pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylko)

06.11.05, 17:45
założyłam wątek - kiedy mąż cię zdradza - forumowicze różnej płci wspierali
mnie, opisywali swoje historie, korzystałam z Waszych wypowiedzi,
zastanawiałam się co będzie gdyby..,
dziś znów proszę o wsparcie - zwłaszcza mężczyzn,
dziś mój M przyszedł zabrać wszystkie swoje zabawki - śrubki itp. sama
chciałam żeby wszystko zabrał i nie odwiedzał mnie żebym mogła się wyciszyć
uspokoić zapomnieć i poukładać sobie samotne życie, podczas wcześniejszych
rozmów nie odpowiedział mi przekonywująco (dla mnie) dlaczego doszło do
zdrady, dziś zadałam mu ostatni raz to pytanie, dlaczego przekreślił 25 lat
naszego małżeństwa i co było tego przyczyną - odpowiedział że to i tak niczego
nie zmieni i nie odpowiedział, był wygaszony, smutny, było mi go żal, znając
go przez 30 lat spodziewałam się że jednak usłyszę jakąś inną odpowiedź,
wprawdzie ostatnio mało z sobą rozmawialiśmy bo (to był jego zarzut w stosunku
do mnie)dużo pracowałam, ale łudziłam się nadzieją, że może dziś mi odpowie
DLACZEGO, nie żałuję tamtych minionych lat, przygnębia mnie brak wiedzy o tym
co takiego wydarzyło się że doszło do tego co doszło, wynajął sobie mieszkanie
i wyprowadził się, zgodził się na moje warunki, przepisał na mnie mieszkanie,
podpisaliśmy rozdzielność majątkową, jesteśmy małżeństwem tylko na papierku,
powiedział że nie wyjedzie do ONEJ na święta, może wyjedzie jak przejdzie na
emeryturę - to dla mnie zabrzmiało tak jakby z ONĄ coś mu nie zagrało i
zrobiło mi się go żal - może odezwie się któryś ze zdradzających mężczyzn i mi
wytłumaczy co z wami jest.
    • cest.la.vie Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 07.11.05, 13:20
      skoro napisałaś "i nie tylko..."
      nie zaliczam sie do zdradzajacych, ale skoro tu zaglądam widać nie jest w moim
      małżeństwie wszystko ok. nie czytałem tamtego tematu i nic nie wiem, więc może
      sie mylę.
      Dla mnie fakty zacytowane przez ciebie oznaczaja że On jednak i ciebie i wasze
      malżeństwo w jakiś sposób szanuje (o innych uczuciach to tylko ty mozesz
      wnioskować).
      Może ta zdrada była tylko aktem desperacji ?
      Może przeprowadzka jest aktem skrajnej juz desperacji ?
      Może z ONĄ nic nie musi zagrywać ?
      Kluczowe pytanie w twoim tekscie brzmi "co takiego się wydarzyło...". Może
      jednak wcześniej probował powiedzieć, nie wiem z jakiego powodu odpowiedzi były
      niewystarczajace, ale może .. były a nie zrozumiałaś. Pytanie o to w momencie
      gdy pakował śrubki mijało się z celem, desperacja była krańcowa i nie miał w
      tym momencie siły na rozmowę. Może potrzebował najmniejszego chociaż znaku, że
      jednak ci zależy na tym żeby został - na nim wogóle ?
      Może skoro nie ma nic w planach na święta i dało by sie to tak zrobic zeby wam
      nikt nie przeszkadzał... ?
      Jak pisałem, nie znam tematu, może zupelnie sie mylę.
      Same może, bo... może kiedyś ja też bedę pakował (raczej książki, śrubek nie
      cierpię ;-) ).
      tak sobie tylko napisałem, może się na cos przyda...

      pozdrawiam

      robert
    • bond.jamesbond1 Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 07.11.05, 13:36
      Chyba nieźle pasuję do schematu: wyprowadziłem się od żony jakieś 2 miesiące
      temu, po 10 latach małżeństwa (ja zbliżam się do 40-tki, żona jest o 8 lat
      młodsza).
      Co my, chłopy, w takiej chwili myślimy?
      Ten smutek, który u niego zaobserwowałaś jest prawdopodobnie spowodowany
      wyobcowaniem. Przyzwyczajenie do obecności drugiej osoby, zainteresowania,
      dzielenia się problemami... Szczególnie na początku, przez pierwszy miesiąc,
      brak tego wszystkiego jest diabelnie ciężki do zniesienia... Prawdę mówiąc też
      chodziłem wtedy jak struty... I nie ma to związku z "układalnością" lub nie z
      tą trzecią. No, chyba, że się do niej wyprowadził. Bo jeśli nie - to samotność
      na 100% dobrze daje mu w kość. Jeśli chcesz go odzyskać, to (moim zdaniem)
      najlepszy moment będzie po ok. 1 miesiącu od wyprowadzenia się z domu.
      Powiem szczerze, że chodziły mi po głowie myśli, żeby pójść do żony na
      kolanach...
      • naiwna52 Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 07.11.05, 18:49
        i poszedłeś czy nie? jeśli nie to dlaczego?
        • witkacy1975 Jak znam życie to ta cholerna, męska duma.... 08.11.05, 17:32
          ale może się mylę..
          • naiwna52 Re: Jak znam życie to ta cholerna, męska duma.... 08.11.05, 19:32
            jak mam rozumieć tę dumę? nie chodzi mi o płaszczenie się przed drugą osobą, czy
            nie można mniej lub bardziej spokojnie porozmawiać o tym co łączyło, jeszcze
            łączy co podzieliło co można naprawić - taka rozmowa nie ma nic wspólnego z
            dumą, z odwagą i odpowiedzialnością tak ale co ma duma do tego, wstyd za słabość
            jaką się wykazało zdradzając - tak, ale trzeba być naprawdę odważnym aby
            przyznać się do swoich błędów, zauroczeń i zdrady - trzeba być silnym i
            odpowiedzialnym, najłatwiej jest uciec od problemów - trudniej stawić im czoła,
            gdyby mój M ..... , to podjęłabym rozmowę, wiem że łatwiej jest wybaczyć niż
            zapomnieć ale to on musiałby chcieć postarać się po raz drugi (i to bardziej niż
            kiedyś) ja dałabym mu szansę - był i nadal jest (tylko niestety inaczej)ważną
            osobą w moim życiu.
        • bond.jamesbond1 Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 09.11.05, 10:22
          Prawie poszedłem. Prawie - bo zadzwoniłem do żony i chciałem się z nią umówić
          na spotkanie. Śmieszne rzeczy się ze mną działy. Zacząłem (po domu) nosić
          obrączkę, myślałem, analizowałem i próbowałem przekonać samego siebie, że
          kocham żonę i chcę z nią nadal być.
          Na szczęście (?) ona nie miała czasu/ochoty się ze mną spotkać. I ten
          najbardziej kryzysowy moment minął. Przeszedłem w fazę "stalowej twardości".

          I już nie chcę nic naprawiać.

          Chyba, że znowu coś mi przyjdzie do głowy. Nie jest łatwo tak sobie po prostu
          odrzucić 10 lat. Naprawdę niełatwo. Zwłaszcza, że naprawdę żyliśmy blisko ze
          sobą. Bez skoków na boki. Zawsze razem. To bardzo utrudnia...
          Wiem, że ona też mocno cierpi. Schudła od rozstania (2 miesiące!) ponad 10 kg
          (a była szczupła...). Cholerny świat, wszystko się pochrzaniło...
    • audialna Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 08.11.05, 23:39
      Przeczytałam Twój poprzedni wątek, który ma całkiem inny chrakter od tego co
      powyżej.
      Ja na Twoim miejscu powalczyłabym o to małżeństwo, a z tego co poprzednio
      pisałaś nie wynikało, aby Ci na nim zależało. Odniosłam wrażenie, że chcesz się
      uwolnić i w jakimś sensie odegrać. Teraz natomiast piszesz, że Ci męża było żal.
      Wiesz, czas leczy rany. Na pewno zdrada mogła Cię zaboleć i w zasadzie nic jej
      nie powinno usprawiedliwiać. Pozostaje tylko pytanie: co z tym 25 letnim
      małżenstwem? Przecież to ćwierć wieku!
      Człowiek jest słaby i może popełnić błąd.Twój mąż taki błąd popełnił i teraz być
      może bardzo tego żałuje, ale męska duma nie pozwala mu na przyznanie się do
      swojej słabości. Może w złości powiedzieliście sobie za dużo raniących słów?
      Spróbuj z nim porozmawiać, umów się gdzieś z nim na spotkanie poza domem.
      Przecież macie tyle spraw do omówienia.

    • malecx Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 08.11.05, 23:58
      ja również nie znam wczesniejszego rozdziału ale..

      Chocby nie wiem jak bardzo człowiek by się zapiekł w swojej niechęci do drugiej
      osoby,ew. zakochał sie bez pamięci w jeszcze innej, są momenty kiedy się
      wachamy. Nawet mając świadomość że w dłuższym terminie wyjdzie to nam na dobre.
      A takie pakowanie w milczeniu klamotów (śrubki są OK. książki tez:) ) wręcz
      zmusza do refleksji o tym co było. I wcale nie trzeba otwierać albumu ze
      zdjęciami z wakacji, żeby sobie wszystko przypomniec.
      Sama nie żałujesz minionych lat więc oczywiste jest wiekszość szczęśliwych chwil
      było nie tylko twoimi ale i waszymi.

    • malecx Re: pytanie do mężczyzn zdradzających (i nie tylk 09.11.05, 00:06
      > co było tego przyczyną - odpowiedział że to i tak niczego nie zmieni

      To nie był dobry moment, następowała pewna sekwencja działań,i wyprowadzka była
      tylko finałem. Trudno sobie wyobrazić zeby rozmowa w takim momencie mogła miec
      merytoryczny charakter.
      A mysle że dążenie do dialogu w przyszlosci bedzie testem nie tylko dla ex, lecz
      również dla ciebie.

Pełna wersja