Brak seksu

06.10.05, 09:38
Od jakiegoś czasu śledzę to forum,postanowiłam sie dopisać.
Witam wszystkich,nie będę orginalna w naszym małżeństwie również nie ma seksu
i nic nie wskazuje na to,że kiedykolwiek będzie jeszcze tak jak dawniej.
U nas jednym i chyba najgłówniejszym powodem braków zbliżeń był wspólny
poród.Niestety przyznam się,że go namówiłam,przekonałam do tego żeby był ze
mną w tej magicznej chwili i to był mój błąd,nie mogę sobie tego
odżałować,nie przewidziałam tego,że mój kochany mąż nie będzie mógł na mnie
przez to patrzeć.Myślałam że w takiej sytuacji bycie męża przy żonie jest
takie oczywiste i normalne,a jednak nie.Przez to odsuneliśmy sie bardzo od
siebie,minął rok,niezauważyłam poprawy,jest tak jak było wcześniej,to ja
namawiam do seksu,zaczynam rozmowy na ten temat(niewiele dają),próbuję jakoś
dotrzeć do niego,juz niedaję rady,czlowiek zmienił sie niesamowicie.
Druga sprawa jest taka,że on zupełnie przelał swoje uczucia na dziecko,ja
rozumię że to jego to kocha bezgranicznie,świata po za nim niewidzi,szaleje
na dziecka punkcie,a ja??? na mnie już nie ma miejsca odizolował się całkiem
ode mnie,nie przytula, nie całuje,nawet jak dziecko już wieczorem śpi,nie
podejmuje żadnych kroków,nie przejmuje żadnej inicjatywy żeby przytulić sie
do mnie,pogadać,bo on jest już zmęczony!!!Mam tego serdecznie dość,nie chce
żyć ciągle w cieniu,nie chce.Chcę żeby było tak jak dawniej.
Minęło juz dużo czasu,dla mnie za dużo,nie potrafię tak dalej.Juz przestało
mi na nim zależeć,przy nim czuję sie poddenerwowana,niekochana,
nieatrakcyjna,co gorsza tylko matka jego dziecka,kucharka,praczka i
sprzątaczka,wszystko tylko nie żona:(Zgasił we mnie tą iskierkę
namiętności,nie czuję jej i nieodczuwam potrzeb tak jak on.Przez to
zaniedbałam się niezależy mi na tym ,żeby ładnie wyglądać,po co,przecież mój
ukochany nawet na mnie nie zwraca uwagi.Ech długo mogłabym tak jeszcze
pisać,ale będę podnosic sobie bardziej ciśnienia.

Dziękuję tym który przeczytali do końca mój post,poczułam sie odrobinkę
lepiej,bo podzieliłam się o tym z wami.Wygadałam sie trochę,wiem że to nie
sposób na mój problem z mężem.Jestem tak zdesperowana,że nic innego nie
przychodzi mi do głowy,jak tylko się komuś pożalić.

Magda
    • jakobieta1 Re: Brak seksu 06.10.05, 11:38
      Magda, bardzo mi przykro. Czy jesteś pewna, że to przez wspólny poród doszło do
      takiej sytuacji? Napisałaś "chyba", więc może powinniście o tym otwarcie
      porozmawiać.
      A z drugiej strony wydaje mi się, że nie możesz się zaniedbywać. Pewnie
      wszystko przez ten brak poczucia bycia kochaną, pożądaną przestałaś się w
      pewnym sensie czuć kobietą, atrakcyjną kobietą. Ale niestety skoro teraz jesteś
      zaniedbana, to on tym bardziej nie będzie miał ochoty na seks. Wiesz,z takie
      błędne koło.
      Może wspólny poród wcale go do Ciebie nie zraził, ale często tak jest, że kiedy
      pojawia się małe dziecko w domu, to zarówno matka, jak i ojciec są wyczerpani i
      po prostu mogą nie mieć siły na chwile pełne uniesień. Może tak było w Waszym
      przypadku, ale nie porozmawialiście w porę, on myśli, że Ty coś tam sobie
      myślisz i tak tkwicie w punkcie wyjścia. Albo on może np. myśli, że się
      zaniedbałaś, bo Ci na nim nie zależy.
      Strasznie pokrętnie napisałam, przperaszam. Nie chcę usprawidliwaić Twojego
      męża, ale pogadajcie poważnie.
      Myślę, że jesteś zmęczona (wiem, co mówię, bo mam dziecko - kilkanaście
      miesięcy), ale zadbaj o siebie - przede wszystkim dla swojego zdrowia
      psychicznego. Idź do fryzjera, kosmetyczki, kup kilka nowych ciuchów - jestem
      pewna, ze sama się zdziwisz jak Ci się humor poprawił:-))))
      • loppe Re: Brak seksu 06.10.05, 11:40
        Wspólny poród może, a przecież nie musi być (całą) przyczyną. Czy była
        komunikacja między partnerami na temat tego kryzysu i jego przyczyn?
    • asiak30 Re: Brak seksu 06.10.05, 13:02
      Madziu a czy próbowałaś o tym z Nim porozmawiać?
      Część Twojego listu żywcem wyjęta z mojego życia 2 lata wstecz.
      Czasami takie odczucia mamy też po burzy hormonów,organizm powoli wraca do
      równowagi po porodzie.
      Mam nadzieję,że zmienią się Wasze wzajemne stosunki i wszystko się ułoży.
      • cyklista6 Re: Brak seksu 06.10.05, 15:45
        O kurczę, a to mi powód! Przecież trudno o bardziej kobiecą sytuację jak
        rodzenie dziecka - moja żona stała się dla mnie w jakimś sense jeszcze bardziej
        kobieca po porodzie. Chociaż są podobno faceci dla których widok krwi i innych
        płynów jest zbyt mocny, ale jakoś tego nie rozumiem.

        Dlatego nie sądzę, aby to poród był przyczyną Waszych problemów. Prędzej był
        katalizatorem jakichś innych mechanizmów, które już się działy i dzieją się,
        niestety, nadal.
    • abdulian Wspólny poród to zły pomysł ??? 06.10.05, 23:28
      Kiedyś napisałem wątek-pytanie do forumowiczów, czy pojawienie się dziecka w
      małżeństwie, może być przyczyną oziębienia kontaktów, bądź ich zaprzestania.
      Były bardzo ciekawe odpowiedzi. Problem nurtował mie bardzo i nurtuje nadal.

      Ale teraz, z perspektywy czasu, widzę powtarzający się wątek o wspólnym (no może
      nie dosłownie) porodzie. I powiem więcej, mimo , że jak to znamienita część
      zaznacza, wspólny poród sprawia że tworzy się unikalna więź między dzieckiem a
      ojcem, co jest w oczywisty sposób nie do udowodnienia, uważam w tej chwili, że
      nie warto.

      Dlaczego? Ryzyko oziębienia się kontaktów seksualnych jest na prawdę duże,
      konsekwencje mogą być poważne do rozstania włącznie, a moim zdaniem nie warto
      rzykować. Ponownie dlaczego? Bo nadmiar szczęścia może być powodem nieszczęścia.

      Ciekaw jestem odpowiedzi obu płci :)
      • tomek_abc Re: Wspólny poród to zły pomysł ??? 06.10.05, 23:38
        MOim skromnym zdaniem....jesli facet jest normalny i w normalny sposób
        uczestniczy w porodzie (nie biega z nożyczkami , aby przeciąz pępowinę i nie
        pcha się tam gdzie widoki raczej niespecjalne) to nie powinno to mieć wpływu na
        późniejsze kontakty seksulane, bo niby dlaczego?
        Faktem jest jednak (cos o tym mogę powiedzieć) że po porodzie cos zamiera...
        może za duzo obowiązków, moze hormony, moze przelewanie miłosci na dziecko....

        >wspólny poród sprawia że tworzy się unikalna więź między dzieckiem a
        > ojcem, co jest w oczywisty sposób nie do udowodnienia>

        przy jednym porodzie byłem, pzy drugim nie....i jakoś nie czuję róznicy w moich
        więziach z dziećmi.

        Dodam jeszcze, że te rodzinne porody....to troche moda.
        A juz te wspólne ćwiczenia, oddychania, sapania....
        Na szczescie mam cesarskie dzieci.
    • peter1 Re: Brak seksu 06.10.05, 23:47
      Magducho,

      To chyba nie jest tak, jak myślisz. Poród żony i wogóle narodziny dziecka są wspaniałym przeżyciem. Ja
      byłem przy porodzie obu moich dzieci i te dni miło zachowam w pamięci. Ja nie straciłem ochoty na seks,
      wręcz przeciwnie: moja żona ją straciła. Dziś po kilkunastu latach z powodu ciągłego unikania seksu stała
      się dla mnie tworem aseksualnym, obojętnym płciowo. Jest matką moich dzieci i tyle.
      W twoim małżeństwie jest coś, czego chyba nie dostrzegasz. Musisz wytężyć zmysły.
      • magducha254 Re: Brak seksu 07.10.05, 12:41
        Witam ponownie
        Jak wspomniałam wcześniej"nasz"wspólny poród był chyba jednym z
        najgłówniejszych powodów,niestety,nie jakieś tam zmęczenie,hormony itp.Dużo
        rozmawialiśmy i najwyrażniej niemyliłam się.Mojemu M zostały w pamięci
        nienalepsze widoki z porodu i coś się w nim zablokowało.Powiedział mi również
        coś bardziej bolesnego,że mu zwyczajnie obrzydłam.Tak,tak to ten sam
        człowiek ,który mi w kółko powtarza że mnie KOCHA,z miłosci też poczęliśmy
        dziecko wszystko ładnie,pięknie,a póżniej kazałam mu patrzeć jak z mojego
        brzucha wychodzi dziecko i tym sposobem wszystko zepsułam.obrzydziłam mu...co
        ja najlepszego zrobiłam....ale skąd mogłam wiedzieć tak zareaguje mój
        mąż,niewzięłam tego pod uwagę a teraz mam to co mam.

        Peter napisał:
        Dziś po kilkunastu latach z powodu cią
        > głego unikania seksu stała
        > się dla mnie tworem aseksualnym, obojętnym płciowo. Jest matką moich dzieci i
        t
        > yle.

        U nas minął rok,powoli rezygnuję,nie mam już siły ciągle prosić o seks.Wyczuwam
        że ta sytuacja nie ulegnie zmianie na lepsze,nie łudzę sie już,że odzyskam
        tamtego mojego męża.Nie chcę myśleć że moze być jeszcze gorzej,bo naprawdę może
        być,jeśli już teraz nie mozemy sie porozumieć,nie kochamy się,jesteśmy sobie
        obojętni może prowadzić tylko do jednego ,do rozstania.

        W twoim małżeństwie jest coś,czego chyba nie dostrzegasz.Musisz wytężyć zmysły
        peter co ty masz na myśli,napisz proszę,bo ja juz raczej nic ciekawego w naszym
        związku nie dostrzegam.....

        M.
        • peter1 Re: Brak seksu 07.10.05, 14:19
          > W twoim małżeństwie jest coś,czego chyba nie dostrzegasz.Musisz wytężyć zmysły

          > peter co ty masz na myśli,napisz proszę,bo ja juz raczej nic ciekawego w naszym
          > związku nie dostrzegam.....

          Wiesz, ja patrzę z własnej perspektywy. Każdy facet pożąda jakąś kobietę (no, niektórzy faceta). Jeśli
          nie pożąda Ciebie, to na pewno inną, bo inaczej jaki byłby sens życia bez seksu? A te opowieści o
          traumie poporodowej, to tylko wymówka.

          pozdrawiam
          peter
    • pablo1959 Re: Brak seksu 07.10.05, 14:00
      Może zmienił orientację?

      • matko74 Re: Brak seksu 07.10.05, 14:48
        Wierzę w sytuację, że Twój mąż może przeżywać coś w rodzaju szoku poporodowego.
        Przywołuje w pamięci i wizualizuje sobie poród, to jak wasze ukochane dziecko
        parłaś z siebie, to jak się zachowywałaś rodząc, to jak wszelkie płyny
        ustrojowe z Ciebie wypływały.
        Prawda jest prozaiczna: niektórzy mężczyźni nie są stworzeni do przeżywania
        tego typu widoków. Już pisałem o tym, że namawiani do uczestniczenia w
        porodzie, wbrew swej woli, mężczyźni, potem mogą mieć problemy we współżyciu ze
        swoją żoną/dziewczyną.
        Faktycznie nastała nam moda na szkoły rodzenia i porody rodzinne, i bez urazy,
        ale bardzo często w tego typu historiach odczytać można kobiecy egoizm.
        Żeby nie wyjść na tego, który zabiera głos, a nie wie o czym pisze, dodam
        tylko, że jestem zarówno po szkole rodzenia, jak i po porodzie rodzinnym. Są
        mężczyźni któzy mdleją przy oddawaniu krwi, przyjmowaniu szczepionek, a widok
        igły działa na nich paraliżująco, a ich kobiety potrafią postawić na swoim
        i "zaciągnąć" do współrodzenia, kiedy wiadomo, że widok niewspółmiernie inny od
        widoku igły. Tyle w sprawie samego porodu.
        Cóż teraz już nie czyń sobie wyrzutów - uczymy się na błędach. W tym wszystkim
        ważne jest, że jest dobrym ojcem i kocha dziecko. I co teraz zrobisz? Zostawisz
        go i zabierzesz dziecko? Przecież on Ci na to nie pozwoli. Przynajmniej tak mi
        się wydaje. Znowu postąpisz egoistycznie, bo jako ta, która urodziłaś, dziecko
        jest przynależne Tobie?
        MUSICIE POROZMAWIAĆ I WSZELKIE OPCJE WŁĄCZNIE Z ROZSTANIEM PRZEANALIZOWAĆ.
        Możesz też zacząć próbować oddzielić życie rodzinne i życie na boku. To już
        jest Twoja decyzja. Wiem, że niespełnienie seksualne prowadzi do swoistej
        fiksacji, bo też jak długo można wyciszać organizm, który o swoje się upomina.
        Na koniec jeszcze jedno: absolutnie nie możesz pozwalać sobie na zaniedbywanie
        siebie!!! Wychodzi na to, że dbałaś o siebie tylko dla męża. Nie sądzisz, że to
        paranoja. Dlaczego sobei umnijeszasz? Ubierasz się przede wszystkim dla siebie,
        ewentualnie biorąc pod uwage męża preferencje, jeśli są jakoś bliskie Tobie,
        poza tym dbasz o siebie dla siebie. Ty masz się czuć dobrze we własnej skórze,
        ale też męża "konsumpcyjny" wzrok ma być dla Ciebie jakąś wskazówką. Rozumiem,
        że o tym teraz mowy być nie może, ale nie znaczy, że nie musi. WEŹ się za
        SIEBIE! Poza tym adorujący wzrok innych mężczyzn może też podziałać jak impuls
        na Twojego mężczyznę. Może lekki flirt skruszyłby jego serce. Może. Na pewno
        jednak musisz zacząć od siebie.
        Poza powyższymi pora także na zmianę obrządków panujących u Ciebie w domu.
        Dlaczego to tylko Ty masz być praczką, prasowaczką, kucharką....Zagoń chłopa do
        roboty!!! Piszę to jako chłop, który został wychowany i nauczony, by umieć
        zadbać o siebie samego. POWODZENIA!!!
        • ewolwenta Re: Brak seksu 08.10.05, 20:21
          ojej
          to pisze mężczyzna?
          no jestem pod wrażeniem!
    • justyneczka21 Re: Brak seksu 08.10.05, 18:49
      A ja moze troche z innej beczki.Madziu zarezerwuj sobie jeden dzień tylko dla
      samej siebie.Idż do fryzjera, zmien radykalnie (ale uwazaj) fryzure, wybierz
      sie na zakupy, kup cos szalowego.Spotkaj sie z kolezankami (wystarczy
      jedna).Pójdż do kina, na piwko ze znajomymi.I wroc pozno do domciu(oczywiscie
      wczesniej uprzedz meza zeby zajal sie dzieckiem).Moze to troche plytkie ale
      moze wtedy zauwazy cie.Zacznij dbac o soebie (albo jeszcze bardziej).Pokaz mu
      ze ty tez potrafisz!!!A jak!!!Udowdnij ze nie tylko wokol niego swiat sie
      kreci.Zainwestuj w siebie.I najlepiej wyłóż kawe na ławe.Powiedz czego chcesz
      co ci sie nie podoba.A potem weź prysznic ubierzsie w ładny szlafroczek,
      spryskaj sie perfumami i jak gdyby nic połóż sie kolo niego w łóżku.Trzym,am
      kciuki.P.S Co do porodu to nie wydaje mi sie aby to powod jego
      zacvhowania.Przyczyna tkwi gdzie indziej.Pozdrawiam.Papa
    • atopik Re: Brak seksu 08.10.05, 20:15
      Najważniejsze, zadbaj o siebie dla siebie ! Czy On jednoznacznie zdeklarował,
      że już nie chce tego związku ? Wiele małżeńst przeżywa podobne kryzysy i
      wychodzi z nich obronną ręką. Jest chyba o co walczyć, prawda ?
    • magducha254 Re: Brak seksu 08.10.05, 23:30
      Justyna napisała:"Co do porodu to nie wydaje mi sie aby to powod jego
      zacvhowania.Przyczyna tkwi gdzie indziej"
      Ja jestem innego zdania,całą ta naszą chorą atmosferę zwalam właśnie na
      obecność M przy porodzie.Wcześniej nie było w naszym związku niejasnych
      sytuacji,nie kłóciliśmy się wogóle no i seksu miałam pod dostatkiem,kiedy
      chciałam i jak chciałam.Teraz zmieniło sie wszystko dosłownie wszystko na
      gorsze.Juz go nie rajcuję,tłumaczy że mnie kocha,ale nie ma ochoty sie kochać,
      uwierzycie? zdrowy 30-letni facet z dużym temperamentem(wczesniej)dla którego
      seks może teraz nieistnieć.Zrozumiem kobietę,ale faceta nigdy...
      Jeśli chodzi o wygląd napewno macie rację nie powinnam się zaniedbywać,bo jak
      on na mnie nie zwraca uwagi,to nie musze sie malować,stroić,wiem,że to nie tędy
      droga,powinnam dbać o swój wygląd przede wszystkim dla siebie,dla dobrego
      samopoczucia,staram się,ale czasami mam takie doły,że jest mi wszystko
      jedno,czuję się zrezygnowana i odnosze wrażenie,że nawet super makijaż i fajne
      ciuszki na niewiele sią zdają.Tak bardzo chciałbym mieć kogoś kto wróciłby mi
      wiarę w siebie,dał nadzieję,utwierdził w przekonaniu że to nie jest problem
      którego nie da sie rozwiązać,że bedzie o.k.
      Najgorsze jest w tym to że mój mąż niedostrzega problemu,dla niego to norma,to
      ja jestem ta gorsza co zmyśla i wyolbrzymia.A mnie już na to nerwy biorą,bo ile
      razy mam mu tłumaczyć,już mi sie to znudziło.Niechcę sie z nim rozstawać,razem
      naprawdę dużo przeszliśmy,ale zranił mnie swoją reakcją,a ja zraziłam jego do
      siebie,czego tak bardzo się bałam:(
      Ech życie...


      <<<Znów popadłam w melacholię
      i nie zasnę>>>

      Magda
      • ewolwenta Re: Brak seksu 08.10.05, 23:37
        > uwierzycie? zdrowy 30-letni facet z dużym temperamentem(wczesniej)dla którego
        > seks może teraz nieistnieć.Zrozumiem kobietę,ale faceta nigdy...

        Wierzymy i znamy problem.
        Co więcej porodu nie oglądał!
        Niezbyt pocieszające?
        • magducha254 Re: Brak seksu 08.10.05, 23:40
          Co więcej porodu nie oglądał!
          > Niezbyt pocieszające?
          nierozumiem???
          • ewolwenta Re: Brak seksu 08.10.05, 23:53
            Niestety ja też nie za bardzo rozumiem.
            Podejrzewam, nadmiar pracy, stresu, zmęczenia, zaniedbanie wreszcie lenistwo.
            Stara się na tyle by mnie "rozładować". Miłe tyle że kompletnie bez pasji :(.
            Bez żadnej inicjatywy z jego strony.
          • ewolwenta Re: Brak seksu 08.10.05, 23:58
            Chodzi o to że to się zdarza i facetom koło 30.
            • zydmason Re: Brak seksu 09.10.05, 02:38
              A to co ewolwenta powyżej napisać raczyła to już wierudna bzdura. To nie jest w
              żadnym wypadku kwestia wieku dziewczyno. Błaś kiedyś 'facetem koło 30'? Śmiem
              powątpiewać.
      • atopik Re: Brak seksu 09.10.05, 09:27
        Tu nie chodzi tylko o ciuszki. Zadbaj o swoje lepsze samopoczucie, nie wiem,
        dobrą książką, może trzeba odświeżyć zaniedbane ostatnio hobby itp. Ważne abys
        roztaczała dookoła siebie pozytywną aurę.
        Na początek warto byłoby odbudować utraconą bliskość. Jak on reaguje na
        okazywaną przez Ciebie miłość ? Z autopsji wiem, że solidna dawka okazywania
        partnerowi pozytywnych uczuć + dopieszczenie daje często zaskakujące efekty...
    • zydmason Re: Brak seksu 09.10.05, 01:01
      Cóż, zasadniczo sytuacja patowa. Rozwiązanie jest jedno, ale ryzykowne jak
      jasna cholera i raczej nie dla każdej kobiety. Musisz zadać sobie pytanie czy
      jesteś bardziej jak Prezydent Tusk (człowiek z zasadami) czy jak Przewodniczący
      Lepper (człowiek z charakterem). Jeśli stwierdzisz, że masz więcej charakteru
      niż zasad... zdradź męża. Hej, życie jest podłe i nie powinnaś się obwiniać o
      to, że twój mąż pewnego dnia uświadomił sobie, że nie ma jaj z żelaza. Ciało
      kobiety to ogród, który w żadnym wypadku nie powinien być zaniedbywany, jeśli
      ma pozostawać okazały. Powodzenia
      • tomek_abc Re: Brak seksu 09.10.05, 01:20
        widze ze kolega ma w kazdym wątku najlepszą rade na wszytsko : zdrada !
        czyzby autoreklama?;)
        • zydmason Re: Brak seksu 09.10.05, 02:34
          moze troszeczke, a jak twoja dziewczyna? ;)
          • niezapominajka333 Re: Brak seksu 09.10.05, 10:53
            Przede wszystkim spokój. Jeśli chcesz coś zmienic, najpierw uporządkuj myśli i
            uczucia. Popatrz na swoją sytuację z boku, jak bezstronny obserwator.
            Czego ci bardziej brakuje? Seksu jako rozładowania napięcia, bo hormony cię
            roznoszą, czy świadomości bycia pożądaną i atrakcyjną dla swojego męża.
            Czy ty jeszcze kochasz męża na tyle, żeby próbowac walczyc o wasze małżeństwo,
            czy już masz dośc?
            Jaka jest twoja sytuacja? Czy możesz odejśc i rozpocząc życie samodzielnie lub
            z pomocą rodziców, czy jesteś uzależniona finansowo od męża? Nie dlatego to
            piszę, że chciałabym ci doradzic natychmiastowe odejście, ale jeśli już
            zabierac się za negocjacje, to trzeba wiedziec, jakie ma się argumenty i środki
            nacisku. Zeby nie było tak, że ktoś straszy odejściem, ale szansa na to że
            odejdzie jest prawie zerowa.
            Teraz zbierasz wszystkie informacje które pozwolą ci zrozumiec, co się dzieje z
            twoim mężem. Trochę już wiesz, trzeba tę wiedzę tylko usystematyzowac.
            A zatem od porodu zupełnie nic się nie dzieje w sypialni. Czy naprawdę ani razu
            się nie kochaliście? Jak było z okazywaniem czułości, przytulaniem, pocałunkami?
            Od razu przelał całą swoją miłośc na dziecko i przestał cię zauważac, czy stało
            się to po pewnym czasie. Jeśli tak, to od kiedy unika okazywania ci czułości?
            Może jest to związane z tym, żeby nie robic ci nadziei na coś więcej. Taka
            zdecydowana demonstracja braku ochoty na seks.
            Były już tu takie wątki, w których wypowiadali się panowie uczestniczący w
            porodach. W olbrzymiej większości nie dało to żadnych niepożądanych skutków
            ubocznych, albo dali sobie z nimi radę w krótkim czasie. Ale to nie znaczy, że
            każdy facet koło trzydziestki będzie reagował tak samo. Podobnie jak nie każda
            kobieta po urodzeniu dziecka stanie się aseksualna. Ludzie są różni i różnie
            reagują, życie pisze tak nieprawdopodobne scenariusze, że nawet w "Modzie na
            sukces" by je odrzucili.
            Twój mąż tłumaczy swoją niechęc dwojako.
            "......Mojemu M zostały w pamięci nienalepsze widoki z porodu i coś się w nim
            zablokowało.Powiedział mi również coś bardziej bolesnego,że mu zwyczajnie
            obrzydłam.Tak,tak to ten sam człowiek ,który mi w kółko powtarza że mnieKOCHA,z
            miłosci też poczęliśmy dziecko wszystko ładnie,pięknie,a póżniej kazałam mu
            patrzeć jak z mojego brzucha wychodzi dziecko...."
            "...Juz go nie rajcuję,tłumaczy że mnie kocha,ale nie ma ochoty sie kochać,
            uwierzycie? zdrowy 30-letni facet z dużym temperamentem(wczesniej)dla którego
            seks może teraz nieistnieć.Zrozumiem kobietę,ale faceta nigdy...."
            Poczytaj wątki kobiet, które piszą o tym, że partner nie chce się z nimi kochac.
            Na pytanie dlaczego najczęściej odpowiadają, że nie potrzebują tyle seksu, co
            partnerka, albo nie potrzebują go wcale.
            Powodów prawdziwych może byc wiele, czasem jest to rzeczywiście brak ochoty w
            ogóle ( niski poziom testosteronu, kłopoty i stres w pracy, ciągłe krytykowanie
            przez partnerkę, dużo innych zajęc ciekawszych niż seks -bodajże Kampai
            opisywał, jak po lekach seks mógł dla niego nie istniec, w tym czasie odkrył
            inne uroki świata i tak mu się zmienił punkt widzenia, że do tej pory jego
            potrzeby seksualne są bardzo zmniejszone).
            Ale tym tłumaczeniem można też kamuflowac inne przyczyny.
            Na przykład zdradę, brak miłości, to, że partnerka już na niego nie działa
            (owszem -kocha, małżeństwo jest udane, wszystko jest dobrze, ale ona już go nie
            podnieca), lenistwo -woli masturbację, bo z kobietą to się trzeba męczyc (wątek
            poniżej).
            Jeśli kobieta bardzo, bardzo nalega, to w jakieś chwili emocji facet przyparty
            do muru zdradzi jej prawdziwe przyczyny. Ale jeśli mu wygodniej tkwic w takim
            układzie niż odchodzic to będzie się wykręcał jak piskorz, żeby nie powiedziec
            niczego, co skłoniło by żonę do rozwodu.
            Może byc też tak, że rzeczywiście poród coś w nim zablokował i przestał
            dostrzegac w tobie kobietę której można pragnąc. Mózg jest bardzo
            skomplikowanym organem, powstanie w nim wadliwych połączeń jest możliwe.
            Jeśli cię kocha, to powinien szybko zgłosic się do psychologa, żeby te "zwarcia
            w przewodach" usunąc.
            A może tak mu jest dobrze. Wymówkę ma bardzo dobrą, dużą częśc winy przerzucił
            na ciebie, bo przecież ty go zmusiłaś do uczestnictwa w porodzie, więc teraz
            masz za swoje.
            Możesz drążyc temat, ale czy na każdą z tych odpowiedzi jesteś gotowa. Jeśli
            chcesz ratowac związek, sprawic, żeby znów cię pragnął, żeby seks znów był taki
            jak dawniej, to zacznij od dbania o siebie, ale nie dla niego - z nadzieją, że
            to zauważy, ale dla własnej świadomości bycia atrakcyjną. Odpuśc sobie sprawy
            seksu, nie naciskaj.Zacznij miec własne życie, więcej wychodź, spotykaj się z
            ludźmi. Nie przytula cię - ty się do niego przytul - ale tylko tyle. I
            rozmawiajcie sobie w tym czasie o jakichś miłych sprawach, ale jak najdalszych
            od erotyki. Najpierw niech wróci czułośc. Odrobina zazdrości też by się
            przydała - niech zobaczy, jak podobasz się innym facetom.


            • woman-in-love Re: Brak seksu 09.10.05, 11:03
              Niezapominajka, jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi. Warto byłoby ja
              rozpowszechnić szerzej, pomyśl o tym. Mozy by tak wysłac do jakich pism
              kobiecych? Poważnie mówię :-)
            • magducha254 Re: Brak seksu 06.01.06, 15:08
              Witam po 3 miesiecznej przerwie udzielania sie na forum.
              Przez ten czas przyznam szczerze nie zmieniło się wiele w naszym małżeństwie.
              Niezapominajko dziękuję za wyczerpującego posta,starałam i staram sie w dalszym
              ciągu znależć sensowne rozwiązanie zadając sobie pytania,które napisałaś
              wyciągając wnioski.Momentami mam już dość czuję taką dziwną pustkę w sobie,taką
              niechęć do samej siebie i zrezygnowanie do życia.Staram się jak mogę żeby to
              zmienić,nie myśleć o tym ,ale czasami to jest poprostu silniejsze ode mnie.
              Myślałam nawet ostatnio żebyśmy poszukali z męzem pomocy u specjalisty skoro
              sami nie dajemy rady,ale nie mam co liczyć ze on ze mną pójdzie,w życiu go na
              to nie namówię.I dalej to samo.
              • matrix6612 Re: Brak seksu 07.01.06, 14:56
                ej nie zalamuj sie.Przeciez nie wszystko skonczone.Popatrz jaki piekny jest
                swiat.Ja mam podobny problem ale z zona.Zycze wytrwalosci.Odezwij sie kiedys.
                • zonaniezona1 Re: Brak seksu 07.01.06, 15:28
                  Wytrwałośc doprowadziła mnie do 4 lat bez sexu:))) A zapewniam Was ,ze maszkarą
                  nie jestem.... :) Podoba mi sie porownanie Tuska i Leppera:)))
    • matrix6612 Re: Brak seksu 07.01.06, 14:33
      Magda.Naprawde zal mi Ciebie.
      • magducha254 Re: Brak seksu 09.01.06, 08:50
        Wierz mi,mnie też jest siebie żal!





        Pozdrawiam
        • woman-in-love Re: Brak seksu 09.01.06, 09:45
          wiem,że namawiać do niewierności jest bardzo brzydko, ale w przypadku,kiedy
          jedna ze stron odmawia podstawowych (zaprzysiężonych świetą przysięgą) praw -
          jakie jest wyjście? A zdrajcą jest ten, kto odmawia. I to moim zdaniem powinno
          być wreszcie ogólnie uznane. Seks jest obok oddychania jedzenia i picia
          potrzebą biologiczną. A oprócz tego psychiczną i duchową. Świństwem jest
          odmawianie najbliższej osobie, z którą zawarło sie "umowę na wyłączność".
          • niezapominajka333 Re: Brak seksu 09.01.06, 13:11
            Piszesz, że przez trzy miesiące niewiele się w waszym małżeństwie zmieniło.
            Próbujesz szukac odpowiedzi, ale nie piszesz, do jakich wniosków doszłaś i
            jakie działania podjęłaś, żeby poprawiło się w tych sprawach. Jak mąż reaguje
            na twoje starania.
            Rozumiem, że nie potrzebujesz seksu w celu rozładowania napięcia, bo podejście
            męża sprawiło, że twoje potrzeby są w zaniku. A więc chodzi o świadomośc, że
            już mu się nie podobasz, że na niego nie działasz, że cię nie pragnie i że nie
            okazuje czułości. No właśnie - jak jest z okazywaniem czułości? Dlaczego, od
            kiedy i czy broni się, gdy ty się przytulasz. Unika sytuacji, w których
            okazujesz mu czułośc, nie odwzajemnia przytulenia? Pytałaś go dlaczego? Czy nie
            ma potrzeby okazywania czułości, czy boi się, że odczytasz to jako zaproszenie
            do seksu, na który nie ma ochoty.
            Jak odnosi sie do ciebie w sprawach pozałóżkowych? Kłócicie się? O czym
            rozmawiacie poza bieżącymi sprawami domowymi?
            Czy podejrzewasz zdradę? Czy miałby taką możliwośc, zeby spotykac sie z kimś
            innym? Wiesz - prawie półtora roku bez seksu w małżeństwie to sporo, więc nie
            można wykluczyc jakiejś formy zastępczej.
            Jest dziecko, na które przelał swoją miłośc, ciebie kocha tylko jak matkę
            dziecka. Jaki jest jego stosunek do rozwodu?
            Wiem, że dziecko jest małe, ale czy możesz wrócic do pracy? Czasem jest to
            kwestia organizacji opieki nad dzieckiem, a daje kobiecie pewną niezależnośc,
            która dla męża jest zagrożeniem i mobilizacją do zmian.
            Zainteresowanie się kimś innym (tzw. oddech konkurencji na plecach) też działa
            mobilizująco, bo nagle to, co zdobyte i posiadane zaczyna się wymykac i trzeba
            znowu gonic króliczka. W wielu przypadkach dopiero zdrada zmusza partnerów do
            rozmowy o problemach i do ich rozwiązania. Ale jak widac na przykładzie Dosi
            niekoniecznie podziała na partnera trzeźwiąco.
            Piszesz, że mąż nie chce iśc do specjalisty. I wcale mu się nie dziwię.
            Roztrząsanie swoich problemów przed obcym człowiekiem nie jest miłą
            perspektywą. Ale wszystko zależy od tego, z czym ją porównac, czyli jakie są
            alternatywne rozwiązania.
            Czytałam, że ludzie kierują się w życiu dążeniem do przyjemności, albo
            unikaniem przykrości. Wygląda na to, że twój mąż należy do tej drugiej grupy.
            Na pewno sytuacja w waszym małżeństwie nie jest przyjemna ani dla ciebie, ani
            dla niego. Można ją zmienic na lepsze, ale wymaga to wysiłku. Skoro udaje się
            utrzymac związek na stabilnym(jak mu się wydaje) poziomie, bez podejmowania
            tego wysiłku, to będzie go unikał tak długo, jak to jest możliwe. Kocha
            dziecko, chce byc z nim i z tobą, wymówkę dla braku seksu ma. On wytrzymuje, ty
            wytrzymujesz - może nie jest tak pięknie, jak mogłoby byc, ale da się życ.

            Ale perspektywa rozwodu i ograniczenia kontaktów z dzieckiem to już jest cena,
            przy której bardziej opłacałoby się ratowac małżeństwo, nawet szukając pomocy u
            specjalisty.

    • basiaa52 Re: Brak seksu 09.01.06, 13:28
      ja tylko chcialam napisać ze to zależy od mężczyzny jak zaaraguje na poród.
      moj mąż przez to ze był ze mną w tej pieknej chwili...tak mi sie wydaje ze
      kocha mnie i szanuje jeszcze bardziej.
      moze Twoje problemy nie do konca sa zwiazane z tym ze byl przy Tobie w czasie
      porodu.
      a pamietaj jak męzczyzna bardzo kocha twoje dziecko to Ciebie napewno też.
      • your_and Re: Brak seksu 09.01.06, 13:50
        >..tak mi sie wydaje ze kocha mnie i szanuje jeszcze bardziej.

        Jeszcze nie znalazłem wypowiedzi mężczyzny który by się przyznał że poród na
        niego źle wpłynął na seks z małżonką. Raz słyszałem takową po dużej ilości
        alkoholu...
        Ale za to dosyć często za to w różnych artykułach i publikacjach wypowiadają się
        alarmująco seksuolodzy i psychoterapeuci którzy takie zaburzenia potem leczą i
        widzą w tym silny związek.
        (Na mnie źle nie wpłynął, ale mistycznym przeżyciem to nie był)

        > a pamietaj jak męzczyzna bardzo kocha twoje dziecko to Ciebie napewno też.

        Typowe kobiece podejście. Miłość ojcowska nie jest uwarunkowana tak silnie
        instynktem i hormonami jak macierzyńska, a bardziej wynika z relacji łączącymi z
        partnerką. Tu działa raczej kolejność kocha Ciebie to będzie kochał i dziecko
        (ale jak każda generalizacja może być nietrafna w konkretnym przypadku...)
    • tomry1 Re: Brak seksu 09.01.06, 13:42
      Sam byłem przy dwóch poradach moich cudaków. Robiłem nawet zdjęcia i
      przecinałem pępowinę, niczym wstęgę na otwarciu nowej inwestycji ;) Choc muszę
      przyznać, że fizjologia porodu jest mało „estetyczna” (jeśli można uznać to za
      stosowne słowo), to jednak było to dla mnie bardzo ważne przeżycie, którego
      nigdy nie zapomnę – zwłaszcza pierwsze demoniczne spojrzenie mojej córki. Z
      początku wydawało mi się, ze może to być przyczyną naszych problemów (prawie
      jak szablon na tym forum), ostatnio jednak zmieniłem zadnie. One tkwią w nas,
      wynikają z niskiej samooceny i Bóg wie czego jeszcze.
      Jasne, próbowałem cos z tym robić, wydawało mi się, ze to ona nic nie rozumie
      etc. Zrozumiałem, że tylko wydawało mi się ze cos robię, próbuję. Diabeł tkwi w
      szczegółach – nie sztuka przedstawić swoje problemy i bolączki. Sztuką jest
      właściwa komunikacja. Nim jednak udało mi się zrobić postępy w tej dziedzinie,
      to najpierw zaakceptowałem siebie i moją żonę, przyznałem się sam do mojego ja
      (słabości, ukrytych myśli i pragnień, strachu, do wolności) Nie muszę z nią być
      ani ona ze mną, ja chcę tego. Nie muszę się z nią kochać i nie muszę być
      jedynym facetem w jej życiu ( i vice versa) – chcę tego.
      powodzenia
Pełna wersja