My mamy inny problem

10.12.05, 21:48
Nie mamy problemu z seksem.Mamy problem z porozumieniem się i z
codziennością.Seks - to najjaśniesza strona naszego związku.
Pewnie to troche dziwne ale tak jest. Pomimo wieku po 40 potrafimy sie kochać
codziennie. Gorzej z dogadywaniem się w najbardziej codziennych ,zwykłych
sprawach.
    • darkmatter Re: My mamy inny problem 10.12.05, 21:52
      chciałoby się powiedzieć "nic tylko pozazdrościć"!
      ciekaw jestem czy seksem rozwiązujecie nieporozumienia między Wami? jest to
      dość krótkotrwałe - aż do następnej kłótni. jeśli tak to u was wygląda, to
      raczej czeka Was nauka rozmowy i jeb***ch kompromisów, bo to pomaga. sam seks
      nie jest tu rozwiązaniem.
      • para_my Re: My mamy inny problem 10.12.05, 22:01
        darkmatter napisał:

        > chciałoby się powiedzieć "nic tylko pozazdrościć"!
        > ciekaw jestem czy seksem rozwiązujecie nieporozumienia między Wami? jest to

        Nie rozwiązujemy seksem naszych problemów.Seks to jakby zupełnie inna sprawa .
        Gdy się kłócimy to nie kochamy się ani też nie godzimy sie w łóżku.
        • darkmatter Re: My mamy inny problem 10.12.05, 22:13
          a od jak dawna się tak różnicie? pytam z ciekawości, bo wasza sytuacja jest mi
          dziwnie znajoma :/
          • para_my Re: My mamy inny problem 11.12.05, 06:52
            darkmatter napisał:

            > a od jak dawna się tak różnicie? pytam z ciekawości, bo wasza sytuacja jest
            mi
            > dziwnie znajoma :/
            Hmmm... zapewne nie o nas myślisz. Różniliśmy się zawsze, to było
            jasne.Przeszlismy przez to wiele kryzysów.Seks natomiast z wiekiem stawał się
            lepszy,dojrzalszy.
    • ewolwenta Re: My mamy inny problem 11.12.05, 13:37
      Jakiś kawałek sekretu chyba tkwi w tym by wyrobić w sobie nawyk puszczania mimo
      uszu, czyli „nie muszę mieć ostatniego słowa”.

      Kolejny kawałek sekretu to umiejętność realnego oceniania, o co warto się
      pożreć. O brudne skarpetki na kanapie mieć dwudniowy zatarg chyba nie watro?

      Ja się nie kłócę. Przez 10 lat może z 5 razy była bardziej ostra wymiana zdań.
      Czyli święty spokój. Jednak nie mam przekonania czy unikanie konfrontacji za
      wszelką cenę ma też głęboki sens. Bo jak już się robi nerwowo z ważnych
      powodów, to człowiek się czuje równie nieporadny jakby odbywał pierwszą lekcję
      jazdy samochodem i to od razu w centrum np. Wrocławia w godzinach szczytu.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: My mamy inny problem 11.12.05, 14:01
      to co piszesz, to dla mnie doskonały przykład chemii, która rządzi ludzkimi
      relacjami.
      • ewolwenta Re: My mamy inny problem 12.12.05, 05:52
        albo dobrania się temperamentami (potrzebami)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja