wierna_niewierna
09.11.05, 22:52
lubie prowokowac mezczyzn, zawsze lubilam...
jestem mezatka od pieciu lat, wczesniej zawsze mialamn bardzo duze powodzenie
u mezczyzn - poznalam meza i przygodne chwile skonczyly sie. ale ostatnio
zaczal sie we mnie odzywac glod seksu (kochamy sie bardzo rzadko) - i moze to
sprawilo, ze zaczelam sciwadomie podrywac innych mezczyzn. zabawa byla
przednia - dlugie rozmowy, niedopowiedzenia, zarty, zarciki... az kolega
zaczal mnie podniecac w sensie seksualnym. do niczego nie doszlo, ale ja
ciagle o nim mysle. juz kilka tygodni minelo od naszego ostatniego spotkania
(ustalilismy, ze nie bedziemy sie spotykac, zeby nie rozbijac mojego
malzenstwa), a ja wciaz o nim mysle. dzisiaj musialam do niego zadzwonic
(sluzbowo) i ... myslalam, ze sie wyleczylam z tej obsesji, a tu figa! a ja
tylko chcialam poflirtowac, poczuc sie atrakcyjna a tam mam w domu
kochajacego, fantastycznego meza, i poczucie "szujowatosci", gdy mnie
przytula i mowi, ze bardzo mnie kocha. bo ja przeciez myslami czesto jestem
przy innym!!!!!!!!!