wilk67
01.12.05, 12:52
Zawsze komentuję, a dzis napiszę o swoim podwórku.
Jeszcze 2 tygodnie temu zastanawiałem się, czy cokolwiek czuję (oprócz
przywiązania, poczucia obowiązku itp) do kobiety, która jest moją żoną.
Po długim okresie prawie-białego małżenstwa miałem dość (schemat znany z tego
forum; ONA chce raz na miesiąc , ON chce kilka razy w tyg).
Rozmowy, nawet et szczere nie dawały nic, albo raczej przynosiły którkotrwałe
efekty.
Postanowiłem zmienić taktykę (?).
Stwierdziłem , że w sumie jesli "proszę" a nie dostaję, to może nie prosić
i...też nie dostawać, czyli koniec ochoty na seks, koniec czułości, koniec
pocałunków, koniec przytulania i....koniec spania w jednym łózku (bo jesli
nic się nie dzieje to wygodniej samemu- takie wytłumaczenie).
Reakcja żony : "chce aby było jak dawniej", a ja "nie chce zeby było jak
dawniej bo dawniej nie bylo dobrze".
Kilka tygodni zycia jak prawie obcy ludzie, informujący się tylko o
zwyczajnych codziennych sprawach.
Po 2-3 tyg sam uwierzyłem chyba w to, że moja żona mnie już w ogóle nie
pociąga, że nie chcę z nią seksu, że mnie drażni, że nic nie czuje przy
niej....(pewne symptomy takiej psotawy juz były wczesniej).
i w końcu....poważna rozmowa, najpowązniejsza z dotychczasowych
wyraźnie zaznaczyłem że to ostatnia próba (wiecej prób nie bedzie) i że tym
razem nie pozwolę na chowanie głowy w piasek, albo na ruchy pozorowane....
Po rozmowie-powróciła normlaność
coś się w głowach przestawiło...jakaś klapka przeskoczyła i osobą której
prawie nienawidziłem (może tak mi się tylko wydawało) stała się bliska.
Powrócił seks, może nie są to łózkowe fajerwerki, ale jest miło i przyjemnie
i nie skonczyło sie na 1 pójściu do łózka.
Może piszę za wcześnie , może za miesiąc znowu się tutaj "wypłacze", ale
chciałem przekazać to, że nawet gdy wydaje nam się, że nie potrafimy z
partnerem rozmawiać, wydaje nam się, że w ogóle nas nie pociąga, nawet gdy
myslimy, że jestesmy tylko razem z obowiązku....to można to zmienić.
Nie jest to pewnie ogólna zasada , ile ludzi tyle indywidualnych problemów.
I to by było na tyle...trochę chaotycznie wyszło