czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minutach?

28.01.06, 13:43
on twierdzi "że tak ma",po czym po tych 2 mintutach zadaje pytanie "drugi
raz?" a mnie w tym momencie trafia! nie dość, że ja nie zdąże się nawet
dobrze podniecić, to czuję się jak rzecz! Jakby w ogóle ten "pierwszy raz" to
był jakiś wstępny, dla niego, a ten drugi już dla mnie czy dla nas..problem w
tym, że po tym pierwszym razie, to mi, z wściekłości czy też przykrości czy
nie wiadomo już czego, odechciewa się wszystkiego! i on się wtedy obraża, że
mu mało i zaczyna tłumaczyć, że to taka właśnie dziwna rzecz jest, że on
zawsze tak robił i coś tam pieprzy tłumacząc się..a mnie krew zalewa! jak
kiedyś coś wspomniałam o seksuologu, to się tak żachnął, że śmiać mi się
chciało: jak to? on? ze swoim pokaźnym penisem i możliwościami 5 razy z rzędu
do seksuologa?
hahaha nie rozumie biedaczysko, że ilość nie przechodzi w jakość, a pierwsze
wrażenie jest najważniejsze
i co tu zrobić?
mi się przestaje chcieć a jak już mi się zachce to spotyka mnie powyższa
sytuacja...i tak sobie życie płynie :((((((
    • anula36 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 14:05
      nie przeceniasz przypadkiem owego slunnego 1 wrazenia?
      Wiekszosci facetow nawet by sie nie chcialo zaczynac 2 raz skoro juz skonczyli.
      • kawa_z_mlekiem1 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 14:28
        może i fakt, że wielu by chciało, ale ja mówię o moich odczuciach i konkretnej
        sytuacji..dla mnie jest to na maxa frustrujące, szczerze wolałabym raz a
        dobrze! później może bym i chciała drugi raz i jeśli by go nie było, powstałby
        problem...póki co ani pierwszy ani drugi ani trzeci, po mi taki maraton? tym
        bardziej, że napisałam, że nie zdąze sie wystarczająco podniecić! Uwierz mi,
        przy takiej wielkości penisa, jaką ma mój facet, ileś tam razy bez
        odpowiedniego poślizgu po prostu boli. nie uważasz, ze jeśli do niego nie
        dociera, ze istnieje problem, to tak jakby miał gdzieś moje odczucia..i jeśli
        to ma polegać na TYLKO na jego przyjemności, niech sobie lalkę dmuchaną kupi!
        • mpingo Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 19:24
          Kawusia - w sprawie braku poslizgu i bólu: są przecież lubrykany KY, Feminum gel itp. Z tym lizaniem po policzku coś nie bardzo... Ja byłbym wniebowzięty :)
          • kawa_z_mlekiem1 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 29.01.06, 12:31
            a czy to nie jest tak, że prezerwatywa i środki nawilżające to nie bardzo razem
            grają?
      • kawa_z_mlekiem1 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 14:55
        Poza tym, cała ta sprawa jest dla mnie co najmniej dziwna. Mam wrażenie, że mój
        facet sobie myśli, ze wie wszystko na ten temat.A szcztem jego wyobraźni jest
        pokręcenie moimi sutkami, czego nie znoszę! Bardzo był zdziwiony, ze tego nie
        lubię "przecież to miłe" jak mu pokazałam jakie to miłe, to zmienił zdanie! NIe
        uważacie, że dorosły mężczyzna po długoletnim zwiążku powinien wiedzieć jak
        działają piersi? Że to nie tylko sutek i że sie tym na dzień dobry nie kręci?
        I że wielkość penisa to nie wszystko! Jak chce porozmawiać, tak żeby go nie
        urazić, to albo nie łapie, albo zmienia temat! Proszę go żeby, powiedzmy, się
        na mnie położył bo mnie podnieca jak go całego czuję; to nie, bo mi będzie
        ciężko. Dotknąć go nie mogę bo go np. boli ucho, polizać po policzku też nie bo
        to dziwne, pocałować tak, żebym to ja robiła a nie on, też nie, bo albo odwraca
        głowę albo mnie odgania jak natrętną muchę albo zaraz robi tak, że to on mnie
        całuje nie ja jego hehe jak mu powiem żeby mnie ugryzł w policzek, to mi powie:
        po co. Nic nie mogę zrobić tak, jak lubię i tak żeby mnie to podniecało, bo on
        to po prostu stopuje! Poza tym niewinny buziak zaraz się konczy jego ręką w
        moich majtkach, co też szcerze mówiąc mi się nie podoba, bo ja chce tylko
        buziaka! W ŻYCIU nie spotkałam czegoś takiego i na prawdę nie wiem co mam
        zrobić :(((((
        • anula36 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 15:35
          W ŻYCIU nie spotkałam czegoś takiego i na prawdę nie wiem co mam
          zrobić :(((((


          sorry ze brutalnie - ale zmianic faceta na innego.
          jesli facet uwaza ze wie wszystko na temat " jak sprawic kobiecie przyjemnosc"
          sam sie nie daje dotykac, nie chce slyszec nic nt twoich odczuc i mysli tylko o
          o sobie i swoim seksualnym geniuszu to raczej go nei zmienisz.
          Widze ze problem jest glebszy niz tylko te przyslowiowe 2 minuty.Zastanow sie
          czy chesz zniereformowalnym osobnikiem spedzic iles tam czasu z zycia.
    • nikt52 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 14:20
      Dla mnie nienormalne. Bo w łózku się jest we dwoje. Ciało nie służy do
      szybkiego zaspokajania zachcianek, tylko do miłości. Ja gadałam ze dwadzieścia
      lat czego mi do szczęścia i spełnienia w łózku potrzeba. Jakos było. Ale teraz
      w tej sferze zycia (naprawdę waznej) jestem z innym i WRESZCIE wiem jakie to
      niebo, gdy jestem prowadzona sercem po schodach, do spełnienia.
    • wiola.77 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 15:00
      mój facet tez duzo więcej nie wytrzymuje, do tego w spodniach ma malutko i nawt
      drugi raz nie jest w stanie.
      Jest kochany, wspaniały i go kocham - juz blisko 10 lat. Czasam marzę o tym aby
      przespać się z kimś kto przypomni mi co to znaczy mieć seks, ale czasami
      rzeczywistość po prostu taka jest....
      • nadya2 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 18:16
        moj facet konczy tez po kilku minutach ale nie chce juz 2 raz!ja przez niego nie mam orgazmu bo nie zdaze sie nawet podjarac jak on juz skonczy...nie zawsze tak jest,czasem jest dluzej ale on mnie pogania i nie moge nigdy dojsc (bo on juz nie wytrzymuje)...dla niego sex chyba w ogole moglby nie istniec...on ma zawsze jakas wymowke,jak ja nie zaczne nic (a ja moglabym sie bzykac 10x na dzien)to on nie zacznie..
    • raar2 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 21:08
      egoista z gostka no i sloma z butow wylazi w jego przypadku
      • vampirek444 Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 28.01.06, 23:45
        No, niemozliwe......!!!!!!!!!!!!

        Czytam i oczom nie wierzę!!!!!!!!!!!
        Za moich czasów, ( :)))))) ) uczono mnie, ze jak kobieta nie nie miała orgazmu,
        to nie mozna pozwolic jej wyjśc z łózka! Teraz mamy XXI wiek, i faceci zachowuja
        sie jak ..... brak mi słów.... Mają przeciez inne częsci ciala, dzieki którym
        kobieta moze byc zaspokojona....
        Ale wlasciwie czemu sie dziwię? sam byłem w takiej sytuacji, ze poznałem cudowna
        kobiete, tylko dlatego, ze Jej partner (lat 40), brzydził sie (lub nie umiał),
        miłości francuskiej.....
        Panowie! Co z Wami jest? Kobiety Cierpią!!!!!!!!!!!!!
        Sorry za moich ziomków:)
    • gomory Wszystko u Was jest popieprzone. 29.01.06, 00:40
      I wchodzisz do lozka z wielkim zalem do niego, i bez wyrozumialosci. Za to i on
      jest nie lepszy ;). Skoro on Cie nie chce piescic w sposob jaki lubisz, to nic
      z tego nie bedzie, bo u Was problem jest glebszy niz te 5 minut.
      Gdybys byla patrzaca sie na niego z sympatia kochajacej kobiety, to
      podpowiadalbym, zeby go rozladowac 1 raz bez penetracji, a dopiero pozniej sie
      kochac.
      Ale Tobie moge doradzic tylko jedno - zmiencie przede wszystkim wzajemne
      relacje (o ile to mozliwe). WYRAZNIE mu powiedz, ze oczekujesz innej gry
      wstepnej, ze swojej strony mozesz zaoferowac swoja pomoc z tym "pierwszym
      razem". Ale miejscie dla siebie po prostu wiecej wyrozumialosci! W tej chwili
      ja widze zwiazek zadufanca ze zlosnica.
      • kawa_z_mlekiem1 Re: Wszystko u Was jest popieprzone. 29.01.06, 12:35
        rozładować go bez penetracji? to se ne da.
        były takie próby.
        i tak ten kolejny raz, czyli prentracja numer 1 , trwa krótko...
        ale mi się ogier trafił ;)
    • wytarte.spodnie Re: czy to narmalne zeby facet konczył po 2 minut 29.01.06, 01:13
      chyba ze dawno nie miał seksu
      ja moge skonczyc kiedy mi sie podoba bo umiem kontrolowac wytrysk perfekcyjnie
      i zawsze doprowadzam kobiety do orgazmu
      • gomory Albo tak latwo Cie wywiesc w pole ;) 29.01.06, 01:15
        • wytarte.spodnie Re: Albo tak latwo Cie wywiesc w pole ;) 29.01.06, 01:17
          chyba czuje jak ida soki
        • kawa_z_mlekiem1 Re: Albo tak latwo Cie wywiesc w pole ;) 29.01.06, 12:29
          to do mnie było? ale niby z czym mnie łatwo wywieść w pole? tak na prawdę to
          mnie tam nie ma, bo zanim się zorientuję, że jestem hehehe to juz po sprawie.
    • kawa_z_mlekiem1 a może to ja jetem dziwna? 29.01.06, 12:59
      Przy tym wszystkim, mój ukochany ;) uwielbia zmieniać pozycje...więc w ogóle
      jest to zabawne. bo w momencie kiedy, ja sie dobrze ułożę :) i zaczyna mi być
      fajnie; on przestaje i jest już gdzie indziej hehe

      Sluchajcie, to by musiało wyglądać tak, że na każdym kroku ja musiałabym mu
      mówić, zrób tak a nie tak, to a nie tamto..mnie jest głupio, bo szczerze
      powiedziawszy nigdy nie miałam aż takiego problemu żeby się dogadać kto co
      lubi,zazwyczaj partner łapał co mówię i było ok.

      Mam wrażenie, że ten jest sam ze swoją "pytą" a ja jestem dodatkiem w postaci
      ciała z odpowiednia ilością dziur, a on po swoim maratonie z wielką ilośćią
      figur gimnastyczno-akrobatycznych, niedlugo zacznie klepać swojego "kolegę" po
      głowie i gadać do niego: "nieźleśmy się spisali, brachu"
      hehehh
      • charade Re: a może to ja jetem dziwna? 29.01.06, 13:27
        Z tym zmienianiem pozycji to jest jakaś paranoja. Nie rozumiem, czy to jest
        jakiś rodzaj zawodów ? Im więcej pozycji podczas jednej sesji, tym większy
        "wirtuoz", czy jak ? Mam ten sam problem z obecnym facetem - czuję się jak
        obracana na ruszcie. Parę pchnięć w jakiejś pozycji, mnie się robi błogo, a ten
        nagle kładzie się ze mną na boku (koszmarnie niewygodna pozycja zresztą,
        podobnie jak słynne "łyżeczki". Oczywiście według mnie :)), a mnie szlag trafia.
        Ostatnio nie wytrzymałam i wprost powiedziałam, że nie chcę zamiany pozycji w
        tak krótkim czasie. Niestety też musiałabym na każdym kroku mówić "rób to, a nie
        tamto", "rób tak, a nie tak". Czasem tak robie, jak juz nie wytrzymam, ale
        trochę mi głupio, że pouczam dojrzałego faceta, co ma robić w łóżku. Jemu pewnie
        też.

        • anula36 Re: a może to ja jetem dziwna? 29.01.06, 14:24
          a tak z ciekawosci - dogadujecie sie jakos poza lozkiem??
          Bo gosc wydaje mi sie na tyle pzreciwny ze ciekawa jestem czy sie sprawdza w
          zyciu.
          • kawa_z_mlekiem1 Re: a może to ja jetem dziwna? 29.01.06, 15:13
            nie mieszkam z nim, choc na tyle ile udawalo nam się być razem, nie było
            źle..no oczywiście nie idealnie - jakieś tam fruwające po kątach skarpety,
            palnie szlugów, które doprowadza mnie do białej gorączki bo wszystko mi
            śmierdzi itp, itd..no ale jakby tak szukać to u każdego znajdziesz wady..plusy
            są takie, że gość jest zabawny, nie nudzi mnie, w miarę obrotny, niegłupi,
            potrafi o siebie zadbać (nie szuka, praczki, sprzątaczki, gotowaczki ....)
            ogólnie ma dobre intencje i najważniejsze, że wciąż mi zależy, żeby było
            dobrze...a zaczynam się nakręcać i robić awanturki o byle co, bo nie potrfie
            rozwiązać tej sytuacji łóżkowej......

            Kiedyś miałam takiego jednego co w łózku był całkiem sobie, a w życiu synek
            mamusi, mamusia się znała najjjjjjlepiej na materiałach więc kupowała synkowi
            bluzy, sweterki, skarpetki, mamusia prała, prasowała, składała w kosteczkę,
            mamusia robila najjjjjjlepsze jedzenie i nie lubiła mnie, bo nie dbałam o jej
            synka - czyli nie byłam taka jak ona! Podziękowałam temu panu, choć pewnie
            będzie miłym i symptycznym chłopcem dla pani typu jego mamusia...

            No i właśnie, raz tak raz siak..bądź tu mądry i pisz wiersze ;)
            • skorpionica11 Re: a może to ja jetem dziwna? 29.01.06, 21:02
              Najlepiej zmien na nowszy model po co sie masz meczyc .Wiem to z wlasnej
              autopsji
              Po co sie meczyc.Lepszy brak sexsu od nieudanego sexsu.:)))
              • becikowy Re: a może to ja jetem dziwna? 31.01.06, 11:29
                Raczej nie jestes dziwna.
                Skonczenie po 2 minutach moze byc w pozadku jesli daje satysfakcje, ale w takim
                przypadku to chyba nienormalne.
                Moim zdaniem gosc naogladal sie pornoli albo nasluchl kolegow i probuje to
                wprowadzac w zycie. A Ty na tym cierpisz. No a jego duzy interes daje mu wiecej
                pewnosci siebie i satysfakcji niz Twoje zachowanie. Przykre :(
      • uzdek98 Re: a może to ja jetem dziwna? 30.01.06, 11:10
        tak dokladnie jest kawciu ... sama odpowiadasz sobie na wlasne pytanie... :)
        przepraszam, ze to mowie ale zgadzam sie z Toba - jestes dla nich tylko obu
        dodatkiem :(
    • mmagi to ten 1szy raz niech zrobi w łazience:-) 29.01.06, 22:23

      • woman-in-love Re: to ten 1szy raz niech zrobi w łazience:-) 30.01.06, 10:06
        kawa, jeśli nie jesteś z nim w stałym związku, to rozejrzyj się za innym; ja
        jednak widzę pewne szanse. Problem w tym, że jesteś nie na żarty wkurzona i
        nie wiem, czy starczy Ci cierpliwości. Zamieńcie sie rolami i pokaż mu
        praktycznie, co byś chciała, a co Cię denerwuje. Jesli odmówi współpracy - to
        noga-dupa-schody :-)
        • madziabb Re: to ten 1szy raz niech zrobi w łazience:-) 30.01.06, 11:30
          Coś chyba nie jest tak w waszym związku i nie myślę tu tylko o sprawach
          związanych z sexem. Skoro on nie słucha tego co do niego mówisz, nie stara się
          sprawić Tobie przyjemności, nie zauważa Twoich potrzeb to jak wy wogóle RAZEM
          żyjecie. Przecież wspólne dzielenie życia polega na partnestwie, Ty dajesz 100%
          i druga połowa stara się dać z siebie 100%. Zastanów się czy warto dalej starać
          się, znosić niewygody kosztem samej siebie!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja