nowa na forum/stary problem

07.10.05, 21:10
witam was, podczytuję was po raz kolejny, dzis przy szklance whisky - mam pytanie pewnie stare jak swiat, ale blagam, nie odsylajcie mnie do wyszukiwarki, odpowiedzcie na mojego posta, potrzebuje tego...
Jestem mloda dziewczyna, jeszcze nieco przed trzydziestka - podobno piekna, choc ja nie ujelabym tego w ten sposob i nie ma w tym kokieterii, pewnie chodzi tu bardziej o sposob, w jaki zaznaczam swoja obecnosc, a nie rysy mojej twarzy, czy ksztalty - po co ten przydlugi wstep: otoz nie mam wiecej kompleksow niz przecietna kobieta, nie narzekam na brak zainteresowania u INNYCH facetow, poza wlasnym. jestesmy razem piaty rok. On jest 6 lat starszy. Na poczatku zwiazku dopadl nas syndrom krolika, seks ciagle i wszedzie. I po pol roku jakby ktos go wylaczyl. Pewnego dnia przestalo mu sie chciec. Czy mam barchany, czy koronkowy pas do ponczoch, ganz egal. Czy ocieram sie o niego, czy zgrywam niedostepna, ganz egal. Czy jestem ulegla i slodka, czy gadam swinstwa, nie ma roznicy. On nie ma ochoty. Kiedy zaproponowalam mu striptiz, o malo nie umarl ze smiechu. Od dwoch lat kochamy sie szesc razy w roku. W tym roku seks mialam trzy razy. Jak juz przychodzi co do czego, ogranicza sie to do lizania piersi (nie przepadam, mowilam mu to) i kilku szybkich pchniec - wtedy mysle, ze niepotrzebnie sie stresowalam, ze seksu nie ma, bo tego i tak seksem nazwac nie mozna. Mamy za soba wiele rozmow. Powiedzial mi miedzy innymi, ze woli obejrzec pornusa i sam zrobic sobie dobrze, bo z kobieta trzeba sie starac, a on nie ma ochoty. Ze faktycznie mamy problem i on to zmieni, po czym od 4 lat jest tak samo. Lubie seks, lubie sie calowac, lubie sie piescic, lubie seks szybki i spontaniczny, lubie powolne rozgrzewanie atmosfery, naprawde, lubie wiele roznych rzeczy. Ale moj facet chyba mnie nie lubi. Mowi, ze kocha, ze jestem kobieta jego zycia, ze jestem piekna i madra i... nic z tego nie wynika. Rozmowy koncza sie przyznaniem mi racji (na czym mi wbrew pozorom nie zalezy) i dalej jest tak, jak bylo. A szkoda, bo facet ma naprawde fajnego kutasa ;) A ja nie moge juz wytrzymac. Pol roku temu zeszlam z pigulek (po co sie truc na szesc razy w roku) i w czasie owulacji normalnie dostaje na glowe. Inni faceci chetnie zrobiliby mi dobrze, ale chyba nie na tym ma to polegac...
Jestem rozwalona.
    • anula36 Re: nowa na forum/stary problem 07.10.05, 22:07
      scenariusz ten sam u mnie :
      wielkie olsnienie duchowe i fizyczne - seks na okraglo, wyrazy zachwytu,
      komlementy, syndrom ciaglego wzwodu, wszystkie mozliwe miejsca i pozycje
      zaliczone.
      I dokladnie po pol roku jakby mu ktos wylaczyl narzad do seksu najbardziej
      potrzebny( voo doo odrzuconej kochanki czy co?)
      Lekarz jeden, lekarz drugi, badania diagnoza jasna i prosta - leki jedne,
      drugie, tzrecie, czwarte.Po kazdym specyfiku chwilowa poprawa i znowu klapa.
      Frustracja narastajaca z obu stron.
      Tak samo rzucilam tabletki, tak samo chodzilam po scianach zgodnie ze
      wskazowkami cyklu.Z wizja wibratora do konca zycia, a kto wie czy nie dzieci in
      vitro, zdecydowalam sie odejsc.
      Podejrzewam ze gdyby ta niemoc nie przelozyla sie tez na obopolna totalna
      frustracje pod wplywem ktorej coraz mniej sie lubilismy, zostalabym w tym
      zwiazku od czasu do czasu ladujac akumulatory na boku.
      Gdybym wiedziala ze partnerowi nie chce sie starac to pewnie bym sie stlenila,
      zaraz po takim oswiadczeniu, kiedy to wynika z choroby- znacznie trudniej.
      Teraz z perspektywy czasu weim ze dobrze zrobilam.
      Pozdrawiam i zycze dobrych decyzji.
    • loppe Re: nowa na forum/stary problem 07.10.05, 22:42
      Może trzy lata temu spotkałem się z młodą damą która w trakcie tamtego
      spotkania stwierdziła, że w jej małżeństwie "nic się nie dzieje". Ja doprawdy
      nie rozumiałem o co jej chodzi, a ona miała łzy w oczach - naprawdę, a ja dalej
      zupełnie nie rozumiałem o co jej chodzi. To forum otworzyło mi oczy.
      • niezapominajka333 Re: nowa na forum/stary problem 08.10.05, 08:31
        Jak dla mnie usprawiedliwieniem do odejścia jest egoizm partnera. Nawet mały
        punkt za szczerośc by mu nie pomógł.
    • yacobs1 Re: nowa na forum/stary problem 08.10.05, 14:05
      aite napisała:
      > witam was, podczytuję was po raz kolejny, dzis przy szklance whisky - mam
      pytan
      > ie pewnie stare jak swiat, ale blagam, nie odsylajcie mnie do wyszukiwarki,
      odp
      > owiedzcie na mojego posta, potrzebuje tego...
      > Jestem mloda dziewczyna, jeszcze nieco przed trzydziestka - podobno piekna,
      cho
      > c ja nie ujelabym tego w ten sposob i nie ma w tym kokieterii, pewnie chodzi
      tu
      > bardziej o sposob, w jaki zaznaczam swoja obecnosc, a nie rysy mojej twarzy,
      c
      > zy ksztalty - po co ten przydlugi wstep
      <ciach>

      Pamietam jak swego czasu rozmawialismy z kolegami o pewnej pieknej kobiecie.
      Jeden mowi: ehh ale ona jest piekna, normalnie nie schodzilbym z niej
      jak szpak z galezi. Co noc bym ja.......... i nigdy nie mialbym dosc. Przy
      takiej kobiecie to niemozliwe!
      Inny mowi: co z tego ze piekna, za pare lat przeje ci sie...

      Hmm cos w tym jest...
      • witecki44 Re: nowa na forum/stary problem 08.10.05, 14:47
        Widzisz, bo to, że kobieta jest piękna, to jeszcze nie wszystko, dobrze, by
        miała jeszcze osobowość i coś, czym zaintrygowałby mężczyznę i potrafiła
        zatrzymać na dłużej. Ostanio poznałem taką piękność, podobała mi się do
        momentu, dopóki nie otworzyła buzi....a określenie "zajebiste", to jej ulubiony
        przymiotnik.
Pełna wersja