mirabelka00
16.11.05, 09:20
Witam,
Jestem od niespełna roku męzatką i już nam się nie układa w sferze
seksualnej. Mąż ma ogromny temperament- chciałby się kochać codziennie i to
po 3-4 razy. Mi wystarczy sex co drugi dzień, po kilkakrotnym uprawianiu sexu
dzień w dzień jestem poobcierana, boli mnie itd. Mąż nie chce tego zrozumieć,
nie ma żadnego "nie", namawia mnie tak długo aż wreszcie się zgadzam dla
swietego spokoju, ale nie sprawia mi to przyjemności. Przez to w ogóle
zaczełam nie lubić sexu i czuję po prostu lęk przed powrotem z pracy do domu.
On jest bardzo dumny, że tyle razy może i nie chce słyszeć o wizycie u
seksuologa, uważa,że to ja jestem oziębła,ze nie chcę sexu codziennie. Tak
samo mówi o swojej byłej dziewczynie, która kochała się z nim codzień,ale
tylko jeden raz (i dlatego, z barku sexu jak twierdzi,musiał ją zdradzać)-
według niego to z nami jest coś nie tak,a nie z nim. Chociaż od czasu do
czasu sam ma taką refleksję,ze być moze jest seksoholikiem.
Wiem,ze wiele osób teraz powie "widziały gały co brały", "po co za niego
wyszłaś" itd. ale przed ślubem nie mieszkaliśmy razem, on był w innym mieście
i spotykaliśmy się tylko kilka razy w tygodniu, więc nie wiedziałam,ze on ma
aż takie potrzeby.
Proszęo poradę,co dalej z taką sytuacją zrobić?