powód problemów

01.02.06, 19:22
Czytając posty (a baaaardzo często to robię:)) powoli dochodze do wniosku
(również z własnego doświadczenia - mój ukochany ma mniejsze potrzeby niż ja,
ale ja o tym tu chciałam:)) że nasze problemy biorą sie może z tego,że za
bardzo chyba naciskamy na tą drugą osobę... Może oni/one czują sie za bardzo
osaczeni... Oczywiście nie jest to teza do wszystkich, bo każde przypadki są
różne.

Ale np. te dziewczyny, których facet nie chce robić tego często może czują
sie mniej męscy bo stroną dominującą (co powinna być ich rolą) staje sie
kobieta.. albo gdy facet za mało sie stara żeby sex był przyjemny dla dwojga
poprostu jest świadomy tego,że mimo iż nic nie zrobi i tak dostanie tego
czego chce.

Sytuacja robi sie poważniejsza gdy ta druga osoba w ogóle nie chce tego robić
lub gdy "czasowe przetrzymanie jej" nic nie skutkuje:(( Zapewne trzeba
przerobić sterte rozmów, zachęceń "bieliźnianych" , "kwiatowych" i innych..
ja jestem właśnie na tym etapie. I wiem,że jeżeli to nie poskutkuje to pójdą
w ruch drastyczne metody... oziębłość i stwarzanie sytuacji,że gdzieś tam być
może jest moja "zdrada".. może taka mobilizacja pomoże. Pewnie igram z
ogniem, ale jednak brak seksu to poważny problem...

No i teraz zastanawiam sie czy jest tu ktoś kto przerobiwszy PORZĄDNIE te
wszystkie punkty..nadal stoi w miejscu... i czy wie dlaczegp? bo czasami sami
wiemy o co tak naprawde chodzi...

Pozdrawiam Ciepło,
A.
    • glamourous Re: powód problemów 01.02.06, 22:10
      Z cala pewnoscia masz racje, ze poczucie "osaczenia" pozadaniem partnera gasin w
      nas entuzjazm do seksu. Ja to nazywam syndromem "pelnej lodowki", zauwazylam
      bowiem, ze kiedy mam w domu pelna lodowke, otwieram ja, widze te uginajace sie
      polki i jakos nie mam ochoty na zjedzenie czegokolwiek, natomiast gdy lodowka
      swieci pustkami dopada mnie wilczy glod...
      A propos kobiet majacych wiekszy temperament niz ich partnerzy - kiedys Zbigniew
      Lew-Starowicz powiedzial mi znamiennie zdanie, ze, cytuje "mezczyzna w zwiazku
      musi miec poczucie ze ma seksualna przewage nad partnerka". Ze trudno jest
      utrzymac zwiazek w ktorym kobiece libido dominuje nad meskim, bo zaburzona jest
      wtedy naturalna biologiczna rownowaga. Natura tak to juz urzadzila, ze kobieta
      ma prawo byc statyczna, natomiast mezczyzna powinien byc jednak strona
      aktywniejsza. Tak jestesmy zaprogramowani - to samiec musi sie starac o samiczke
      i wykonywac "taniec godowy" zeby naklonic ja do seksu. Jezeli role sa
      permanentnie odwrocone, facet podswiadomie przestaje uwazac ja za atrakcyjna.
      Wtedy oczywiscie uklad jest zaburzony i frustracja po obu stronach robi sie nie
      do zniesienia - mezczyzna czuje sie niemeski bo mu sie odbiera jego naturalny
      biologiczny przywilej aktywnosci, wiec blokuje sie na amen. A kobieta ma
      poczucie kleski, bo to nie jej biologiczna rola zeby zabiegac o seks z malo
      aktywnym partnerem. No i generalnie ze zwiazku robi sie porazka. Jedyne
      lekarstwo (poki nie jest za pozno) to, nie wiem, chyba doprowadzic do tego, zeby
      to jednak on byl strona aktywna (albo przynajmniej dac mu taka iluzje) dac mu od
      czasu do czasu "kosza" w lozku i ogolnie wyluzowac. Nie narzekac i NIE NACISKAC.
      U mnie cos takiego bardzo pomoglo. Dzisiaj rano na przyklad moj narzeczony
      nakryl mnie - zupelnie przypadkiem - podczas czynnosci zakladania bielizny, no
      i... efekt wiadomy, az malo nie spoznilismy sie do pracy. A jestem pewna ze
      gdybym mu sie specjalnie tak sama nago "wystawila" i zaczela "kusic" - to nic by
      z tego nie wyszlo... No coz, zwierzyna podana na zlotej tacy nie pobudza
      apetytu, najlepiej smakuje zwierzyna zlowiona samemu. I to jest chyba sedno sprawy.
      • zaspany_nygus Re: powód problemów 02.02.06, 02:32
        glamourous napisała:
        bla bla bla ...i efekt wiadomy, az malo nie spoznilismy sie do pracy. A jestem
        pewna ze gdybym mu sie specjalnie tak sama nago "wystawila" i zaczela "kusic" -
        to nic by z tego nie wyszlo... No coz, zwierzyna podana na zlotej tacy nie
        pobudza apetytu, najlepiej smakuje zwierzyna zlowiona samemu. I to jest chyba sedno
        sprawy.

        gdybyś tak nie teoretyzowała to pewnie w łóżku nie miałabyś problemów
        • dixia Re: powód problemów 02.02.06, 08:32
          Już miałem się zgodzić z WiL i z Glamourous ale w końcu poprę ciebie.
          Teoretyzowanie, zgłębianie istoty sprawy, poszukiwanie rozwiązania jest owszem
          dobre - ale czasem przynosi szkody. Sam sie złapałem na tym gdy tłumaczyłem
          różne teksty. Wszystko dobrze szło do momentu gdy nie zajrzałem do słownika "by
          się upewnić"... Wkrótce potem nie mogłem juz przetłumaczyc zdania bez zaglądania
          do słownika... Podobnie jest (moim zdaniem) z problemami w łożu. Owszem - należy
          problem zrozumiec i poszukać teorii - ale bez przesady! W pewnym momencie nie
          widzimy lasu bo drzewa nam zasłaniają... :o)))
          • anais_nin666 Re: powód problemów 02.02.06, 11:27
            Dixia, bawisz się dziś w chorągiewkę na wietrze? Czy drogą losowania wybierasz
            poprawną odpowiedź;)?
            Pozdrawiam:)
            • dixia Re: powód problemów 02.02.06, 11:33
              Nie - wróżę z czosnku i fusów ;o)))
        • glamourous Re: powód problemów 02.02.06, 20:32
          Tak sie smiesznie sklada, ze wlasnie odkad "zateoretyzowalam" (czy raczej odkad
          zrozumialam istote rzeczy )- przestalam miec problemy w lozku.
          Nasze "problemy" byly na szczescie dosc powierzchowne i odwracalne, staz zwiazku
          stosunkowo krotki, a wzajemne uczucie na tyle jeszcze silne, ze wystarczylo na
          szczescie tylko zrozumiec o co chodzi (czyli - jak wolisz - "zateoretyzowac":)
          zeby problem odszedl w sina dal.
          Od jakichs dwoch tygodni nie moge sie doslownie od mojego faceta opedzic!
          Ciekawe jak dlugo to potrwa ;))
          • glamourous to bylo do Nygusa 02.02.06, 20:35
            w odpowiedzi na jego uszczypliwe :

            zaspany_nygus napisał:

            > gdybyś tak nie teoretyzowała to pewnie w łóżku nie miałabyś problemów
    • viqy Re: powód problemów 02.02.06, 13:42
      W kwestii stania w miejscu.
      Testowałem co następuje (dokładnie w takiej kolejności):
      - poważną rozmowę
      - tłumaczenie
      - prośby
      - wyjazd tylko we dwoje
      - obrażanie się
      - ciche dni
      - wysublimowane techniki
      - ponadprzeciętną wrażliwość
      - wspólny wyjazd
      - wyjazd jednoosobowy
      - znowu poważną rozmowę
      - bierność
      - romantyczność

      I NIC !!!
      Teraz testuję wariant extremalny : od wczoraj przeniosłem się do drugiego łóżka.
      Zobaczymy czy coś pomoże. :)

      Pozdrawiam

      Rafal

      • matylda_n Re: powód problemów 02.02.06, 14:02
        A co chciałeś osiągnąć ? Innymi słowy jaki masz problem ?
        • viqy Re: powód problemów 02.02.06, 14:12
          Problem - spadek zainteresowania potrzebami sexualnymi patrnera (tylko na tej
          płaszczyźnie, reszta OK)
          Cel - zwiększenie aktywności drugiej połówki z zerowej do jakiejkolwiek.

          Skutki działań - żadne.

          To tak w skrócie, po żołniersku.
          • woman-in-love Re: powód problemów 02.02.06, 16:20
            zaraz: testowałeś partnera??? To jakiej Ty jesteś płci???
            • womann a testowałeś... 02.02.06, 19:32
              .... sposób "domniemanej zdrady". Wiem okropna jestem:(( zawsze można stworzyć
              jakąś fałszywą sytuacje,że sie kogoś ma na boku.. ale albo to pomoże albo
              zaprowadzi do rozwodu:(

              P.S a co ona mówi podczas waszych powaznych rozmów na ten temat?
          • matylda_n Re: powód problemów 03.02.06, 12:33
            Skoro spadek, to rozumiem, że kiedyś było lepiej ? A jak ona tłumaczy ten
            spadek ?
            Jeżeli wysyłasz wiadomość do partnerki (te wszystkie działania o, których
            piszesz wcześniej), to warto upewnić się jak ona tą wiadomość odebrała i czy w
            ogóle do niej wiadomość dotarła. Innymi słowami należałoby upewnić się czy ona
            dostrzega twoje starania...
            A tak naprawdę chodzi Ci o czysty fizyczny seks, czy o seks + poczucie
            bliskości + pożądanie itp ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja