Chciałem się tylko wyżalić (długie)

22.09.05, 21:33
Witam Wszystkich,
od jakiegoś czasu przeglądam to forum, trafiłem tu szukając jakichkolwiek
informacji, które mogłyby pomóc ratować zamierające współżycie w moim
małżeństwie.

Lektura wielu wątków najpierw natchnęła mnie otuchą. Po pierwsze: że nie
jestem sam z takim problemem. Po drugie, że są osoby, którym udało się
poprawić swoją sytuację.

To już ósmy rok małżeństwa. Na początku było całkiem nieźle. Potem żona
zaczęła się angażować w pracę (nawet nie w sensie długiego przesiadywania w
biurze tylko cały czas o tej pracy myślała i się przejmowała). Półtora roku
temu urodziło się nasze dziecko. Od tego czasu obserwuję dalsze i znaczące
obniżenie częstotliwości (jeżeli tak wolno powiedzieć) współżycia.

W łóżku na pewno nie jestem geniuszem, choć w znaczącej większości
przypadków (ależ statystyka nie pasuje do tego tematu!) żona osiąga niemały
orgazm. Wzorem piękności też na pewno nie jestem, ale wydaje mi się, że
odrażający nie jestem. Staram się też być dobrym mężem biorąc na siebie
obowiązki domowe.

Pomimo, że już wcześniej próbowałem różnych sposobów, po przeczytaniu porad
tu udzielonych, postanowiłem jeszcze raz porozmawiać poważnie z żoną. Po raz
nie wiem już który wyjaśniłem jej, że dla mnie seks jest ważny i że raz w
miesiącu to dla mnie zbyt rzadko i że wcale nie chę codziennie i że trzy,
cztery razy w miesiącu zupełnie by wystarczyło. I że ogólnie wydaje mi się, że
jakoś moja pozycja w rankingu ważności u mojej żony spadła (podałem
przykłady). Żona odniosła się ze zrozumieniem, następnego dnia powiedziała, że
przemyślała sprawę i że mam rację. Miałem więc nadzieję i ja na poprawę.

No i niestety, po raz kolejny poniosłem porażkę. Z tej rozmowy żona
zapamiętała wszystko, oprócz kwestii seksu, który był tej dyskusji głównym
motywem. Sama rozmowa też chyba większego efektu nie przyniosła. Chociaż w
całej sprawie nie chodzi przecież o statystyki, to przed tą rozmową
najczęściej zdarzał się seks dwa razy w miesiącu. W tym miesiącu, po rozmowie,
był raz. Aż się boję dalej rozmawiać, bo przy tej tendencji mogę skończyć w
przymusowym celibacie.

No i tak przeglądam ponownie różne wątki na tym forum i piszę właściwie
chyba tylko po to, żeby się wyżalić, bo wychodzi mi na to, że tu chyba już
tylko cud może coś pomóc, bo ludzkie możliwości się skończyły. Sytuacja mnie
męczy, dręczy mnie konieczność uśmiechania się na pomimo tego (no bo męska
duma mi nie pozwoli się przyznać przed innymi, że jestem mało atrakcyjny dla
własnej żony).
Przepraszam za długiego posta, ale takie anonimowe wyżalenie się znacznie mi
ulżyło.

Facet do kitu

P.s. Jeżeli ktoś ma jednak jakiś magiczny sposób, który mógłby pomóc, bardzo
proszę o podzielenie się nim.
    • peter1 Re: Chciałem się tylko wyżalić (długie) 22.09.05, 22:31
      Wiesz, kobiety chyba nie lubia jak facet ma niskie poczucie swojej wartosci. Jak ty się nazwałeś facet do
      kitu, to ona pewnie to w tobie dostrzega. Nie jestem kobietą, ale taki stosunek do własnej osoby to nie
      jest afrodyzjak.
      peter1
      • loppe Re: Chciałem się tylko wyżalić (długie) 22.09.05, 22:48
        Facet jest spoko: dobrze to napisał i ma wyniki (orgazmy żony).
        NiedocenionyCasanova - to byłby nick dla niepewnego swojej wartości męskiej.
      • pustynny Re: Chciałem się tylko wyżalić (długie) 24.09.05, 12:46
        ... Ja to widzę inaczej.. to włąśnie dzięki podejściu żony facet czuje się do
        niczego.. czuję wiele niedpowiedzeń w opisnej sytacji... i niestety nie mam
        dobrych wieści dla faceta.. do... :(
    • iiiiioiiiii nie proś o seks, to niczego nie zmieni!!!! 22.09.05, 22:48
      jeżeli do tej pory rozmowy nie pomogły to i nie pomogą dalej, nie próbuj znów
      rozmawiać, bo będzie tylko gorzej..znajdz sobie kogos na boku
      • loppe Re: nie proś o seks, to niczego nie zmieni!!!! 22.09.05, 22:50
        czyżby żona?
      • flatronn Re: nie proś o seks, to niczego nie zmieni!!!! 03.10.05, 20:29
        To facet z zasadam.
    • margarita17 Rozmawiaj 22.09.05, 23:37
      wiem że to trudne, nie myśl że do żony już nic nie dotrze
      nie skreślaj jej od razu, pogadaj z nią otwarcie raz jeszcze
      To bardzo jest cenne jeśli facet rozmawia, a nie stopniowo się oddala
      zaspokajajac sięna boku.
      albo napisz do niej list. łatwiej ci przyjdzie. Nie poddawaj się i nie mysl o
      sobie że jestes do kitu, jestes jej facetem przede wszystkim! poggadajcie o
      seksie inaczej, zaprpoponuj jej cos, zapytaj co ona lubie najbardziej. Rzeknij
      ze że ty w ogóle lubisz cześciej :)) inaczej będzie narastać w tobie
      frustracja i sytuacja może was przerosnąć.
      Niestety wiem co mowię, nas przerosla i już nic sięnie da zrobić.
      A może trzeba bylo chociaz "lodzika" cześciej robić :))
      • tomek_abc Re: Rozmawiaj 23.09.05, 09:34
        posłuchaj Margarity....
        po iluś latach postu bedziesz miał dość...
        i przestaniesz patrzeć na żone, jak na kogoś z kim można się kochać...
        • flatronn Re: Rozmawiaj 03.10.05, 20:30
          I co wtedy?
      • facet_do_kitu Re: Rozmawiaj 23.09.05, 19:32
        Witam,
        Margarita17 i Tomek_abc, dzięki za dobre słowo. Już tyle tych rozmów było, że
        nie potrafię policzyć, a tendencja, o której pisałem, dodatkowo mnie demotywuje.

        Mimo to, postaram się porozmawiać ponownie.

        Może istnieje jakaś graniczna ilość rozmów, którą trzeba przeprowadzić, żeby
        zaczęły odnosić skutek? Może założenie, że każda rozmowa da pozytywny efekt jest
        zbyt optymistyczne?

        Zastanawiam się jeszcze, że może źle przeprowadzam te rozmowy. Może zbyt mocno
        skupiam się na przekonaniu do swoich racji a powinienem jakoś inaczej rozmawiać?
        No bo co mi z tego, że żona przyzna mi rację, kiedy później rzeczywistość się
        nie zmienia?

        Macie jakieś pomysły?

        pozdrawiam

        FDK
        • anula36 Re: Rozmawiaj 23.09.05, 19:35
          jak widac najlepsza medota w takim przypadku jest metoda naszego ojca
          zalozyciela czyli Marcina- po to sie ma zone zeby egzekwowac seks a nei
          wysluchiwac kolejnych odmow. Tam podzialalo..
          • margarita17 Re: Rozmawiaj 24.09.05, 00:11
            To raz. a dwa nie wymuszaj na zonie przyznawania racj. porozmawiajcie czego ona
            oczekuje, czego ty, powiedz jej że to jest dla ciebie ważne, ze nie chcesz
            szukac na bok, a to moze do tego doprowadzić.
            zeby docenila to że z tobą rozmawiasz. I zachęc ja do francuskiego. W koncy
            jesli cie kocha, to będzie to robić czasem dla ciebie, nie tylko dla siebie.
            Dasz radę.
            a jak emocje biora góre to piszcie.
    • jack20 Re: Chciałem się tylko wyżalić (długie) 24.09.05, 01:11
      Nie ma zlotego srodka w waszym przypadku. Wyglada, ze uczucia z jej strony sa
      out. Byc moze jest szansa jej zmiana sposobu myslenia, jesli wogole ma na to
      ochote. Nie jestes jedyna ofiare egoizmu plci przeciwnej.
      Powinienes sie jej zapytac i dotrzec w czym lezy jej dzisiejsza awersja do
      seksu z Toba. Czy zdaje sobie sprawe z konsekwencji swojego postepowania i jak
      daleko moze zrozumiec ciebie?
      (prawdopodobnie otrzymasz odpowiedz wymijajaca)
      Bez porady wspolnej jednak u seksuologa jej z tego nie wyleczysz.
      W czym jestes do kitu wg Ciebie? Zrozumiec kobiete to czasem sztuka.
      Nie masz tez zadnej gwarancji, ze zgodzi sie na wizyte i bedzie szczera tam w
      odpowiedziach. Sprobuj jednak choc szanse niewielkie widze.
      Bo jej zachowanie jest standartem, gdy babie cos odbije.
      • misia.j Re: Chciałem się tylko wyżalić (długie) 03.10.05, 22:57
        Nie jest powiedziane, że uczucia z jej strony są out, to nie jest takie proste, a być może ona nie zdaje sobie sprawy z tego, co się z nią dzieje i nie umie sobie z tym poradzić. Ja ją rozumiem, bo sama mam podobny problem, tylko rozumiem też mojego męża, więc nad tym pracujemy - na szczęście oboje. Nie mam teraz czasu na dłuższy wywód, ale chętnie podzielę się doświadczeniami na privie:)
    • miki2303 Re: Chciałem się tylko wyżalić (długie) 29.09.05, 21:56
      współczuję, u mnie jest odwrotnie, ja koham seks, a mój mąż jest wiecznie
      zmęczony- w co mu wierzę. Chyba przestałam być dla niego atrakcyjna. Co się
      facetom podoba, co zrobić żeby się na mnie rzucił?
Pełna wersja