kwiat_paproci_8
01.02.06, 11:41
Pytam Was w tej sprawie o rade, gdyz nie wiem, jak rozwiazac ten problem.
Kocham sie ze swoim chlopakiem od ponad dwoch miesiecy. Mamy prawie po 30
lat. Uprawiamy seks prawie codziennie, z przerwami na jakies wyjazdy lub gdy
mam okres. Ja potrzebuje znacznie wiecej czasu aby miec orgazm niz on by miec
wytrysk. Czasami zdarzaly sie noce, ze przy pierwszym stosunku nie mialam w
ogole orgazmu, gdyz on mial zbyt szybko wytrysk, i dopiero za drugim razem
udawalo mi sie - gdyz jemu z kolei za drugim razem trudniej sie jest
podniecic. Ta sytuacja zaczyna mnie niepokoic. Wczoraj jednak i za pierwszym,
i za drugim razem mial wytrysk bardzo szybko i ja nie mialam orgazmu w ogole.
Nie wiem, po czyjej stronie lezy wina: czy to ja sie tak trudno podniecam,
czy tez on zbyt szybko? Wczoraj on tak szybko "skonczyl", ze nawet sama
masturbujac sie nie bylabym w stanie miec orgazmu w takim tempie. Jemu jest
bardzo przykro z tego powodu i mowi mi o tym. Zawsze mi powtarza, ze chce,
abym ja miala przyjemnosc razem z nim. Wiem, ze mowi prawde ale ja nie
potrafie na to zaradzic. Poza tym mam wrazenie, ze u nas gra wstepna trwa za
krotko i moze dlatego nie jestem wystarczajaco podniecona. Jemu wystarcza 3-5
minut i juz ma erekcje i chce we mnie wejsc. A jak juz we mnie jest, to, jak
ostatnio, 3 albo 4 minuty mu wystarcza aby osiagnac przyjemnosc. Zawsze stara
sie bardzo powstrzymac wytrysk abym ja tez miala orgazm ale czasem mu sie nie
udaje, jak wlasnie ostatniej nocy.
Prosze, poradzcie, co mozna zrobic w takiej sytuacji. Jak ten problem
rozwiazac? Mnie sie wydaje, ze zarowno nasza gra wstepna, jak i stosunki, sa
z krotkie (jak dla mnie) ale moze sie myle.