Żałujemy czy ...

27.11.05, 21:33
czytając opinie i wypowiedzi na tym i innych forach zakładam, że wszyscy
komentatorzy :) przyłączający się do wątków o zdradach opieramy się na
własnych doświadczeniach; jestem ciekawa, zupełnie nie wnikając w szczegóły,
czy żałujecie swoich romansów, zdrad, przygód...
czy wspominacie je miło jako coś co sprezentował Wam los czy chcielibyście
raczej, żeby nigdy się nie wydarzyły ?
    • anula36 Re: Żałujemy czy ... 27.11.05, 21:38

      romansow i przygod nie zaluje ani troche - zdrady nie probowalam.
    • blask.fantastyczny Re: Żałujemy czy ... 27.11.05, 22:22
      > czy żałujecie swoich romansów, zdrad, przygód
      Tak
      > czy wspominacie je miło jako coś co sprezentował Wam los czy chcielibyście
      > raczej, żeby nigdy się nie wydarzyły ?
      jedynym silniejszym wspomnieniem jest lek przed dekonspiracja,
      reszta po paru latach sie zaciera.

      Jest to jakies doswiadczenie w wyniku ktorego dowiadujemy sie ze,swiat jest
      pelen tzw "drugi polowek" i nie jest to cos takiego nadzwyczjnego, ze stan
      zakochania aczkolwiek mily na dluzsza mete jest wyczerpujacy i w koncu budzi
      mechanizmy obronne, ze stabilnosc w zwiazku jest rzecza cenniejsza od chwilowych
      uniesien.
      W sumie jak ktos moze ocenic swoje malzenstwo jako dobre, nie swietne, cudowne,
      ale tak po prostu dobre, to nie polecam, bo jest to glupota w czystej,
      krystalicznej postaci, glupota ktorej potem sie zaluje.

      • orales73 Re: Żałujemy czy ... 28.11.05, 15:34
        czy rzeczywiście pełen ? faktycznie tak często trafia się na taką chemię,
        iskrzenie ? po ilu przypadkach doszedłeś/doszłaś do takiego wniosku ?
        • zmija76 Re: Żałujemy czy ... 28.11.05, 15:40
          jeszcze nie wiem:)

          w trakcie jestem


          ale chyba gdybym nie wiedziala jak to smakuje byloby lepiej..
          • orales73 Re: Żałujemy czy ... 28.11.05, 15:48
            żmija76, a planowałaś szukałaś ? założę się, że nie :)
          • madainn Re: Żałujemy czy ... 28.11.05, 16:28
            zmija76 napisała:

            > ale chyba gdybym nie wiedziala jak to smakuje byloby lepiej..

            chyba ? no właśnie, zawsze jest takie chyba; ktoś powiedział mi:
            "życie można przeżyć tak jakby nic nie było cudem,
            albo jakby wszystko nim było"
            banał jakich wiele, wiem, ale ja go akurat lubię
            i z wszystkiego co mnie spotyka staram się wyciągać mądre wnioski
            i myślę, że wszystko w życiu dzieje się w jakimś celu, bo
            "przypadki są tylko w gramatyce", więc nie ma czego żałować...
            i tu już daruję sobie kolejny slogan o tym , że lepiej żałować...
            :)

            • orales73 Re: Żałujemy czy ... 28.11.05, 16:40
              madainn - masz rację :)
      • marcin1973 Re: Żałujemy czy ... 17.12.05, 01:08
        przygód i romansów nie było za wiele - żonę poznałem gdy ledwo co skończyłem 21
        lat. Żałuję, że ich było nie za wiele :--)
        zdrad nie żałuję ani trochę - pomogły mi odzyskac wiarę w siebie.
    • dixia Re: Żałujemy czy ... 29.11.05, 09:43
      Ostatnio podsumowałem swoje odtychczasowe osiągniecia w tej materii i wyszło mi, że:
      - nie żałuję ówczasnych zdrad
      - cieszę się, że się wydarzyły i ciepło je wspominam
      - nie planuję teraz zdrad!
      • dag74 Re: Żałujemy czy ... 29.11.05, 09:56
        no ja się przyznaje bez bicia-NIE ŻAŁUJĘ ani tych poprzednich,ani tej która
        trwa obecnie Wszystkie dawały mi to czego nie dostaje w małżeństwie-dbałość o
        mnie,czułość i dobry seks
        • emilia1981 Re: Żałujemy czy ... 29.11.05, 22:47
          Tak jak u mnie
          czulosc-niedostaje od meza ale od mojego przyjaciela na boku
          dobry seks- z mezem wogule nie ma zadnego ale z przyjacielem na boku najlepszy
          jaki kiedykolwiek mialam.
          Podsumowanie: Nie zaluje i nie mam wyrzotow sumienia.
    • maja_gr78 Re: Żałujemy czy ... 29.11.05, 18:38
      Też nie żałuję, kazda historia czegoś mnie nauczyła, a nieudane małżeństwo
      tego, że nic nie trwa wiecznie i kilku innych rzeczy. Teraz jestem w związku i
      jestem wierna - w końcu, mam wreszcie to czego potrzebuję, mój facet też jest
      mi wierny, choć nie podejrzewałabym go o to, że potrafi....:))
      • kodem Re: Żałujemy czy ... 16.12.05, 09:11
        Niczego nie żałuję, choć nie był to klasyczny skok w bok... Małżeństwo juz sie
        rozpadało, gdy poznałam tego drugiego. Najpierw było chyba tylko pożądanie, bo
        nie myslałam o żadnym związku, ani starym, którego miałam dość, ani tym
        bardziej nowym.
        • rampil Re: Żałujemy czy ... 16.12.05, 10:00
          Żałuję tylko tego czego jeszcze nie zdążyłem popełnić w tej materii....
          • anais_nin666 Re: Żałujemy czy ... 16.12.05, 17:27
            To mamy podobnie Rampil:)
            • rampil Re: Żałujemy czy ... 19.12.05, 08:17
              No właśnie Anais. Wydaje się po pewnym czasie, że życie jest zbyt krótkie na
              dziwne komplikacje, układy i straty czasu. I nie chodzi mi tu o wystawianie
              kogoś do wiatru i dążenie po trupach do celu. Można wiele przezyć i doświadczyć
              nie robiąc nikomu krzywdy. Jest to tylko kwestia układów między partnerami,
              postawienia spraw jasno i robienia tak, aby żadna ze stron nie czuła się
              wykorzystana. Trudne to czasem do zrobienia ale daje satysfakcję bo nie trzeba
              uprawiać slalomu uczuciowego. A kochać można jedną, dwie...
    • yanca3 Re: Żałujemy czy ... 16.12.05, 19:47
      jeśli mozna czegoś żałowac to chyba tego czego nie było , bo jak inaczej o tym
      wiedzieć? A to co się zdarzyło to wspomnienia tylko nasze.
    • kociczka30 Re: Żałujemy czy ... 16.12.05, 21:28
      czytam te wasze wypowiedzi i powiem tak: skłamałabym gdybym powiedziała że nie
      żałuje bo gdybym nie zaczęła to miałabym spokój i nie wplątałabym sie w to co
      mam dziś, spokojnie mogłabym spojrzec mężowi prosto w oczy a sobie w twarz ale
      z drugiej strony nie miałabym tych wspaniałych chwil rozkoszy, nie byłabym kimś
      ważnym w życiu jeszcze jednej osoby. Tak wiem że to egoistyczne podejście do
      życia ale tego nie żałuje. Załuje tylko tego że skrzywdziłam niewinnego
      człowieka który przychyli mi niebo jeśli tylko może jednak nie potrafie
      zakończyc przygody która trwa juz 4 lata. Oboje mamy rodziny, układ jest jasny,
      nigdy nie będziemy razem z własnego wyboru, pomimo tego nie potrafimy sie
      rozstac ponieważ obdarowaliśmy sie uczuciem w troche dziwnym znaczeniu ale
      kochamy sie na swój i nam tylko znany sposób. Zgadza sie nie zasłużyłam sobie
      na wiele rzeczy swym niecnym postepowaniem ale dziś wiem że można kochac dwóch
      tak jak w piosence Piaska: "....dwie, kocham dwie dobrze wiem to jest grzeszna
      miłość, lecz tak to jest każda z nich pragnie byc jedyna, nie na to nie ma
      szans, to jakby serca mieć dwa tak jakbyś kochał za dwóch powiedzieć ta albo ta
      i serce peka na pół. ..."
      • madainn Re: Żałujemy czy ... 17.12.05, 14:21
        coż... czy ktoś kiedykolwiek powiedział, że nie można kochać dwóch ?
        ja myślę, że można i każda miłość może być inna, tylko że... w bezdusznym tzw.
        społeczeństwie to takie... nieakceptowalne; nie da się żyć w trójkącie;
        też miałam taki dylemat, ale zwyciężył ten mój strasznie trzeźwy rozsądek i po
        jakimś czasie zakończyłam... hmm... przygodę, żeby nie skrzywdzić kogoś kto
        angażował się bardziej niż ja potrafiłam, mogłam;
        ale wspomnienia pozostały piekne, ciepłe i tylko moje
        • aiszka4 Re: Żałujemy czy ... 21.12.05, 11:47
          Ten ktoś, kto się bardziej angażował, pewnie podziela Twoją radośc?

          Wiesz co mnie bardziej boli, bardziej chyba niż sama zdrada - to, że jemu po
          romansie zostały miłe wspomnienia, a mi dziura w sercu i brak zaufania.
          Ja jakoś nie umiem się cieszyc czymś, co krzywdzi innych.
          Ale widac więksośc tak:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja