mam dosyc swojego faceta

30.11.05, 16:35
mam dosyc swojego faceta,jego porozwalamych skarpetek,min
męczennika ,wieczorów spędzanych z jego bratem.Jestem bliska popełnienia
zbrodni w afekcie
    • maheda Re: mam dosyc swojego faceta 30.11.05, 17:00
      a on o tym wie?
      • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 30.11.05, 17:52
        Najpierw sugerowałam delikatnie-bez efektu.potem był okres konkretnych rozmow-
        na wszystko miał argument, że jestem egoistką.Następny etap to moje wrzaski i
        jego ostentacyjne opuszczanie mieszkania.Teraz milczę i nie mam jużsiły.RATUNKU
    • karpik_na_bezrybiu Re: mam dosyc swojego faceta 30.11.05, 17:56
      nie jestem prawnikiem, ale chyba zaden sad cie nie uniewinni. Mordowac za
      balaganiarstwo, nieprawidlowy wyraz twarzy czy obyczaje towarzyskie?

      no i dlaczego te grozby zapisujesz pod naglowkiem (Brak) Seks(u) w malzenstwie?
    • sagittarius954 Re: mam dosyc swojego faceta 30.11.05, 21:30
      Brak seksu bo brat przeszkadza.
    • ewolwenta Re: mam dosyc swojego faceta 30.11.05, 21:37
      No właśnie i co w związku z tym natłokiem negatywnych emocji. Jakieś
      przemyślenia wnioski? Poszukiwania przyczyny? Trudno dyskutować ze
      stwierdzeniem, „mam dość”, nie popartym uzasadnieniem, bo brudne skarpetki to
      chyba jeszcze nie powód do takich emocji.
      • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 07:54
        To co napisałam na początku to tylko czubek góry lodowej.Mogę dodac ,że nie
        pamięta o żadnej ważnej dacie [urodziny, imieniny itp],ciągle wychodzi gdzieś
        ze znajomymi z pracy,nazywając to obowiązkiem.Akiedy nareszcie pojawia się w
        domu to zaraz wpada wspomniany brat izaczynaja dyskusje o samochodach albo
        twardych dyskach.To wszystko brzmi banalmie , ala ja czuję się po prostu
        nieważna.
        • ewolwenta Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 08:09
          A ile czasu jesteście razem?
          I ile czasu spędzacie razem? A ile byś chciała?
    • dixia Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 07:44
      a w ogóle to pensję też ma małą...
      • moniqep Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 09:16
        Nie doczytalam sie czy jestescie malzenstwem? I czy macie dzieci? Jesli nie to
        proponuje rozstanie.Wiem,ze to bardzo trudne.Sama tkwilam przez 5 lat w
        beznadziejnym zwiazku.Nie mialam odwagi go zostawic bo balam sie
        samotnosci.Teraz zaluje,ze zmarnowalam 5 lat swojego zycia z debilem.Jak go w
        koncu zostawilam to odetchnelam z ulga.Troszke tesknilam i nawet bylo mi go
        zal.Ale bylo warto!!!
      • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 09:19
        I tu się mylisz . Pensja jest ok , ale co z tego skoro nie mamy okazji razem
        wydawac tych pieniędzy.A jeśli chodzi o to ile czasu spędzamy razem- około 7
        godzin ----snu .
        to jedyny moment ''bliskości"
        • gomory Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 09:34
          Coz, z jego punktu widzenia, pewnie jestes po prostu nudna osoba. Chyba nie za wiele macie wspolnych zainteresowan.
          • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 09:53
            To dopiero teraz to zauważył ? Po 7 latach małżeństwa i dwójce dzieci???!
            • dixia Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:08
              Cóż...lepiej późno niż wcale... ;p
              • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:17
                Z innego forum wiem , że jesteś szczęśliwy w małżeństwie od 17 lat- tylko
                pozazdrościc.Ale dlaczego tyle złśliwości podmoim adresem?Czyżby męska
                solidarnośc ,solidarnośc penisów?
                • dixia Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:34
                  Zaraz... Ja jestem szczęśliwym małżonkiem od ponad roku a nie od lat nastu...
                  Męska solidarność nie ma tu nic do rzeczy... A złośliwość? Hmmm Twój post
                  sprawia, że argumenty są strasznie nikłe... Bo jeśli rozwodzić się przez bałagan
                  i brudne skarpetki to zdradzac już można za złe spojrzenie...
            • ewolwenta Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:15
              Raczej nie zauważył - istniejącego problemu. Jemu najwyraźniej taki model
              rodziny odpowiada.

              • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:20
                Ale mnie nie.Więc co robic,bo ja już nie mam pomysłów
                • misssaigon Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:41
                  ann - środek podstawowy - próbuj porozmawiać, jeżeli nie bedzie chciał to pisz
                  maila albo listy ale w tonie przyjaznym. Zaproponuj w celu uniknięcia kłótni
                  abyście na kartce papieru spisali wszystkie pretensje jakie macie do sibie -
                  dot. sfery dziennej zycia i tej intymnej a także spróbowali znalężć moment od
                  którego to sie zaczęło. Potem wymiencie sie katkami i odpiszcie na swoje
                  zarzuty - tylko żeby były one merytoryczne a nie emocjonalne!!!!!!.
                  Proponowałabym pójście do poradni małżenskiej tak poza tym wszystkim.
                  Co do brata? czy on nie ma żony albo narzeczonej?? Może byś go wyswatała?
                  swój problem opisałaś tak ogólnie, że naprawdę trudno udzielić bardziej
                  konkretnej rady. Nawet jeśli wystapisz o rozwód - to na każdym etapie sprawy
                  może sie dogadać i wycofać sprawę - ale jest to terpia szokowa i może sie
                  skonczyć inaczej niż bylo pierwotnie zamierzone.
                  Pozytywne jest to że ten facet cie jeszcze denerwuje i nawet jeśli targają Tobą
                  silne emnocje - negatywne - to znaczy, ze nie jest Ci obojętny.
                  • dixia Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:50
                    I znowu psychoanalityczna porada! Podziwiam Cię. :)))
                    Ciekaw jestem czy Ty w swoim związku stosujesz podobne metody naprawcze?
                    Ale z rada dotycząca brata bym uważał! Mój się wyprowadził do narzeczonej i
                    wszystkim się to odbija czkawką...
                    • misssaigon Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:59
                      kpij sobie kpij, ciekawe co powiesz kiedy też bedziesz w takiej sytuacji?
                      Jeśli Twoim jedynym zarzutem w stosunku do mnie jest ten - że trkatuje powaznie
                      post i chce komuś pomóc to mi bardzo pochlebiasz . Nie muszę stosowac narazie
                      żadnych programów naprawczym w moim obecnym związku. Brat męza jest sposobem
                      żeby zneutralizować ann tak aby nie miała możliwości "truć" męzowi. Co do
                      czkawki- czyżby narzeczona była niestrawna?
                      • dixia Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 11:07
                        Nie kpię sobie - tylko Cie podiwiam, po prostu. Twoje posty są bardzo wyważone i
                        mądre - i tyle. Ale dość pochlebstw. Nie wiem czy brat męża jest tym sposobem bo
                        jest za mało danych na ten temat... Można domniemywać (słusznie lub nie).
                        A z czkawką... No cóż - masz rację - narzeczona mego brata to porażka na całej
                        linii... (otwockiej zresztą ;)) )
                        • misssaigon Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 12:42
                          komplemenciarz......
                          • dixia Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 15:47
                            No o co chodzi? Jak piszę coś co myślę to jest nie tak? To mam napisać: daj
                            sobie spokój z tymi teoriami bo to czysta grafomania? ;)))
                            Skoro się z Toba zgadzam - to nie jest powód do takiech odpowiedzi... A może się
                            mylę?
                      • ewolwenta Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 11:49
                        > Brat męza jest sposobem
                        > żeby zneutralizować ann tak aby nie miała możliwości "truć" męzowi.

                        A to wcale nie taka do końca głupia myśl. Może spotkania z bratem rzeczywiście
                        są sposobem na uniknięcie awantury, pretensji, krytyki albo przymuszania do
                        robienia tego na co facet nie ma chęci.
                  • ewolwenta Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:57
                    Przypuszczam, że ten środek (rozmowa) już został wypróbowany. I zakwalifikowany
                    przez faceta do kategorii „dziamganie”. Zazwyczaj tak bywa.
                    Myślę, że rozmowa to i owszem może być skuteczna ale jako doraźny środek a jako
                    stały element budowania relacji.
                    Rozmawiając, przede wszystkim należy unikać zarzutów w stylu: „Mamy problem, bo
                    jesteś taki to a taki”. Trzeba delikatniejszych zabiegów. Pomachać marchewką a
                    nie kijem.
                    Awantury mają tę cechę, że raczej wpływają na ochładzanie relacji.

                    Może warto spróbować działać całościowo, zastanowić się nad tym co facet lubi i
                    czym można go „wabić” do domu? Z drugiej strony poszukać przyczyny, która
                    sprawia że ten dom jest nieatrakcyjny, że z niego ucieka.

                    Z drugiej strony dobre chęci jednej tylko strony nie wystarczą.

                    • ewolwenta Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 10:58
                      Miało być:
                      Myślę, że rozmowa to i owszem może być skuteczna ale NIE jako doraźny środek a
                      jako stały element budowania relacji
                    • tomek_abc Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 12:28
                      odruch uciekania do rodziny (własnej rodziny) czyli rozmowy z bratem, wizytu u
                      mamusi itp....jest calkiem naturalny.
                      Ciagnie nas do tych którzy nas akceptują i rozumieją.
                      (załozenie- rodzinka musi być "pod ręką")

                      coś o tym wiem...
                      wizyty mażonki u mamusi kiedyś (w trudniejszych czasach) były częstsze;)
                      • mojuda Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 14:30
                        zbrodnia doskonala...ty mojego a ja twojego;)
                • edi001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 14:47
                  no to masz problem... sam jestem facetem i staram się uniknąć takiej sytuacji,
                  ale... jest praca, która 'zjada' dużo zycia...:)
                  • ankamk78 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 14:55
                    Przedstawiasz sytuacje bardzo jednostronnie - "mam dosyc meza,bo nie spedza ze
                    mna czasu". Nie napisalas natomiast ani słowa, co robisz Ty aby ten czas chcial
                    z Toba spedzac. Z Twojego postu mozna sie tylko domyslac przyczyny takiej,a nie
                    innej relacji miedzy Wami, a w takiej sytuacji ciezko Ci cos doradzic.
                    Jak ktos juz słusznie zauwazyl, notoryczna obecnosc szwagra w domu moze
                    swiadczyc o tym,ze Twoj maz czuje sie przez Ciebie nierozumiany,nudzi sie z
                    Toba,ma dosyc wiecznych pretensji etc.(to tylko domysły) i szuka bratniej duszy
                    do towarzystwa.
                    Napisz co robisz Ty,by byc jego bratnia dusza i ukochana kobieta.
                    Pozdr
                    • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 15:41
                      To co piszę rzeczywiście wygląda na biadolenie obrażonej żoneczki,ale to
                      dlatego , ze mój język giętki nie potrafi wyrazic tego co pomyśli głowa.To nie
                      jest sprawa jednego wieczoru.CiAgnie się już od roku. Prawda , nie mamy
                      wspólnych zainteresowań, aleczasem robię coś z nim.Jeśli chodzi o moje ,to mówi
                      że jesteśmy dorosli i nie powinniśmy się ograniczac.Urlopy też spędziliśmy
                      oddzielnie.
                      • yogi.net Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 22:46
                        Nie do pozazdroszczenia. Jeszcze chyba trochę poczekasz...

                        Zainteresowania - różne
                        Wolny czas spędzany - każde po swojemu
                        ...
                        ...
                        Lista jest długa ale kierunek właściwy..
                        Pamiętaj! Życie zaczyna się po 40-tce... (bez cienia złośliwości - serio...)

                        Pozdr. Trzym Się ...
    • loppe Re: mam dosyc swojego faceta 01.12.05, 20:26
      ja też bym miał go dośc
    • ironia25iha Re: mam dosyc swojego faceta 02.12.05, 02:38
      Zacznij spotykac sie z jego bratem. A wtedy - "co dwie glowy to nie jedna"
      (jakos to zaplanujecie "w afekcie".
      • ann3001 Re: mam dosyc swojego faceta 02.12.05, 13:53
        Pomimo sutnych myśli teraz się uśmiałam .Ja i słodki braciszek...to dopiero
        sielanka ! I tylko czasem , aby od niej odpocząc , zaprosimy byłego ślubnego.
        Bo przecież nie zabronie mu kontaktów z rodziną.











        1
    • welcometopoland JA NIE ROZRZUCAM SKARPETEK, SPRZĄTAM, PIORĘ.. 09.12.05, 11:50
      ..itd. Zapraszam do siebie :))
      A tego Twojego oddajmy mojej małżonce MARZĄCEJ o dużym chłopaku. Bo dla niej
      liczy się tylko wiecznie rozhahany lekkoduch. Bo ona jest byzneswoman i
      wszystko wie najlepiej i uwielbia wychowywac. Nie wie co to partnerstwo...
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: mam dosyc swojego faceta 09.12.05, 13:00
      to go zostaw w pizdu.
      masz to, na co sie godzisz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja