Milczenie podobno jest złotem....

24.10.05, 14:30
Mój problem polega na tym, że całą radość seksu odbiera mi milczenie mojego
faceta. Nie mówi do mnie "w trakcie" zupełnie nic.
POdnieca mnie mówienie sobie czułych słówek, szeptanie tego co chciało by się
zrobić, słuchanie komplementów, odwzajemnianie ich, jęki, ochy, achy,
pokrzykiwania..
A on potrafi nawet orgazm przejść bezgłośnie.
To jest tak flustrujące dla mnie, że od pewnego czasu nie potrafię się juz
zmusić do jakiego kolwiek z nim kontaktu.
    • tomek_abc Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:36
      chyba my faceci juz tak mamy....
      co prawda mógłbym powiedziec cos miłego do ucha,
      ale na jakieś pokrzykiwania nie licz
    • lava71 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:37
      Widzę, że zupełnie nie znasz facetów. A ja myślałem, że każdy wie o takim
      drobnym fakcie, że my faceci .. w odróżnieniu od was kobietek ... nie potrafimy
      robić dwóch rzeczy w tym samym momencie. Uwierz mi, jeżeli facet w trakcie ..
      jest milczący oznacza to tylko, że całkowicie skupił się na tym co akurat robi.
      Wymaganie od niego w tym momencie czegokolwiek sprawi tylko, że się rozproszy.
      Polecam fachową literaturę gdzie powyższy aspekt jest ładnie opisany.
      • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:43
        Nie no Panowie bez przesad!!!
        On nie jest moim pierwszym i nie próbujcie mi wmówić, że każdy facet musi to
        robić z "zaciśniętymi zębami".
        Może nie musi rozprawiać ze mną o aktualnych problemach gospodarczych w
        przerwach między pchnięciami, ale poszeptanie czegoś do ucha w trakcie gry
        wstępnej albo może tuż "po" to chyba nie jest rzecz niewykonalna???
        • orales73 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:44
          oczywiście że nie, mówić też trzeba :)
        • lava71 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:50
          przed i po to rzeczywiście możemy trochę pogadulić:)))
        • anais_nin666 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:03
          Hehe - rozbawilas mnie annszz :)) Z doświadczenia wiem, ze panowie potrafią i
          kochać się i wyrzucać z siebie jakies słówka nie zaniedbując w tym czasie
          partnerki. Zatem są nieco bardziej skomplikowani niż staraja się nam tu
          dowieść;-))
          • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:09
            A tak dokładnie to czym Cię tak rozbawiłam?
            • anais_nin666 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:14
              Tym:
              Nie no Panowie bez przesad!!!
              On nie jest moim pierwszym i nie próbujcie mi wmówić, że każdy facet musi to
              robić z "zaciśniętymi zębami".
              Może nie musi rozprawiać ze mną o aktualnych problemach gospodarczych w
              przerwach między pchnięciami, ale poszeptanie czegoś do ucha w trakcie gry
              wstępnej albo może tuż "po" to chyba nie jest rzecz niewykonalna???
              • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:23
                :)))
              • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:24
                Bo już bałam się, że rozbawiłam Cię tym swoim problemem...
      • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:46
        lava71 napisał:

        > Widzę, że zupełnie nie znasz facetów. A ja myślałem, że każdy wie o takim
        > drobnym fakcie, że my faceci .. w odróżnieniu od was kobietek ... nie
        potrafimy
        >
        > robić dwóch rzeczy w tym samym momencie. Uwierz mi, jeżeli facet w trakcie ..
        > jest milczący oznacza to tylko, że całkowicie skupił się na tym co akurat
        robi.
        >
        > Wymaganie od niego w tym momencie czegokolwiek sprawi tylko, że się
        rozproszy.
        > Polecam fachową literaturę gdzie powyższy aspekt jest ładnie opisany.

        Przeczytałam to jeszcze raz powoli i spokojnie.
        Żartowałeś prawda???
        • tomek_abc Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:49
          ann
          a tak w ogóle ? facet sie odzywa?
          czy jest milczkiem

          a moze ty mowisz za duzo?
          • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:53
            Nie jest gadułą ale tez nie ma większego problemu z komunikowaniem się z nim.
            Potrafimy ze soba rozmawiać, wyrażamy bez problemu swoje myśli.
            Ja tez jestem osobą, która waży wypowiadane przez siebie słowa. Nie zagaduję go
            na śmierć :)
            • tomek_abc Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:57
              zawsze mozesz go zagadac....
              jak zapytasz....jak sie czuje, albo raczej co czuje...to chyba odpowie
              słuchu chyba nie traci w momencie uniesien

              • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:04
                Próbowałam, próbowałam i... nic z tego.
                Mówię i mam wrażenie, że sobie monologuję.
                Jeśli mi nawet odpowiada to monosylabami a jesli się tylko da to kiwnięciem
                głową.
                Cisza w naszym łóżku jest taka, że boję się już odezwać bo mam wrażenie, że mój
                głos odbija się echem po ścianach.
              • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:04
                A może on faktycznie traci słuch???
              • anais_nin666 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:06
                Kto wie Tomku, kto wie :)) Może traci słuch...
        • lava71 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:01
          Raczej nie żartowałem... dodam tylko, że to może być indywidualna cecha
    • monjan Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 14:58
      a moze on tak sie po prostu nauczyl?ze trzeba cicho?take warunkowanie jak psy
      Pawlowa?
      moze macie dzieci?albo zawsze trzeba bylo po cichu bo ktos tam uslyszy??
      • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:08
        Może...
        Tylko dlaczego?
        Dzieci brak (a nawet gdyby były to przecież cichy szept prosto do uszka raczej
        by ich nie obudził nawet gdyby spały z nami w jednym pokoju)
        Mieszkamy w domu, sami, najbliżsi sąsiedzi jakieś 150 m od nas.
        Nawet gdyby krzyczał nikt by go nie usłyszał.
        • tomek_abc Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:11
          spytam niedyskretnie
          a poza jękami (a raczej ich brakiem) wszytsko ok ?
          • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:22
            No właśnie nie.
            Ta cisza jest dla mnie wręcz dołująca, nie jestem w stanie go wogóle wyczuć.
            Czasem mam z tego powodu wrazenie, że jest zupełnie nieobecny. Nie wiem, czy
            choćby myśli o mnie w tym momencie.
            Dla kogoś, kto nie doświadcza takiego milczącego seksu problem moze wydawac się
            nieprawdopodobny.
            Nigdy nie usłyszałamw tych "momentach", że mnie kocha, że mu dobrze, że mam
            robić to lub coś innego, że jeszcze, że szybciej, że wolniej...
            Nawet kiedy chce żebyśmy zmienili pozycję to pokazuje mi to na "migi".
            Czy to naprawdę takie dziwne, że kobieta w chwili tak wielkiej bliskości chce
            usłyszeć coś miłego?
            Nie chodzi mi przecież o to by słyszeć jęki jak w niemieckim pornusie.
            • tomek_abc Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:27
              >Nawet kiedy chce żebyśmy zmienili pozycję to pokazuje mi to na "migi".

              to juz lekka przesada...
              chyba że to zaniemówienie z wrazenia;)

              • annszz Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 15:40
                To nie jest lekka przesada, to jest przesada gigantyczna, to powoduje, że nie
                mam najmniejszej ochoty żeby się z nim kochać, czuję sie przez to jak gumowa
                lalka (choć do nich podobno niektórzy mówią całkiem sporo).
                • anais_nin666 Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 17:18
                  I znowu mnie rozbawiłaś:))) choć wiem, że to o czym piszesz to nic zabawnego.
                  czuję sie przez to jak gumowa
                  > lalka (choć do nich podobno niektórzy mówią całkiem sporo).
    • dorotaniejest Re: Milczenie podobno jest złotem.... 24.10.05, 17:38
      pomarudzę: czy możecie wreszcie pisać FRUSTRACJA, a nie FLUSTRACJA??? ten błąd
      jest bardzo frustrujący ;-)
      • yvona73pol Re: Milczenie podobno jest złotem.... 25.10.05, 16:11
        ale czasami facet nie mowiac daje oznaki ze jest jak najbardziej tu i teraz,
        inaczej, wzrokiem i tak dalej ;)
      • elfira Re: Milczenie podobno jest złotem.... 28.10.05, 15:57
        A ja uwielbiam kiedy słyszę oddech moje faceta, im głębszy, tym większę są jego
        doznania......proszę nie mylić z sapaniem i slinieniem do ucha.....uwielbiam
        kiedy facet mowi mi kiedy mam zwiększyć tempo, wygiąć się, rozumiem tez że
        cisza jest potrzebna do skoncentrowania , choćby tylko po to aby razem skończyć
        i opaść z sił. Ale milczenie.......hmmmm odpada.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja