Czy musi tak być że dziecko w związku = brak seksu

26.01.06, 20:32
Szukam odpowiedzi na dręczące mnie tematy i trafiłem na stary wątek:
Dziecko w związku = brak seksu
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=26384991&v=2&s=0
Niestety i u mnie tak jest że mimo ognistych łóżkowo lat na początku
małżeństwa, po urodzeniu dziecka żona kompletnie się zablokowała seksualnie.
Niby nie odmawia mi na zasadzie, chcesz to sobie weź i myślami jest gdzie
indziej, zimna, sucha, trzeba używać żelu. Nie pomaga tworzenie romantycznego
nastroju, czy graz wstępna, wręcz się wtedy irytuje. Chce mieć to za soba
niezależnie czy jestem delikatny czy gwałtowny. Całą energię przerzuciła na
zajmowanie się synem, teraz już przedszkolakiem, to jedyne, co wzbudza jej
emocje, przy tym się ekscytuje. Wyjścia wyjazdy we dwoje to kompletna klapa
myślami jest gdzie indziej (kłoda w łóżku), we troje, znowu ja jestem
niepotrzebny, bo nie zwraca na mnie uwagi, skupiona na dziecku i są dla niej
zawsze ciekawsze zajęcia niż seks.
Czy ktoś miał taki problem i sobie faktycznie poradził?
    • pchelesia Re: u nas podobnie 26.01.06, 21:18
      U nas jest podobny problem tylko ze dzieco ma dopiero 10 mies.
      Musze sie pozalic-ze bardzo bym chciala zeby nasze wpolzycie wygladalo tak jak
      przed narodzinami ale ja poprostu wogle o tym nie mysle i nie mam ochoty.I nie
      wiem co z tym robic, zmuszac sie??Bez sensu...
      • psottka Re: u nas podobnie 26.01.06, 21:32
        U mnie było tak, że póki karmiłam nie miałam ochoty na seks, po zakończeniu
        karmienia zaczęłam się rozkręcać... ale ogrom obowiązków i zero wsparcia ze
        strony małżonka doprowadziły do depresji (rok z życia wyjęty)
        a potem to już tylko szykowanie papierów rozwodowych....

        A tak wogóle to ciekawe że facetom trudno uwierzyć w to, że kobieta na którą
        spadł słodki ciężar macierzyństwa może sobie po prostu z tym całym bigosem nie
        radzić...
        panowie - zamiast narzekać na swoje kobitki pomóżcie w nowych obowiązkach i tyle...
        • ewolwenta Re: u nas podobnie 26.01.06, 21:37
          Zwracam uwagę że mowa jest o dziecku w wieku przedszkolnym więc chyba już seks
          powinien wrócić?
        • pchelesia Re: u nas podobnie 26.01.06, 21:38
          oj psottka przerazilas mnie tymi papierami rozwodowymi, my jestesmy mlodym
          malzenstwem, wiem ze pozycie jest wazne ale ja poprotsu nie mam ochoty (nie
          karmie juz 2 miesiace) i nie wiem jak to zmienic...
    • ewolwenta Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 26.01.06, 21:35
      A jak próbowałeś jej uświadomić że cierpisz?
      I wcale nie pytam czy z nią rozmawiałeś, bo pewnie tak.
      Miłość do dorosłego człowieka tym różni się od miłości dziecka, że trwa dopóki
      człowiek ma poczucie, że nie ma dysproporcji między braniem i dawaniem.
      Długotrwałe odrzucenie i negowanie potrzeb partnera powoduje najczęściej
      pogorszenie relacji. Wiele takich historii zna to forum. Oczywiście jak jej to
      powiesz wprost, to uzna to za szantaż i przyjmie postawę obronną. Jeżeli jednak
      uda Ci się ją naprowadzić na taki wniosek, to może coś wskórasz?
      Pytanie jest jak do niej trafić ?
      • prawydolewego Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 26.01.06, 22:10
        Dostaje mi się jak sie otworzę od niej że jestem niedojrzały (ulubione
        określenie), zazdrosny o dziecko, że pewien etap życia minął i teraz mamy inne
        radości i obowiązki. Tyle że mnie te jej radości wcale nie kręcą. Nie że nie
        zajmuję się dzieckiem, nie spędzam z nim czasu, ale nie mogę podniecać się tym 2
        godziny gadając przez telefon jak przed chwilą ona. Ona pochłania za to kolejne
        ksiązki i tygodniki o dzieciach, całkiem zmieniła grono znajomych na dzieciatych.
        A pokusy "na boku" coraz wieksze i opierać sie coraz trudniej. Tym bardziej że w
        oczach swojej kobiety jestem zaszufladkowany już jako tato, a w oczach koleżanek
        czuję się jak mężczyzna, iskrzy i coraz bardziej tego potrzebuję, wtedy odżywam.
        A nadzieją ze sie to jakoś zmieni słabnie z miesiąca na miesią im chłopak
        większy. Czuję jak nasze światy nieuchronnie sie rozjeżdzają i są sobie coraz
        bardziej obce.
        • anais_nin666 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 26.01.06, 22:21
          Możesz czekac na czas gdy dziecko podrośnie na tyle, że nie bedzie potrzebowalo
          stalej opieki, a matka poczuje sie w końcu i kochanką pragnącą Ciebie nie jako
          ojca, a jako męża.
          Pytanie czy masz siłę czekac na ten czas, bo to może być czas odległy.
          Opisywana przez Ciebie sytuacja idealnie wpisuje się w klasyczny model o jakim
          czesto sie pisze na forum - kobieta wyzudana i spragniona dopoki nie ma dziecka,
          po zdobyciu celu jakim jest potomstwo porzuca wszelkie swe kobiece sztuczki i
          powaby, ktorymi wczesniej czarowala, bo staly sie jej zbedne - ma przeciez to, o
          co od poczatku jej chodzilo - dziecko. Jesli Twa zona zalicza sie do tego typu
          pan to chyba mozesz tylko pomarzyc o burzliwym pozyciu z nią. Raczej czeka Cię
          numerek raz na kwartal dla świętego spokoju.
          Hmm, jakoś tak mało optymistycznie mi wyszło...
          • your_and Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 27.01.06, 08:33
            anais_nin666 napisała:
            > Możesz czekac na czas gdy dziecko podrośnie na tyle, że nie bedzie potrzebowalo
            > stalej opieki, a matka poczuje sie w końcu i kochanką pragnącą Ciebie nie jako
            > ojca, a jako męża.
            > Pytanie czy masz siłę czekac na ten czas, bo to może być czas odległy.

            Dojrzejesz, dostosujesz się, utemperujesz swoje potrzeby. Bedziecie mieli razem
            oś i cel zycia: dziecko, bycie rodzicami. Minie parę lat dziecko dorośnie i
            bedzie chciało ropocząć własne życie i zacznie sie dramat. Bo okaże sie że nic
            innego już was nie wiąże. Jeżeli matka w ogóle nie wytworzy toksycznej wiezi i
            zaakceptuje ze dziecko musi odejśc i mieć własne życie.
            Polecem świetny art. na ten temat: Puste gniazdo
            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,3020856.html
            Dojrzałośc rodziców właśnie polega że dziecko musi być przygotowywane do
            odejścia we własne życie, a nie jedynym centralnym punktem zycia rodziców.
            • ewolwenta Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 27.01.06, 09:34
              I ona ma trochę racji i Ty. I żadne z Was nie che dostrzec pragnień drugiego.
              Wygląda na to, że żyjecie w zupełnie oddzielnych światach i zrywacie więzy
              wcześniej Was łączące.
              Tak mi kobieca ;) intuicja poopowiada, że poważny kryzysik was otrząśnie albo w
              krótkiej perspektywie macie rozwód. A po drodze skoki w bok tylko przyspieszą
              rozwiązanie a portem poczucie klęski. Trzecie wyjście to podał Your_and.
            • anais_nin666 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 27.01.06, 12:26
              Tak sobie pomyślałam, że może Twa zona pustke swego zycia stara się zapełnić
              kontaktami z dzieckiem? Może łudziła się, że Ty jej dasz to czego szuka, ale
              nie dałeś, to stara sie w dziecku odnalezc sens swego zycia.
              • prawydolewego Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 29.01.06, 10:13
                A pustka w moim życiu?
                Jak trochę przegrzebałem wątki, to moja sytuacja ze zlodowadzeniem po urodzeniu
                dziecka powtarza sie na tym forum reguralnie. Niestety nie znalazłem
                pocieszających wątków ze komuś udało sie wrócić do ciepła miłości i seksu razem.
                No może jeden morbius1:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=29620926&a=29666066
                Czyli jak chce sie coś zmienić trzeba tak czy owak sie rozstać...

                • ewolwenta Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 29.01.06, 10:46
                  Jeśli szukasz rozwiązania uniwersalnego i od ręki to faktycznie nie ma takiego.
                  Oczywiście poza zmianą partnera, ale co jeśli z następną też nie wyjdzie.
                  Pojawi się dziecko i seks się popsuje i poszukasz kolejnej? A może od razu
                  zaczniesz patrzeć pod kątem tylko seksu? Tylko czy on faktycznie jest sednem
                  życia? Czy dla niego bez walki warto poświęcić rodzinę, syna?

                  Myślę, że jest na tym forum kilka osób, które sobie w ten lub inny sposób
                  poradziły. I one rozstały się z forum :) bo już go nie potrzebują. Z całym
                  szacunkiem dla moribusa ale wątpię czy faktycznie jego metoda ma jakieś cechy
                  uniwersalne.

                  Dla twojego związku jedynym wyjściem jest uświadomienie kobiecie, że zachowując
                  się tak jak to robi dotychczas, podąża wprost do rozpadu Waszego małżeństwa.
                  Warto by jednak zastanowić się czy aby Ty nie masz udziału w ukształtowaniu jej
                  postawy. Anais zwróciła uwagę na bardzo ważna sprawę. Jak to powiedziała wydaje
                  się to takie oczywiste. :)
                  Żona może wypełniać pustkę rolą matki. Ty chciałeś pozostać wolnym ptakiem, ona
                  przeszła do kolejnego etapu życia. Zmianą środowiska i zainteresowań są
                  potwierdzeniem. Porzuciłeś ją a ona Ciebie.
                  Wyjściem jest kompromis, ale to ty musisz wyciągnąć rękę, inaczej nici.
    • psottka Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 26.01.06, 23:33
      To ja mam takie pytanie do autora wątku - jaki model rodziny jest u teściów,
      jaką pozycję w rodzinie pełni teść? czy przypadkiem żona nie powiela rodzinnego
      schematu? bo jeśli tak, to sama nie zrozumie, że poświęcając się całkowicie
      dziecku coś traci... Z moich obserwacji wynika że większość ludzi powiela
      rodzinne modele wyniesione z domu, a z tym dość trudno walczyć.

      Inna jeszcze sprawa że ponoć dla kobiety syn jest tym jedynym mężczyzną który ma
      szansę być idealnym, dlatego niektóre kobiety rekompensują sobie niepowodzenia
      damsko-męskie skupiając się na stworzeniu/wychowaniu idealnego faceta... he he
      ale czy to jest możliwe? przecież nikt nie jest idealny.

      Recepta? - rozmawiać... może jest jeszcze na to czas

      Psottka
      • prawydolewego Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 27.01.06, 00:10
        Ano powiela właśnie rodzinny schemat.
        Była niekochaną córeczką tatusia w dodatku matka wpajała jej nienawiść do ojca.
        Ona też o tym wie ale sama wiedza nie pomaga.
      • your_and Szerszy problem naszej polskiej obyczajowości 27.01.06, 12:41
        psottka napisała:
        > To ja mam takie pytanie do autora wątku - jaki model rodziny jest u teściów,
        > jaką pozycję w rodzinie pełni teść? czy przypadkiem żona nie powielarodzinnego
        > schematu?

        A ja mam co najmniej wrażenie to nie tyle powtarzanie wzorców rodzinnych co
        wzorców kulturowych naszej zakorzenionych przez naszą obyczajowość i religijność
        maryjną. W końcu taki jest obraz Świętej Rodziny. Wzór matki poświęcającej się
        jedynie dziecku i ociec gdzieś z tyłu nie wiadomo za bardzo gdzie i po co.
        Dziecko (szczegónie syn) jako oś zycia kobiety.
        Czytałem ciekawy wywiad z Hellingerem który zwraca uwagę na ten fakt że Polacy i
        Włosi wychowani w takiej kulturze matriarchatu mają szczególne problemy z
        budowaniem i podtrzymywaniem bliskości w związkach kiedy pojawia się w nim
        dziecko , a także podczas budowania relacji kiedy to mężczyźni maminsynki nie
        potrafią zerwać pępowiny z matką. Zwrócił on uwage że słabsze wiezi
        miedzypokoleniowe w innych społeczeństwach powodują ze partnerzy sa bardziej
        zdeterminoani w inwestowaniu, szukaniu oparcia i bliskości w relacji z
        partnerem. Poświecanie sie jest ślepą uliczką.
        Nie on jeden podkreśla że żeby zbudować trwałą relację w związku więzy
        międzypokoleniowe (z dziećmi i z rodzicami ) muszą być słabsze niż między
        partnerami. Problemy z seksem to tylko wycinek większego problemu priorytetów w
        związku.
    • vetitus Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 29.01.06, 19:17
      Kiedys na innym forum szukalem tej samej odpowiedzi, ale nie znalazlem. Z
      podobnymi problemami boryka sie wiele par. U mnie sprawa wyglada troszeczke
      inaczej: podobnie jak u wszystkich nasze pozycie seksualne przed narodzinami
      syna bylo fantastyczne. Po porodzie zona nie akceptuje juz swojego ciala, nie
      czuje potrzeby zblizen fizycznych. W ciagu 2 lat od porodu rozmawialem z nia
      parenascie razy, proponowalem lekarza, srodki farmakologiczne i wspomagajace -
      niezainteresowana. I teraz uwaga: w ciagu 2 lat odbylismy 7 stosunkow, kazdy na
      zasadzie "niech on juz skonczy (mamy dluuuuuugie stosunki), zmienmy pozycje na
      ta, w ktorej najszybciej dochodzisz". Dzisiaj zona jest w 14 tygodniu ciazy
      (sic!). Ale i tak sie ciesze :).

      Tylko co zrobic z tym temperamentem? A testosteron to chyba na eksport bede wysylal.
      • margarita17 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 31.01.06, 16:33
        I małzonka w ogóle nie odczuwa potrzeby zbliżeń ani rozładowywania napięcia.
        Nioe robi tego sobie sama np. Czy jest np. zbyt zmęczona i o tym nie myśli?
        a Jak było wcześniej, naprawdę fantastycznie? czy to dawno było? :))
        • vetitus Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 31.01.06, 23:05
          > I małzonka w ogóle nie odczuwa "potrzeby zbliżeń" (1) ani "rozładowywania
          napięcia" (2).

          1 - wcale, niezaleznie od tego czy sie staram (przytulenia, czule slowka,
          kolacje, wina, swiece, etc) czy tez udaje ze mnie sprawa nie interesuje

          2 - mozliwe, i tak sie nie dowiem (pewnie mowi mi o 1/x przypadkow)

          > Nioe robi tego sobie sama np.

          j/w

          > Czy jest np. zbyt zmęczona i o tym nie myśli?

          Nie. Pracuje 20h/tydzien, wraca do domu bierze gazetke w reke albo siedzi na
          forum. Czasami posprzata lub zrobi pranie (o prasowaniu zapomnij). Ja gotuje, ja
          zajmuje sie synem. Poza tym mam prace zawodowa (40h/t) i wolontariat (xxxh/t).

          > a Jak było wcześniej, naprawdę fantastycznie? czy to dawno było? :))

          Gdyby nie bylo to bym przeciez o to nie walczyl tak zaciekle. Ja tam lubie trzy
          razy po dwie godziny w jedna noc :).
          • anula36 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 31.01.06, 23:29
            Ja tam lubie trzy
            razy po dwie godziny w jedna noc :).


            ale moze ona nie lubi i woli cie nei dopuszczac za blisko zeby nie musiec
            zaliczac takiego maratonu.
            • vetitus Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 01.02.06, 10:09
              To nie tak, zeby takie maratneiro sie udalo trzeba dwojga (jak do tanga). Po
              pierwszym razeiro daje rozdawac małzonce - jesli bedzie miala ochote na kolejne
              razeiro to sie po to upomni. Nic na sile.

              To byl tylko przyklad tego jak bylo przed porodem. Liczac lekko wychodzi jakies
              dwudziestokrotne zmniejszenie czestotliwosci i chyba z trzykrotne zmniejszenie
              jakosci. ;'('''''''''''''''''''
              • your_and Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 01.02.06, 12:02
                Ochota na seks stymulują hormony.
                Macierzyństwo to zupełnie nowe hormony, szkoda że tylko dla kobiety i tak często
                gwałtownie zmienia relacje wzgędem partnera w związku.
    • becikowy Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 03.02.06, 09:48
      Witam.

      Przeczytalem caly watek i zaciekawila mnie jedna sprawa. Czy argument jak
      ponizej ma jakiekolwiek znaczenie: "jesli nam - naszej parze, bedzie dobrze to i
      rodzinie bedzie dobrze. A jesli rodzinie bedzie dobrze to i SYNOWI bedzie
      dobrze. A jesli ja, nawet niechcacy czy nieswiadomie bede o niego zazdrosny to
      moja milosc do niego moze byc jakas koslawa. To moge dla niego byc niedobrym
      ojcem - a tego bysmy nie chceli"??
      Czy moze mechanizm jest inny: syn jest najwazniejszy, ja mam byc najwazniejsza
      dla syna, tylko JA.

      Ale jakby nie bylo to chyba zawsze lepiej dla dzecka jest jesli relacje rodzinne
      sa po prostu zdrowe.

      A jeszcze jedno pytanie. Czy takie sytuacje zdarzaja sie rownie czesto wtedy
      kiedy pierwszym dzieckiem jest dziewczynka?
      • your_and Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 03.02.06, 10:32
        becikowy napisał:
        > A jeszcze jedno pytanie. Czy takie sytuacje zdarzaja sie rownie czesto wtedy
        > kiedy pierwszym dzieckiem jest dziewczynka?

        Wtedy czasem zdarza sie sytuacja odwrotna, mężczyzna potrafi przenieść uczucia
        na córeczkę a żonę odseparować chłodem. Ale jest to podobnież sytuacja rzadsza.
        Polecam wątek: Synek mamusi, córeczka tatusia...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=22953291
        • becikowy Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 03.02.06, 14:48
          dzieki :)
          • scorp70 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 03.02.06, 17:13
            Uczuciowy konflikt przerzucania uczuć na dziecko (nie niemowlaka) jest
            porównywany przez psychologogów do zdrady i odczuwanego przy niej odrzucenia

            Kolejny, drugi kryzys zaczyna się wraz z przyjściem na świat pierwszego dziecka.
            Siła i rodzaj wstrząsu, jaki powoduje w małżeństwie pojawienie się pierwszego
            dziecka, jest porównywalna z sytuacją " trójkąta małżeńskiego ", zauważa badacz
            zjawiska Marel Bowen. Dziwne i niespotykane ? Staje się to całkiem zrozumiałe,
            gdy weźmiemy pod uwagę, nie tak rzadko spotykaną w naszej kulturze sytuację,
            kiedy jedno z rodziców zawiera z dzieckiem przymierze wykluczając, lub wręcz
            wyznaczając drugiemu rodzicowi podrzędną pozycję. Każdy z triady domowników może
            stać się osią konfliktu.
            Konflikty a kryzysy małżeńskie
            mgr Małgorzata Olszewska Centrum Psychoterapii BEN
            www.mediweb.pl/psyche/wyswietl.php?id=1067
    • yogi.net Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 06.02.06, 18:55
      Swoje napisałem w wątku przytoczonym w pierwszym poście. Ale...
      Ten typ tak ma! Sorki za moją otwartość ale w oczach twojej żony jesteś już
      wyłącznie tatą. Nie jesteś już mężczyzną. Identycznie w drugą stronę. Nie masz
      już Kobiety w domu. Masz poważną i stateczną "Matkę Polkę".... Dotrze to do niej
      gdy dzieciak będzie miał -naście lat i i częściej będzie spędzał czas poza
      domem. Jeśli wytrzymasz tyle - życzę powodzenia.
      Też słuchałem tekstów w stylu: zazdrosny o dziecko, dochodziło jeszcze jedynak,
      samolub, brak odpowiedzialności za rodzinę. Jak w ciągu roku spędziliśmy jeden
      weekend wyłącznie razem to była łaska dla mnie niewyobrażalna. Musiałem się
      jeszcze pogodzić z telefonem co pół godziny: "jak mały... itp". Czyli myślami
      była przy dziecku a nie przy mnie.
      Suche, zimne, bez okrasy...
    • mariusz1958 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 07.02.06, 15:12
      NIe wiem czy musi, ale bywa. Piszę bywa bo niektóre małżeństwa mają więcej niż
      jedno dziecko, więc ... Ale piszę bo chcę Cię przygotować na najbliższe 18 lat.
      U mnie było/jest podobnie jak u Ciebie. Najpierw 5 lat małżeństwa bez dziecka.
      Szalonej miłości , młodości seksu i radości. Potem ciąża, poród i ciąg dalszy
      jak ze złego dowcipu ( i że cię nie dopuszczę aż do śmierci...)Przez pierwsze
      lata walczyłem, przekonywałem namawiałem na leczenie. CZasami dyskusje pomagały
      na krótko, z biegiem lat złóść i frustracja chowały się coraz głębiej aż w
      pewnym momencie zauważyłem że coraz mniej mnie wkurza to że śpię obok obcej
      kobiety. Dzień jest porą małżeństwa, razem wychowujemy syna ( zresztą ma już
      skończoną 18-tkę więc i tego wychowywania jakby mniej)dbamy o dom, starych
      rodziców - jednym słowem jesteśmy rodziną. Noc to czas samotności. Mycie ,
      dobranoc i spimy, w jednym łóżku ale osobno.No i tak to się wiedzie. Nie
      zdradzam żony , czy ona mnie ? nie wiem. Seks w naszym małżeństwie umarł w
      momencie gdy usłyszałem "jak już musisz to choć" - nie muszę, da się tak żyć
      tylko po co? Chyba tylko z rozpędu, z przyzwyczajenia.
      • yogi.net Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 07.02.06, 15:55
        Na zewnątrz wszystko "cacy". A środek taki jakiś nawet nie do d....
        Lepiej bym tego nie opisał. Takie zachowanie to chyba genetyczne...
      • izabela93 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 08.02.06, 09:47
        zazdroszcze waszym żonom. bo u mnie to mąż nie chce. a ja musze się prosić.
        taki seks to żadna przyjemność.
        • yogi.net Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 08.02.06, 11:20
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=35791985&a=36293899
    • bolom90 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 09.02.06, 12:17
      Witajcie

      U mnie jest podobnie, zona w 6 miesiacu ciazy a my nie mamy wogole sexu i jak
      juz do czegos dojdzie to jakby na sile. Czuje od mojej partnerki ze nie ma za
      bardzo na to ochoty i wtym momencie przestaje miec ja tez ale o to obwinie
      zawsze mnie.
      Co do obowiazkow rodzinnych, to ja pracuje, sprzatam i robie zakupy, jedynie
      czego jeszcze nie umiem to gotowac, ale chyba musze to zmienic.
      Ja mam wrazenie ze po przyjsciu naszego upragnionego dziecka bedzie jeszcze gorzej.
      Jak zaczynam rozmowe na ten temat, ze juz nie jest jak kiedys, to slysze zebym
      "cos z tym" zrobil. To znaczy dla mnie ze ja jestem tylko winny. Byc moze ale
      mysle ze problem lezy po srodku.

      Pozdrawiam
      • margarita17 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 09.02.06, 12:42
        będzie gorzej :)) może po porodzie przez jakiśczas krótszy lub dłuższy w ogóle
        nie odczuwać potrzeb zbliżeń :( i będzie myślała że skoro ona tak zcuje to Ty
        czujesz podobnie... jak jej zaczeniesz uświadamiać to powie ze ona jest
        zmęczona i zrozum ją... SZtuką byłoby żeby ona zrozumiała też Ciebie?
        Jak jej to uzmysłowić? Nie wiem :)
        • bolom90 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 09.02.06, 13:40
          Dzieki za odpowiedz.

          Ja ja nie zmuszam i nigdy nie bede, staram sie to zrozumiec i szanuje to.
          Ja nie pisze ze jestem bez winy, mysle ze ja tez powinienem sie moze wiecej
          starac, ale czasem nie umiem, bo padam ze zmeczenia czasmi na "pysk".

          Nie rozumiem tylko dlaczego jak sie cos dzieje zlego to winny jestem zawsze ja.
          I to boli, a ze nie umiem sie bronic slowami, zawsze przegrywam.
          Z drugej strony nie chodzi tu chyba o to kto wygra, kto przegra, bo przegramy my
          oboje.

          Pozdrawiam
          • your_and Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 15.02.06, 15:18
            bolom90 napisał:
            > Ja ja nie zmuszam i nigdy nie bede, staram sie to zrozumiec i szanuje to.
            > Ja nie pisze ze jestem bez winy, mysle ze ja tez powinienem sie moze wiecej
            > starac, ale czasem nie umiem, bo padam ze zmeczenia czasmi na "pysk".
            > Nie rozumiem tylko dlaczego jak sie cos dzieje zlego to winny jestem zawsze ja.
            > I to boli, a ze nie umiem sie bronic slowami, zawsze przegrywam.
            > Z drugej strony nie chodzi tu chyba o to kto wygra, kto przegra, bo przegramy


            Wiele mam tak kocha dziecko że nie jest w stanie uznać że maluch wnosi oprócz
            radości wnosi do ich życia ograniczenia, stres, złośc , rozdrażnienie i zmęczenie.
            Jakże wyrażać takie złe emocje wobec słodkiego maluszka? I wyładowuja je na
            innej najblizszej osobie: partnerze, no bo musi byc w końcu jakiś winny!


            "Być matką, być ojcem - oto jest wyzwanie!
            My, rodzice, nie tylko towarzyszymy dziecku w pierwszym uśmiechu czy pierwszych
            krokach, ale również wysłuchujemy nocnych płaczów, tulimy w czasie męczących
            kolek, radzimy sobie z atakami wściekłości w supermarkecie. Dziecko w każdym
            wieku wymaga od nas wiele energii, wysiłku i cierpliwości. Czasami więcej, niż
            możemy mu dać. Poza tym każdy z nas jest przecież człowiekiem, ma swoje własne
            potrzeby, których nie sposób na dłuższą metę ignorować. Próbujemy godzić te
            sprzeczne interesy i wtedy często dopada nas poczucie winy - że nie umiemy
            sprostać roli rodziców, że nie jesteśmy idealni "

            W codziennej gonitwie, zmęczeniu i znużeniu zapominamy o tym, bez czego tak
            naprawdę trudno żyć. O miłości.
            To przecież miłość sprawiła, że założyliście rodzinę, że zdecydowaliście się na
            dziecko, że pracujecie, by utrzymać dom, że rozwijacie się, by być dla siebie
            ciekawymi partnerami. To ona była siłą sprawczą.
            Jak to się stało, że kiedyś patrzyliście sobie w oczy godzinami, a teraz za całą
            czułość starcza pospieszny pocałunek na dzień dobry? Owszem, są dzieci, praca,
            obowiązki, ale... Wspólnie spędzony wieczór, rozmowa, dotyk - obojgu wam dodadzą
            sił. Dobrze popatrzeć na siebie w ciepłym świetle świec, w zapachu perfum
            odnaleźć wspomnienie pierwszych randek, przytulić do kochanego ramienia i
            pomyśleć, że zimą, wiosną i latem jest obok ktoś bliski, dobry i czuły. Warto
            powiedzieć, że się kocha. Zakochani nie czują zmęczenia.

            Gdy poczujesz, że rola matki cię przerasta:
            Porozmawiaj z mężem. Dobra komunikacja to klucz do dobrego związku. Jeśli nie
            powiesz partnerowi, czego potrzebujesz, prawdopodobnie tego nie otrzymasz. On
            musi wiedzieć, z czym jest ci ciężko, co cię męczy, z czym sobie nie radzisz.
            Dopóki jesteście wzajemnie otwarci na swoje potrzeby, większość problemów będzie
            można rozwiązać."

            kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,3155240.html?as=1&ias=2
            kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,2827910.html?as=2&ias=2
            • margarita17 Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 15.02.06, 17:00
              a jeśli kobieta zdaje sobie sprawę i jakos się przestawiła na role matki, i
              rzeczywiście jest zmeczona , ale szcześliwa.
              Afacet w tym czasie nie jest w stanie się "przestawić na tory ojcostwa i...
              nie mówi że jest mu źle, probuje kilka razy zbliżeń, zona nie ma ochoty, wiec
              on nie probuje już wiecej tylko szuka gdzie indziej.
              Oddala się , nie rozmawia, nie mowi że jest mu źle
              Miłość, a skąd wiemy że połączyła nas miłość? ja niedawno usłyszłam że to nie
              była żadana miłośc tylko zauroczenie, no i jak ktoś już nie chce się starac, to
              się nie stara... no i pozamiatane
              No ale to tak troche zza drugiej strony barykady. komunikacja to podstawa, ale
              nie jest to wcale proste. Ile razy słyszelismy po prostu : poromawiaj z
              nią/nim ?
              • your_and Re: Czy musi tak być że dziecko w związku = brak 15.02.06, 17:41
                komunikacja to podstawa...

                to oczywiście łatwo sie mówi. Ale praktyce żeby rozmawiać trzeba wyłuszczyć
                swoje potrzeby i oczekiwania. Dla mężczyzn nie jest to łatwe, bo to przykre
                przyznanie sie do swoich słabości i obnażenie słabych punktów, w które w chwili
                złości ktoś może nam boleśnie przykopać.
                Kobiety maja inny problem z komunikacją, mówią dużo ale same nie słuchają, niby
                rozmawiają ale czesto od poczatku mają z góry ustalony plan rozwiązać problem po
                swojemu.
                Gdzieś czytałem że te dwa lata stanu zauroczenia i zakochania na początku
                zwiążku to pomoc natury w przełamaniu sie i zawiązaniu własnego unikalnego dla
                pary jezyka komunikacji potrzeb. Potem jest juz tylko gorzej...
Pełna wersja