Nie kocha !

25.11.05, 09:41
Witam.
Może , nie do końca to ten dział , ale ...
Jestem mężęm i ojcem z kilkuletnim stażem , mam 7 letniego synka , wspaniłą ,
piękną żonę i .....
kilka miesięcy temu , oświadczyła ,że mnie ... nie kocha !!!! ,
Tłumaczyła dalej , że jestem egoistom ,że przez wszystkie lata traktowałem
ją trzecioplanowao ( koledzy , męskie wyjazdy na narty , mecze, działalność
społeczno- polityczna itp. były na pierwszym ) czuje się nie kochana i
potrzebuje wielkiej miłości , że za mna nie tęskni , że ja zdominowałem ,
ubezwłasnowolniłem , doprowadziłem w międzyczasie do depresji itp. W zasadzie
to wszystko co przez ten czas udało mi się od niej wydusić . Dodam ,że w jej
życiu zaszła duża zmiana bo po długiej przerwie ( dom ) wróciła do pracy .
Czuję ,że się tym dowartościowała nieco , a i komplemenciarze też się pewnie
jacyś znaleźli .
Cały ostatni rok mieliśmy ze sobą słaby kontakt. Spała z synkiem w drugim
pokoju , wiecznie zmęczona , nadąsana i obrażona ( ja w tym czasie przy
przysłowiowym komputerze ..... na poczatku nawet mi to było na rękę ).
Zbliżenia .. 2-3 razy w miesiącu , zwykle wymuszane z mojej strony .... , bez
jej większego zaangażowania . Obecnie się mijamy , nie spalismy ze sobą 2
miesiące , nie możemy nawiązać kontaktu , a jeżeli już , to .. przeradza się
to w pyskówkę i pojawiają się te słowa , które rujnują moją
psychikę .... "nie kocham cię" , "może potrzebna separacja" , ... "wyprowadź
się zobaczymy jak będzie bez ciebie " , " serce nie sługa " itd.
Zdaję sobie sprawę z zaniedbań i braku odpowiedniej pielęgnacji naszego
związku ,przyzwyczajenia do pewnej zastygłej sytuacji , ale ... kocham ją ,
nie wyobrażam sobie życia bez niej i mojej rodziny . Chciałbym to naprawić
tak abyśmy się kochali i byli dla siebie wszystkim.
Liczę po cichu ,że to jej taka desperacka gierka , mająca mnie popchnąć do
czegoś .... jakichś zmaian ... ? ( mówiła coś o jakiejś szansie w ostatnim
miesiącu którą mi dała , a którą ponoć zmarnowałem ) łudzę się ,że jeszcze
będzie dobrze .
Jestem w kropce ... nie wiem co robić , powoli zaczynam sie czuć jak
przysłowiowy facet bez jaj , bez godnośći ....

Leleszek



    • viqy Re: Nie kocha ! 25.11.05, 09:47
      Moim zdaniem jeszcze nie jest źle, wysyła Ci po prostu informacje czego jej
      brakuje. Nie odczytałeś ich wcześniej , teraz po prostu przybierają na sile.
      Działaj zanim będzie za późno. Teraz powinieneś ze zdwojoną siłą pokazać jak
      bardzo Ci zależy. Nie zmarnuj tego. Oby nie było za późno. Powodzenia.
    • wiesia42 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 09:50
      Chociaż mnie zdeka zagotowało to co napisałes, ale radzę Ci z dobrego serca:
      zapomnij wkońcu o tych jajach i pomyśl o innych!
    • nulka8 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 09:58
      Tez mi sie czasami wydaje, ze nie kocham swojego meza - wszystko jest wazniejsze
      niz ja, nie kocha mnie tak jakbym chciala, nie zachowuje sie tak jakbym chciala,
      nie okazuje mi tyle czulosci ile potrzebuje itd, itp. Jezeli chodzi o mnie,
      pomoglo by mi, gdyby moj mąż zabral mnie do kina, do teatru, zaprosil na randke,
      troche "popodrywał", "pozdobywał" - po prostu troche sie o mnie "postarał", a
      nie uznał jako dobro mu przynależne, z którego korzysta jak ma na to ochote....i
      przede wszystkim od czasu do czasu spontanicznie przytulił, nie tylko wtedy, gdy
      ma ochote na sex. Moze Twoja żona ma podobnie....
      • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 10:24
        Dzięki , za dobre słowa , trochę mi pomogło .. i dało nadzieję .
        Boleję nad tym ,że tak ciężko nie tylko jej .... nie łatwiej po prostu otwarcie
        porozmawiać o swoich bolączkach , uczuciach i tym wszystkim czego Wam drogie
        Panie brakuje.

        Co do starań o których wspominacie zrobiłem już wcześniej pierwsze kroki w tym
        kierunku , ale trafiłem na opór materii i próby zniechęcenia mnie do
        działania . Plus wypominki ,żebym nie był "sztuczny" i żebym zajął sie tym co
        robiłem przez ostatnie lata .

        L.
        • ankamk78 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 10:28
          Niech Cie ten mur nie zniecheca, wiekszosc kobiet reaguje podobnie. Z jednej
          strony sie czegos domagamy, a gdy to przychodzi, to blokada wewnetrzna
          powoduje,ze zamykamy sie na przyjecie tego. Swoja droga zas, pewnie tez troche
          chciała Ci dopiec i sprawic bys poczul jak to jest "walic glowka w mur"...
          • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 10:42
            Swoja droga zas, pewnie tez troche
            >
            > chciała Ci dopiec i sprawic bys poczul jak to jest "walic glowka w mur"...


            Tak , na 100 % w zemście potrafi trwać bez końca , to jej specjalność .

            L.
        • nulka8 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 10:37
          "Opor materii" może wynikac z tego, ze Twoja żona uwaza, ze Twoje "proby" sa
          tylko sposobem na powrót do stanu poprzedniego, a nie spontaniczną checią
          trwalej zmiany Twojego zachowania. Musisz porozmawiac z nia i powiedzieć, że
          rozumiesz jej odczucia, że wiesz, że postepowales zle, ze chcesz to naprawic,
          chcesz sie zmienic, chcesz zadbac o NIA o JEJ dobro. Ale przede wszystkim musisz
          tego faktycznie chciec i rozumiec niewłasciwosc swojego postepowania. Kiedys
          przeciez sprawiles, ze zakochala sie w Tobie - sprobuj zrobic to raz jeszcze.
          • tomek_abc Re: Nie kocha ! 25.11.05, 11:05
            na własnej skórze przekonałem się, że kobieta w złości potrafi powiedzieć
            TAAKIE rzeczy....(nie kocham, powinnismy się rozejść....)
            wniosek : panowie nie wq swoich pań bo usłyszycie co nieco...(chyba ze weźmie
            sie poprawkę i wypuści drugim uchem to co Pani mówi)
            • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 11:13
              Tomek . W "złości" wcześniej słyszałem to tylko dwa razy , zmroziło mnie
              wtedy , ale puściłem drugim uchem .... teraz usłyszałem to od osoby
              wyglądającej z zewnątrz na spokojną w trakcie w miarę normajnej dyskusji .....
              nie wiem co o tym mysleć ... i jak z tymi słowami żyć ? Znosiłem już ( może
              wypuszczałem drugim uchem ? ) wiele zniewag , ale ta boli najbardziej .
              • woman-in-love Re: Nie kocha ! 25.11.05, 12:24
                jest fajna piosenka, spiewa ja Edyta Geppert, słowa napisał jakiś dobry znawca
                kobiet, słowa są mniej więcej takie:" nie wierz mi, moim łzom, moim słowom
                gorzkim, złym, gdy uzalam sie nad sobą - nie wierz mi, nie wierz gdy daję ci
                dłuższe wciąz rachunki krzywd, jeśli kochasz mnie naprawdę - nie wierz mi". Cos
                w tym jest, żona chce po prostu zwrócic na siebie twoja uwagę , i - tez
                prawdopodobne - jakiś "wzdychacz" jest na horyzoncie.
                • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 12:38
                  prawdopodobne - jakiś "wzdychacz" jest na horyzoncie.

                  Też coś tak czuję , że ją tam "podbajerowują" w pracy .... jest nieziemsko
                  piekną kobietą , na dodatek ma nowa koleżankę i z tego co widzę jest lekko pod
                  jej wpływem .
                  • nulka8 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 12:44
                    A czy jej też mówisz, że jest "nieziemsko piękną kobietą"?
                    • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:00
                      mówię , może nigdy nie użyłem w stosunku do niej zwrotu "nieziemsko" ale ...
                      mówiłem , może nie tak czesto jak by chciała ...

                      Myślę , że zaniedbanie jej przeze mnie było w innych sferach , jako facet z
                      tych "mocno zajętych" miałem masę "koników" które mnie absorbowały , a co za
                      tym idzie odbierały cenny czas i uwagę , którą mogłem poświęcić jej.
                      Z rozżewnieniem wspominam tate lata kiedy .... wiedziałem że mnie kocha , jest
                      o mnie zazdrosna .... dzwoniła do mnie co godzinę , sprawdzała mnie ,
                      obwąchiwała po powrocie do domu , czy aby nie pachnę damskimi
                      perfumami ....ehhhh
                  • ewolwenta Re: Nie kocha ! 25.11.05, 12:52
                    Mam ważenie, że chciałbyś traktować swoją kobietę jak bezwolną podatną na
                    wpływy słabą kobiecą istotkę, za którą mężczyzna musi decydować. Kobieta, która
                    radzi sobie w środowisku pracy, czuje akceptacje, szacunek otoczenia, takiej
                    postawy najbliższego człowieka nie zniesie. To praca stanie się jaj zapleczem
                    emocjonalnym nie rodzina. Tego doświadczasz. Mówisz koleżanka, wzdychacz itd to
                    jest dokładnie środowisko, które daje jej poczucie wartości czyli coś czego nie
                    ma w domu.

                    Jeśli chcesz ocalić związek to zmień do niej nastawienie i przygotuj się na
                    długą, ciężką pracę. Twoje próby będą odpierane (będziesz sztuczny) za
                    pierwszym piątym i 10 razem ale po -nastym razie, po roku w końcu w nie
                    uwierzy. Oczywiście jeżeli trafisz w to czego oczekiwała a nie dostawała.

                    Wytrwać, w pozytywnym zachowaniu w stosunku do osoby wrogo nastawionej
                    oczywiście nie jest łatwo. Jeżeli będziesz myślał o niej, że jest pamiętliwa,
                    czy mściwa nic Ci nie wyjdzie z akcji ratunkowej. W chwilach gdy ta myśl
                    przychodzi spróbuj „ubrać się” w jej odczucia: Pomyśl, co czujesz wobec kogoś
                    kto, uważasz że Cię zawiódł i zawodzi od dawna. Łatwo dasz się komuś takiemu
                    przekonać że od dziś się to zmienia? Chyba nie. Długo się pracuje na odbudowe
                    zaufania.

                    Jest urażona i interpretuje wszystko negatywnie. Jak coś przykrego Ci powie czy
                    zrobi pomyśl o jej nastawieniu i nie oddawaj ciosu za cios. Kiedy np. mówi o
                    sztuczności powiedz przykro mi, że tak myślisz i zakończ rozmowę.
                    • ewolwenta Re: Nie kocha ! 25.11.05, 12:57
                      ojej, interpunkcję mi kompletnie diabli wzięli, przepraszam
                      • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:08
                        Dzięki ..... upewniłyście mnie w moim optymiźmie i postanowieniu.
                        Walczę i będę o nią walczył , bez względu na "rzucane kłody" ....
                    • anais_nin666 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:01
                      Ewolwenta:) Powiedziałaś to, co ja zamierzałam. Jak zwykle;)
                      • ewolwenta Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:03
                        mam nadzieję, że nie chodzi o interpunkcję ;)
                        • anais_nin666 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:09
                          Interpunkcja też inspirująca:)
                    • mara_76 Re: Nie kocha ! 09.12.05, 13:49
                      Skoro tak ją kochasz, jest nieziemsko piękna itp. to dlazego ją zaniedbałeś ?
                      Dlaczego tyle innych spraw było wazniejszych niż wasz związek ? Kobieta która
                      kocha zniesie wiele od kochanejo meżczyzny ale któregoś dnia dociera do niej że
                      cokolwiek nie zrobi nie ma to wpływu na niego. Że nie ma co oczekiwac dobrego
                      słowa, docenienia tego co robi. Masz rację - poszła do pracy znaleźli
                      się "komplemenciarze" poczuła się doceniona - szkoda że nie przez osobę od
                      której tych słów oczekiwała.
                    • zarazpl Re: Nie kocha ! 24.03.07, 23:49
                      czekaj czekaj: bo to wazny punkt:
                      > Mam ważenie, że chciałbyś traktować swoją kobietę jak bezwolną podatną na
                      > wpływy słabą kobiecą istotkę, za którą mężczyzna musi decydować.
                      jesli sznuje swoja koiete to po wypowiedzi " nie kocham cei " po prosru
                      powinnismu sie rozstac,, gdyz zarowno dla niej jak i dla mnie pozostawanie w
                      zwiazku zkoniecznosci a bez uczucia jest po prostu nieuczciwe. Niemniej Ty
                      piszesz tak jakbys chciala zwrocic uwage mojemu przedmowcy ze jest czemus winny.
                      A ze nei jest? Mzoe jego zona liczla cale zycei ze domysli sie czego ona chce?
                      I tu konkluzja: byc mzoe kobiety tego nie wiedza, ale mezczyzni sa ludzmi.
                      takimi samymijak one. nie posiadamy tzw,. zmyslu telepatycznego, nie umeimy
                      zgadywac o co wam chodzi. jelsi ktos che 2 lyzeczki cukru do herbaty mowi o tym.
                      jelsi nei mowi NPE MA PRAWA uwazac ze zawinil ktos kto dal jedna albo zadnej ale
                      PODSWTAWIL CUKIERNICE. mam dosyc ksiezniczek oczekjacychna adoracej a nie
                      szanujacych najbardziej podstawowych zasad bycia w zwiazku jak szacunek, cieplo,
                      podejmowanie prob zrozumienia.
                      Nie znalazlem w Twoim poscie NIC madrego. Same glupoty
                • marcin1973 Re: Nie kocha ! 20.12.05, 01:01
                  Raczej zwraca na siebie uwagę!
                  Jak siedziałem nad kompem, to Trolle potrafili bić się do krwi bylem tylko
                  wyszedł z pokoju. Gdy czytałem coś w ich pokoju - zwracając na nich taką samą
                  uwagę jakbym był w pokoju obok - nie walczyli. Agresja to forma zwracania
                  uwagi, mówienia, że się za mało osobie agresywnej poświęca uwagi,
                  zainteresowania.

                  Komplemenciarz raczej nie jest na tym etapie. Może myśli o komplemenciarzu-
                  niech wiec on sam nim zostanie.
                  A z seksem - to wziąc w nocy i zobaczyć jaka będzie reakcja rano. U mnie były
                  wymówki - znowu się spóźniłam (ale to po seksie z rańca:)))

                  woman-in-love napisała:

                  > jest fajna piosenka, spiewa ja Edyta Geppert, słowa napisał jakiś dobry
                  znawca
                  > kobiet, słowa są mniej więcej takie:" nie wierz mi, moim łzom, moim słowom
                  > gorzkim, złym, gdy uzalam sie nad sobą - nie wierz mi, nie wierz gdy daję ci
                  > dłuższe wciąz rachunki krzywd, jeśli kochasz mnie naprawdę - nie wierz mi".
                  Cos
                  >
                  > w tym jest, żona chce po prostu zwrócic na siebie twoja uwagę , i - tez
                  > prawdopodobne - jakiś "wzdychacz" jest na horyzoncie.
    • drak62 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:19
      Nie chciałbym być złym prorokiem ale takie zachowanie może świadczyć o tym że
      w nowej pracy twoja żona poznała nowych ciekawych ludzi a może jednego
      ciekawego ludzia. Być może przeżywa jakieś zauroczenie i mając wyrzuty sumienia
      buduje sobie alibi , szuka usprawiedliwienia.
      Byłbym czujny bo być moze lada moment będziesz musiał pakowac walizki.
      • abpmw Re: Nie kocha ! 25.11.05, 13:28
        jestem czujny ! Na pewno "odżyła" po powrocie do firmy , ale pytałem o to czy
        jest ktoś "3" ... nie ma . puki co jej wierzę , choć zaczyna lekko kręcić ,
        przyłapałem ją ostatnio na 2 kłamstwach.
    • marian5222 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 16:06
      Nie masz żadnych szans...
      • woman-in-love sie narobiło! 25.11.05, 19:32
        skoro kłamie,to chyba coś jest na rzeczy....
    • meteorka1 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 21:07
      Jestem niemal pewna,ze zona juz Cie nie kocha, bo zdazyla zakochac sie w
      innym.Znam to z autopsji.Byc moze uda Ci sie jeszcze odzyskac jej uczucie,ale
      musisz do tego dazyc w bardzo delikatny sposob,cierpliwie,nie liczac na szybki
      rezultat.Zacznij ja traktowac tak jakbyscie niedawno sie poznali,musisz Ja
      pouwodzic,wykazywac zainteresowanie jej sprawami,zaproponowac wyjscie na
      spacer,do kina,powiedziec jej,ze ladnie dzis wyglada.Niech poczuje sie przy
      Tobie kobieta.Poza tym mozesz zaproponowac pomoc w domu,albo najprosciej w
      swiecie zaczac zmywac naczynia.O seksie na razie zapomnij.Powodzenia.
    • triss_merigold6 Re: Nie kocha ! 25.11.05, 21:43
      - jest Tobą zmęczona
      - jesteś dla niej nudny (jakoś mnie to nie dziwi)
      - ma poczucie niezależności finansowej
      - mówi to co rzeczywiście myśli

      IMO kochasz ją jak własną nogę. Dopóki jest to człowiek nie zauważa, a jak może
      stracić to ho, ho... zaczyna doceniać jaka fajna, wygodna i własna.
      Jesli chcesz zmienić cokolwiek to zapomnij o jajach. Zapomnij o poczuciu
      własnej godności, dumy, próbach odgryzania się i sprawdzania czy kłamie.
      Staraj się i tyle.
      Dla ciekawych staranie się to: poświęcanie czasu, zainteresowania, dobry seks z
      atrakcyjnym i dbającym o siebie mężczyzną, propozycje robienia czegoś RAZEM.

      Unosząc się dumą dasz jej znakomity pretekst do kopnięcia Cię w tyłek.
      • abpmw Re: Nie kocha ! 28.11.05, 09:25
        Dzięki za rady , dzięki co niektórym zaczęło mi sie to wszystko układać w
        całość.
        Najgorzsze obecnie jest tylko to ,że moje prośby o rozmowę kończą się
        zbywaniem mnie przeż żonę. Kwituje to słowami ...już rozmawialiśmy , nie mam Ci
        nic nowego do powiedzenia . patrz nie kocham cie , itp. Walę głową w mur .
        Jestem o nią teraz zazdrosny strasznie , ona to wykorzystuje i się droczy ,
        robi tajemnice , gdzie jedzie , o której wróci , itp . Drażni mnie celowo ...
        wiem . Ostatnio nie wytrzymałem ...poszło trochę talerzy .
        Spała z synem u teściów , ja sam w domu . Dostaję na głowę . Chciałbym
        natychmiastowego wyjaśnienia tej sytuacji .
        Wcześniej od teścia dowiedziałem się mimochodem , że .... chyba !!! ... "
        Kaśka nie chce się z tobą "pogodzić" bo nie chce , żeby wszystko było jak
        dawniej..." ????
        Wiem ,że teraz te talerze nie były niczym mądrym , ale nie miałem już siły .
        Teraz jeszcze łobuz jestem !!! Mam nadzieje , że nie spieprzyłem wszystkiego .

        L.
        • pollykon Re: Nie kocha ! 28.11.05, 14:27
          tak...najlepiej zrzucić winę na to,że żona poszła do pracy i czuje się
          doartościowana i to dlatego Wasz związek się psuje. Niech lepiej wróci do domu,
          uzależniona całkowicie od Ciebie ibędziesz ją mógł wtedy olać totalnie i
          znaleźć sobie kochankę na pocieszczenie nieudanego małżeństwa..(sic!) ---> to
          tak a'propos wypowiedzi niektórych Panów.
          Mogłabym tu zacytować Elowentę - zgadzam się całkowicie z jej postami ..od
          siebie dodam tylko tyle :
          Po prostu po długim siedzeniu w domu i braku dowartościowania ze strony
          męża,który oczywiscie miał wiele ważniejszych spraw na głowie niz dbałość
          o "swoją własność", gdy poszła do pracy to doswiadcyzła dopiero tego czego nie
          potrafiłęś jej dać przez ostatnio czas,czego jej brakowało, co być moze było
          kiedyś ( dlatego kiedys Cię kochała - teraz skutecznie ugasiłeś ogień uczuć ).
          Teraz przez pewien okres czasu mozę być Ci ciężko - Twoja kobieta podbudowana w
          rpacy - zyskała dużo pewności siebie ( i to bardzo dobrze )i moze byc teraz
          złośliwa, robić Ci pd górę.. Ale wg mnie jesli Twoje zabiegi będą szczere, nie
          dasz za wygraną ,zawalczysz to jest duża szansa ,ze Wasz zwiazek powróci do
          dawnej swietności. Wtedy nawet jeśli ma w pracy jakiegoś przysłowiowego
          amatora to pozostanie to tylko w sferze komplementów - a tym przecież nic złego
          nie ma. Jeśli mocno tego chcesz to będzie dobrze.!!! :)
          • abpmw Re: Nie kocha ! 30.11.05, 11:24
            Wasze wypowiedzi natchnęły mnie dużym optymizmem , ale...
            małżonka "wisi" cały czas na telefonie (sms) z koleżanką z pracy , widzę że ta
            nowa znajomość ma bardzo duży wpływ na nią , skupia jej uwagę .
            Z tego co wcześniej udało mi się dowiedzieć to ta "koleżanka" ( notabene
            rozwódka ) "tresuje" aktualnie swojego chłopka i też mu powiedziała ,że go nie
            kocha i tak sobie pewnie o tym chyba sms-ują . Pocieszają się chyba .
            Mi ta znajomość zaczyna wychodzić bokiem , bo nie ma co ukrywać ... w niej po
            części widzę obecny obiekt zainteresowania i uwagi mojej żony .
            Doszło do tego , że Kaśka zaczyna kłamć od kogo dostaje SMS,y. Ja jak ją widzę
            manipulującą przy komórce to dostaję już szału.
            Ostatnio zabroniłem jej do wyjścia na ich niby babskie spotkanie ... zaczęłą
            od kręcenie gdzie wychodzi , o której wróci ,..... dostałem szału ... została w
            domu .... pewnie zrobiłem źle , ale na ten wieczór miałem przygotowane wino i
            kwiaty w bagażniku , liczyłem na szczerą rozmowę . Chciałem dobrze , a wyszło
            do bani .... ona teraz już totalnie mną gardzi .

            Sam juz nie wiem co robioć , im bardziej się angażuję tym jest gorzej .


            • tomek_abc Re: Nie kocha ! 30.11.05, 11:35
              Ja jak ją widzę
              > manipulującą przy komórce to dostaję już szału.
              > Ostatnio zabroniłem jej do wyjścia na ich niby babskie spotkanie ... zaczęłą
              > od kręcenie gdzie wychodzi , o której wróci ,..... dostałem szału .

              Nie za często "dostajesz dzału"???
              a może wczesniej tez "dostawałes szału"?
              • abpmw Re: Nie kocha ! 30.11.05, 11:55
                Tomek ... nie!

                Jestem raczej z tych których naprawdę trzeba mocno chcieć wyprowadzić z
                równowagi . Z czasem mogłem być jedynie wredny lub chamski ale to efekt
                długotrwałych "wymian". Ja strzlałem " z pistoletu" ... ona zawsze i od
                razu ..."wytaczała armaty " .
                Przez pierwsze lata małżeństwa to raczej ona dostawała tzw. szału z różnych
                powodów , ja nie mając nic na sumieniu "sen miałem twardy" i wszelkie jej
                zaczepki były dla mnie bezpodstawne. Nigdy nie byłem zazdrosny to taka
                chyba "rodzinna specjalność " , siostra w tej materii też sobie radzi . Teraz
                wiem ,że w dużej mierze to był wynik nie interesowania się nią w odpowiednim
                stopniu.
                Teraz widzę , jak to ktoś powyżej napisał ,że mi chcą "uciąć nogę" więc się
                przejąłem . To chyba naturalne w obliczu ew. utraty kogoś bliskiego.
                • maheda Re: Nie kocha ! 30.11.05, 12:34
                  Przez pierwszych parę lat małżeństwa to Twoja Żona "dostawała szału" z różnych
                  powodów, a teraz to Ty dostajesz.
                  Przyszło Ci do głowy, że przez kilka lat Twoja Żona czuła się podobnie, jak Ty
                  teraz od kilku miesięcy? Skala czasu jakby inna, prawda?
                  Zauważyłeś, że zaczęła się zachowywać względem Ciebie tak, jak Ty się
                  zachowywałeś względem Niej? Zaskakujące, że wybrała akurat zajęcie pracą,
                  koleżankami z pracy i babskie wieczory. Jeszcze tylko brakuje jakiejś
                  działalności charytatywnej i uczestnictwa w kołach pomocy np. żonom alkoholików.
                  Nie rozumiem, czemu Ci to przeszkadza. Przecież zachowywałeś się tak samo?
            • ewolwenta Re: Nie kocha ! 30.11.05, 12:03

              Oj wyszło (zrobiłeś to) bardzo źle!

              Nie bardzo rozumiem jak można czegoś partnerowi zabronić. Mnie w domu
              wychowywano w poczuciu szacunku dla każdego. Jeśli rodzice na coś się nie
              godzili to wyjaśniali mi czemu tak czy inaczej patrzą na sprawę. Zazwyczaj
              trudno było dyskutować z racjonalnymi argumentami. Nie wyobrażam sobie by w
              relacji (zwłaszcza) damsko-męskiej mogło być inaczej. W końcu partnerzy są
              dorośli.

              Przypuszczam, że w Twoim domu rodzinnym jednak było inaczej? Wyniosłeś z niego
              postawę niezbyt korzystną do budowania relacji. Naprawę związku chyba musisz
              zacząć od siebie.

              A to co zrobiłeś to "domowy terroryzm". Jestem absolutnie pewna, że wywołałeś
              tylko bardzo (!) negatywne reakcje. Nie umiem sobie wyobrazić nawet jak
              technicznie można zabronić wyjść z domu dorosłemu człowiekowi? Zamknąć drzwi
              na klucz i schować go? Zagrozić użyciem siły?
              • abpmw Re: Nie kocha ! 30.11.05, 12:39
                Po prostu powiedziałem żeby nie wychodziła , pytała czy może wyjść ...
                powiedziałem , że nie .
                Ja też jej zawsze pytałem , czy mogę to czy tamto ... dotąd się
                dogadywaliśmy . Teraz , zwłaszcza w tak specyficznej dla mnie sytuacji ,
                prosiłem ją żeby nie nadużywała tego typu wyjść itp. Kiedy ja nie mogę się
                doprosić o chwilę szczerej rozmowy ona myśli o rozrywkach .
                Z domu wyniosłem "demokrację" , ale sam widzę , że ta sytuacja zaczyna stawiać
                mnie w niekorzystnym świetle.
                • ewolwenta Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:53
                  No ok. może się zagalopowałam w domysłach. Ale wiesz, dalej mam wrażenie, że
                  twoje pytanie ma bardziej moc stwierdzenia, a jej pytanie jest faktyczną prośbą
                  na wyrażenie zgody.
                  Czy kiedyś powiedziała Ci nie? I nie wyszedłeś?
                  Zwróć uwagę, Ty miałeś potrzebę rozmowy ona rozrywki i „wyszło na Twoje”.
                  Ciekawe czy czasem wychodzi na jej?
            • maheda Re: Nie kocha ! 30.11.05, 12:28
              Zacznę od tego, że zgadzam się z wypowiedziamy ewolwenty i pollykon!

              Mimo wszystko spróbuję to jakoś ogarnąć, po przeczytaniu wszystkich postów.

              1. Byliście małżeństwem, ale Ciebie wiecznie nie było, a żonę zostawiałeś w
              domu, tak? Bawiło Cię, że jest zazdrosna, że do Ciebie wydzwania, że Cię
              obwąchuje?! Po prostu się we mnie zagotowało, jak to przeczytałam!!! JAK
              KOCHAJĄCEGO MĘŻA MOŻE TO BAWIĆ?!?! Przecież to jest ewidentny znak, że kobieta
              czuje się zagrożona i być może niekochana!!!

              2. Rozumiem, że w czasie ciąży, po urodzeniu dziecka - tak samo Cię nie było w
              domu? W okresie, kiedy Twoja Żona potrzebowała większej czułości, potwierdzenia,
              że nie przestała być piękną i kochaną kobietą? Że nie zaczęła być matką Waszego
              dziecka, kucharką, sprzątaczką, prasowaczką, pomywaczką itepe? Proszę - zaprzecz.

              3. Wróciła do pracy, a koleżankę sobie pewnie dlatego taką, a nie inną znalazła,
              bo takie, a nie inne ma problemy z samą sobą, a ta koleżanka ewidentnie Ją
              podbudowuje (czego widać nie miała w domu, bo nie do tego Ci żona była
              potrzebna, żeby miała poczucie własnej wartości). Bardzo dobrze, że tak jest - a
              Ty się musisz zastanowić, jak zdobyć serce tej samodzielnej kobiety, nie
              rozumiem, czemu zastanawiasz się nad tym, żeby było, jak wcześniej, skoro Twoja
              Żona się zmieniła i JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE tak, jak wcześniej?!

              4. Zapytaj swojej Żony, ile razy miała nadzieję na spędzenie miłego wieczoru z
              Tobą (bez uprzedniego informowania Ciebie), a Ty po przyjściu do domu
              informowałeś Ją, że wieczorem masz spotkanie poza domem i przyjdziesz późno?
              Pewnie było tak nie raz. I Ty masz czelność robić swojej Żonie awanturę, jak
              JEDEN RAZ chciała zrobić dokładnie to samo, co Ty Jej?!?!

              Owszem, powinieneś walczyć, jeśli Ją kochasz i Ci na Niej zależy.
              Ale - na litość - walcz ZE SOBĄ, a nie z Nią! Bo z tego, co piszesz, to Ty
              narozrabiałeś, to Ty musisz przemyśleć wiele rzeczy i to Ty musisz zmienić
              stosunek do swojej Żony.

              Oczywiście chwała Ci za to, że widzisz swoje własne błędy z przeszłości, ale nie
              rozumiem - jak możesz, widząc je i rozumiejąc - postępować dalej tak samolubnie?!
              • abpmw Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:06
                No dobra Maheda !

                1. Trochę to przerysowałaś , ale była o mnie zazdrosna bardzo i często wpadała
                w szał!
                2. W czasie ciąży nie było najgorzej - tak mi się wydaje.
                3. Zgadzam się z Tobą ...tak pewnie jest !
                4. Tak było !! Masz rację ... nie raz , ale nie były to knajpy i tzw.
                balety !!

                Powiedzmy , że ujęłaś to pokrótce .. w miarę obiektywnie.
                To co będzie teraz ? X lat będzie mi pokazywała jak wyglądało moje życie ,
                ale teraz w jej wydaniu ? Po co ta "szopka" ? Do czego ona doprowadzi ?
                Czy wszystkie kobiety tak reagują ?
                A wystarczyło porozmawiać , szczerze powiedzieć o tym co ją boli . Zreszta
                rozmawiałem z nia już o tym , Powiedziala ...." a co miałam się prosić o
                twoje względy itp.? " .

                Kobiety są dziwne !

                Więc co mi proponujecie w tej sytuacji ?


                • maheda Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:33
                  > No dobra Maheda !

                  :) Brawo :) A już myślałam, że zrezygnujesz z gorzkiej pigułki.


                  > 1. Trochę to przerysowałaś

                  Przerysowałam? Sam napisałeś, że potrafiła dzwonić do Ciebie do godzinę i wąchać
                  po powrocie, czy nie ma śladów damskich perfum, i że Ciebie to bawiło. Nie ma w
                  mojej wypowiedzi w tym pkcie niczego, czego sam byś nie napisał.
                  I ja właśnie nie rozumiem tego. Zastanów się. Siedzi kobieta w domu i co godzina
                  do Ciebie dzwoni. Jak myślisz, nastawiła sobie budzik, a w międzyczasie się
                  świetnie bawi? Zorganizowała sobie czas? Wierzysz w to?!
                  Bardziej prawdopodobne jest przypuszczenie, że siedzi w na fotelu, z drżeniem
                  serca patrzy na przesuwające się wskazówki zegara, zastanawiając się, co tam
                  robisz, dlaczego tam poszedłeś, czy nie ma kobiet, dlaczego Jej nie zabrałeś, i
                  na tę modłę, prawda? Pasuje do tego również sprawdzanie po Twoim powrocie, czy
                  nie pachniesz kobiecymi perfumami.
                  Nie rozumiem też, dlaczego Jej kilka razy po prostu nie zabrałeś na te
                  spotkania? Zapewne po kilku takich wyjściach stwierdziłaby, że to Jej nie bawi,
                  ale byłby to Jej własny wybór.

                  > 2. W czasie ciąży nie było najgorzej - tak mi się wydaje.

                  Nie było najgorzej... czy to znaczy, że było tak samo, jak przed ciążą - tzn.,
                  że też Ją zostawiałeś często samą? A po urodzeniu dziecka? Zostawała sama
                  jeszcze częściej?

                  > 4. Tak było !! Masz rację ... nie raz , ale nie były to knajpy i tzw.
                  > balety !!

                  A co za różnica? Ona nie zaczęła jeszcze działalności charytatywnej ani w
                  poradni dla rodzin AA, więc nie ma poważniejszych powodów. W sumie powód
                  nieważny - tak samo byś się wściekł, gdyby wychodziła do pracy w poradni -
                  pewnie byś miał pretensje, że jakieś "baby z marginesu" są ważniejsze od Ciebie.

                  Światełko w tunelu - jeśli się mści, jeśli masz "szopkę", to wg mnie masz
                  jeszcze szansę. Gdyby Ona szansy nie widziała, dawno by mieszkała u swoich
                  rodziców, a Ty miałbyś założoną sprawę rozwodową.

                  > Czy wszystkie kobiety tak reagują ?

                  Wiele, zwłaszcza tych, które nie nauczyły się mówić o własnych potrzebach i
                  lękach. To charakterystyczne, że kobiety właśnie o tym nie potrafią rozmawiać ze
                  swoimi partnerami - jest to sztuka, której muszą się nauczyć.

                  Nie powiem Ci, jak długo to będzie trwało, ani czy się uda Wam z tego wyjść. Nie
                  powiem Ci też, czego potrzebuje Twoja Żona, bo tego zwyczajnie nie wiem - o tym
                  musisz się dowiedzieć od Niej, ale nie dowiesz się prawdopodobnie ani dziś, ani
                  za tydzień.

                  Już tutaj dziewczyny Ci mówiły, co powinieneś zrobić - i do tego powinieneś się
                  zastosować.
                  Ktoś tu napisał "zapomnij o seksie". Ja bym to rozszerzyła. Zapomnij o własnych
                  potrzebach. Wiem, że mężczyźni potrzebują wyznaczania sobie jakichś terminów.
                  Powiedzmy więc, że zapomnisz o swoich potrzebach do pierwszego marca ;) Termin
                  dobry, jak każdy inny, a po drodze masz: Święta, Nowy Rok, Walentynki. Masa
                  okazji do naprawienia wszystkiego. Masz szczęście :)

                  Spróbuj na jakiś czas zrezygnować ze swoich wyjść. Z meczów i spotkań z kolegami
                  myślę, że możesz zrezygnować na tych kilka miesięcy całkowicie, zawsze to coś.
                  A działalność polityczno-społeczną też ogranicz - zastanów się, na ile jesteś
                  wszędzie potrzebny. Może nie zawsze musisz akurat Ty wyjść? Może ktoś mógłby Cię
                  przynajmniej od czasu do czasu zastąpić?

                  Gdy już będziesz w domu - zajmij się domem i dzieckiem przynajmniej w części.
                  Przed wyjściem z pracy spytaj żony, czy nie trzeba czegoś kupić do domu (na
                  początku na pewno będziesz słyszał wrogie "wszystko jest, przecież zawsze od lat
                  o tym pamiętam"). Nie wiem. Kup kwiaty, ale nie dawaj ich żonie, tylko wstaw je
                  do wazonu, "żeby w domu było ładniej". Wyskocz raniutko po świeże bułki do
                  sklepu, żeby były już w domu, gdy żona będzie robiła śniadanie (albo i sam to
                  śniadanie zrób).

                  To są tylko przykłady i być może nienajlepsze - bo nie wiem, jak u Was wygląda
                  codzienność.
                  Jest tysiące drobiazgów, które dla faceta są bzdurami, a dla kobiety świadczą o
                  tym, że mąż się nimi interesuje. I wcale nie potrzeba do tego żadnych poważnych
                  rozmów. Oczywiście - poważne rozmowy też Was czekają, ale to nie jest atmosfera
                  dla nich - ta obecna - prawda?
                  Na początek pomyśl, czym możesz żonie umilić codzienność. Jeśli w domu będzie
                  miała miłą i ciepłą atmosferę, jeśli będzie czuła troskę o Nią z Twojej strony -
                  nie będzie Jej ciągnęło do koleżanek.

                  Ale niewątpliwie kosztować Cię to będzie na początku sporo...
                  • abpmw Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:51
                    Dzięki Maheda za wyczerpujacą odpowiedź .

                    Juz zrezygnowałem z wielu spraw , teraz słyszę ...

                    " myślisz że jak drugi miesiąc udajesz domatora to się coś zmieni ? "

                    "co nie wychodzisz ... idź sobie , ja też z chęcią sobie wyjdę " lub

                    " co to nie idziesz dziś z Robertem ? .... a zimno jest .... na ręke Ci ... po
                    staremu wiosną pewnie zaczniesz znowu na całego " itp.


                    Dobra , ale powiedzcie mi co się stało , że rozpoczęła w sumie tą "grę" tak
                    nagle , z "zaskoczenia" , bez żadnych wyraźnych wyskoków z mojej strony .(
                    wręcz przeciwnie )Czemu tak nagle "nakręciła się " na "walkę" ze mną ?
                    • ewolwenta Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:55
                      Nakręcała się pewnie dość długo a teraz coś ją pchnęło do wylania frustracji.
                    • aanka7 Re: Nie kocha ! 30.11.05, 14:05
                      Zaczęła swoją grę ,bo poczuła się trochę pewniej w nowej sytuacji związanej z
                      pracą.
                      A że efekty gry zauważyła prawie natychmiast ciągnie to dalej,bo wreszcie czuje
                      że coś od nie zależy i może choć trochę zrekompensowac sobie poprzednie lata.

                      Po jakimś czasie ,kiedy ona zobaczy że zmiana w Tobie nie jest tylko
                      tymczasowa ,może się wszystko poprawić.
                    • maheda Re: Nie kocha ! 30.11.05, 14:16
                      A czy próbowałeś Jej odpowiedzieć (i nie pozwolić sobie na dalszą utarczkę
                      słowną) "po prostu dotarło do mnie, że Cię krzywdziłem i staram się zmienić swój
                      sposób postępowania, dla Ciebie, bo Cię kocham" ?
                    • kartka1 Re: Nie kocha ! 19.12.06, 01:01
                      cały czas chce zwrócić na siebie Twoją uwagę
                      ostro pogrywa, ale jej zależy
                      to wszystko co pisały dziewczyny, Maheda- szczególnie , to prawda w 100%
                      trzymaj się, jak puścisz to być może obydwoje popłyniecie
                • aanka7 Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:37
                  Jeżeli doszedłeś już do wniosku ,że żona prowadzi grę w stosunku do ciebie
                  jeszcze podsycaną przez koleżankę ,to chyba nie jest najgorzej.

                  Powinienes się uspokoić,wyciszyć być bardzo miły ,ale nie nadskakiwać i się nie
                  wściekać.Niech widzi ,że jej zabiegi przyniosły oczekiwane rezultaty w postaci
                  zmiany Twojego zachowania.
                  • woman-in-love Re: Nie kocha ! 30.11.05, 13:58
                    własnie, dobrze, że jeszcze zadaje sobie trud prowadzenia gry, gorzej gdyby
                    przestała się odzywać i olała (pamietacie scriptusa?)
                • lemonna Re: Nie kocha ! 11.12.05, 21:43
                  To co będzie teraz ? X lat będzie mi pokazywała jak wyglądało moje życie ,
                  ale teraz w jej wydaniu ? Po co ta "szopka" ? Do czego ona doprowadzi ?
                  Czy wszystkie kobiety tak reagują ?
                  A wystarczyło porozmawiać , szczerze powiedzieć o tym co ją boli . Zreszta
                  rozmawiałem z nia już o tym , Powiedziala ...." a co miałam się prosić o
                  twoje względy itp.? " .
                  ???

                  wcale nie wystarczyloby pewnie porozmawiac.. mysliz ze nie probowala?? to
                  kobiety chca najpierw rozmawiac.. najwidoziej nie pokazales jej ze mozna z toba
                  konstruktywnie porozmawiac. jestes samolubem , i zal mi ciebie, z caly czas sie
                  tu bronisz i nie widzisz ze jestes w wielkim bledzie. i to nie jest zadna wina
                  kolezanki i pracy i rzekomych adorratorow!! to jest tylko twoja pier...ona wina!!!!
    • maheda Nie wiem, czy tu zajrzysz, 01.12.05, 13:43
      ale mam nadzieję, że tak.
      Chciałam Ci mianowicie jeszcze powiedzieć, że szczerze Cię podziwiam i życzę
      powodzenia i szczęścia.
      Niewiele osób stać na to, żeby stanąć twarzą w twarz ze swoimi słabościami,
      przyznać, że się narozrabiało.
      Niewiele osób stara się walczyć ze sobą w takiej sytuacji, wiele za to próbuje
      zwalić winę na drugą stronę.
      Ty potrafisz dostrzec i starasz się poprawić swoje błędy, potrafisz słuchać
      krytyki i wyciągać z niej wnioski (oby właściwe).

      Szacunek.

      • abpmw Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 01.12.05, 14:27
        Zaglądam !

        Teraz do mnie coś dotarło . Jak mi powiedziała teściowa " .... warzyłeś piwo 8
        lat to teraz je wypij ..... wszyscy Ci w kółko mówili ... Kaśka przy Tobie
        cierpi ....zwolnij , nikogo nie słuchasz , ....pyszałku ....nie ma dla ciebie
        autorytetów ".
        Zostawiłem ją z "tyłu" ,.... pędziłem realizując ciągle to nowe wyzwania , brak
        zachwytu , uznania w oczach żony odbijałem sobie osobistymi sukcesami na
        wszystkich płaszczynach ...tylko nie tej najważniejszej.
        Nigdy nie było innych kobiet ....
        Inna forma komunikacji we wcześniejszym wydaniu mojej żony była jak się okazuje
        przysłowiowym " grochem o ścianę " . To " nie kocham " mnie dobiło ...
        obudziło .... mam nadzieję ,żę jeszcze uda mi śię rozpalić jej serce.

        Dzięki Wam , łatwiej to sobie ułożyłem .
        • maheda Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 01.12.05, 14:55
          Dawaj czasem znać, jak Wam idzie.

          Trzymam kciuki!!! (tylko nie dziękuj :-) )
        • tomek_abc Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 01.12.05, 15:33
          i się wydało...
          następny przypadek zgubnego wpływu pracy na zwiazek !

          Ludziska nie pracujcie tyle !!!!
          • abpmw Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 01.12.05, 15:52
            Praca w pewnym okresie też była w nadmiernej liczbie godzin , to nie to ...
            Tu chyba najgorszym było zabieranie czasu rodzinie .... dodatkowo , poza pracą
            lub obecność w domu ale tylko fizyczna . Skupienie percepcji na sprawach z
            obecnej perspektywy mało ważnych ... lub ważnych tylko dla mnie.
            Mój egoizm doszedł chyba nadmiernie do głosu , nie zauważyłem tego momentu ....
            obcy wtedy "klaskali" .... a bliscy "płakali" .
            • abpmw Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 09.12.05, 10:08
              Cześć .
              Obiecałem ,że zajrzę tu od czasu do czasu.
              Sytuacja nie uległa zasadniczo zmianie .
              Najgorsze jest to ,że nie wiem do czego ona zmierza . Nie chce podjąć
              rozmowy , generalnie jest nieobecna , jedyne co ją chwilowo ożywia to ew.
              kontakt z dzieckiek i telefon do koleżanki . Fakt , że trochę mniej "siedzi" na
              telefonie .
              Zrobiła sie jeszcze bardziej harda i zawzięta . Z większą detaerminacją stawia
              na swoim , jeszcze niektóre sprawy ze mną ustala , ale raczej jakieś
              skrajne , dla mnie nie miłe , idąc i tak w nich " w zaparte". Można tu doszukać
              się analogii do moich zachowań z przeszłości ( na moje "oburzenie"
              odpowiada ... ty tak samo robiłeś przez wszystkie lata !
              Ja zacząłem w sumie reagować podobnie jak ona kiedyś , czasem sam widzę , że
              postawiony przez nią w absurdalnej sytauacji zachowauję się pretensjonalnie
              wręcz beznadziejnie i bez sensu ... reaguję jak ona kiedyś.
              W chwilach ( mimo , że najchętniej bym wtedy czymś je....ął ) gdy jakimiś
              gestami , wyrazem mojej dobrej woli ( dużo mnie spokuj w tych chwilach
              kosztuje ), próbuję przełamać beznadzieję danej sytuacji ... zarzuca mi brak
              ambicji .
              Nie przyjęła przezentu mikołajkowego ..... " nie kocham " pojawiło się jeszcze
              ze 2 razy . Wczoraj doszukałem sie w jej ustach ...." czemu się tak mnie
              uczepiłeś ? "
              Nie wiem co ją tak napędza , do takiej wręcz nienawiści do mnie .

              Mam już dość tej sytuacji .
              "Idą" święta , dziecka ta atmosfera też nie rozpieszcza .

              Gdzie ona "idzie" .... ?




              • maheda Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 09.12.05, 12:09
                Super, że napisałeś, zastanawiałam się, jak Wam idzie.

                Wygląda na to, że poczuła się jak ryba w wodzie i się mści.
                Przykre to będzie, co teraz powiem, ale... pozwól Jej jeszcze trochę na to.
                Nie mówię, że masz tak trwać przez lata, ale wytrzymaj trochę.
                Tym bardziej, że Jej zachowanie przynosi efekty - zauważyłeś już, z czego
                wynikało Jej zachowanie przez wszystkie te lata, głównie wtedy, gdy byłeś
                wściekły na Nią, że nie potrafi być "dorosła". To już BARDZO wiele.
                Niestety, niektóre lekcje są bolesne :(
                Jeśli zarzuca Ci brak ambicji (czy nie zarzuciłeś Jej kiedyś czegoś podobnego i
                Ją to zabolało? Bo to dość dziwny zarzut w ustach kobiety w opisywanej
                sytuacji...), zawsze możesz odpowiedzieć, że przemyślałeś Sobie wiele rzeczy i
                wyżej od ambicji cenisz sobie możliwość porozumienia się z Nią (bo przecież tak
                właśnie jest).
                A prezentu mikołajkowego nie przyjęła, bo zapewne wiedziała, że Cię to zaboli.

                > Wczoraj doszukałem sie w jej ustach ...." czemu się tak mnie uczepiłeś ? "

                Doszukałeś się, czy wprost Ci to powiedziała? Bo to spora różnica.

                > Nie wiem co ją tak napędza , do takiej wręcz nienawiści do mnie .

                Oczywiście, że wiesz - Twoje postępowanie przez te wszystkie lata!

                > Mam już dość tej sytuacji .

                Ona wytrzymała w takiej sytuacji wiele lat. Wytrzymaj, uśmiechaj się, nie bocz
                się, staraj się trzymać twarz osoby zdecydowanej, a nie cierpiętnika czy
                furiata, który ostatkiem sił trzyma nerwy na wodzy.

                > "Idą" święta , dziecka ta atmosfera też nie rozpieszcza .

                Właśnie dziecka mi żal najbardziej w tym wszystkim :(

                > Gdzie ona "idzie" .... ?

                Jeszcze nie teraz, bo to za wcześnie. Ale za kilka tygodni wprost Ją o to możesz
                spytać.
                Zawsze możesz Jej przypomnieć, że Twoje zachowanie, które kopiuje, doprowadziło
                do tego, że - jak sama mówi - przestała Cię kochać. I czy naprawdę chce, żebyś
                Ty przestał Ją kochać?
                • abpmw Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 09.12.05, 13:24
                  Maheda! Dzięki za odpowiedź i Twoje zaangażowanie .
                  Dziękuje .. doceniam to.

                  Co do ew. zarzucania braku ambicji to pewnie i w tej materii jej dokuczyłem ,
                  dokładnie nie pamiętam ,ale ciężko było nie odpowiadać na jej argumenty poniżej
                  pasa .
                  Ona nigdy nie była mi dłużna , nigdy nie potarfiła pierwsza przestać , choć w
                  swej furri z czasem zaczęła się opanowywać .

                  Tak głowny argument tej "wojny " to : mój egoizm i tzw. "zmarnowane ostatnie
                  lata" .

                  Tak wczoraj powiedziała ......." czemu się tak mnie uczepiłeś ?

                  Trochę żałuję , że gdy usłyszałem " nie kocham" pierwszy raz , w trakcie
                  przygotowanej przez nią ... "pierwszej" rozmowy , że obruciłem tę sytauację w
                  żart ( w dość tradycyjny zresztą mój sposób ), trochę ...czując dawną siłę ....
                  jeszcze "cwaniakowałem" ... z głupim usmieszkiem i zbyt dużą pewnością siebie
                  pytałem ....to kiedy złożysz pozew ? Choć nie ukrywam ,że poważnie pytałem o
                  o "szcegóły" .
                  Co jeszcze wtedy usłyszałem . ...
                  " w sumie to nie jesteś złym ojcem ,ciągle nie ma cię w domu , nie pijesz i
                  nie bijesz , ale poza tym to jesteś beznadziejny " ,
                  - "że mnie szanuje i jak się rozwiedziemy to nie będzie mi utrudniala kontaktu
                  z synem " ,
                  - " Że się nie dziwi ,że Monika ( była , dawna dziewczyna) mnie rzuciła" ,
                  - ... " że teoretycznie jestem fajny facet i że jej koleżanki by na moim
                  punkcie oszalały , ale ona mnie nie kocha ... "

                  To jest starszne , że dwoje ludzi którzy się kochali .... nagle nie potarfią
                  się ze soba porozumieć....
                  • maheda Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 09.12.05, 13:43
                    Uprzedzam, że może Ci się nie spodobać to, co teraz napiszę.
                    Z tego, co widzę, to MOŻE być tak, że Ona jest na rozwód zdecydowana.
                    Jeśli tak będzie - uszanuj Jej decyzję i pozwól Jej na to, nie walcz z akurat tą
                    sytuacją.
                    Może to głupie i naiwne, co teraz powiem, ale zawsze przecież możesz swoją Żonę
                    (jeśli Ją faktycznie kochasz), próbować zdobyć na nowo, jako zupełnie nowy i
                    inny człowiek, już po rozwodzie.
                    Zdarzają się sytuacje ponownych ślubów - czemu nie w Waszym wypadku?

                    I jeszcze odnośnie Jej uwag - "nie jesteś złym ojcem, bo nie ma Cię ciągle w
                    domu"?! Raczej z tego powodu jesteś właśnie złym ojcem, bo masz mało czasu dla
                    dziecka... (przepraszam za brytalną szczerość). Czy Ty dziecku robisz śniadanie?
                    Przygotowujesz rzeczy na następny dzień do ubrania? Wiesz, co lubi jeść i czasem
                    to przygotowujesz? Czytasz dziecku wieczorem z kwadrans, przed zaśnięciem? Jeśli
                    nie - może wypada zacząć? Zdobywanie matek ponoć zaczyna się od zdobycia ich
                    dzieci...

                    Musisz znaleźć do Niej nową drogę, pomyśl, którędy najlepiej do Niej dojść, co
                    jest dla Niej najważniejsze.
                    • abpmw Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 09.12.05, 14:24
                      Łudzę się , że do tego nie dojdzie .
                      Wierzę ..... myślę , że w szczere jej słowa zawarte w SMS,ie jeszcze z
                      sierpnia :
                      "Kocham Cię , ( byłem wtedy służbowo kilka dni w Austrii ) ,jak wrócisz to
                      popracujemy nad naszym małżeństem , tylko musze wiedzić , że Ci na mnie
                      zależy ..." czy coś w tym stylu .
                      • maheda Re: Nie wiem, czy tu zajrzysz, 09.12.05, 15:41
                        No to - do dzieła.
                        Nie mów "łudzę się".
                        Walcz.
                        O nią, o dziecko i o siebie. O Was.
                        Wiele siły Ci życzę i wytrwałości.

                        Zajrzyj znowu za jakiś czas i powiedz, jak Ci idzie.
    • farrell Re: Nie kocha ! 09.12.05, 16:45
      Może zacznę od tego że przykro mi ale widzę w Twojej sytuacji dużo analogii do
      tego co zdarzyło się w moim życiu. Ale może po kolei...
      Byliśmy małzeństwem kilka lat, bywało róznie raz lepiej raz gorzej jak to
      miedzy dwojgiem ludzi o silnych charakterach. Generalnie jednak było nam
      dobrze, może tylko tak jak w Twoim przypadku byłem troche za pewny tego że żona
      zawsze bedzie przy mnie i starałem sie troche za mało. Kłopoty zaczeły sie po
      Jej zmianie pracy. Stała sie z dnia na dzień bardzo pewna siebie, widać było że
      nowy pracodawca umie "nakrecić" żone i komplementami "wymusić" coraz wieksze
      zaangażowanie w prace. Zaczeło sie zostawanie po godzinach, praca w weekendy,
      dołożyły sie do tego moje kłopoty w pracy i niepewność zatrudnienia. Coraz
      czestsze kłótnie, brak zrozumienia, rosnacy mur nieufnosci i braku wiary. W
      koncu wykrzyczane w kłótni: już Cie nie kocham.... Potem moje próby ratowania
      tego co było, coraz bardziej desperackie i rozpaczliwie, spotykajace sie z
      coraz wieksza pogarda i Jej lekceważeniem ("co z Ciebie za facet" itp...)
      Frustracja, zal, gorycz, wreszcie osobne mieszkanie (wszystko było lepsze od
      tych powrotów do obojetnego domu). Rozwod w kilka miesięcy, bez orzekania o
      winie, bedacy katorga psychiczną wobec kompletnej Jej obojetności. Oczywiście
      zapytałem dlaczego i czy jest ktoś trzeci, (probowałem sobie jakoś uzasadnić to
      co sie dzieje), ale usłyszałem ze nie ma nikogo, tylko po prostu juz mnie nie
      kocha. Bańka pekła 2 miesiace po rozwodzie kiedy okazało sie że jest w ciaży z
      pewnym panem, oczywiscie z pracy.
      Na koniec coś optymistycznego
      Od tego czasu mineło kilka lat, pozbierałem sie i te ostatnie 2-3 lata to
      najlepszy okres w moim zyciu, rozwijałem swoje zainteresowania, udzielałem sie
      towarzysko, mam kilku przyjaciół i mnostwo znajomych, od jakiegoś czasu jest ze
      mna kobieta która jest mi bliska, a po doswiadczenich z małżeństwa myśle że
      nauczyłem się już dbać nie tylko o siebie ale i dobry związek.
      Tak na koniec tego przydługiego postu:
      staraj sie jak możesz najlepiej, ale nie przegap tego momentu w którym trzeba
      umieć powiedzieć sobie przegrałem i zacząć od nowa. Zycze sukcesu obojetnie
      która droga okaże sie w Twoim przypadku prawdziwa.
      Pozdrawiam
      • abpmw Re: Nie kocha ! 10.12.05, 14:24
        Farrel dzięki !
        Mieliście dzieci ?
        • farrell Re: Nie kocha ! 12.12.05, 09:49
          witam,
          na szczescie pod tym wzgledem sytuacje mieliśmy otwarta, nie mielismy dzieci
          pzdr
    • marian5222 Re: Nie kocha ! 10.12.05, 13:13
      Już Ci pisałem.Szkoda Twojego zachodu.Nie masz szans.....
      • abpmw Re: Nie kocha ! 10.12.05, 14:11
        Marian , a co Ty takim pesymistą jesteś ?
        Pewnie w szklance wypełnionej do połowy ... widzisz tą połówkę której nie ma !
        Może byś się trochę wyśilił i czymś poparł swoje słowa?!

        Jest mi trudno , czasem zachowuje się jak błazen prosząc o chwilę uwagi i
        rozmowy .

        Po ostaniej mojej próbie kontaktu z nią ,przyciśnięta do muru powtórzyła to co
        zwykle - " że my się już nie kochamy" ,
        - oraz "zobaczymy co będzie po świętach" ,
        - na pytanie do czego zmierza mówi ..." czemu nie dasz mi więcej
        czasu " , "nie chce mi się już tego naprawiać ... nie mam juz na to siły ,
        teraz chcę się zająć sobą !!!" ,
        na próbę namowy na wizytę w poradni rodzinnej spojrzała na mnie jak na idiotę ,
        ona ma na wszystko jedno świetne wytlumaczenie ... " po co tam iśc jak cię nie
        kocham "
        ...... to jest dla mnie jakieś odwlekanie wyroku !

        Czuję , że na 90 % podjęła już decyzje ... nie mam siły tego ciągnąć w
        nieskończoność , a tym bardziej na udawaną minę zadowolonego z siebie w chwili
        gdy mi się rodzina wali.
        • maheda Re: Nie kocha ! 10.12.05, 14:37
          Nie daj się. Przykładowe odpowiedzi:

          > zwykle - " że my się już nie kochamy"

          zawsze możesz powiedzieć "JA CIEBIE kocham i zrobię wszystko, żebyś mnie znowu
          pokochała"

          > "zobaczymy co będzie po świętach" ,

          ( Brawo :) Znaczy, że jeszcze daje Wam szansę! )

          > " czemu nie dasz mi więcej czasu "

          Super, dajesz Jej przecież czas.

          > "nie chce mi się już tego naprawiać ... nie mam juz na to siły ,
          > teraz chcę się zająć sobą !!!" ,

          Powiedz "Owszem, kochanie, zajmij się sobą, bo zajmowałaś się nami i moim dobrym
          samopoczuciem przez wszystkie te lata, a siłę na ratowanie wszystkiego muszę
          mieć na początku ja sam, bo ja sam to wszystko spieprzyłem."

          > na próbę namowy na wizytę w poradni rodzinnej spojrzała na mnie jak na idiotę

          Wołami Jej tam nie zaciągniesz... trudno.

          Ja wiem, że to wszystko, co piszę, może się wydawać upokarzające dla Ciebie.
          Ale uwierz, że jeśli cokolwiek ma dać rezultaty, to niestety taka postawa przez
          powiedzmy dwa-trzy miesiące. Potem już możesz zacząć wymagać. Ale teraz niestety
          nie... :(

          Trzymaj się dzielnie.
        • nowy_login73 Re: Nie kocha ! 10.12.05, 17:00

          wiesz, ona chyba czuje sie bardzo nieszczęsliwa. a najgorsze jest to, że
          najbardziej unieszczesliwia sama siebie.
          bądź cierpliwy, nie płaszcz sie, nie daj sie poniżać, ale nie unos sie też
          ambicją. spróbuj trafić na dobry moment i próbować rozmawiac.
          jestem kobietą, wiem co pisze :) pozdrawiam i mam nadzieje, że wam sie ułoży.
          • abpmw Re: Nie kocha ! 12.12.05, 11:47
            Widzę ,że jak sie uspokajam na dłużej( tabletki ) to i ona łagodnieje .
            Do tej pory nie mogłem się za nic wziąć , teraz widzę ,że terapia zajęciowa
            dobrze mi robii. Jak przestałem ją "męczyć" to i ona sama cos powie do mnie.
            Z drugiej strony to ta cała sytuacja zmusiła mnie stety/niestety do głębszych
            refleksji , miałem wszystko poukładane ... scenariusz na życie , dla mnie dla
            rodzinny ... teraz trzeba robić korekty ,
            ... nawet zaczynam dostrzegać dobre strony stanu w którym to "życie" wymaga
            jedak czegoś innego odemnie.

            Nie mogę przecież mieć do niej pretensji ,że ..."mnie nie kocha"
            ... macie drogie Panie rację zapracowałem widocznie na to ..
            wiem ,że chciałbym to zmienić , zależy mi na tym ... na miłości do Niej , na
            Syna .
            Mam nadzieje ,że odbuduję tą więź .....
            • maheda Re: Nie kocha ! 12.12.05, 12:18
              Oby!
              Nie wiedziałam, że bierzesz prochy na uspokojenie, ale jeśli dają pozytywny
              efekt, to fantastycznie.
              Istnieje takie powiedzenie "śmieci na wejściu - śmieci na wyjściu". Czyli innymi
              słowy - dostajesz to, co dajesz.
              Jeśli będziesz dawał ciepło, zrozumienie, łagodność i poczucie bezpieczeństwa -
              dostaniesz to samo.
              Oczywiście pomijam związki z egoistami - ale Twoja żona (z tego, co piszesz) nie
              jest większą egoistką, niż przeciętna ;)
              • abpmw Re: Nie kocha ! 12.12.05, 12:25
                ziołowe :-0 ... na razie ;-)
                • maheda Re: Nie kocha ! 12.12.05, 12:27
                  Myślę, że te Ci wystarczą.
                  Na razie macie sytuację bardzo napiętą i stresującą. Myślę, że będzie to
                  łagodniało z czasem, bo nikt nie potrafi żyć na czynnym wulkanie.
                  • abpmw Re: Nie kocha ! 12.12.05, 13:17
                    Jak mam gorsze chwile to czytam ten "mój" wątek od góry do dołu .
                    Daje mi dużo pozytywnej energii ... dziewczyny ... jesteście strasznie
                    fajne .... dziękuję .
                    Zaliczyłem już w związku z wiadomą sprawą kilka wizyt u psychologa , ale ta
                    wasza wirtualna pomoc każdego dnia daje mi nowe siły . ... wiarę ,że nie będzie
                    źle .

                    Pogubiłem się w życiu .
                    Wszędzie mnie było pełno , wszędzie brylowałem , wszędzie ach i ech , ...
                    byłem jedym z 2 facetów na roku , może to nieskromnie zabrzmi ale ... nadmiar
                    nadskakiwania ze strony płci pięknej zrobił swoje , propozycje ze wszystkich
                    stron , .... za co się nie wziąłem w płaszczyźnie zawodowej ... wszystko się
                    udawało ... przynajmniej tak mi się wydawało . I wtedy stałem się
                    pewnie .... " pyszałkiem"

                    Poznałem ją , moja Kasię .... 100% percepcji skupiłem na niej , była
                    wszystkim , zwariowałem ze szczęścia , byłem jak małe dziecko , nieprzespane ,
                    przegadywane noce , szcęśliwy okres nażeczeństwa , wspólne plany , następnie
                    ślub , i ...... podobno wtedy w pierwszym tygodniu po ślubie .... odwróciłem
                    się " na drugi bok .... spać " ....
                    • sagittka Re: Nie kocha ! 12.12.05, 13:51
                      abpmw napisał:
                      > ślub , i ...... podobno wtedy w pierwszym tygodniu po ślubie .... odwróciłem
                      > się " na drugi bok .... spać " ....

                      bo zdobyte, zaklepane, podpisane, czyli twoje...
                      i można sie rzucić w wir nowych wyzwań, zaniedbując to co zdobyte
                      Tak było?
                      • abpmw Re: Nie kocha ! 12.12.05, 14:25
                        Tak .

                        Tłumaczyłem sobie ,że jak jej nie zdradzam i nie interesuje się innymi
                        kobietami to nie ma problemu , .... w codzienności uciekła ta nić która nas
                        połączyła , .... ona widziała każdy ubywający milimetr , ja z milionem innych
                        spraw na głowie ... widzę to dopiera teraz ....... " pusty kłębek " .

                        Nawet nie zauważyłem chwili kiedy przestała mi rano robić herbatę !!!
                        • tomek_abc Re: Nie kocha ! 12.12.05, 14:51
                          dziwne to, że czasami zyjąc obok siebie ileś lat tak mało o sobie wiemy

                          może to ona marzyła o kawie/herbacie do łózka?
                          może nawet wysyłała sygnały, których nie widziałeś

                          "ślepota" partnera jest czasem zadziwiająca, sam tego doświadczyłem, gdy
                          podczas poważnej rozmowy usłyszałem "nie wiedziałam, że tak Ci na tym (na
                          seksie) zależało"

                          • abpmw Re: Nie kocha ! 19.12.05, 12:52
                            Cześć!

                            Nie było mnie na forum trochę .
                            Kilka dni temu zobaczyłem zmaterializowaną w filmie historię jak z mojego życia.
                            To był szok . Widziałem w nim ... dokładnie mnie i moją Kasię . Takie same
                            zachowania , sytauacje , dokłane wręcz odniesienia do mojej pracy , wolnego
                            czasu , różnych relacji ( no może.. poza innymi kobietami i zakończeniem ). To
                            był film "Anatomia Miłości" z B.Brylską .

                            A co u mnie ?! Jeden dzień jest lepszy ,inny gorzy . Miałem jedną sytuację na
                            nawiązanie bliskości ... dotyk i to z jej inicjatywy , ale .... popsułem .
                            Po tym jak powiedziałem jej ,że m.in. zdaje sobie sprawę ,że zrobiłem jej
                            krzywde itd. przyszła do mnie i położyła się obok mnie , chciała przykryć się
                            tym samym kocem , ale ja byłem tak wkurzony , tak zblokowany i nadęty, że nie
                            zdobyłem się na dotyk i przytulenie do niej . Zamurowało mnie leżałem jak
                            kłoda. Za dużo było ostatnio między nami złych słów i ta moja .... głupia duma.

                            Na pewno to co mi podpowiedziałyście jest mi pomocne . Zagryzam więc czasem
                            zęby , staram się nie mysleć o targających mną wątpliwościach .... i pokornie
                            pracuję na chwilę jej uwagi , spojrzenie w moim kieruku ... cokolwiek .
                            Na pytanie jak długo planuje "ten stan " ciągnąć , gdzie zmierza ,
                            odpowiada .... porozmawiamy po świętach .
                            Myślenie o tym mnie zabija , nie śpię.
                            Chyba przestanę o to pytać , będę robił "swoje" i zobaczę co przyniosą kolejne
                            dni.
                            Dziękuję wszystkim ... zwłaszcza Tobie Moheda .
                            Pomogliście mni w najgorszych chwilach .




                            • maheda Re: Nie kocha ! 19.12.05, 13:07
                              Jejku, jak się cieszę z tej próby bliskości!
                              Nie dziękuj, nie masz za co - sam wkładasz we wszystko całą masę energii i
                              wytrwałości.
                              Nie pytaj może, faktycznie, skoro odpowiedź jest cały czas taka sama...
                              I może następnym razem to Ty wykonaj jakiś gest typu przykrycie się wspólnym
                              kocem? Jak nastolatek podrywający dziewczynę, bez pojęcia, jak to zrobić? ;)
                              Trzymam mocno kciuki i cały czas o Was myślę.
                            • sagittka Re: Nie kocha ! 19.12.05, 16:32
                              abpmw napisał:
                              > Chyba przestanę o to pytać , będę robił "swoje"

                              Czyli co? coś jak poniżej?
                              "Zamurowało mnie leżałem jak kłoda. Za dużo było ostatnio między nami złych
                              słów i ta moja .... głupia duma."

                              Teraz to tobie bardziej zależy, schowaj dumę do kieszeni i wykorzystuj nawet
                              najmniejsze okazje żeby pokazać, że kochasz.

                              • woman-in-love Re: Nie kocha ! 19.12.05, 19:31
                                też sie wkurzyłam na to Twoje "leżenie jak kłoda". Co Ci odbiło?
                                • tomek_abc Re: Nie kocha ! 19.12.05, 19:47
                                  a myślałem, że tylko kobiety są skomplikowane....
                                  najpierw jęki...ona mnie nie kocha i tym podobne....
                                  a gdy ona "wyciąga rękę" on lezy jak kłoda.
                              • marcin1973 Re: Nie kocha ! 20.12.05, 01:06
                                Baby lubią jak się o nie walczy - i dosłownie i z nimi samymi. Tym podobno
                                zaimponowałęm mojej żonie, ze umiałem o nią walczyć (ze zrzuceniem jej
                                ówczesnego męża ze schodów włącznie) - głownie z jej własnymi wahaniami i
                                lękami.
                                Olej te różne męski "wybryki" typu mecze i narty i piwko w pubie. Po tym
                                wszystkim trzeba mieć dokąd wracać przecież.

                                > abpmw napisał:
                                > > Chyba przestanę o to pytać , będę robił "swoje"
                                >
                                > Czyli co? coś jak poniżej?
                                > "Zamurowało mnie leżałem jak kłoda. Za dużo było ostatnio między nami złych
                                > słów i ta moja .... głupia duma."
                                >
                                > Teraz to tobie bardziej zależy, schowaj dumę do kieszeni i wykorzystuj nawet
                                > najmniejsze okazje żeby pokazać, że kochasz.
                                >
                                • abpmw Re: Nie kocha ! 20.12.05, 09:06
                                  << Baby lubią jak się o nie walczy - i dosłownie i z nimi samymi. Tym podobno
                                  zaimponowałęm mojej żonie, ze umiałem o nią walczyć (ze zrzuceniem jej
                                  ówczesnego męża ze schodów włącznie) - głownie z jej własnymi wahaniami i
                                  lękami.

                                  Gubię się już w tym jej "teatrzyku" , to nie jest moja sfera komunikacji. Dla
                                  mnie ta sytuacja jest chora , te jej dylematy , stawianie na szali rodziny ,
                                  kocha ...nie kocha , mam juz dosyć tej jej niestabilności psychicznej i co za
                                  tym idzie niechęci do prostej , szczerej rozmowy.

                                  << Olej te różne męski "wybryki" typu mecze i narty i piwko w pubie. Po tym
                                  wszystkim trzeba mieć dokąd wracać przecież.

                                  To nie o to teraz chodzi !!! Stary w pubie to ja nie pamiętam kiedy byłem z
                                  kumplami , narty i mecze olałem już dawno !? Wszystko co robiłem w związku z
                                  moimi np. funkcjami lub zainteresowaniami było zaplanowane prawie co do
                                  minuty , godziny , dnia itp. tak aby nawet ew. spuźnieniem się nie stwarzać jej
                                  dodatkowych pretekstów do dylematów , zazdrości zwłaszcza , że świadomie
                                  zrezygnowała ze współuczestniczenia itp.

                                  > > Chyba przestanę o to pytać , będę robił "swoje"
                                  > Czyli co? coś jak poniżej?
                                  > "Zamurowało mnie leżałem jak kłoda. Za dużo było ostatnio między nami złych
                                  > słów i ta moja .... głupia duma."
                                  > Teraz to tobie bardziej zależy, schowaj dumę do kieszeni i wykorzystuj nawet
                                  > najmniejsze okazje żeby pokazać, że kochasz.

                                  Ta cała sytuacja miała miejsce chwilę po tym jak mi naubliżała ... bardzo
                                  naubliżała , wtedy powiedziałem jej .. " że mam świadomość , że ją
                                  skrzywdziłem , ale te wszystkie jej zachowania nie pomagaja w rozwiązaniu
                                  naszego problemu " po kilu minutach przyszła , a ja "zagotowany" jeszcze
                                  wczesniejszą sytuacją zesztywniałem tak jak to opisałem powyżej .

                                  Wczoraj wypiliśmy razem butelkę wina , rozmowa średnio się kleiła w
                                  międzyczasie wykąpałem i "położyłem spać" syna , ona słuchała muzyki .
                                  Starałem się rozmawiać tylko o "jej" sprawach.

                                  Pytała czemu tak naprawdę wyprowadziłem się ( na kilka dni do moich rodziców )
                                  z domu dwa lata temu ?
                                  Powiedziałem to ... o czym doskonale wie .... to była wtedy jej chorobliwa ,
                                  furiacka zazdrość o wyimaginowaną kochankę , połączona z rękoczynami , a
                                  moje "spakowanie waliki" jak mi się i dziś wydaje ... niezbędne do ochłodzenia
                                  jej emocji i ochrony zdrowia .

                                  Nastał kolejny cichy dzień nawet bez porannego - cześć !


                                  • ewolwenta Re: Nie kocha ! 20.12.05, 10:32

                                    Więc czemu Ty nie powiedziałeś "cześć"? Czemu rano budząc się, udając trochę
                                    jeszcze nieprzytomnego nie przytuliłeś jej przed wyjściem z łóżka?
                                  • kamao1 Re: Nie kocha ! 23.12.05, 20:52
                                    Myślę, że musisz ją zdobyć, poderwać zupełnie od nowa, tak jak się podrywa
                                    nieznajomą. Jeśli cię nie kocha spraw, żeby się zkochała jeszcze raz.
                                    Przypomnij sobie jakie były początki waszej znajomości.
    • koche111 Re: Nie kocha !- 20.12.05, 11:31
      Witam Wszystkich,
      W mojej wypowiedzi nie chce duzo mowic ani tez opowiadac sytuacji jaka ja
      miałem lub mam.Jednakze chce powiedziec ze mam całkowicie nawet w detalach
      sytuacje podobna do tego Pana za wyjatkiem wycieczek do kolegow, jestem
      domator . Popełniłem te same błedy i przykrosci co ten Pan , zdałem sobie
      sprawe po pewnym czasie , moze zbyt długim .Naprawiam je juz bardzo długo,
      jestem idealnym mezem, kochajacym , czułym , opiekunczym - proszę sie nie
      smiac bo tak jest.
      Niestety moja zona poszła zbyt daleko w swoich racjach i zbyt głeboko mnie
      karze nawet za winy nie popełnine . Dlatego tez z wieloma opiniami sie zgadzam
      i nie zgadzam , nie mozna kogos karac i ponizac w nieskonczonosc rabiac co sie
      chce w zyciu, bez zadnych ograniczen , tłumaczac sobie wszystko "zemstą" - bo
      tak to wyglada i tak jest wygodnie.
      Moja zona nie tylko ze poczułą sie wolna bo ma pieniadze, kolezanki ,
      kolegow ,prace , poczułą sie wolna moralnie , mnie upodliła i siebie przy
      okazji . Przestrzegam jeszcze wszytkich ktorzy karza zeby im sie to zbytnio
      nie spodobało. Jesli ktos chce znac szczegoły to proszę odpisac , a podam mu
      moje gg.
      A do tego Pana , jest takie małe pudełko pandory nazywa sie tel.komorkowy i
      archiwum sms, zeby sie nie okazało ze zona prowadzi podwojne zycie.
      Pozdrawiam
      Koche

      • abpmw Re: Nie kocha !- 28.12.05, 09:34
        Witam Was.
        U mnie nie za różowo.
        Przed świętami było już lepiej , nawet leżelismy obok siebie dotykałem jej
        włosów . Śpi dalej z synem w drugim pokoju.
        W Święta nawinął mi sie jej telefon w rękę , miałem nie grzebać , nie lubię
        inwigailacji , ale pękłem ... zobaczyłem sms dziwnej treśći .... zrobiłem aferę
        po czym okazazło się że jest od ..... jej siostry .... wyszedłem na totalnego
        debila . Wieczorem pokłoćiłem się z jej rodziną , wdałem się w wymianę z
        teściami , że mi się małżeńśtwo wali ... oni twierdzą ,że wyolbrzymiam
        problem !!! Nie znają wielu szczegółów "sprawy" lub wiedzą to ...co chce Kaśka.
        Pogorszyłem tym samym sytuację na forum rodzinnym , z zawsze opanowanego ,
        pewnego siebie wyszedłem na kretyna. Brakuje mi siły na to żeby stanąć "obok"
        tego wszystkiego .
        W międzyczasie mam od Kaśki wiele sygnałów które wydają mi się przeciwstawne .
        Mówi ,że już nie wie jak mi ma dawać " to " do zrozumienia . "To" ??????
        Innym razem mówi ,że ja chyba lubię sie męczyć !?

        Wczoraj mówiła mi że chce " wyjechać " .... zacząć podróżować sama . To akurat
        ma ścisły związek z moimi corocznymi wyjazdami w góry na spływy. Ona tego nie
        polubiła , dla mnie to część mojego życia , zawsze to akceptowała i zgadzała
        się na moje samotne tygodniowe wyjazdy . Cała ta afera z "nie kocham "
        wybuchła właśnie po powrocie z mojej jesiennej tygodniowej eskapady , gdzieś
        tak po 10 dniach .

        Teraz mi mówi żebym gdzieś wyszedł ... do kolegów , zajął się czymś ,żebym jej
        nie "pilnował" .

        Po tym "wyskoku" na Świętach spieprzyłem wiele , a mam świadomość ,że można
        było wiele poprawić . Próbując nawiązać dziś rano interakcje z Kaśką zapytałem
        gdzie przyjmuje psychiatra u którego leczyła depresję ( to fakt ), spojrzała
        na mnie jak na kretyna , powidziała ,że się mnie już boi i że jej rodzina ma
        mnie dość i żebym się wyprowadził bo do depresji to doprowadziłem ją i naszego
        syna.

        Mam już dość , praca i kontakt z dzieckiem są teraz moimi jedynymi radościami
        życia . Zacząłem brać mocniejsze tabletki na sen .

        L.

        • atena291 Re: Nie kocha !- 03.01.06, 15:28
          Witaj abpmw
          Śledzę Twoje forum od początku. Nie miałam odwagi napisać nic od siebie.
          Dlaczego ? Nie mam rodziny więc na podstawie jakich doświadczeń mogłabym coś
          napisać. Jednak dzisiaj po powrocie do pracy po cudownie spedzonym tygodniu na
          nartach z ukochanym postanowiłam, że napiszę. Przykro mi, że znalazłeś się w
          tej sytuacji naprawdę czytając Twoje słowa staram się wczuć w Twoją sytuację.
          Staram się wyciągać wnioski z Twoich przeżyć. Nic Ci nie doradzę...ale wydaje
          mi się, że człowieka nie da się zmusić do wielu rzeczy. Z drugiej strony ja też
          bym walczyła o rodzinę do końca. Pozdrawiam i życzę Ci aby ten nowy rok
          przyniósł Ci więcej szczęścia.
        • maheda Re: Nie kocha !- 03.01.06, 15:44
          Co do wyskoku na forum rodzinnym, i nie tylko... RĘCE OPADAJĄ!
          Słuchaj, jeśli chcesz jedno, a robisz drugie - to sam się zastanów - czego Ty
          NAPRAWDĘ chcesz?! Jeśli byś CHCIAŁ, naprawdę CHCIAŁ coś poprawić, to przecież
          byś tego nie psuł tak raz za razem!
          Mam wrażenie, że robisz wszystko, żeby móc Kaśce powiedzieć, że - jeśli to
          małżeństwo się rozleci - to będzie WYŁĄCZNIE JEJ wina, bo Ty zrobiłeś absolutnie
          wszystko, stanąłeś na głowie, żeby wszystko naprawić... co będzie jawną NIEPRAWDĄ.
          Przepraszam, nie jestem miła, ale nóż w kieszeni mi się otworzył.
          • tomek_abc Re: Nie kocha !- 03.01.06, 15:54
            nie znam forum rodzinnego, ale "drugie dno" albo "druga twarz" autora watku (bo
            chyb ao to chodzi) niespecjalnie mnie dziwią.
            Jesli ktoś pisze (z bólem) ze brak mu seksu, brak bliskości, brak porozumienia
            w małżenstwie, nie "wieszając psów" na swojej drugiej połowie to brzmi to
            autentycznie.
            Jesli natomiast ktoś kreuje się na tego IDEALNEGO małzonka (żonę),
            skrzywdzonego przez druga stronę, to czesto...jest drugie dno, a ideał jest
            jakby mniej idelany.
            • sagittka Re: tomek 03.01.06, 18:24
              tomek_abc napisał:
              > nie znam forum rodzinnego, ale "drugie dno" albo "druga twarz" autora watku
              (bo
              >
              > chyb ao to chodzi) niespecjalnie mnie dziwią.

              Myślę, że chodziło o forum rodzinne, czyli rodzinę, a nie forum internetowe.
              :)
          • abpmw Re: Nie kocha !- 04.01.06, 09:09
            Do m.in. Tomka w kwestii "drugiego dna" .
            Pewnie nie tylko ja mam świadomość ,że gdyby ona pisała o naszym problemie to
            była by to zupełnie inna historia ? Historia pisana przez nieszczęśliwą
            dziewczynę , o nieszczęśliwym związku z "nijakim" partnerem .... ale czy
            wiedziałbyś wtedy , że pisana przez dziewczynę z syndromem DDA oraz poczuciem
            niespełnienia w miłości przez wszystkie kobiety w jej rodzinie do 2 pokoleń
            wstecz !

            Moheda mi też już ręce opadają ..... i to na samego siebie .... czasem brakuje
            mi siły i wiary ...
            Po części tradycyjnie masz rację .... w pewnym sensie gdzieś to we mnie siedzi
            zwalenie winy na drugą stronę , mam świadomość , że ona też nie jest bez
            winy , w końcu wszystkiego nie moge brać na siebie .... to nie łatwe by nad tym
            panować .
            Moje żale były głównie skierowane do pod adresem "doradców" których
            podejrzewałem o podpowiadanie i inspirowanie "teatrzyku" który miał miejsce w
            wykonaniu mojej żony.

            Nie radzę sobie ze świadomością bycia " nie kochanym ...." tarfiła mnie tym
            starsznie .

            A co u mnie : Po okresie tygodniowego "wyciszenia" względem siebie ......
            zaczeliśmy trochę rozmawiać . Trochę się otworzyła . Zgodziłem się z nią w
            wielu sprawach . Dziś rano zrobiła mi nawet trzecią .....dla mnie ...:-)
            herbatę .

            Jakie słowa padły z jej ust :
            "Połączyło nas zauroczenie , sex i uroda ",
            "Nie będzie miała już więcej dzieci " ,
            "Nigdy nie była szczęśliwa ze mną , ale ..... z nikim innym również "
            "Chciała by odejść ,ale wie ..... , że sama zginie i się boi"
            "Że ma świadomość ,że jest okropnym partnerem i nie wie czego chce "

            Nie mam pomysłu co dalej ?
            Głowa mnie już boli.....

            • to.ja.kas Re: Nie kocha !- 04.01.06, 09:30
              Ten wątek jest niesamowitym studium w sumie dojrzałego związku i jego problemów.
              Rozmawiacie.
              To już bardzo dużo.
              Popełniasz błedy i będziesz je popełniał, ale sie starasz i powiem Ci, że
              jeżeli sam wpadasz na to jak postępować to jesteś mądry facet :-).
              Ból głowy nie jest przyjemną rzeczą, ale chłopie skacz do góry ONA MÓWI !
              A jak mówi, to bedziesz miał więcej informacji o tym czego ona chce i za co ona
              chce Cię znów pokochać, by nie była to tylko uroda i sex.
              Powoli, cierpliwe i...do przodu
              trzymam kciuki.
              Czuję, że Wam sie uda :-)
              • ak70 Re: Nie kocha !- 04.01.06, 10:24
                Też uważnie prześledziłam ten wątek... hmmm... skądś to znam! Ja pewnie się
                zachowywałam jak Ty wcześniej, mój mąż od roku zachowywał się jak Twoja żona...
                z tą tylko różnicą, że Twoja żona MÓWIŁA co ją boli przez te lata, a mój mąż
                MILCZAŁ ("domyśl się" brrr... nienawidzę tego stwierdzenia!!).
                Tak... zgadzam sie, że rozmowa i fakt, że "ONA MóWI" to juz dobry znak, byc
                może początek do budowania (nie odbudowywania, bo za dużo jest wzajemnych żalów
                i pretensji) nowego związku opartego na czterech zasadach (wyczytałam w jakiejś
                mądrej książce):
                1. okazywaniu partnerowi zainteresowania
                2. docenianiu go
                3. otaczaniu czułością
                4. staraniu się o zachowanie atrakcyjności.
                I to tyle... AŻ tyle.
                Powodzenia!!! Trzymam kciuki, aby się Wam udało... mnie się nie uda :((
              • zarazpl Re: Nie kocha !- 25.03.07, 00:18
                Ból głowy nie jest przyjemną rzeczą, ale chłopie skacz do góry ONA MÓWI !
                Drogie panie: chcecei aby was traktowac powaznei a potem piszecie z przekonaniem
                o wlasnym znawstwie takei opinie jak powyzsza. Wiec dobre, logicznie ( wiem
                wiem, logika i kobiety...) sa dwie mozliwosci:
                - jestescie neidojzale dziecinne i glupie. Nie mozna wam wieryzc a to co mowicei
                nalezy rozumeic po swojemu. jelsi mowi, ok, nareszcie, facecie potraktuj to jako
                cud, i ciesz sie ze splynela ta laska na ciebei
                -jestescei dojzale i wiecie czgo chcecie, a checie dobra wiazku i waszych
                partnerow. znaczy to ze jestescie neikonsekwentnei zlosliwe,. Niszczycei i
                zycei akze wbrew wlasnym przekonaiom i oczekiwaniuom
                Zamias uzalac sie nad ortografia pijaka proponuje przmyslec alternatywe.

                acha: na koniec: w zwiazku parnerskim nei ma miejca na zabieganei z jednej
                strony i obraznei sie z drogoej. Nawe jesli ktos 10 klat jest do nizcego ale
                stara sie jeden dzien, trzeba to pohwalic. Jelsi sie tego nei zrobi: jest sie po
                prosru zolza i tyle. I ma sue dokaldnei to na co sie zapracowalo: bo sie NEI MOWILO.
            • maheda Re: Nie kocha !- 04.01.06, 11:26
              Podpisuję się pod słowami to.ja.kas - nic dodać, nic ująć.
              Trzymaj się dalej dzielnie.
              • abpmw Re: Nie kocha !- 12.01.06, 12:07
                Za nami kolejny tydzień .... nie był najgorszy.
                Mijający czas jest tym czynnikiem , który pozwolił mi by emocje okrzepły , a
                poszarpane myśli poukładały sie w jedną całość .

                Spotkałem ostatnio znajomego ...... chłopak niby z tzw. dobrego domu , znałem
                jego rodziców - fajni ludzie ! ... dziś po kilkunastu latach w "trudnym"
                zawodzie , to zupełnie ktoś inny .....nawet dla mnie , osoby z boku ... od
                słowa do słowa .... u niego sytuacja prawie analogiczna , nieco bardziej
                zawansowana ... są w separacji .... niby nic dziwnego.
                Jak przedstawił swój punkt widzenia sytuacji w jakiej się znalazł to się
                załamałem , zero refleksji , nic . Chamska buta , zero poczucia spieprzonego
                małżeństwa , " wszystkiemu winna ona" .... a on taki świetny. Uuuuuu... po
                prostu burak !

                Ostatnie miesiące zmieniły moje życie , nieodwracalnie , wiele "zobaczyłem" ,
                znalazłem się w sytuacji naprawdę trudnej , widzę że żona cierpi , nie jest
                szczęśliwa , potrzbuje tego "czegoś" czego nie da się wyciągnąć z tapczanu lub
                kupić w aptece . W dużej mierze zapracowałem na to co mam .
                Puki co to staram się spędzać z nią jak najwięcej czasu , robi mi jeszcze
                trochę po złości , ale też zaczęła się starać , tak przynajmniej odbieram
                niektóre jej gesty i zachowania.
                Najbardziej brakuje mi siły na walkę ze świadomością , że "motylki w brzuchu "
                których oboje porzebujemy będą trudne , a może już niemozliwe do wypracowania.
                Po drugie czy takie "wypracowane" , "odgrzewane" będą potrafiły jeszcze
                cieszyć .
                Nie łatwo jest wróćić do gdzieś zerwanych więzi , pieszczot i czułości. Czasem
                czuję się sztuczny i mam świadomość ,że niektóre moje gesty są domowym
                zadaniem , osoby walczącej o promocje do następnej klasy .

                • wypasior pisz żonie listy 12.01.06, 17:34
                  dobrze wyrażasz uczucia na piśmie
                • vesnavenlo Re: Nie kocha !- 25.02.06, 17:25
                  Śledzę twój wątek od samego początku, choć kilka miesięcy (od listopada)jakoś
                  nie odwiedzałam forum. Rzadko wypowiadam się, bo nie lubię prowokwania pustych,
                  jałowyh dyskusji. Czytam to co piszesz, bo jest mi to bardzo bliskie. Więcej -
                  jestem jakby Kasią. Wierz mi - podziwiam cię za twoją dojrzałość, za to, że
                  mimo wszystko, mimo jej - baaaaardzo dla mnie zrozumiałych względów zachowuje
                  się, tak jak to robi. Nie martw się, ona nadal chce z tobą być, może nie kocha
                  cię tak jak na początku, zawiodłeś jej oczekiwania związane z miłością. Lecz
                  pewnie pokochała cię prawdziwie, skoro nadal jest u twego boku. Nie wiesz jak
                  boli ktoś kto jest przy tobie, a kogo na prawdę nie ma... I uczucia mogą
                  jedynie pogorszyć sprawę... im mniejsze tym łatwiej wszystko naprawić... Tak
                  myślę.
                • maheda Re: Nie kocha !- 26.02.06, 13:01
                  Witaj!
                  Ciekawam, co teraz u Was słychać?
                  Przepraszam za brak odpowiedzi, ale miałam masę "zadan domowych: do odrobienia
                  i nie byłam w stanie tutaj zaglądać.
                  To, co mówisz, brzmi nieźle.
                  A i z zadaniami do odrobienia nie jest tak źle.
                  Pamiętasz? W szkole nieraz też nie chciało się zadań odrabiać, było to bez
                  sensu i głupie i na siłę.
                  Dopiero po jakimś czasie można było docenić fakt, że jednak się te zadanai
                  odrabiało.
                  Mam nadzieję, że u Was coraz lepiej?
    • eithel1 Re: Nie kocha ! 25.02.06, 22:26
      Zajmij się swoją żoną i pomóż jej w opiece nad dziecmi, w pracach domowych.
      Pokaż że ją kochasz i że jest najważniejsza. I rozmawiaj z nią i słuchaj co ją
      boli i czego oczekuje. Miłość polega na wzajemnym udoskonalaniu się i
      uszczęśliwianiu nawzajem. O miłość trzeba dbać. Łatwo powiedzieć, trudno
      wykonać, ale można przynajmniej dać z siebie wszystko by miłość zakwitła na
      nowo. Czasem trzeba zrezygnować z wyjazdu czy czegokolwiek dla tej drugiej
      osoby, bo to jest lepsze dla związku, a miłośc to jest to, co czyni nasze życie
      naprawdę wartościowym.
      • abpmw Re: Nie kocha ! 27.02.06, 16:02
        Witam.
        Dawno tu nie zaglądałem .
        Co u nas ?
        Trochę po staremu , ale .... widzę ,że idzie na lepsze , na pewno
        na "spokojniejsze" .
        Z każdym nowym , słonecznym dniem moja żona również pogodnieje.
        Czasem nawet spyta .... co zjem na śniadanie ! Dużo spędzam czasu z rodziną , w
        zasadzie cały wolny czas !
        Do ewnidentnych i spektakularnych "przełamań" nie doszło , czasem da się
        dotknąć za rękę , pozwoli na delikatną pieszczotę reamion ... aby za chwilę
        mnie zgasić , odepchnąć i przypomnieć żale za ostatnie 7 lat i to , że jest ze
        mną tylko dla dziecka .
        Nie prę na siłe do zbliżenia ( raz było nawet blisko ;-)... ) bo bez powrotu
        całej towarzyszącej temu zjawisku sfery i obopulnej chęci , to nie ma dla mnie
        sensu . Chcę również widzieć ,że ona tego chce .... jej słowa mnie jednak
        zraniły, czasem jeszcze ranią i dziś tak do końca nie jestem pewny tego ....
        do czego byłem przyzwyczajony wcześniej ... że jestem dla niej tym jedynym.
        Trochę czasu spędza na "swoich" sprawach , jej zachowanie jest w
        tzw. "porządku" .
        Nawet zaczyna mi imponować samodzielnością i braniem niektórych spraw w swoje
        ręce. Zaczyna robić to o czym jej czasem mówiłem , a ona to traktowała jako
        ataki na jej osobę . Zaczęła dziewczyna "żyć" pełniej ,a co najważniejsze
        swoich "sukcesów" nie nie przekształca w oręże do walki ze mną .

        Na pewno jesscze sie odezwę .
        • ak70 Re: Nie kocha ! 01.03.06, 09:22
          Powoli... powoli... ale do przodu. Kropla drąży skałę :)
          Światełko w Twoim tunelu jest jaśniejsze czy tylko mi sie wydaje? Bardzo sie
          cieszę!!! Oby tak dalej, ale teraz musisz uważać, aby nie powrócić do stanu
          poprzedniego... POWODZENIA!!
    • rewolwerimelonik Re: Nie kocha ! 01.03.06, 03:06
      skoro nie kocha to nie.Pier... to i żyj dalej,miej w dupie jej fanaberie na
      temat uczuć.W ostateczności wygoń z domu.Żona wróci ...jak weksel...może nieco
      zużyta,ale za to sponiewierana i posłuszna.
      • drobiazg Re: Nie kocha ! 01.03.06, 09:37
        rewolwerimelonik napisał:

        > skoro nie kocha to nie.Pier... to i żyj dalej,miej w dupie jej fanaberie na
        > temat uczuć.W ostateczności wygoń z domu.Żona wróci ...jak weksel...może
        nieco
        > zużyta,ale za to sponiewierana i posłuszna.

        Wow jaki przejaw elekowencji i błyskotliwości ... tylko usiąść i płakać a
        podobno mamy XXI wiek i dotego korzystanie z netu wymaga choc odrobiny wiedzy i
        inwencji...chyba zużyłas je w całości przed napisaniem tego postu.
        Co oznacza wygoń z domu ?
        Jak naprawdę uwazaszże żona wróci jak weksel tylko nieco zużyta i sponiewierana
        to poprostu odczuwam wielką litość dla Ciebie . A jak ten post maiał być
        prowokacją to jej poziom był żenujący .
        • kawitator Re: Nie kocha ! 01.03.06, 10:15
          Nie gorączkuj się drobiazgowy drobiażdzc... Kurde jak się to pisze????? A niech
          se chłop odtruje wątrobę Wyżali się na niewdzięczne i wredne baby. Pokaże jaki
          to macho jest to mu ulży
          • drobiazg Re: Nie kocha ! 01.03.06, 10:47
            kawitator napisał:

            > Nie gorączkuj się drobiazgowy drobiażdzc... Kurde jak się to pisze????? A niec
            > h
            > se chłop odtruje wątrobę Wyżali się na niewdzięczne i wredne baby. Pokaże jaki
            > to macho jest to mu ulży

            No dobra może czasem jak czytam głupoty to mnie zbyt emocjonalne reakcje
            dopadają, ale wg mnie jest różnica i to wcale nie drobna między macho a cham i
            prostak . Odrobina dobrego wychowania nie boli ... A jak ktoś takiemu bucowi
            nie napisze, że taki tekst robi z niego buca, to może on umrze jako buc i nie
            bedzie wiedział, że był bucem ! O !
            • abpmw Re: Nie kocha ! 20.11.06, 09:37
              Minął rok od czasu napisania pierwszych słów w tym wątku!
              Rok obfitujący w wiele wydarzeń i sytuacji , czasem wręcz przypominających
              scenariusz fantastycznego filmu . W tym czasie otrzymałem kolejną dawkę
              doznań wzbogacających mój życiorys.
              W najbliższym czasie postaram się to przelać na tekst .
              L.
              • claptola Re: Nie kocha ! 20.11.06, 14:30
                przeczytałam dzisiaj Twój cały wątek. Bardzo jestem ciekawa rozstrzygniecia, mam
                nadzieję że jest dobre dla Ciebie. napisz.
              • kuskin Re: Nie kocha ! 22.11.06, 20:12
                mnie też troszkę to zainteresowało, bo jestem na takim etapie jak Ty rok temu.
                Moja połowica też doznała jakiegoś wstrząsu. jak mantrę powtarza, że już nie
                możemy być razem, bo mamy zbyt rozbieżne poglądy na przyszłość. nie twierdzę, że
                jestem bez winy, ale ona nie widzi już wcale tych pozytywnych stron naszej
                znajomości. wszystko było i jest i będzie źle. i w dodatku ona wie co ja myślę.
                tłumaczenie jej że niemożliwym jest znanie myśli drugiej osoby oraz znanie
                przyszłośći (ona wie jak się zachowam) nic nie daje. ona wie lepiej. coraz
                bliższy jestem wyprowadzki, bo cały czas dowiaduje się że właśnie nie zdałem
                kolejnego testu i kolejnego. czuje sie gorzej niż na maturze i egzaminie na
                prawo jazdy razem wziętych.

                dlatego trzymam kciuki za Ciebie. mam nadzieję że przelejesz też swoją dalszą
                historię na forum. czekam z niecierpliwością i solidaryzuję się z problemem.
                heja.
                • abpmw Re: Nie kocha ! 16.12.06, 10:13
                  Witam .
                  Nie mam jeszcze dziś głowy do tego aby opisać ten ostatni rok , ale chcę
                  przekazać , że .... jesteśmy już po rozwodzie.
                  W listopadzie złożyłem pozew i w tym samym miesiącu ... w andrzejki ... bez
                  orzekania o winie .... dostaliśmy rozwód .
                  Nie udało mi się uratować mojej rodziny . Na ten moment .. nie umiałem ... nie
                  potrafiłem .... powstrzymać tej lawiny złośliwośći , urazy ... i tego
                  kompletnego braku dialogu ...
                  ... trudno mi o tym mówić ... tym bardziej teraz , przed świętami!

                  Wczoraj moja była żona paradowała ulicami ... z nowym "chłopakiem" ....
                  poznała go podobno .... w dniu rozwodu !!!
                  A mi jeszcze do dziś w przypływie flustracji , wypomina kochankę której nigdy
                  nie miałem !!!
                  Ehhhh .....

                  Pozdrawiam.

                  M.

                  Wszystkie imiona , płeć dziecka , niektóre opisy miejsc i zdarzeń ... zostały w
                  tym wątku zamienione .
                  • elle1977 Re: Nie kocha ! 16.12.06, 14:16
                    Współczuję, naprawdę...:( Mogę sobie wyobrazić, co czujesz... Nikomu tego nie
                    życzę, ale moze niekiedy to jest jedyne wyjście? Jak już nie ma czego ratować i
                    ta druga osoba przede wszystkim NIE CHCE ratować? Wszystko się na pewno ułoży i
                    będziesz jeszcze szczęśliwy, ale na to na pewno trzeba czasu.
                    Głowa do góry! Życzę Wesołych Świąt i jak najmniej myśli o tym, co było - teraz
                    musisz myśleć o tym, co będzie:) Trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki.
                    Powodzenia!
                  • misssaigon i coz z tego... 16.12.06, 17:08
                    nalezaloby zyczyc bylej wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia a jej
                    "nowemu" zeby go nie spotkal twoj los - zamknij ten etap zycia szybko za soba -
                    bo im dluzej bedzie trzymal te trucizne zalu, rozgoryczenia w sobie tym gorzej
                    dla ciebie..
                    powodzenia
    • zlakobieta Re: Nie kocha ! 17.12.06, 17:08
      Dopiero dziś trafiłam na ten wątek. Przykro mi, że nie wcześniej, bo może
      potafiłabym pomóc (jeśli tak można nazwać ewentualne skrócenie cierpienia i
      jałowych w efekcie wysiłków). Nowy chłopak Twojej żony wyzierał z jej telefonu
      już wieki temu niestety.
      Moze jednak tak miało być.
      Ten rok był Tobie i Twojej żonie potrzebny. Ona w pewien sposób wyrownała
      krzywdy i chociaż 7 lat do 1 roku stanowi pewną dysproporcję, to "nowy" chłopak
      właściwie wszystko równoważy. Ty z kolei, starając się w tym czasie naprawiać
      Wasze małżeństwo wzbudziłeś w sobie wiele cennych refleksji i przemyśleń.
      Poznałeś dzięki temu mechanizmy i zasady postępowania obowiązujące w każdym
      związku, który chce się utrzymać. To wspaniała szkoła na przyszłość. Ten rok
      dał Ci szansę na ułożenie sobie szczęśiwego życia w przyszłości, bo jestes
      facetem inteligentnym i rozsądnym. Będziesz jeszcze szczęśliwy o ile
      zrozumiesz, że żona Cię nie skrzywdziła i nie dasz się ponieść negatywnym
      emocjom. Oboje skrzywdziliście siebie nawzajem i nie da się już teraz ocenić
      kto kogo bardziej. Stało się. Pamiętaj by w następnym związku wykorzystać tę
      nauczkę i pamiętać o wszystkich radach wypisanych w tym wątku przez życzliwe
      osoby.
      Pozdrawiam i życzę miłości :)
      • ambx "Nie" zanaczy nie! 18.12.06, 08:33
        Tak było w tym przypadku. Straciłeś facet rok, żeby to pojąć. Jeśli partner
        webalizuje swój brak uczuć - należy szukać dla nich nowej lokaty. Na jej "nie
        kocham" pracowałeś przez lata - od pierwszego tygodnia po ślubie, kiedy
        odwróciłeś się d..ą od niej po "spuszczeniu z krzyża". Była już "trofeum" - jak
        głowa sarny, wypchana sianem i wisząca na ścianie gabinetu myśliwskiego pana
        domu. Ty ruszałeś zdobywać nowe szczyty, ona - w domu miała czkać z ciepłą
        kolacją i takąż... kobiecością. Pustkę uczuć wypełnił jej biurowy romans, który
        potrafiła ukryć za parawanem kłamstw. Może trzeba było wynająć detektywa, by
        zyskać pewność? Ty, sprawny menadżer doprowadziłeś swój związek do uczuciowego
        bankructwa, a potem, zamiast zgodzić się na upadłość, desperacko próbowałeś go
        restrukturyzować. Nie udało się i "na świętego Andrzeja idzie w panny
        nadzieja". Twoja została panną z dzieckiem (z odzysku), ale mogła się już
        pokazywać z przyjacielem/kochankiem. Ty przegrałeś rok - życia, przeżyty na
        Persenie, bez seksu i z poczuciem porażki. Mam nadzieję, że się odrodzisz, -
        jak Fenix z popiołów. Że będziesz lepszym mężem i spolegliwym przyjacielem dla
        swojej nowej partnerki, że swojemu pierwszemu dzieciakowi, tak jak i następnym
        otworzysz świat, zabierając tego lata na spływ Krutynią, pokazując rzeczy dobre
        i piękne, finansując naukę i studia. Pomyśl tylko, o ile był byś do produ,
        gdybyś rok temu, zamiast próbować kleić rozbite szkło, pochylił głowę i
        powiedziął: "Trudno... załatwmy szybko ten rozwód. I ty i ja mamy teraz prawo
        szukać szczęścia na własną rękę. Przepraszam za wszystko"
        • abpmw Re: "Nie" zanaczy nie! 18.12.06, 23:52
          Dziękuję wszystkim za zangażowanie w tym wątku , za odpowiedzi . Dwie ostatnie
          są dość "mocne" , ale jest w nich dużo prawdy .
          Mam chwilę czasu .... postaram się przelać w skrócie "nasz " ostatni rok przed
          rozwodem .

          W pierwszych tygodniach po dniu kiedy padły owe słowa zaliczyłem kilka wizyt u
          znajomej psycholog , usiłowałem zrozumieć co się dzieje z naszymi relacjami . Z
          żoną kontakt był bardzo trudny , raz na tydzień wykrztuszała z siebie zdawkowe
          stwierdenia nie wnoszące nic nowego do mojego stanu świadomości . Jej sposób
          bycia zakrawał wręcz na autyzm .Spała w drugim pokoju z dzieckiem ... ja w
          innym . Prawie każdy weekend to jej ( wraz z dzieckiem ) ostentacyjne wyjścia
          na noc do teściowej , szwagra lub kuzynki . Ja sam siedziałem w domu . Próbę
          zaciągnięcia jej na terapię małżeńską skończyła stwierdzeniem , że jestem
          kretynem lub podobnie ...nie pamiętam dokładnie . Twierdziła że jak już nie
          ma "tego" między dwoma ludźmi to już jest koniec ! W międzyczasie traci pacę.
          Cały czas bierze moje pieniądze "na dom" ( sama nie partycypuje w kosztach
          niczegi , nawet swojego GSM widzę ,że gromadzi po cichu pieniądze ....lodówka
          wiecznie pusta ) , robi od czasu do czasu tzw. obiad ( zawsze spóźniny !!! o
          1-2 godziny !!! ) . Wiosnę wydaje mi się że zaczynamy częściej rozmawiać . Cały
          czas próbuję "działać" . Przyjęła nawet kiedyś zaproszenie na koncert do
          filharmonii , wczesniej zdarzało sie ,że drugi bilet musiałem wyrzucać do
          śmieci ! Dzień po tym zdarzeniu prawie po kilkumiesięcznej abstynencji
          sexualnej inicjuje zbliżenie .... jestem w szoku ..... jest w tym trochę
          jałmużny ... ale darowanemu koniu nie zaglądam w zęby , niestety nic to nie
          zmienia . Cały czas staram się ją obserwować pod kątem czy kogoś ma ... wydaje
          mi się , że nie ... nie wiem !
          W ostanich dniach czerwca postanawiam zrobić mojej rodzinie niespodziankę i
          kupuję dwutygodniowe wczasy na jedenej ze śródziemnomorskich wysp . Wcześniej
          nasze wakacje były spędzane niestety rzaczej pod moje dyktando , preferowałem
          nawet model ... to ty jedź latem nad morze , z bratem, ja w tym czasie będę
          pracował , za to jesienią sobie gdzieś skoczę .
          W dniu kiedy powiedziałem jej o wyjeździe zostałem wyzwany od debila ,
          kretyna , barana i nie wiem kogo jeszcze . Stwierdziła ,że ... " To ja chcę się
          rozwieść , a Ty teraz jakieś wakacje organizujesz !" Na 3 dni przed wylotem
          zgadza się na wyjazd .
          Wtedy dochodzi po raz drugi do zbliżenia . W sumie widzę ,że jest beznadziejnie
          w naszych relacjach , olewa mnie , czuję w kościach ,że to nasze ostatnie
          wspólne wakacje , dla mojej kochanej córki staram się jak mogę wypełnić jej
          każdą minutę . Żona ostentacyjnie nie jeździ na wycieczki które wykupiłem dla
          wszystkich w pakiecie na miejscu .
          W międzyczasie poznajemy właściciela i menagera hotlu w którym mieszkamy ,
          razem się bawimy . Uroda i wdzięk mojej blond żony budzi zrozumiłe westchnienia
          u moich południowych "przyjaciół" . Gościmy się nawzajem. Widzę ,że małżonka
          subtelnie otwiera się bardziej na jednego z nich , boli jak cholera ! W
          międzyczasie dwa razy pomaga mi ulżyć w moich męskich potrzebach , ale to już
          nawet nie jest jałmużna .
          Puki co znoszę to wszystko . Staram się by moja córka zapamiętała te
          beztrsokie , ostatnie wspólne chwile . Kocham ją bardzo ... to wyjątkowo mądra
          dziewczynka ... wyjątkowo ....
          Południowcy cały czas bajerują mnie i szczują moją żonę ( kończyła m.in.
          hotelarstwo)żeby przyjechała tu do pracy. Ok. wracamy do kraju . Pierwsze 3 dni
          po powrocie ... masa miłych wspomnień , ale po tym czasie powraca nieubłaganie
          jej cierpiący wyraz twarzy !
          Czuję ,że kres jest już blisko ! Raczej nie zauważyłem w tym czasie nic
          niepokojącego , tajemniczych telefonów itp. .
          Po powrocie nawet i to z mojej inicjatywy ( nigdy nie byłem zazdrosny nawet w
          tej sytuacji ) poproszony przez kierownika hotelu namawiam małżonkę by
          wystawiła im w referencjach opinię . Nawiązujemy kontakt email,owy. Po pewnym
          czasie widzę ,że moja żona się w to wkręca . Ale myślę...nic to. Przychodzi
          wrzesień , w międzyczasie 2 razy dochodzi do zbliżenia bez entuzjazmu z jej
          strony. W ostatni tydzień września tradycyjnie jadę na kilka dni do Szwecji ...
          na ryby . Jest ze mną ojciec i dwóch przyjaciół. Trzeciego dnia pobytu
          dowiaduje sie że "moja żona" jest na naszej wakacyjnej wyspie !!!! Totalne
          zaskoczenie !!! Nie chce rozmawiać ! Dzwonię do jej najblizszych ... brat ,
          teściowa atakują mnie ,że o co mam pretensje ... ja sobie podróżuję ... a ona
          nie może ?!! Już wiem ,ze to koniec !!! Nie dzwonię więcej do niej ! Dzięki
          ojcu jakoś panuję nad sobą ! Ciężka sytuacja.... wiem co tam robi ...wiem!!
          Wracamy do kraju . Odbieram córkę , która została pod opieką teściowej . Do
          powrotu mojej żony zostało kilka dni . Wraca !.... tanecznym krokiem ,
          roześmiana . Z całą swoja rodziną uknuła ten plan. Udało im się, bolało !!!
          Zrozumiałem ! Jest to jakaś analogia do jej odczuć gdy ja pewnie samotnie
          jechałem ! W międzyczasie nawiązuję kontakt z polskojęzyczna obsługą hotelu ,
          nie mam wątpliwości co do tego ... co ona tam robiła . Dodatkowo znajduję
          tabletki antykoncepcyjne ...które jak wyliczyłem zaczęła brać na 3 dni przed
          wyjazdem . Wtedy zaraz po powrocie w tych pierwszych minutach oswiadczam
          jej ... że to koniec . Po tygodniu lądujmy wspólnie u mecenas by napisał mi
          pozew . W międzyczasie w naszym domu jest Policja , pijana po powrocie od
          teściowej starszy mnie przy dziecku nożem , kończę te gierki ... mam tego
          dość , koniec tej patologi !!! ...to nie pierwszy raz ! Mijają dni ! Dogadujemy
          się co do wysokości alimentów i podziału majątku .
          Na pierwszej sprawie dostajemy rozwód bez orzekania o winie .
          Po wszystkimzapraszam ją na obiad ... idziemy ... pijemy przysłowiową
          kawę ... rozmawiamy o naszym dziecku .
          Puki co mijamy się jeszcze czasem w naszym wspólnym mieszkaniu .Ona szuka lokum
          dla siebie i dla córki... ale robi to raczej niemrawo . Raz spędzamy wspólny
          porozwodowy wieczór ... są drinki . Pojawia się chwila szczerości ,
          przypominamy sobie początki naszych uczuć , zadajemy sobie pytanie ... czemu
          tak się stało ? O co chodzi ? Pyta gdzie i z kim idę na sylwestra ? Mówię
          prawdę ,że nie wiem ! Nikogo nie mam ! Następnie w jakiejś desperackiej próbie
          próbuje "coś" inicjować ( ... gdyby zrobiła to rok, pół roku temu !!!!) , nie
          pozwalam na to ... wiem ...jest pijana , za chwilę zrzuca wszystko ze stołu
          idzie do "swojego" pokoju jeszcze długo sie odgrażając . Nie wiem ... o co jej
          chodzi ??
          Po kilku dniach kolega mówi ,że widział w andrzejki "moją" żonę w męskim
          towarzystwie . W domu pojawiają się kwiaty ! Ostatnio miała urodziny , wróciła
          ( z kolacji ) z kwiatami i prezentem ( perfumy ) Ja w ten wieczór ubierałem
          choinkę z córką w naszym niesprzedanym mieszkaniu .
          Na święta jadę z ojcem i matką na zaproszenie do teściów mojego brata ...
          dla "mojej byłej" to oczywiście wyjazd w góry z kochanką .....
          eeeeeeehhhhh

          ... to tyle ....tak w telegraficznym skrócie .... M.
          • kartka1 Re: "Nie" zanaczy nie! 19.12.06, 01:39
            przeczytałam cały wątek
            uff, dużo
            to niesamowite jak dużo zrozumiałeś przez ten rok, jak dużo się nauczyłeś,z
            pewnością to zaprocentuje w Twoim dalszym życiu
            dziwię się Twojej żonie , że nie chciała spróbować jeszcze raz, choć musiała
            widzieć, że Tobie bardzo na tym zależy
            ciekawe co ona sobie myślała przez ten rok i czego właściwie oczekiwała, nie do
            końca ją rozumiem
            Kończę
            życzę spokojnych Świąt
          • martynalub Re: "Nie" zanaczy nie! 19.12.06, 15:16
            Ciekawe życie - ciekawa historia...
            Może musiało tak być?
            Trzymam kciuki za przyszłość!!!!
          • avide Re: "Nie" zanaczy nie! 20.12.06, 08:47
            Witaj. Własnie przeczytałem całość. ufff troche tego było
            Długia i bardzo puczająca historia bez happy endu.
            Światełkiem w tunelu jest jednak to że porafiłeś wyciągnąć wnioski czemu do tego
            doszło a nie jak jeden z twoich kumpli tkwić w samouwielbieniu.
            Małzeństwo przegrałeś w ciągu tych siedmiu pierwszych lat. Jak sie zorentowałeś
            i zabrałeś za naprawe tak naprawdę nie było już co naprawiać. Była żona należała
            do tych co nie potrafia zapomnieć, wybaczyć. Ona podświadomnie podjęła decyzje
            juz dużo wcześniej. Od poczatku byłes na przegranej pozycji w sowich
            poczyananiach naprawczych. Czasem tak bywa. Ja zawsze w takich historiach
            najbardziej szkoda dzieci. Masz szanse być jeszcze szczęliwy. Jestem wręcz o tym
            przekanany ze tak bedzie. Po takiej szkole życia jaka przeszedłeś przez oststnie
            15 miesięcy to tak jaby człowiek narodził się na nowo. Tego się nie zapomina
            czemu skończyło się tak a nie inaczej, no chyba że jest sie skończonym dupkiem i
            egoistom. Swoim wysiłkeim udowodniłes sam sobie że potrafisz być jeszcze
            "człowiekiem".
            Powodzenia w życiu
            Pozdrawiam.
            • asialub1 Re: "Nie" zanaczy nie! 01.02.07, 15:01
              Mam pytanie. To ty w końcu masz córke czy syna? W pierwszym wątku pojawia sie
              syn a w dokończeniu teraz po roku piszesz o córce.
          • agusiaki Re: "Nie" zanaczy nie! 11.02.07, 08:03
            Cały wątek byłam "po stronie" Twojej ex-żony a teraz...teraz myślę, że ona w
            dużej mierze sama jest sobie winna. Traktowałeś ją tak jak ona na to
            pozwalała - taka prawda. Jej postawa życiowa kojarzy mi się z kobieta -
            wiecznym dzieckiem, które samo nie wie czego chce, a potem ma do wszytskich
            pretensje... Gdyby na początku walnęła pięścią w stoł, nie musiałaby bo po 7
            latach posuwac się do tak idiotycznych, dziecinnych, żenujących momentami
            zagrywek. Szkoda mi bardzo Waszego dziecka, szkoda mi trochę Ciebie, bo rzadko
            kiedy mozna spotkac mężczyznę, który tyle potrafi zrozumieć, przyznac się do
            błędu...wiem wiem...pomyślisz: i g... z tego mam! Teraz może i masz g..., ale
            uwazam, ze jeszcze spotkasz odpowiednią kobietę. Z całego serca Ci tego zyczę!
            Pozdrawiam serdecznie M.
            • polelektron też mnie to szokuje.. 20.02.07, 18:59
              a szczególnie postawa osób piszących na tym forum. Związek małżeński powinien
              przede wszystkim polegać na zaufaniu i partnerstwie. Tutaj mamy przyznanie się
              do błędu, chęć poprawy z jego strony, a z jej strony - zdradę i znęcanie się
              psychiczne.
    • mateusz8p Re: Nie kocha ! 02.02.07, 01:36
      Ech... czytałem ten wątek z zapartym tchem, jak to się zdarza przy czytaniu
      powieści. Naprawdę strasznie mi było przykro, że nie zakończyło się to happy
      endem. Chociaż może gdybyście zostali ze sobą też nei byłoby happy endu? Trudno
      wyrokować. Wiem jedno - ten wątek może bardzo wiele nauczyć. Gdyby nie to, że
      żona akurat przebywa w szpitalu, chyba po przeczytaniu tego tematu pobiegłbym
      do niej i zapewnił o tym, jaka jest wspaniała. No, ale co się odwlecze, to nie
      uciecze... Pozdrawiam, trzymaj się.
      • cerveja Re: Nie kocha ! 20.02.07, 22:30
        Ale sciema. I po roku 7-letni synek stal sie wyjatkowo madra coreczka, hmm. Ale
        fajnie sie czyta.
        • dariap16 Re: Nie kocha ! 22.02.07, 15:45
          Ale sciema. I po roku 7-letni synek stal sie wyjatkowo madra coreczka, hmm. Ale
          >
          > fajnie sie czyta.

          może dokładnie nie przeczytałaś, ale w którymś momencie było,że pewne fakty,
          imiona,płeć zostały zmienione

          może skupiajmy się na forum na meritum sprawy i nie piszmy bzdur
    • flourish podpucha na całego 22.02.07, 15:24
      czytam wątki takie jak ten napisane z dużą swobodą i zawsze przebiegające według
      tego samego schematu:
      1. nieszczęśnikowi rozpada się związek i o tym pisze
      2. różne osobliwe osoby mówią mu że to jego wina
      3. on dziekuje za dobre rady i zaczyna starać się dopingowany przez forum
      4. po dłuższym czy krótszym okresie okazuje się że związek nie jest do
      naprawienia jak w tym przypadku
      5. rozwód
      do uprawdopodobnienia sytuacji często roi się od błędów ortograficznych nie
      mających się nijak do jakości języka mówiąc kolokwialnie literackiego

      może redaktorki gazety ćwiczą przyszłe artykuły sprawdzając reakcje na żywym
      ciele forum?

      dla naszego bohatera wirtualnego a raczej osób w jego sytuacji mam radę.
      Wali się Tobie związek nie ma znaczenia z czyjej winy?
      Idź na terapię małżeńską.
      Partner mówi nie?
      Dajesz mu okres na zastanowienie a później pozew o rozwód lub wystawienie
      walizek za drzwi

      serdecznie wszystkie panie pozdrawiam
      • awena31 Re: podpucha na całego 27.02.07, 15:04
        taaaaa
        fajne-syn stał się córką....a on?
        no nie wiem czemu to sł€ży,ale ktoś ma sporo czasu i niezłą fantazję.
        Tylko jest mały problem ,aby fikcja nie stała się realna-oczywiście w pewnych
        kwestiach ............bo raczej syn nie stanie się córką?- no chyba ...że
        zmieni chirurgicznie płeć.
        pozdrawiam
        • abpmw Re: podpucha na całego 10.03.07, 20:31
          Witam.
          Nie zaglądałem tu długo .... widzę , że moja historia wzbudziła pewne
          kontrowersje.
          Zapewniam ,że to nie jest żadna dziennikarska próba "pióra" , tylko
          prawdziwe ... życie.
          Co do kwestii ...syn - córka ... to już wyjaśniam ... jest tak , jak pisałem
          kilka wątków wyżej - mam córeczkę . W pierwszych słowach tego wątku zależało
          mi na wygadaniu się , znależieniu dystansu ... odniesienia .... przy pewnej
          dozie anonimowości . Obecnie już mi na tym .. nie zależy .
          Wątek w tym czasie stał się pewnego rodzaju zapisem moich uczuć ,
          przemyśleń ... może więc stać się w przyszłości pewnego rodzaju relacją np. dla
          mojej córki . Lepiej więc by wyprostwać pierwotny kamuflaż.
          Zresztą to nieistotne .

          Co mogę dodać ?
          "Nasza" obecna sytuacja jest ... chyba .. dziwna ...samemu trudno mi to
          ocenić ... jest niestandartowo.
          Puki co zajmujemy razem nasze dotychczasowe wspólne lokum . Ja poczyniłem
          pewne kroki ... obecnie czekam na mieszkanie ..zostało do odbioru kilka
          miesięcy. Na ogół cały dzień mnie nie ma ( praca itp.) ale za to wieczorem mam
          codzienny kontakt z moja córką . Rano czasem wiozę ją do szkoły . Spędamy
          możliwie dużo czasu . Wożę ja na dodatkowe zajęcia , czasem jedziemy na wspólne
          zakupy , garmy na komputezrze . Mam z córką naprawdę dobry kontakt.
          Do mojej ex jakoś specjalnie nie czuję niechęci , nie mam również nadmiernie
          pozytywnych uczuć. Jest w niej mniej agresji i nasze relacje ... mimo , że
          bardziej "urzędowe" ... są zdecydowanie lepsze.
          Na pewno irytują ją moje "przygotowania " na wieczorne , sobotnie eskapady ...
          nocne powroty . Miałem też okazję zaobserwować pewnego rodzaju żal ... o
          pozew ...rozwód ... obecne sms-y od moich nowych koleżanek ... . Mimo , że do
          tego dążyła ... to ją boli !

          Czasem zrobię jej drinka , czasem pogadamy . Swoich adoratorów
          chyba "pogoniła" , nie widzę by się z kimś spotykała . Wiem jedno ... nie
          chciałbym już żyć w starych relacjach i pod je dyktando ...
          Obecnie poznaję wiele kobiet , mimo to jeszcze z żadną z nich nie
          przełamałem ... wiadomych granic . Zawieszam wszystko na bezpiecznym dla mnie
          poziomie ... poziomie którego nie przekraczam , a o przełamanie którego
          zabiegają raczej ... one . Nie interesuje mnie jednak przypadkowy kontakt ...
          tym bardziej że mało która kobieta jest w stanie dorównać fizycznością mojej ex.
          Czerpię raczej przyjemność z "wolności" , możliwości flirtowania , formowania
          swobodnych wypowiedzi , spotakń ze znajomymi .
          Dużo radości i satysfakcji dodatkowo daje mi praca . Dzień jest coraz dłuższy.
          Ogólnie jestem szczęśliwy .

          M.
          • emotional_en Re: podpucha na całego 21.03.07, 16:44
            Jakkolwiek sytuacja się rozwinie - życzę powodzenia:)
          • zarazpl Re: podpucha na całego 25.03.07, 00:46
            mam nadzieje ze tak si enie stanei, ale jestem mniej wiecej na poczatku Twojej
            historii: juz wiem ze mnie nei kocha, powiedziala to, jeszcze nie ma na razie
            kolezanek z pracy, juz jest w sprawe zaangazowana rodzina. Powoli staje sie tym
            zlym, jak sadze opisujac historie tutaj wywolalbym podobne reakje jak ty.
            Nadmeinie ze uwazam je za zenujace.
            W zwiazku jest dwoje ludzi. jelsi ktores z tych ludzi nie lubi kawy ale pije ja
            7 lat dla towarzystwa, to mszczenie sie o to,z e sie nie mialo odwago o tym
            powiedziec tej drogiej osobie jest dziecinada.
            mam nadzieje ze nie przejde drogi jak przeszdles.
            mam wrazenie ze to nieunieknione.
            jak na razie zastanawiam sie na powanzie zzcy twoja walka miala sens.
            odpowiedz jest w miare oczwosta: miala. dla Twojego poczuca wartosci. Starales
            sie naprawic wqsz zwiazaek, pracowales nad soba. Ona byc zmoe tez probowala,
            chco niebardzo w to wierze, no al nikt nei wybiera sobei charakteru. Niemniej
            nei wszystko mozna usprawiedliwic i kazdy z nas odpowiada z t co robi cz tego
            chce czy nei chccce.
            Drodz panowie: kochajce calym sercem, ale miejscie gosdnosc
            Drogie panie: przestan ei o soei myslec jako o skrzywdzonych a zacznijcie
            myslec: on neijest telepata.
        • crunch4 Re: podpucha na całego 11.03.07, 08:19
          nastepna bystra ktora czytac nie umie, przeciez pisał w ktoryms momencie ze
          zmienil imiona, plec dziecka itp. zamiast pisac bzdury przeczytaj najpierw
          uwaznie
          • bakoma1 Re: podpucha na całego 27.03.07, 08:18
            mowie to z wlasnego doswiadczenia - zaintreseowal sie mna super facet i od razu
            zaczelam sie czepiac mojego mezczyzny, ze nie taki w lozku, ze nie taki w domu,
            kłóciłam się o wszytsko. moim zdnaiem cos się kroi. przykro mi bo to niełatwe
            ale mówie z perspektywy kobiety. ja wybrałam męża, ale moglo byc różnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja