anitaanita1
01.11.05, 17:48
Witam wszystkich. Chce sie z wami podzielic paroma refleksjami. Czy zycie
zawsze musi byc tak cholernie trudne? Chodzi o facetow oczywiscie.. Bylam w
dwoch dluzszych zwiazkach tzn poprzednim i obecnym. Z poprzednim facetem to
byla iskra, magia przyciagania, flirt zawsze i wszedzie, wsanialy sex. Czulam
sie przy nim uwielbiana, adorowana, istny demon sexu:) Dostawalam piekne
prezenty typy sexi bielizna, piukantne ale i kochane sms, maile. Slowem w
sferze intymnej pelna harmonia. Troszke gorzej poza lozkiem, chociaz tragedii
nie bylo czulam ze to nie to... no i zerwalam z nim... dla mojego obecnego
faceta. nie bede wdawac sie w szczegoly, ale poprzedni zwiazek nie mial szans
na przetrwanie (nie chodzi o to ze facet traktowal mnie tylko jako panie nke
do lozka, nie wrecz przeciwnie zarzekal sie ze jestem miloscia jego zycia,
ale ja nie widzialam z nim przyszlosci) Obecny chlopak urzekl mnie tym ze
jest taki kochany, oddany, zawsze jest przy mnie kiedy czegos potrzbuje,
zawsze moge na niego liczyc, Zaczelo sie od przyjazni, potem zrozumielismy ze
to cos wiecej... Zaczelismy byc razem, on zarzeka sie ze mnie kocha.. ALE
mniedzy nami brak tej iskry. Zupelnie nie wiem co sie dzieje, dla niego sex
moglby nie istniec. Dla mnie to byl szok po poprzednim zwiazku, reagowalam
placzem, zdumieniem, kiedy przytulalam sie do mojego ukochanego a on potrafil
powiedziec mi kotku dzisiaj jestem naprawde zmeczony... Teraz wyglada to tak
ze kochamy sie raz dwa razy na tydzien glowniej z mojej inicjatywy. Bardze
pprzez to cierpie, rozmawialismy, powiedzial mi ze kocha, ale dla niego sa
istotniejsze zeczy niz sex... Znowu jestem na zakrecie, nie wiem czy ten
zwiazek mam sens, boje sie ze pozniej bedzie tylko gorzej. Kocham go ale
coraz czesciej placze w poduszke, kiedy on daje mi calusa na dobranoc odwraca
sie i slodko zasypia... Prosze napiszcie, czy wy tez kiedys tak mieliscie,
dlaczego musimy wybierac pomiedzy ognistym kochankiem a facetem
przyjacielem??? Gdyby tak dalo sie ich zlozyc w jedno :(