mam wszystko a ja szukam romansu...

13.09.05, 23:18
witam wszystkich:-))

no coz mam faceta ktory gdyby mogl uchylil by mi nieba-kocham go ..ale tak naprawde nie kreci mnie fizycznie-tzn nie pociaga..kiedy sie kochamy jest super...ale zeby do tego doszlo musi sie czasem niezle nagimnastykowac...no i od dawna chodzilo mi po glowie "jakby to bylo z kims innym?"nie szukalam nikogo- to byla sfera mysli -przypadek sprawil ze poznalam kogos<gosc ma kogos>i teraz z tym przypadkiem spotykam sie coraz czesciej...i co dziwne choc gosc nie jest zupelnie w moim typie a wystarczy 5 min spedzonych razem i jest tak namietnie ....pieszczotom nie ma konca..nie poznaje siebie ...sex jest tak blisko...powstrzymuje mnie resztka mojej moralnosc...ale to juz resztka...jak dlugo to wytzrymam nie wiem...kiedys bylam pewna ze nie zdradze a teraz jestem pewna ze zdradze..choc moj facet..robi wszystko zebym byla szczesliwa...najgorsze jest to ze nie mam zadnych wyrzutow ...to wszystko jest chore...NIC NIE ROZUMIEM:-((( HELP
    • mjkmjk Jeszcze jedna.... 13.09.05, 23:29
      Nie chce być niegrzeczny, ale..... ale będę. Otóż jeszcze jedna, której się w
      czterech literach przewróciło (znów cytując mojego św. pamięci dziadka). Za pół
      roku na tym forum napisze post w rodzaju "co ja najlepszego zrobiłam",
      albo "miałam wszystko i wszystko straciłam". Mogę tylko polecić parę wersów z
      piosenki Lemara: If There'S Any Justice. Warto się wsłuchać i zastanowić czy
      opłaca się zmarnować tyle pięknych wspomnień dla paru krótszych uniesień i
      fantazji.
      • niutka10 Re: Jeszcze jedna.... 15.09.05, 08:11
        mjkmjk...i tu się z Toba zgadzam :-)
        • piotr_a_m Re: Jeszcze jedna.... 16.09.05, 23:50
          a ja nie zgadzam sie kompletnie. Potrafie zrozumieć autorkę wątku. Sąludzie,
          który całe zycie szukają aż do skutku i potrafią dla tego czegoś naj wiele
          zaryzykować
          • tomek_abc Re: Jeszcze jedna.... 17.09.05, 00:24
            wielu szuka nie wiedząc czego....
            • piotr_a_m Re: Jeszcze jedna.... 17.09.05, 11:03
              nie mniej pozwulmy im na to kazdy ma prawo do własnego szczescia...
              • niutka10 Re: Jeszcze jedna.... 18.09.05, 12:31
                alez ja jej nie zabraniam niech szuka szczęscia
                tylko niech zostawi faceta a nie chcialaby miec ciasto i zjesc ciastko
                • niutka10 Re: Jeszcze jedna.... 18.09.05, 12:33
                  ufff...mialo byc ...zjesc i miec :-)
            • katetoja Re: Jeszcze jedna.... 04.10.05, 15:46
              Dobrego seksu! Czegóż by innego?
      • kresio Re: Jeszcze jedna.... 19.09.05, 10:01
        sprawa jest prosta .. twój facet kocha cię "głupia " miłością... tłumaczę
        niestety ludzkan psychika jest tak skonstrupoawan że bardzo szybk
        osie "przyzwyczaja zarówno do dobrego jak do złego w związku z tym rejestruje
        głównie zmaiany (albo upadki , albo wzloty.. Wkonsekwekcji jeżeli jest constans
        zaczyna byc nudno i źle i dlatego szukasz brak bodźcówe
        .. ale do rzeczy jak powiedział molier " Miłosc jest jak maso, od czasu do
        czasu należy je schłodzic , abyświeżosć zachowało" i to wydaje sie być
        odpowiedzią dlaczego jest tak jak piszesz...
      • yacobs1 Re: Jeszcze jedna.... 07.10.05, 21:56
        mjkmjk napisał:

        > Nie chce być niegrzeczny, ale..... ale będę. Otóż jeszcze jedna, której się w
        > czterech literach przewróciło (znów cytując mojego św. pamięci dziadka). Za
        pół
        >
        > roku na tym forum napisze post w rodzaju "co ja najlepszego zrobiłam",
        > albo "miałam wszystko i wszystko straciłam". Mogę tylko polecić parę wersów z
        > piosenki Lemara: If There'S Any Justice. Warto się wsłuchać i zastanowić czy
        > opłaca się zmarnować tyle pięknych wspomnień dla paru krótszych uniesień i
        > fantazji.
        Masz racje. Kobieta to taka istota ze najpierw zrobi glupstwo a potem dopiero
        sie zastanowi co tak naprawde zrobila. Kobieta po prostu mysli inaczej.
    • szczery43 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 00:36
      Nie ma zdrady nei ma wyrzutów. Przyjdzie zdrada to i wyrzuty się znajdą...
    • ralphie Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 08:22
      Pięknie krytykujecie, poprostu bosko. No tak ale krytykować jest najprościej, rzucać kamieniami...
      Jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma jakieś swoje potrzeby o różnych priorytetach... Czy będziesz szczęśliwy(a), gdy jesteś głodny jak lew, a ktoś najbliższy spełni Twoje drugie marzenie i kupi Ci samochód? To głodu nie zabije...
      Owszem można nawpierniczać się piachu albo trawy...
      Natasha, no cóż, raczej nie ma czego Ci zazdrościć... sam byłem w podobnej sytuacji i nie podpowiem CI co masz zrobić, bo cobyś nie zrobiła to i tak będzie nie tak. Zdradzisz, będą wyrzuty, nie zdradzisz będzie niedosyt, miła perspektywa co? :) No chyba, że jedno z drugim w sprytny sposób połączysz...
      • ankamk78 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 11:46
        Zgadza sie.
        A co do zdrady to ona juz nastapiła, bo przeciez pieszczoty z innym to juz
        zdrada, no chyba ze sie myle....a emocjonalnie to Ty go juz zdradzilas.
        • ralphie Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 10:12
          przymknijmy na to oko i udajmy, że nic nie było ;) Najważniejsze, żeby człowiek potrafił się opamiętać i wrócić na właściwą ścieżkę...
          • iwonek11 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 10:19
            tylko że czasami to nie takie proste zawrócić a przy tym wszystko do okoła
            stwarza okazję i co wtedy?
            • ralphie Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 10:23
              pomyślec o własnym sumieniu w obliczu krzywdy wyrządzonej drugiej osobie (która może nawet o tym nie wiedzieć)...
              • iwonek11 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 10:27
                ale nie myśli się o zdradzie tylko o niewinnym spotkaniu kogoś nowego tylko że
                nie ma pewności jak to się skończy
                • ralphie Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 14:49
                  Zatem jesli ma się świadomość swojej słabej silnej woli, spotkania unikać... Z drugiej jednak strony, w ten sposób to mozna się zakopać i w ogóle spotkań i płci przeciwnej unikać.
                  Poza tym jest coś takiego jak hamulec rozsądku... no i takie słowa, które kiedyś usłyszałem: "Nie rób niczego, czego potem możesz żałować"...
                • flatronn Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 20:56
                  Nie ma niewinnych spotkań
    • xapur Zadaj więc sobie pytanie: Po co i dlaczego? 14.09.05, 12:00
      Gdyby człowiek kierował się tylko emocjami to pewnie do dzisiaj biegalibyśmy z
      maczugami. Biologia jest fascynująca, to bicie serca, gorąco i takie tam. Ale
      po to właśnie jest rozum, by nad tym panować. Proponuję podjąć radykalne kroki
      naprawcze póki jeszcze jest co naprawiać.
    • jack20 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 12:09
      "...to wszystko jest chore...NIC NIE ROZUMIEM"
      Chora prawdopodobnie jestes ty, a raczej twoja wyobraznia nad ktora nie umiesz
      racjonalnie panowac. Podniecaja cie ekstrema nawet kosztem innych, kiedys
      bliskich. Po sobie zostawiasz spustoszenie.
      I tak to juz bedzie trwalo dopuki ktos nie ptraktuje na "twoj sposob".
    • kawitator Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 12:20
      ie rozumiem.? Szukasz usprawiedliwienia czy akceptacji???
      Faceci odpowiedzą Ci -głupia dziwko i będą Ci życzyć wszystkiego najgorszego
      czyli wydania się sprawy oraz pozostania samotną na wieki wieków
      Wczuwają się w rolę Twojego faceta bowiem ich kobieta tez może im wyciąć taki numer
      Kobiałki zaczną opowiadać jakie to trudne skomplikowane i właściwe to dlaczego
      nie tylko bądź dyskretna i będą Ci życzyć aby Ci się udało i wszystko pozostało
      tajemnicą
      Wczuwają się w Twoją rolę bowiem mogą same być w takiej sytuacji
      Statystycznie masz 50 % szans, że sprawa wyjdzie na jaw i drugie 50 że się
      ukryje Twoja decyzja co zrobisz dużą dziewczynka wszak jesteś a moralnie sprawa
      jest jednoznaczna i żadna nawet najbardziej wydumana interpretacja czy
      uzasadnienie tego nie zmieni.

      Oczywiście w sytuacji gdyby to facet napisał że ma super zonę co to mu chce
      nieba przychylić kochającą itd a on sie pieści z inną i szukał
      usprawiedliwienia aby mógł się z nią przespać w to oczywiście głosy były by
      wprost przeciwne
      • margarita17 jestem kobietą i tez nie pochwalam 14.09.05, 12:30
        moim zdaniem igrasz na bardzo cienkiej strunie, zastanów się co jest nie tak,
        czemu cię tamten facet pociąga. I zawsze patrz na to z drugiej strony, a moze
        on twój mężczyzna też ma kogoś kto jest nim zainteresowany, jakbyś się czuła
        gdyby on tak emocjonalnie się angażował...
        Zastanów się co jest w żcyiu najwazniejsze i nie myśl, że to tylko chwila i
        zaraz się z tego wyplączesz, bo tak nie bedzie. Tym bardziej tamten facet to
        chyba tylko ciekawostka tak jak mówisz, inne emocje, trochę ukrycie, atmosfera,
        wszystko takie inne. Ale co z tego, dla tych kilku chwil emocji czy warto???
        Zerwij z nim albo pogadaj ze swoim facetem - odswież związek . I miej jaja, nie
        mozna miec dwóch pieczeni. Myśle żę nikt, a szczególnie facet który jest dla
        ciebie naprawde ok, nie zasługuje na to aby doprawiać mu rogi.
        • pomidorekk Re: jestem kobietą i tez nie pochwalam 14.09.05, 15:12
          a ja byłam w identycznej sytuacji.
          Miałam kochającego chłopaka ( 5 lat razem), a do seksu musiałam się zmuszać.nie
          pociagal mnie fizycynie.
          I poznałam kogoś kto mnie strasznie pociagał, no i zdradziłam i nie miałam
          wyrzutów sumienia.
          i zdecydowalam sie na zwiazek z tym drugim i jestem z nim juz 2 lata i nie
          zaluje mojej decyzji. wyrzuty sumienia mialam troche poxniej, ale wiem, ze
          oboje jestesmz teraz szczesliwi w innzch zwiazkach, wiec w sumie dobrze sie
          wszystko skonczylo. ale to moja historia, twoja niekoniecznie musi wzgladac tak
          samo....
          • margarita17 Re: jestem kobietą i tez nie pochwalam 14.09.05, 15:27
            czyli sprawdziłaś, pociągał cię i zerwałaś, a gdyby ten drugi cię nie pociągał
            to nie zerwałabyś tylko za jakiś czas spróbowała z trzecim , czwartym... A
            ten "niepociągający" by czekał i myślał że wszystko jest ok :(
            Wiem, każdy patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń....
            .
          • bigos1970 Re: jestem kobietą i tez nie pochwalam 15.09.05, 10:48
            przez pięć lat zmuszałaś się do seksu?To chore,facet przez 5 lat łudził się,że
            wszystko jest ok...
    • liley11 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 16:18
      A po co jeses z tym facetem? Przeciez go nie kochasz.
    • dreamsville Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 19:06
      tak, tak krytykować łatwo... jesteś w trudnej sytuacji - fakt.
      powiedziałbym NIEBEZPIECZNEJ !.
      błędna decyzja może kosztować wiele...
      tylko czy my, którzy wiemy tak mało, możemy być pewni co będzie błędem?
      wsłuchaj się "w siebie", zdecyduj, i potem ponieś tego konsekwencje, złe lub
      dobre.

      no i jeszcze jedno: jeśli szukasz romansu - nie masz wszystkiego !

    • natasha07 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 22:05
      dziekuje wszystim za slowa pociech i krytyki..nie wiem czego oczekuje piszac tu...wiem ze nie ma zlotego srodka..mi naprawde nie jest latwo tak zyc..na poczatku nie mialam zadnych wyrzutow..ale teraz mam i to coraz wieksze..postanowilam sobie ze nie bedzie sexu miedzy nami ...ale co ja sie oszukuje ja obiecywalam sobie ze z tym gosciem nie bedzie niczego a teraz sex wisi w powietrzu...czuje sie jakbym miala dwie osoby w glowie -jedna mowi ze nie warto robic takiego swinstwa a druga mowi ze zycie jest takie krotkie..dlaczego nie sprobowac choc raz ..tylko jeden...wszystko zaczelo sie od tego ze brakowalo mi w moim zwiazku tego dreszczyka tych emocji jakie sa miedzy ludzmi kiedy zaczynaja sie poznawac ..odkrywac..ja tak bardzo chcialam to poczuc choc przez chwile jeszcze raz...wiem powiecie dziewczyno takie jest zycie na poczatku zawsze patrzysz tylko na siebie i swiata poza soba nie widzisz a pozniej..no coz takie jest zycie...straszny metlik w mojej glowie... i po co mi to wszystko :-((
      • tabooo Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 14.09.05, 22:14
        pamietaj o badaniach lekarskich AIDS. Ta kilkominutowa przyjemnosc moze skonczyc
        sie w grobie.
        Dlatego jest wazne miec jednego (uczciwego) partnera
        • petar2 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 15.09.05, 09:14
          tabooo napisała:
          > pamietaj o badaniach lekarskich AIDS. Ta kilkominutowa przyjemnosc moze
          > skonczyc sie w grobie

          Tak, właśnie, niech przedstawi aktualne badania, zaświadczenie o niekaralności
          (różni dewianci się kręcą) i opinię z ostatniego miejsca pracy/szkoły a potem
          zdecydujesz.
          Aha, może zarobki za ostatnie 3 miesiące i niezaleganie z ZUSem, co?
          To tak na wypadek jakby coś się trafiło, lepiej wiedzieć na jakie alimenty
          można liczyć.
          Ostatnio modne staje się też weryfikowanie transakcji bankowych i giełdowych,
          oświadczeń majątkowych i PITów. Ostrożności nigdy za wiele ;-)
          Tylko jak się zaprze np z tymi transakcjami giełdowymi to nie nalegaj. Może
          kandydat wrażliwy i Twoją kampanię ... tfu, amory uzna za brutalne, zrezygnuje
          i zaszyje się w jakichś ostępach.
          Nie skorzystasz ani Ty ani inne dziewczyny, szkoda by było ...
      • dreamsville Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 15.09.05, 10:38
        poszukaj rady jeszcze tu:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22830
        tam patrzą na te sprawy mniej krytycznie.

        powodzenia i uszy do góry :)
        • ambx To wszystko przez... feromony!!! 17.09.05, 11:23
          ...co ta chemia wyprawia z mózgiem, Nataszko... Uzależnienie przechodzi po paru
          miesiącach. Myślę, że lepszy moralniak niż wieczne niespełnienie. Zrób tak:
          Umów się z gostkiem na jedną, dwie może trzy dyskretne sesje typu "ostry seks".
          Przy odrobinie zdrowego rozsądku nie zachorujesz ani nie zajdziesz. Absolutna
          dyskrecja - bo wam obojgu na tym zależy. Niech to pozostanie słodkim i
          grzesznym wspomnieniem młodości. Twój rogaty marzeczony też na tym zyska, bo
          podświadomie będziesz się starała zrekompensować mu zdradę. A jeśli nadal
          będzie ci "chemicznie obojętny" lub na seksualnym minusie - szukaj dalej.
          • ewolwenta Re: To wszystko przez... feromony!!! 17.09.05, 11:41
            I tak oto dylematy moralne trapiące ludzkość od zarania cywilizacji zredukowane
            zostały do matematycznego równania.
            • ania19755 Re: To wszystko przez... feromony!!! 19.09.05, 12:13
              widziałam ten film , rzeczywiście wzruszający.
      • xapur "Niewierna" - radzę obejrzeć. 19.09.05, 11:15
        To film z Diane Lane w roli niewiernej i Richardem Gere w roli zdradzonego
        męża, który notabene zrobił wszystko czego zapragnęła małżonka. Chciała
        mieszkać na wsi - zamieszkali na wsi. Miała piękny dom, sporo forsy, dziecko i
        kochającego męża. Ale przystojny nieznajomy wydał się taki pociągający...
        Reszty nie opowiadam dla tych co jeszcze nie widzieli. Przytoczę tylko jeden
        cytat. Diane rozmawia z koleżankami o zdradzie i jedna z nich mówi, że to jest
        jak "lepienie garnków" - takie hobby. Przyjemna odskocznia. Natomiast druga
        stwierdza krótko: "To się zawsze kończy katastrofą". Prorocze słowa.
        • petar2 Re: "Niewierna" - radzę obejrzeć. 19.09.05, 11:18
          > Przytoczę tylko jeden
          >cytat. Diane rozmawia z koleżankami o zdradzie i jedna z nich mówi, że to jest
          > jak "lepienie garnków" - takie hobby. Przyjemna odskocznia. Natomiast druga
          > stwierdza krótko: "To się zawsze kończy katastrofą". Prorocze słowa.

          Gdyby tak było, kroniki kryminalne zajmowały by połowę miejsca w gazetach.
          • xapur "Katastrofę" można różnie rozumieć... 20.09.05, 09:38
            Np. dla polskich polityków byłaby to klęska wyborcza i konieczność powrotu do
            uczciwej pracy (czyli odpadają fuchy w radach nadzorczych itp). Dla kobiety
            ze "Złotego wybrzeża" katastrofą byłoby pokazanie się publicznie w
            obciachowych/tanich ciuchach. W filmie katastrofa była rzeczywista.
            • petar2 Re: "Katastrofę" można różnie rozumieć... 20.09.05, 10:37
              > Np. dla polskich polityków byłaby to klęska wyborcza i konieczność powrotu do
              > uczciwej pracy (czyli odpadają fuchy w radach nadzorczych itp).

              Dla polityków porażka wyborcza jest wpisana w ryzyko zawodowe więc to żadna
              katastrofa. A miejsca w radach nadzorczych to raczej ochłap, ich "biznes" leży
              gdzie indziej.

              > Dla kobiety
              > ze "Złotego wybrzeża" katastrofą byłoby pokazanie się publicznie w
              > obciachowych/tanich ciuchach.

              Przy dzisiejszej modzie i ekstrawagancji trudno na pierwszy rzut oka powiedzieć
              jakie ciuchy są obciachowe.

              Dla mnie katastrofa to coś tragicznego, nieodwracalnego. Ty raczej
              mówiąc "katastrofa" masz a myśli wpadkę, niepowodzenie.

              > W filmie katastrofa była rzeczywista.

              Tak. Ale jej przyczyną było przypadkowe zabójstwo Francuza a nie romans
              znudzonej żony.
              • xapur Re: "Katastrofę" można różnie rozumieć... 21.09.05, 23:42
                petar2 napisał:
                "Dla mnie katastrofa to coś tragicznego, nieodwracalnego. Ty raczej
                mówiąc "katastrofa" masz a myśli wpadkę, niepowodzenie.
                W filmie katastrofa była rzeczywista.
                Tak. Ale jej przyczyną było przypadkowe zabójstwo Francuza a nie romans
                znudzonej żony."

                Mówiąc katastrofa mam na myśli katastrofę. W filmie dla Richarda, Diane, a już
                w szczególności dla Francuza to była katastrofa. Oczywiście to skrajny
                przypadek takiego finału romansu. Niemniej często kończy się nieodwracalnie.
                Mniej lub bardziej tragicznie. Wszystko gra dopóki nic się nie wyda (pomijając
                sumienie, choć dzisiaj to niemodny balast). Jeśli prawda wychodzi na jaw
                efektem są również nieodwracalne zmiany w życiu bohaterów. Rozpad rodziny itp.
                itd. Oczywiście nie zawsze, ale zdarza się.

                "Złote wybrzeże" - tą nazwą autorka pamiętnika określiła bogatą dzielnicę w
                Szwajcarii, pełną snobów i znudzonych kobiet, dla których nieodpowiednie
                ubranie (czytaj: nieakceptowane przez otoczenie, czyli nie dość drogie i nie
                modne) jest prawdziwą katastrofą, gdyż może być przyczyną utraty twarzy
                wśród "znajomych".Pisałem o tym w jednym z wątków.
      • flatronn Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 21:02
        natasha07 napisała:

        > dziekuje wszystim za slowa pociech i krytyki..nie wiem czego oczekuje piszac
        tu
        > ...wiem ze nie ma zlotego srodka..mi naprawde nie jest latwo tak zyc..na
        poczat
        > ku nie mialam zadnych wyrzutow..ale teraz mam i to coraz
        wieksze..postanowilam
        > sobie ze nie bedzie sexu miedzy nami ...ale co ja sie oszukuje ja obiecywalam
        s
        > obie ze z tym gosciem nie bedzie niczego a teraz sex wisi w powietrzu...czuje
        s
        > ie jakbym miala dwie osoby w glowie -jedna mowi ze nie warto robic takiego
        swin
        > stwa a druga mowi ze zycie jest takie krotkie..dlaczego nie sprobowac choc
        raz
        > ..tylko jeden...wszystko zaczelo sie od tego ze brakowalo mi w moim zwiazku
        teg
        > o dreszczyka tych emocji jakie sa miedzy ludzmi kiedy zaczynaja sie
        poznawac ..
        > odkrywac..ja tak bardzo chcialam to poczuc choc przez chwile jeszcze
        raz...wie
        > m powiecie dziewczyno takie jest zycie na poczatku zawsze patrzysz tylko na
        sie
        > bie i swiata poza soba nie widzisz a pozniej..no coz takie jest
        zycie...straszn
        > y metlik w mojej glowie... i po co mi to wszystko :-((

        A powiedz mi jeszcze jedno. Gdybyś naprawdę tego nie chciała, to dlaczego się z
        nim spotykasz. Możesz go np. unikać.
    • stefan855 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 18.09.05, 07:15
      Ciekawi mnie jak długo jesteście małżeństwem
      • flatronn Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 01:40
        Z uwaga przeczytalem ten tekst. Mnie tez ciekawi ile lat trwa wasz zwiazek
        • natasha07 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 03:14
          jestesmy ze soba 8 lat
          • margarita17 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 16:25
            Jak nie jesteście małżeństwem to próbuj, może zapytak partnera czy tez nie
            chicałby popróbować :))
            bez przesady, ale moze dobry (inny) seks bedzie przyczyna dobrego (innego)
            związku.
            A jak jesteście i jest ci w miarę ok, to daj spokój. Dla tych kilku chwil
            adrenaliny i uniesienia - nie warto.
            A, jak nie zerwiesz tamtego kontaktu bedzie ci jeszcze trudniej.
            Pytanie może byc też takie: dlaczego ludzie w ogóle zdradzają?
          • flatronn Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 20:48
            I co? Już ci się odechciało? Dlaczego nagle lgniesz do innego i to jeszcze do
            kogoś, kto jak piszesz kogoś ma? Ma żonę i np dziecko? Jak tak to powinien
            zarobić w pysk. Sory za szczerość ale w takiej sytuacji taki z niego facet jak
            z patyka kilof. Ciekawe gość, którego robisz na szaro coś wie a czego się
            domyśla. Gdzieś tu wiele pisałaś o zaufaniu. To jest to zaufanie? Dlaczego więc
            wymaga się od faceta pewnych moralnych zasad a od kobiety nie. I wreszcie nie
            uważasz, że świetnie się bawisz robiąc tego gościa w balona? Ciekaw też jestem,
            czy ci dwaj faceci mieli wątpliwą przyjemność spotkania się. Ładnie sobie ten
            nowy pomyślał o twoim facecie - coś w stylu widzę przed sobą rogacza i jam to
            sprawił. Nie myślałaś o tym?
    • savil2 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 19.09.05, 12:28
      A ja odpowiem krótko.Zrób to ,tylko nie angażuj się.Żadnych uczuć,te zostaw dla
      męża.Czysty sex,jednorazowy.I facetowi nie rób żadnych złudzeń.
    • dorisasm mam wszystko a ja szukam romansu... 19.09.05, 19:07
      Mam podobną sytuację...10 lat udanego związku, 2 dzieci a w głowie buzuje...
      Nigdy nie zdradziłam i nie chcę doprowadzić do tego, ale zdaję sobie sprawę, że
      gdyby była okazja w stylu wieczorka babskiego czy jakiejś imprezki, gdzie
      byłąbym solo i byłyby sprzyjające warunki (dyskrecj!!!) a pojawiłby się ktoś
      nieznajomy znający sztukę ostrego flirtu, chemia by zadziałała...to nie wiem co
      by się zdarzyło... Najgorzej jest, gdy jednak są rozbierzności w temperamencie i
      dopasowaniu erotycznym - nie oszukujmy się - JEST TO BARDZO WAŻNE w związku. Tak
      jak ktoś napisał - nie mamy wpływu na to, co się komu śni, tak nie mamy wpływu
      na to, co nas rajcuje i podnieca. A mnie akurat podnieca bardzo miłość do męża i
      jednoczesnie adrenalina lekkiego SM, dominacji meskiegoi nieznajomego i sex od
      tyłu, a mąż tego nie lubi.
    • anais_nin666 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 13:52
      Doskonale rozumiem Natashę07.
      Monogamia nie jest mocną strona naszego gatunku. Kultura nam ja wpaja, normy
      obyczajowe, a nie nasze ciała. Gdy jesteśmy z kims długo w 1 związku zaczyna w
      nas rodzic sie potrzeba zmiany. To sądzę czeste, moze nie kazdy potrafi sie do
      tego przyznac. To, ze jednak nie zdradzamy, to kwestia naszej moralnosci,
      uczciwosci wobec partnera.
      Czlowiek to jednak zwierze ciekawskie i czasem owa uczciwość przegrywa z chęcią
      spróbowania czegoś nowego.Czy to zle, ze chcemy odmiany? Ze mamy pragnienia?
      Nie. To normalne.
      Trudno wlaczyc z fizycznoscia. Z pragnieniem nowości, doznan. Wielu osobom sie
      to udaje, innym nie. Staram sie zrozumiec obie postawy. I tych zdradzajacyh i
      tych potrafiacych powsciagnac swa chuc dla dobra związku.
      nie rozumie nic z tego co sie z nia dzieje..., a to tylko Natura daje o sobie
      znac. Natasha zaczyna "wariowac", bo obarczona zestawem zasad, norm wie co
      wypada , a co nie - zdaje sobie sprawe, ze jej rozterki sa niemoralne. Przecież
      porządna dziewczyna nie powinna mieć takich myśli. Ale ma.
      Co z tym zrobic? Nie mam pojecia. Kazdy musi za i przeciw rozwazyc sam. Nie
      zazdroszczę tej wewnętrznej wojny postu z karnawałem.
      • szczery43 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 14:10
        Jesteś wielka :D

        Natomiast Natasha się myli - najwyraźniej nie ma wszystkiego skoro czegos jej
        brak :)
        • yacobs1 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 07.10.05, 22:00
          szczery43 napisał:

          > Jesteś wielka :D
          >
          > Natomiast Natasha się myli - najwyraźniej nie ma wszystkiego skoro czegos jej
          > brak :)

          a ja uwazam ze Natasza ma za duzo w d***. Jej facet po prostu robi blad i to
          ogromny: jest dla niej za dobry. Wiem jedno, nie mozna takim byc dla kobiety
          (nie chodzi tu o przemoc czy cos innego). Bo poznej sie to tak konczy. Zdradą
          partnerki.
      • petar2 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 14:30
        No tak, dylemat.
        Może dla ułatwienia odwołajmy się do analogii.

        Mamy przepisy ruchu drogowego obowiazujące wszystkich poruszających się na
        drogach publicznych. Z czasem coraz bardziej restrykyjne.
        No i niektórzy się stosują. Są to albo wyznawcy prawa albo początkujący
        kierowcy, szczęśliwi, że wogóle poruszają się do przodu.
        Wśód nich są i tacy co mają pojazdy niezdolne do przekroczenia 50km/h między
        jednymi światłami a drugimi. A i tacy co wyjeżdżają tylko w niedzielę (nafta
        coraz droższa).
        Jest jednak spora grupa (ba, znaczna większość) która mniej lub bardziej łamie
        te przepisy.
        I znów można powiedzieć o takich co robią to w granicach rozsądku biorąc pod
        uwagę własne predyspozycje, warunki i możliwości pojazdu i jakieś ograniczenia,
        powiedzmy +30km/h ponad ograniczenia.
        Ale bywają maniacy przekraczający bez wahań 1,0 "siwca" a i straceńcy
        jednośladowi. Cóż, skoro fabryka dała 3x więcej niż można to żal nie potestować.
        Oczywiście czeka na nich cały repertuar: radary, fotoradary, tajniacy, blokady
        na koła itd itp
        Jednym słowem zabawa w policjantów i złodziei - samo życie. W razie wpadki
        łapówka dla "smerfa", da się żyć.

        Czy sytuacja, że wszyscy stosują się do przepisów spowodowałaby raj na ziemi?
        Możliwe. A może spowodaowałaby zakorkowanie miast i odcinków dróg.
        Tak czy inaczej na razie to utopia.

        Nikt rozsądny nie podważa zasadności istnienia przepisów. To jednak nie prawo
        kształtuje nasze życie.
        Bardziej balansowanie między realizacją własnych potrzeb, rozsądkiem i
        podpowiedziami nstynktu samozachowawczego.
    • infomed Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 14:28
      To nie jest chore kochana:)))))) na sam widok swojego faceta musi Ci się robic
      gorąco i wilgotno:) ja mam tak nawet po latach, i nie martw sie brakiem wyrzutów
      sumienia ja kiedys w sytuacji zdrady też ich nie miałam i nic na to nie
      poradzisz, wróciłam do domu i spytałam męża jak minął dzien bez cienia
      zażenowania:)) trzymaj sie i przemysl wszystko, pamietaj tylko ze zdrada
      wszystko zmieni w Twoim życiu
    • dorisasm mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 18:02
      Ja - mimo szczęśliwego związku opratego na miłości - wciąż pamietam sprzed kilku
      lat romansik (/) w pracy, któremu b.długo się opierałam, ale ten pierwszy
      pocałunek w służbowym samochodzie to było trzęsienie ziemi (naprawdę!!!).
      Potem załatwiając sprawy służbowe "na mieście" widząc jedynie JEGO samochód
      dostawałam palpitacji serca a ciśnienie skakało do poziomu chyba 300. To byłą
      chemia...
      ale sięrozmarzyłam...
      i tego mi brak :-(
      • ralphie Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 20.09.05, 18:52
        walcz z tym, walcz!! :)
        Ale takie miłe wspomnienia zapadają w pamięci, prawda? ;) Tylko nie przenoś wspomnień do rzeczywistości, a czeka Cię naprawdę miłe życie... :)
      • dreamsville Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 29.09.05, 11:33
        wiem o czy mówisz :-) niestety nie widuję JEJ samochodu na mieście, więc brak
        takiej chemii jest jeszcze dotkliwszy,
        no cóż, trzeba patrzeć z nadzieją w przyszłość ...
    • loppe Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 29.09.05, 13:29
      "to wszystko jest chore...NIC NIE ROZUMIEM:-((( HELP"


      A jakie znaki zodiaku?
    • strzelec0001 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 29.09.05, 13:48
      zawsze to coś innego i nie znanego dlatego czlowiek do tego dazy ale to nie
      wszystko pozdrawiam papa
    • flatronn Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 20:55
      > zymuje mnie resztka mojej moralnosc...ale to juz resztka...jak dlugo to
      wytzrym
      > am nie wiem...kiedys bylam pewna ze nie zdradze a teraz jestem pewna ze
      zdradze
      > ..choc moj facet..robi wszystko zebym byla szczesliwa...najgorsze jest to ze
      ni
      > e mam zadnych wyrzutow ...to wszystko jest chore...NIC NIE ROZUMIEM:-((( HELP

      I ciebie to wnerwia? Co robi ten gość abyś była z nim?
      • zdradzony2005 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 21:13
        miej odwage swojemu powiedziec co sie z Toba dzieje? Moze terapia związku?
        Niektórym pomaga...
        • flatronn Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 05.10.05, 21:20
          zadaje pytania natashy07 bo chce wiedziec
    • yacobs1 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 08.10.05, 08:30
      Proponuje ci wizyte u psychiatry, moze masz natretne mysli? Zastanow sie nad
      tym.
      A tak powaznie to razde ci zerwac wszystkie kontakty z tym obcym. Moze byc ci
      ciezko, ale sama nawazylas sobie tego piwa, wiec teraz cierp. Sluchaj a moze ty
      jestes takim typem czlowieka, ktory lubi cierpiec?
      Wiesz co to empatia? Chyba nie, bo seks przeslania ci oczy kobieto!
      Zastanow sie jak ty bys sie czula gdyby to twoj chlopak cie zdradzal?
      Jak bys sie czula, no jak??? Masz ogromna szanse zniszczyc cos fajnego u was,
      piszesz ze twoj chlopak jest cudowny i wspanialy. To o co ci chodzi?
      Myslisz ze ten nowy jest lepszy od twojego chlopaka? Mylisz sie, bo seks
      przeslania ci oczy i normalne myslenie!! Poradze ci cos jeszcze: zrob
      sobie "sama dobrze" kilka razy zanim zrobisz krok do zdrady. Pamietaj zdrady
      sie nigdy nie wybacza.
    • ankamaria2 Re: mam wszystko a ja szukam romansu... 11.10.05, 01:00
      ja bym sie dala zerznąc informujac faceta ze tylko seks wchodzi w gre
      jednorazowo.I w gumce koniecznie. Jak zrobi to ok to dałabym moze jeszcze
      kiedys i tyle. A mąż to mąż trzeba z nim być na dobre i zle.
    • zydmason Re: POTĘPIENIE 11.10.05, 01:12
      typowy przyklad królowej śniegu czy hieny, która jest syta, ale jeszce obgryzie
      tego trupa, bo nikt nie patrzy. otóż MOC PATRZY i dzień wyrównania rachunków
      krzywd nadejdzie, a wówczas powrócą upadłe anioły i serca zdrajców wypełnią
      czarną rzekę. amen.

      nie rób tego dziewczyno ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja