Sprawy seksu-męski punkt widzenia

16.09.05, 22:00
Witam wszystkich!!!
Na forum przyznam się trafiłem nie przez przypadek,moja żona ostatnio
przesiaduje tutaj często,nieznam jej nicku więc niewiem co wypisuje i na
jakie tematy się wypowiada,niewazne.Ja jednak postanowiłem napisać Wam jak
wygląda sprawa z mojego punktu widzenia.
Jesteśmy małżeństwem z 3-letnim stażem.Rok temu urodziło się nasze pierwsze i
upragnione dziecko.Byłem z żoną przy porodzie,początkowo podchodziłem do tego
z niesmakiem i niechęcią,no ale ostatecznie podjąłem decyzję,że jednak
powinienem być w tym czasie przy niej,bo ją naprawdę kocham,wiedziałem jakie
to dla niej ważne.Byłem widziałem od A do Z,nie żałuję,chociaż bałem się
jednego,że żona już nie będzie mnie tak bardzo rajcować niż
wcześniej.NIepomyliłem się.Minęło ok 2 m-ce od porodu żona była na
kontroli,lekarz powiedział że wszystko O.K.więc zaczęła robić podchody w
łóżku,prosiła byśmy spróbowali się pokochać,to spróbowaliśmy.po jakimś czasie
jeszcze raz i jeszcze.Za każdym razem to ona wychodziła z inicjatywą,ja nie
mogłem,nie chciałem.Ona nalegała,mówiła jakie to dla niej ważne,ja niestety
nie czułem już takiej podnięty,jak kiedyś.I zaczęło się wszystko sypać między
nami,z dnia na dzień było coraz gorzej.Kłóciliśmy się i kłócimy nadal nawet
teraz mam w domu piekło.Szkoda gadać.Pojawienie się dziecka bardzo nas
zmieniło i oddaliło od siebie,żona zrobiła sie przez to bardziej nerwowa,nie
do wytrzymania,ja dostalem lekkiego świra na punkcie dziecka,opiekuje sie jak
mogę prawie wszystko przy nim robie,uważam sie za dobrego tatusia i
męża,oboje ich kocham i chcę dla nich jak najlepiej.Jeśi chodzi o seks nie
mam dużych potrzeb,mi naprawdę wystarczy raz na 2,3 tygodnie,żona nie może
sie z tym pogodzić dla niej to jest za mało,wypomina mi cały czas o tym jak
po porodzie musiała mnie zmuszać do seksu,wmawiała mi i sobie że niechcę sie
z nią kochać,bo mi obrzydła,bo napatrzyłem sie za dużo podczas porodu i teraz
mam schize i seksu może nie być dla mnie.Przyznam ze jest trochę w tym prawdy
nie będę ukrywał,ale co ja mam zrobić.No co???Kocham ją,ale seks z nią już
mnie nie rajcuje.Inna sprawa to taka,że w ciągu dnia jestem bardzo zabiegany
praca,dom,zakupy,znowu praca,dom,dziecko i naprawde wieczorem nie mam ochoty
na nic,mam dosć i chcę żeby dzień się jak najszybciej skończył,wiec
zasypiam.A żona?? co z żoną oczywiście znów pretensje że ją zaniedbuję i tak
w koło macieju.Jednak ona tylko pamięta o swoich potrzebach o moich już
nie.Do tego też mógłbym isę przyczepić,ale niechce robić większej wojny w
domu od tej jaką mam.
    • ewolwenta Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 16.09.05, 22:07

      To mi brzmi jak syndrom przemęczonej młodej mamy.

      A inne panie cię „rajcują”?

      • ix-ygreg-zet Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 16.09.05, 22:17
        Przyznam szczerze ze nawet sie za żadną nie oglądam,chyba straciłem "jaja"

        Gdybyś znała moją żonę,ona wiecznie w ruchu,nigdy nie jest zmęczona,ma takiego
        powera i jeszcze wieczorem błaga o seks.
        • 1ss26 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 16.09.05, 22:23
          mój mąż by się z pewnością zamienił...ja natomista świetnie cię rozumiem....wracam padnięta do domu po pracy i na nic nie mam ochoty....a o sexsie już nie wspomnę...koszmar....nie rozumiem jak ludzie się przy tym odstresowują..dla mnie to kolejny stres...
        • ewolwenta Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 16.09.05, 22:26
          Czyli wyluzuj.
          Zdarza Ci się robić coś tylko dla siebie?
          Na pewno się zdarza ale czy masz z tego poczucie satysfakcji?
          A może masz wrażenie (i żal?) że tylko spełniasz obowiązki?
        • mia-majta Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 21.09.05, 15:46
          A ja rozumiem Twoja żone bardzo. Dla mojego męż to kolejny stres dlatego
          postanowil go unikac
      • marcin1973 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 17.09.05, 00:47
        To trzeba rano działać albo w środku nocy!!!!Jak się prześpisz 2-3 godzinki. To
        jest jazda wtedy!!!
        ewolwenta napisała:

        >
        > To mi brzmi jak syndrom przemęczonej młodej mamy.
        >
        > A inne panie cię „rajcują”?
        >
        • marcin1973 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 17.09.05, 00:50
          wiem coś o tym bo mam dwa Trolle w domu, które do grzecznych i czystych
          stworzeń nie należą.

          marcin1973 napisał:

          > To trzeba rano działać albo w środku nocy!!!!Jak się prześpisz 2-3 godzinki.
          To
          >
          > jest jazda wtedy!!!
          > ewolwenta napisała:
          >
          > >
          > > To mi brzmi jak syndrom przemęczonej młodej mamy.
          > >
          > > A inne panie cię „rajcują”?
          > >
    • mala_us Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 17.09.05, 06:31
      Od jakiegos czasu probuje znalezc odpowiedz na pytanie dlaczego moj mezczyzna
      tak bardzo sie odemnie oddalil,oczywiscie fizycznie.Mamy podobny problem do
      Twojego z ta tylko roznica,ze ja nie rodzilam jeszcze dzieci.Nie wszczynam tez
      klutni z tego powodu,nie namawiam.Nie chce aby robil cos wbrew
      sobie.Zastanawiam sie jak dlugo jeszcze wytrzymam,a wytrzymuje kolejny z 8
      miesiecy.Hmmmmm...a potem mowia ,ze kobiety to k....y bo zdradzaja i odchodza.
      • niezapominajka333 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 17.09.05, 12:20
        No tak, może robili gdzieś badania, jak narodziny dziecka i obecnośc przy
        porodzie wpływają na poziom testosteronu u niektórych mężczyzn. Może pora iśc
        do lekarza i to sprawdzic, zamiast godzic się z zerowym libido i frustrowac
        żonę.
        A nawet, gdyby to było tylko skoncentrowanie się na roli ojca, nie uważasz,
        że dla dobra małżeństwa warto poszukac pomocy u specjalisty?
        • ambx Sprawdź Testosteron! 17.09.05, 12:43
          XYZ!
          Czas na ABC. Jak wymiękłeś - to może jakieś... korepetycje z francuskiego? Idź
          sam do lekarza i sprawdź sobie poziom hormonów. Nożna go uregulować
          farmakologicznie. Zawsze uważałem, że obserwowanie porodu jest wbrew naturze.
          Ale skoro to zrobiłeś - to musisz sie wykurować - albo będziesz mężczyzną, albo
          przyszłe rodzeństwo twego dziecka będzie... przyrodnie.
          • ania19755 Re: Sprawdź Testosteron! 17.09.05, 12:51
            wiecie co, ja bym nigdy nie chciała aby mój mąż uczestniczył w porodzie,może
            też z obaw w/w ale moim zdaniem to głupie!bo teraz taka moda?aczkolwiek
            cieszyła by mnie jego obecność w szpitalu - ale nie na porodówce.Poprostu żle
            bym się psychicznie czuła,gdyby tam był.Mnie nie dziwi fakt,że mężczyżni potem
            odsuwają się od żony,to dość silne przeżycie i dużo zostaje w pamięci,a obraz
            nie za ciekawy,pomimo że rodzi się upragnione dziecko.Kobiety powinny się
            zastanowić.
            • woman-in-love Re: Sprawdź Testosteron! 17.09.05, 13:30
              wygąda mi to na męża Dosi ;-)))))
              • ewolwenta Re: Sprawdź Testosteron! 17.09.05, 13:34
                Dosia nam ostatnio zniknęłą :(
                • ankamk78 Re: Sprawdź Testosteron! 17.09.05, 21:52
                  Tak to czytam i chyba sie jeszcze zastanowie nad obecnoscia M przy porodzie.
                  Swoja droga znam dosc duza liczbe szczesliwych tatuskow uczestniczacych w
                  narodzinach dziecka i wszyscy jak jeden maz byli zachwycenie, a i ich zycie
                  intymne na tym nie ucierpialo. Może stałeś po niewłaściwej stronie łóżka
                  porodowego?!
                  • marakon Re: Sprawdź Testosteron! 18.09.05, 00:00
                    W porodzie uczestniczylem (jak wielu). Stoi sie grzecznie za glowka przyszlej
                    mamusi
                    i trzyma za raczke. Niewiele stamtad widac i jak ktos nie chce to nigdzie nie
                    musi zagladac.
                    Zona mowila ze bylem potrzebny. Nie wiem jak wspolny porod moze miec cos do
                    seksu po.
                    U mnie nie bylo wplywu. pozdro.
              • dosia.samosia LOL 23.09.05, 14:59
                Brzmi jak mój mąż faktycznie.DDD Tyle, że mój nie był przy porodzie więc
                argument o tym, że się napatrzył odpada.
            • annam-s Re: Sprawdź Testosteron! 21.09.05, 10:11
              A ja rodziłam z mężem niedawno i było to jedno z najlepszych doświadczeń w
              NASZYM życiu!! MYŚLĘ, ŻER NALEŻ WSŁUCHAĆ SIĘ W SIEBIE I ZDAĆ NA WŁASNĄ
              INTUICJĘ: CHCEMY OBOJE, TO RODZIMY RAZEM, NIE TO NIE, A MODZIE NIC DO TEGO. ja
              czując wspasrcie męża lepiej się czułam, pewniej. Wiedziałam, że zadba o
              wszystko, a ja spokojnie mogłam się skupić na akcji porodowej. Póki byłam w
              stanie, gadaliśmy sobie i tp, a potem mąż po prostu dbał o mój komfort, skoro
              nic więcej nie mógł :)
    • michalek98 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 20.09.05, 15:42
      Słuchaj,
      Nie poddawaj się, w gruncie rzeczy bez seksu z własną żoną trudno znieść
      wszystkie inne problemy. Ja na początku (też po urodzeniu dziecka) miałem
      problemy, ale dzięki mojej żonie udało się wrócić do normy. Potem było drugie
      dziecko, już bez problemu. A teraz tylko czekam kiedy będę znów wieczorem ja
      mieć w ramionach. Tylko niestety dzieci są już coraz starsze i coraz później
      musimy zaczynać, a żona nieraz idzie spać ;-)
      Podsumowując razem można dużo, tylko trzeba chcieć, a bycie przy porodzie nic
      nie zmienia.
      Więcej radości ;-)
    • orales73 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 20.09.05, 16:51
      również byłem przy porodzie i nie miało to żadnego wpływu na moje hormony czy
      spojrzenie na żonę. To wspaniała chwila, widzieć narodziny dziecka, poza tym
      byłem żonie potrzebny - nie byłem tam w celu oglądania porodu. Nie trzeba
      patrzeć na te wszystkie rzeczy, o których mówicie. Zająć trzeba się rodzącą
      kobietą...
      • sprzedam Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 20.09.05, 16:58
        Jeśli w kimś wygasa naturalna potrzeba seksu to znajdzie setki wymówek.
        • nikita371 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 21.09.05, 12:33
          Mój mąż był obecny przy obu porodach, a starsza córa ma już 11 lat. Jego
          zainteresowanie zarówno moją osobą jak i seksem jest nadal ogromne. Przecież
          nikt nie każe przyszłemu tatusiowi oglądać porodu ( pewnie sama bym tego nie
          wytrzymała), chodzi o to by być przy żonie, wspierać ją, potrzymać za rękę.
          Obecność męża w tak ważnej chwili jest nie do przecenienia. Uważam że bardzo
          cementuje związek i rodzi bardzo silną więź między ojcem a maleństwem.
    • matko74 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 21.09.05, 16:28
      Podstawowy niefart w Twoim przypadku jest prozaiczny:
      KOBIETA NIE MOŻE WIERCIĆ DZIURY W BRZUCHU FACETOWI, KTÓRY NIE JEST PRZESĄDZONY,
      ŻE CHCE BYĆ PRZY PORODZIE!!! Tym sprawiła, że nie potrafisz spojrzeć na sex tak
      jak kiedyś, jej miejsca intymne już nie są tymi samymi, wszak stamtąd przysżło
      na świat Twoje dziecko. Ta świadomość Cię blokuje. Było wielce prawdopodobne,
      że tak się stanie, jeśli nie przejawiałeś chęci uczestniczenia przy porodzie.
      Nie każdy chce mieć kontakt z widokami, które akurat dla mnie są niesamowite i
      ja sam chciałem brać udział przy porodzie!
      • sioma1 Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 22.09.05, 20:46
        Trochę to dla mnie dziwne. Młody, chyba zdrowy facet po narodzinach dziecka
        unika swojej pani a seksu boi się jak ognia. Ćzłowieku, jeśliś chłop to nie
        zachowuj się jak rozkapryszona za przeproszeniem baba. Weź się w garść i nie
        pękaj. Mam wielkie doświadczenie w małżeństwie, bo 30 letnie i moja pani też
        rodziła choć w tamtych czasach przy porodzie się nie asystowało.Po powrocie do
        domu z porodówki, żona prosiła mnie o pomoc przy higienie krocza, bo takie było
        pokiereszowane i poszyte. I co miałem jej nie pomóc. Skoro prosiła to znaczy że
        miała do mnie zaufanie, a wstyd poszedł w kąt.I nie odczuwałem potem
        jakiegokolwiek dyskomfortu.A seks przyszedł po jakimś czasie i do dziś nie mamy
        z tym problemu. Może czasami nie wszystko nam wychodzi jak powinno, ale składam
        to na karb wieku.
    • iiiiioiiiii nie odpychaj swojej żony!!! bo nie wytrzma i ... 22.09.05, 22:58
      będzie ktoś inny..
    • dosia.samosia Re: Sprawy seksu-męski punkt widzenia 23.09.05, 15:02
      Żona jest nerwowa z braku seksu. Zdziwiony?
      Skoro jak twierdzisz "kochasz" to weź pod uwagę potrzeby kobiety.
      Jeśli nie masz na nią ochoty to wyprowadź kobietę z błędu, niech ma jasność
      sytuacji i świadomie zadecyduje co dalej z tak pięknie rozpoczętym związkiem.
      A jeśli chcesz tkwić w układzie w jakim tkwisz to pogódź się z tym, że prędzej
      czy póxniej dostaniesz piękne poroże. Zresztą założyłabym się, że już masz...
Pełna wersja