brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...??

17.12.05, 16:11
Pytanie głównie do Panów na tym forum - czy u mężczyzn istnieje też coś
takiego jak uraz do seksu po "wpadce"???
Jesteśmy 3 lata po ślubie (wcześniej 3 lata znajomości)i mamy 2-kę małych
dzieci.Po drugim dziecku jeszcze było w miarę (przed ślubem i zaraz po super
i mąż zawsze mówił,że mam podobny temperament do niego i nie chciałby być z
kobietą oziębłą).W 02/2005 zdażyła się nam nieplanowana wpadka- 2-gie
dziecko. Awantura była 3-miesiące- ja w ogóle nie chciałam w tym momencie
tego dziecka, on chciał.
W czasie ciązy kontakty stały się sporadyczne - ciągle albo był chory (układ
pokarmowy (choroba przewlekła i z niej układ moczowy czasami) i tym się
zasłania)albo siedział i siedzi całymi nocami przed TV lub nagrywając i
ściągając filmy.
Teraz jestem prawie 6 tyg. po porodzie i temat seksu dalej nie istnieje.
Mam wrażenie,ze przestałam go interesować , mimo,że jestem szczupła,zadbana,
normalnie pracuje więc wiem,że podobam się kolegom z pracy (i coraz częśćiej
patrzę na ich zainteresowanie).
Ostatnio rzuciłam zartem tekst,że już nigdy więcej nie będę miała dzieci ,bo
ludzi nie są wiatropylni, a on na to : "skąd wiesz, lepiej sie tak nie
zastrzegaj..."
MAM DOSYĆ TAKIEGO ŻYCIA- nie chcę do końca życia żyć w celibacie, bo facetowi
coś odbiło. Nawet nie wiem co dokładnie??
Podczas tej drugiej ciąży odkryłam też jego teksty,ze "on już nie ma ochoty
nic ze mną robić" - powiedziane do kogoś ze znajomych.
Więc o co chodzi - dajcie jakieś rady, please.!!!
Eliza
    • witkacy1975 Dlatego należy się zabezpieczać podwójnie.... 17.12.05, 16:21
      hormony + prezerwatywa ... a co do urazu.. hm... no po awanturze 3 miesięcznej
      to miałbym uraz.... i to nie ze względu na dziecko, którego chcę tylko na
      awanturę... jaką to wprowadza relację w rodzinie???? Powiesz swojemu dziecku,
      jak będzie miało 20 lat, że zrobiłaś karczemną awanturę ojcu???
      • eliza34 Re: Dlatego należy się zabezpieczać podwójnie.... 17.12.05, 22:07
        "Awantura" w cudzysłowie - ja po prostu przez 3-mieś. po kątach ryczałam (a on
        nienawidzi jak kobieta płacze i trzeba ja pocieszać), wtedy trudno mi było
        mysleć o seksie z nim, a on też chyba powiedział do znajomych,ze nie ma ochoty
        nic robić ze mną i tak się "mijaliśmy" wieczorami i nie po drodze nam było do
        łóżka. Ale potem mnie szok przeszedł, ale jemu chyba został.....mimo,ze to jego
        ukochana i wymarzona córeczka i to on chciał ,zeby się urodziła (to jest jedyna
        rzecz , którą kiedyś mogę jej powiedzieć - że żyje tylko dzięki decyzji swego
        ojca).
        Ja przeczytałam teraz wszystkie informacje o przeróżnych metodach
        antykoncepcji - postanowiłam się przygotować "na wrazie czego" na użycie
        przynajmniej 4 sposobów zabezpieczeń jednocześnie.
        Problem w tym,ze nie mam ochoty na wymuszany seks - jakoś mnie to nie
        fascynuje, a sama myśl,ze mam żyć w takim celibacie przez resztę życia przeraża
        mnie.
        I.....????
        • witkacy1975 Wydaje mi się, że pozostaje metoda małych kroków.. 17.12.05, 23:33
          nie zrobisz nic na siłę, ani często.... nie chciałbym udzielać rad jak to
          zrobić, bo jestem pewien czy powinienem. A co do wymuszonego seksu... no cóż,
          lepszy niż żaden, ale frustrujący... Mimo wszystko uważam, że lepiej inicjować
          ten wymuszany seks niż nie inicjować wcale. Może po jakimś czasie będzie
          lepiej. Tylko musisz schować głęboko wszelkie komentarze dot. Twoich
          frustracji. To będzie trwało. Może pół roku, może rok. Może nigdy nie będzie
          jak dawniej. Ale jak nie spróbujesz - nie dowiesz się...
    • uroda_ziemi Re: brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...?? 18.12.05, 20:38
      to raczej nie na temat
      ale po co po 6 tygodniach po porodzie do pracy?
      a macierzyński?
      tak mi się to na oczy rzuciło
      hm
    • noctivaga Re: brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...?? 19.12.05, 10:20
      Porozmawiaj z nim spokojnie. Raz, drugi, może na gadu lub mailowo nie w 4 oczy.
      On musi Ci powiedzieć o co mu chodzi i co go boli. A potem znajdźcie
      rozwiązanie. Pzdr...
    • drak62 Re: brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...?? 19.12.05, 10:53
      Myślę że wróci do normy- być może przeżywa szok poporodowy :)
      Dwoje dzieci to nie jest żaden problem, bedzie jeszcze dumny i szczęśliwy.
      Z czasem przejdzie mu i wszystko wróci do normy, jednakze bez środków
      antykoncepcyjnych ani rusz.
      • eliza34 Re: brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...?? 19.12.05, 15:31
        Jeszcze do pracy nie chodze normalnie,ale czasami musze tam pojechać i znam
        dobrze swoich kolegów, wiem którzy mnie cenią za charakter i wygląd i nawet to
        okazuja i jeśli dalej tak bedzie w tym małżeństwie,ze ciągle celibat (okres
        ciązy - 1 raz na 2 miesiące,teraz jeszcze nic) .... a przede wszystkim brak
        okazywania ciepła i zainteresowania (bo nie tylko o sam seks chodzi)to nie wiem
        co będzie....
        Dla mego męża 2-je dzieci napewno nie jest problemem - dla mnie było to już 3-
        cie dziecko i stąd taki płacz, 4-tego napewno w życiu bym niechciała. Może on
        tego też po cichu się boi , bo mimo,że najstarszy nie jest jego synem to
        mieszka z nami, zajmujemy się nim, a przede wszystkim go finansujemy w dużym
        stopniu (takiego ma uroczego tatusia). Więc bez złożonej i dobrej antykoncepcji
        ani rusz!!! Ale nispodziewałam się,żeby mężczyzna miał też takie zahamowania....
        Eliza
        • 30martyna Re: brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...?? 22.12.05, 09:24
          "mieszka z nami, zajmujemy się nim, a przede wszystkim finansujemy w dużym
          stopniu"
          cholera, nie chciałabym mieć takiej matki....i już!!!!
          ps. prawie nigdy sie nie wyrażam - przepraszam za "cholera"
          Martyna
          Pięknych Świąt dla Wszystkich
    • ewolwenta Re: brak seksu po "wpadce" - uraz u męża...?? 22.12.05, 13:19
      Jeżeli dobrze zrozumiałam to: Eliza jest matką biologiczną, jej mąż jest
      przysposobionym tatusiem. Tekst o finansowaniu jest chyba krytyką pierwszego
      faceta, czyli biologicznego ojca chłopca, natomiast nie jest chyba wyrazem
      uczuć macierzyńskich Elizy.
Pełna wersja