kazda młoda matka to przerabia. To nie znaczy ,że trzeba do
          > tego przejść jakby nic sie nie stało. początki sa trudne, niepowiem. ale
          > najważniejsze jest to, co się dzieje w waszych głowach. To własnie to jest
          > chore, . Dajcie sobie troche luzu. Jesteście dobrymi matkami i żonami,
          musicie
          >
          > koniecznie znależć czas dla siebie i i spełniać swoje potrzeby, wówczas druga
          > strona zacznie was dostrzegac i spojrzy jak na równorzędnego partnera.
          jezeli
          > to osiągnięcie , to i sprawy sexu poprawia się wbrew waszym oczekiwaniom.
          > Pamietajcie, o zycie jest wasze i wy decydujecie jak je przeżyć.
    • ewcia1976 Re: problemy sie zaczely, gdy... 14.09.05, 00:46
      A u mnie inaczej niż u Was. Seks jest jedyną rzeczą, która z mężem nam się
      udaje. On twierdzi,że jestem najlepszą kochanką na świecie, mówi że kocha. A ja
      czuję się samotna i upokorzona a wszystko przez zdradę i picie, które wtedy się
      zaczęło(podobno poprzez wyrzuty sumienia). Z jednej strony powoli zbieram się do
      odejścia, z drugiej - wierzę,że odnajdzie się ten facet z przed.
    • ewolwenta Niezapominajka do tablicy!!! 20.09.05, 09:15
      Zostałaś poproszona o ustosunkowanie się do problemu autorki wątku :) Czekamy.
    • ewolwenta Re: problemy sie zaczely, gdy... 20.09.05, 09:43
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=29117403&a=29270982
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=29117403&a=29271657
    • reneek Re: problemy sie zaczely, gdy... 30.09.05, 13:15
      Jakie te problemy wbrew pozorom podobne.
      W ciąży czułam się odrzucona – bo nie było ciepła, wyrozumiałości, brak chęci
      pomocy i problemy z dogadaniem się. Z mojej strony podświadomie z powodu braku
      czułości i pewnie seksu, a u niego? Brzydził się mną? Nie akceptował mojego
      ciała? Karmię, więc pewnie dalej nie jestem atrakcyjna w jego oczach. Naprawde
      nie wiem...
      Ale co najgorsze – teraz on jest dla mnie odpychający. Myślę, że ja już z niego
      zrezygnowałam i boje się co będzie. Mamy dziecko, wspólne mieszkanie no i
      mielisby być razem po grób, a ja nie mogę na niego patrzeć, taki mam żal. Czy
      to minie, czy to hormony płątaja mi takie figle, czy może się to jeszcze
      zmienić? Czy ktoś przezyl szczesliwe zakonczenie takiej historii?
      Pozdrawiam
      Renee
    • matko74 Re: problemy sie zaczely, gdy... 30.09.05, 16:10
      Słusznie zauważyłaś o oddziaływaniu problemu na rodzinę. Pamiętaj, że Ty i
      Twoje potrzeby w tym układzie też sa ważne. Zawsze coś poświęcamy i idziemy na
      ustępstwa, bo na tym opiera się partnerstwo. Wszystko ma jednak swój kres i
      poziom absorpcji. Zastanów się jaki jest Twój? Nie potrafiłbym żyć z kobietą,
      dla której nie jestem atrakcyjny i w której nie byłbym w stanie obudzić
      namiętności.

    • marialaskipelna Re: problemy sie zaczely, gdy... 30.09.05, 16:25
      A ja myślę, że to kwestia hormonów. Ciąża to tornado w organizmie kobiety.
      Zapytaj lekarza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja