ile bez seksu...

22.10.05, 22:25
zastanawiam sie, czy macie podobne doswiadczenia :(
ostatnio kochalam sie z mezem 2 m-ce temu, a przedtem byla polroczna
posucha...
a u Was? brak seksu w malzenstwie znaczy raz na miesiac, raz na pol roku?

Anka
    • charl75 Re: ile bez seksu... 22.10.05, 22:31
      wiesz co jakby Ci powiedziala ile mozna wytrzymac to ... moglabys sie mocno
      zdziwic:)) ze az tyle mozna. Brak seksu oznacza... brak seksu!:)
      • anula36 Re: ile bez seksu... 22.10.05, 22:40
        poczytaj forum to znajdziesz wszystkie potrzebne dane.
    • jamciu Re: ile bez seksu... 22.10.05, 22:40
      Witam, niestety mam podobne doświadczenia i jest mi z tym ciężko...Mąż ma
      wysoki temperament w przeciwieństwie do mnie i wszelkie "przerwy" {aktualnie
      miesiąć) są z mojej winy...
    • magdawe Re: ile bez seksu... 22.10.05, 23:38
      Mysle, ze moglabym tu zaszokowac niejedna osobe :) Nie, to nie jest smieszne :(
      Ale czy "wierna-niewierna" Twoj nick sugeruje, jakie jest wyjscie z tej
      sytuacji?
      Poszukac sobie kochanka? Eeeee, cholera, to moj drugi zwiazek...... mialo byc
      tak pieknie.... mial mnie kochac i nosic na rekach do konca
      zycia................Nasze dziecko ma 1,5 roku. Cala ciaze sie do mnie nie
      zblizal..... policzcie sobie :((((((
      • dunajec1 Re: ile bez seksu... 23.10.05, 00:51
        Z matematyki to ja "klupi" nie wiem jak to dlugo trwalo.
      • asia2210 Re: ile bez seksu... 23.10.05, 11:21
        cześć, mam podobny problem. Jestem mężatką z dość długim stażem małżeńskim, nie mamy dzieci. Od dłuższego czasu nie kochamy się, właściwie nie wiem dlaczego. Mój mąż woli pooglądać zdjęcia rozebranych panienek niż być ze mną. Myślę, że drugi facet to jest jakieś wyjście. Łączę się z Tobą w bólu i pozdrawiam
        • abdulian Re: ile bez seksu... 23.10.05, 12:25
          Całe stadko facetów to jest wyjście...

          A tak na poważnie, to wyjściem jest rozmowa, szczera do bólu, być może
          nieprzyjemna, wałkowanie tematu non-stop aż sie wszystko nie wyjaśni. Oczywiście
          jeżeli Ci wciąż na drugiej połówce zależy...

          Może napisz coś więcej?
          • wierna_niewierna Re: ile bez seksu... 23.10.05, 13:18
            Maz dzisiaj wraca z podrozy, juz mu zapowiedzialam, ze nie moge sie doczekac
            dlugiego, namietnego seksu. Bedzie kapiel, seksi ciuszki, nastrojowa muzyka. A
            potem sobie powaznie porozmawiamy... Powiem mu, co mi przeszkadza, jak lubie
            sie kochac, czego po prostu potrzebuje. I wyciagne od niego, czego on oczekuje
            ode mnie. Nie bede go ranic slowami - tak wiec nie dowie sie, ze pociagaja mnie
            inni mezczyzni - bo mysle, ze tu nie chodzi o chec zdradzenie meza, tylko o
            zaspokojenie podstawowych potrzeb (bo do takich zaliczam seks).

            • abdulian Re: ile bez seksu... 23.10.05, 19:32
              No i fantastycznie :) trzeba rozmawiać, bo rozmowa na pewno ma przyszłość ;) na
              pewno znajdziesz z nim wspólny język i ja bym tylko delikatnie zaznaczyć, że
              trzeba uważać na urażanie męskiej dumy. Tak zwana męska duma to takie niekiedy
              idiotyczne coś, co wywołać może jeszcze bardziej idiotyczne odpowiedzi tudzież
              skutki :)

              Powodzenia, wierzę że się uda :)

              P.S. Jakby moja kobieta zrobiła w życiu chociaż raz tak jak ty, to chyba bym
              zwariował ze szczęscia :P Ale nie jest źle, nie narzekam :) chociaż zawsze może
              być lepiej :D
              • anilorak6 Re: ile bez seksu... 28.10.05, 16:26
                nie chce cie martwic ale byc moze twoj maz jest z tej samej bajki co moj.ja
                njuz od ponad 2 lat staram sie o to by w naszym zwiazku istniala namietnosc.nie
                pamietam kiedy tomek zainicjowal jakies zblizenie.co raz postanawiam sobie,ze i
                ja pozostane bierna,ze tym razem to nie ja bede czynna strona ale...gdyby nie
                ja zapomniala bym co to jest seks
                • ziutek2005 Re: ile bez seksu... 03.11.05, 14:55
                  Przestańcie sie licytować tylko dajcie jakies propozycje, jak temu zaradzić.
                  Sam jestem w podobnej sytuacji.Probówałem wielu sposobów. Ale to wszytsko
                  okazało się bezcelowe.Może poszukam braniej duszy...
      • brutus38 Re: ile bez seksu... 28.10.05, 07:35
        Witam. Więc ja też jestem przykładem, że można długo wytrzymać - najpierw
        zagrożona ciąża żony, a potem jej ciągły brak ochoty, nawet słowa czy myśli o
        zbliżeniu ją denerwują -na usprawiedliwienie ma poporodową nadczynność
        tarczycy - a córcia na szczescie rośnie dobrze i ma 8,5 miesiąca....POliczcie
        sami, to już 1,5 roku bez....Ale to baaardzo cieżkie dla mnie
    • merisea Re: ile bez seksu... 23.10.05, 15:26
      być może nie powinnam udzielać się na tym forum gdyż jeszcze nie jestem
      mężatką... no ale przejdźmy do rzeczy. kazdy mój związek zaczyna się
      namiętnością i sexem a kończy abstynencją seksualną oczywiście z mojej winy.
      libido po kilku miesiącach związku spada mi do zera. żaden facet na dłuższą metę
      tego nie wytrzymuje, a ja niestety nie jestem w stanie się "zmusić".
      mam już tego wszystkiego serdecznie dość...
      • ambx Twoja "wyparowująca chemia", Merisea... 23.10.05, 15:48
        ...to rzadka, ale spotykana przypadłość. Na innym forum w o2 pewien 40 - latek
        żalił się na żonę, która musi zdradzać i robi to przez całe małżeństwo - z
        dowolnymi gostkami, podrywanymi w pracy, na wczasach, w barze... jednocześnie
        jest o niego okropnie zazdrosna i mówi, że tylko jego kocha. Jest niestety
        uzależniona od "kopa" adrenaliny, który daje jej seks z nowym partnerem. Po
        każdym wyskoku jest mamiętna, podniecona i stara sie swojemu
        małżonkowi "wynagrodzić" zdradę w małżeńskim łożu. Biologiczny mechanizm,
        rządzący tego rodzaju zachowaniami opisał James Baker w książce "Wijny
        Plemników i Inne Batalie Łóżkowe" Poczytaj sobie.
        • ambx Re: Twoja "wyparowująca chemia", Merisea... 23.10.05, 15:50
          ....oczywiście "Wojny Plemników..." przepraszam za literówkę.
          • wierna_niewierna Re: Twoja "wyparowująca chemia", Merisea... 23.10.05, 17:44
            jeszcze godzina, jeszcze godzina... ale seks bedzie... niech no tylko wroci
    • anais_nin666 Re: ile bez seksu... 23.10.05, 17:10
      Mamy podobne doświadczenia.
      Ostatnio po takiej posusze postanowiłam zniewolić męża. Nie opierał się, zatem
      do gwałtu nie doszło;-)
    • adkond Re: ile bez seksu... 23.10.05, 17:58
      witam-a czy ktoś z Was zna może jakiś środek na pohamowanie popędu sexualnego u
      faceta? Z góry dżięki za info
      • abdulian Re: ile bez seksu... 23.10.05, 19:44
        Brom :)))))))))))))))))))
        • adkond Re: ile bez seksu... 23.10.05, 20:42
          Ale chodzi mi o środek dostępny w aptece
    • magdawe Re: ile bez seksu... 24.10.05, 18:08
      wierna - niewierna - jak było?? Udało się??

      Merisea - u mnie jest podobnie, tylko teraz trafiło na faceta, któremu też
      przestało sie chcieć..... Dziwne.
      Ale nie o tym chciałam. Ja poszłam nawet kiedyś z tym problemem do seksuologa.
      Pani Doktor kazała ćwiczyć mięsień Kregla (czy jak mu tam)i łykać tabletki z
      miłorząbem japońskim, np. Ginkofar.
      Domyślasz się oczywiście, że libido mi wzrosło jak cholera!!!
      Niestety, tak po prostu chyba jest. Taka natura i tyle. Ale mnie to męczy.
    • jaaga75 Re: ile bez seksu... 26.10.05, 16:49
      U nas była przerwa 1,5 - roczna !.... Trochę związana z komplkacjami
      poporodowymi ale bardziej chyba z moimi problemami w pracy i zmęczeniem
      ogólnożyciowym . Zrobiło mi się wygodnie i naprawdę nie potrzebowałam.
      Oprzytomniałam dopiero jak się okazało, że mój kochany mąż zaczął sobie
      radzić "inaczej". Na szczęście to był "tylko" internet i gorące sms-y z
      kurewkami ale i tak zabolało jak cholera !!! Postarałam się trochę i chyba
      pomogło. Nie zawsze mam ochotę ale on potrafi sie postarać żebym nabrała jej w
      trakcie. Smutno tylko, że nie mógł poczekać aż będę gotowa psychicznie i trochę
      odżyję... W końcu co to jest 1,5 roku skoro mamy być ze sobą do końca życia ...
    • synek79 Re: ile bez seksu... 26.10.05, 22:50
      szczerze poweim ze chcialbym miec takie problemy jak co niektore z Was. U mnie
      przerwy wynosza ok 1 mca a moje proby porozmawiania zawsze koncza sie tak
      samo - jestem zmeczona i niewyspana i juz!!!na razie minelo "tylko" 3 tygodnie
      gdy kochalismy sie ostatni raz - obiecalem sobie ze juz nie bede probowal.nie
      wiem do czego to doprowadzi... moja zona wie ze przez brak seksu rowniez w
      zyciu codziennym mamy bardzo napieta atmosfere a jednak nie probuje tego
      zmieniac - i to chyba najbardziej mnie denerwuje
      • asiak30 Re: ile bez seksu... 29.10.05, 11:15
        no to mamy ten sam problem,tylko to ja jestem stroną,która pragnie zwiększenia
        częstotliwości 3-5 tygodni przerw czasami doprowadza mnie do takiej złości,że
        trudno wtedy nawet rozmawiać
        ale jak w kawale,zacieram dłonie "to już jutro,to już jutro :-)"
        tylko gdzie tu spontaniczność?
    • kitty4 Re: ile bez seksu... 27.10.05, 20:07
      dziwiłbys się ile- ostatni raz 17 pażdziernika 2001 - no wiec.......W tedy
      zrobiliśmy synka, a od tamtej pory..........cisza w temacie. i cóż...
      • katiushax Re: ile bez seksu... 29.10.05, 02:06
        Witam wszystkich !
        Jestem tutaj nowa, ale łączy mnie z Wami wspólny problem, jak w temcie.
        Mam 28 lat i od 5 jestem mężatką. Otóż mąż przestał mnie pociagać fizycznie, nie
        potrafię się skusić na seks. Kiedy już do niego dojdzie jest nieźle, ale to
        wciąż nie to. Czuję się wypalona z namiętności w stosunku do niego. Nasze
        współżycie traktuję jako zło konieczne bo wiem, że on tego potrzebuje, chociaż
        przyznaję odwlekam jak tylko mogę.
        To wszystko mnie samą dziwi bo mąż jest mężczyzną atrakcyjnym, zadbanym a mimo
        to nie potrafi rozpalić we mnie iskry...jestem oziębła ? sama już nie
        wiem...wiem tylko, że ciężko żyje się ze świadomością, iż nie spełnia się oczekiwań
        Pozdrawiam
        • ewolwenta Re: ile bez seksu... 29.10.05, 09:36
          polercam dorąco wątek niusiaa1 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=15128&w=30110074
    • furebird Re: ile bez seksu... 29.10.05, 08:58
      Chyba będę rekordzistką - sypiam z mężem raz na kilka lat... Z wielkim trudem.
      Kompletnie nie mam ochoty na seks i zawsze się dziwię, że dla innych to takie
      wspaniałe, cudowne i nie wiadomo co jeszcze. Do innych facetów też mnie nie
      ciągnie, żeby wszystko było jasne. Kiedyś miałam poczucie winy z tego powodu -
      że niby taka niekobieca jestem, teraz mi przeszło zupełnie i się nie męczę.
      Osiągnęłam to dzięki terapii, na której miałam niby osiągnąć odwrotny efekt...
      Ciekawi mnie tylko, czy są osoby podobne do mnie. Moim przyjaciołom najczęśćiej
      opadają szczęki, kiedy im o tym mówię.
      Pozdrawiam wszystkich
      • ewolwenta Re: ile bez seksu... 29.10.05, 09:38
        A jak czuje się mąż? Jemu to odpowiada? Jeśli tak to nie ma problemu.
        • furebird Re: ile bez seksu... 29.10.05, 13:47
          No, cóż, jest ze mną 13 lat... Coś mu chyba odpowiada. Ale to nie miejsce na
          analizę mojego związku. Raczej szukam osób podobnych do siebie. Czuję się
          bardzo samotnie i dziwacznie ze swoimi "upodobaniami". Może odezwie się jednak
          ktoś podobny?
    • basiaa52 Re: ile bez seksu... 29.10.05, 21:32
      proponuje Hiszpańska Muche
      mi i mężowi pomogły te kropelki
      • wojo65 Re: ile bez seksu... 30.10.05, 16:42
        Tu trzeba pogrzebac w psychice i jednej i drugiej strony. Szkoda mi osób którym
        uciekają jakieś fantastyczne sprawy, wszystkie. Lekarz seksuolog albo ktoś
        trzeci, to jest wyjście lepsze od czekania.
        • tomek_abc Re: ile bez seksu... 31.10.05, 11:44
          tak sobie myslę, że w zasadzie, czy seksu nie ma wcale, czy jest raz na
          miesiąc....to niewielka różnica...
          doszedłem do tego wniosku po latach....i w efekcie stwierdziłem : nie bede
          prosił, sugerował, zabiegał...!
          Efekt - teraz zona zabiega....a ja mowię, że mi wygodniej spać samemu.
          Czy bedzie happy end? Nie wiem ....
          Żałuję tylko że nie było tego forum 5-8 lat temu ( w sumie chyba lektura forum
          zainspirowała mnie do takiego zachowania).
          Po 2-3 latach posuchy...byłoby łatwiej wrócić do normlaności, teraz jest
          znacznie trudniej.




          • elena70 Re: ile bez seksu... 31.10.05, 16:39
            Raz na miesiąc to już problem? Powiem jak jest ze mną. Może i miałabym ochotę
            na sex gdybym czuła, że jestem kochana. Mąż mnie całuje i przytula tylko wtedy
            gdy się do mnie dobiera. W niczym mi w domu nie pomaga. Dzieli obowiązki na
            damskie i męskie. Może i chciałby zaszaleć poza domem, ale żebym to ja
            zorganizowała. Staje mi się coraz bardziej obojętny. Kiedyś ktoś powiedział, że
            gra wstępna zaczyna się 24 godziny przed i tego mi brakuje. Zainteresowania,
            atmosfery, czułości. Seks to nie tylko tych kilka śmiesznych ruchów
          • anais_nin666 Re: ile bez seksu... 31.10.05, 17:13
            To forum zainspirowało Cie do mówienia zonie "nie"? To może dobrze sie stało, że
            tego forum nie było;)
            • hanti Re: ile bez seksu... 31.10.05, 20:54
              współczuję większości z was. Mój mąż jest we mnie zakochany tak samo jak przez
              piewsze miesiące naszgo związku. Są takie dni że gdyby nie dzieci to byśmy z
              łóżka nie wychodzili. Ja nie potrafiłabym żyć w związku bez miłości, czułości i
              seksu :)
            • tomek_abc Re: ile bez seksu... 02.11.05, 19:00
              czasami, gdy choroba poważna trzeba zaaplikować mocny antybiotyk, a nie leczyć
              sie witaminą C

              przez kilka lat byłem zwolennikiem witaminy C....
              i efekt taki, że choroba się rozwinęła...
              • antyka Re: ile bez seksu... 04.11.05, 21:43
                Jezus, Maria... Nie bylam na forum kilkanascie dni... i oczom nie wierze...
                post nadal zyje, znaczy sie nie tylko ja mam takie problemy. W poprzednich
                postach wyczytalam, ze seksu nie bylo nawet kilka lat. Mysle, ze to ok., pod
                warunkiem, ze nie zjawi sie ngle ktos inny, kto pociagnie nas fizycznie, z kim
                chcielibysmy sie kochac cla noc...

                Ryzyko moim zdaniem jest duze - kazdy z nas m potrzeby seksualne, w niektorzych
                drzemia glebiej w innych plycej. Ale jesli pojawi si ektos, kto bedzie chcial
                je zaspokoic... wtedy biada naszym zwiazkom. Mysle, ze warto o tym pamietac...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja