kobitkaa
13.01.06, 23:33
Nie sądzę, że jest dla mnie jakieś wyjście z sytuacji...Ale proszę, piszcie,
co o tym sądzicie.
Jestem zwyczajną mężatką, przeciętną kobietą, o takim sobie temperamencie.
Jeszcze w czasach młodzieńczych przeżywałam fascynacje kobietami, jednak
zostawały one w fazie raczej psychicznej. Po 5 latach małżeństwa, po
urodzeniu dziecka, poczułam, jakby coś się we mnie przebudziło. Kobiety
zaczęły pociągać mnie fizycznie. Wiedziona ciekawością spróbowałam zakazanego
owocu- i teraz klops. Nie potrafię się odnaleźć w sytuacji intymnej z mężem.
Zresztą on zawsze "odwalał robotę", nie poświęcał mi ani czasu, ani starań.
Seks z kobietą zaspokajał moją nie tylko namiętność fizyczną, lecz także
potrzebę bliskości emocjonalnej. Nie potrafię zbliżyć się emocjonalnie do
swojego męża, nie lubię jego pieszczot, nigdy nie rozmawiamy, nie
rozmawialiśmy przedtem, bo...on "taki jest". Unikam seksu jak mogę, mąż się
obraża. Teraz czuję się tak, jakbym go wykorzystała: dał mi dziecko, a teraz
idzie w odstawkę... Nie mogę przestawić się z powrotem. Cały czas myślę o
kobiecie, mam ochotę na kolejny romans. Czuję się niedobrze, nie fair, mam
niespokojne sny, czarno widzę przyszłość.
No i co ja niby mam z tym zrobić...?