anka20055
07.10.05, 13:25
witam wszyswtkich. musze, musze to powiedziec. nie zyje w formalnym zwiazku,
mam nadzieje, ze to nie zawazy na opinii sszabnownych forumowiczow. mam
wspanialego chlopaka. niestety od jakiegos czasu stracilam do neigo pociag.
nie wiem czemu, jak to sie stalo. fakty, duzo pracuje, ale nie moge sobie
pozwolic na odpoczynek, w ostatnim czasie duzo nie meiszkalismy razem - ja
przebywalam poza polska, wczesniej mieszkalismy razem kilka lat, i nie bylo
problemu. ale od jakiegos czasu zmuszam sie by sie z nim kochac (jesli to
mozna tak nazwac),nie sprawia mi - albo nie chce mis ei nawet postarac, by mi
sie chcialo i podobal seks. nie wiem co robic. wiem, ze go to rani,
chcialabym aby bylo tak jak kiedys, ale nie chce sie zmuszac. on powtarza, ze
nie chce mnie zmuszac, ze poczeka, jak znowu mi sie bedzie chcialo, ale ja
sie boje, ze nigdy mi sie nie bedzie chcialo, a on juz tego nie wytrzyma.
takie namawianie traw juz chyba jakies 3 lata? nie pamietam nawet, juz teraz
nawet nie zalezy mi czy odejdzie do kogos z kim mu bedzie lepiej, ale bym
chcialazeby mu bylo lepiej (i mnie tez zarazem), bo nei chce go wiecej ranic.
ile mozna? juz czasami sie smieje, ze go reka boli. inna spraw,ze nie mam
przyjemnosci jak sie kochamy. jestem spieta itd, czasami nawet bokli, i co Wy
na to???