patologiczny wymuszony seks

09.02.06, 00:57
Choc ten watek przewijal sie juz troche przez forum z checia bym sie
dowiedzial jak to wyglada u was.
U mnie to wyglada tak. Przy bardzo sprzyjajacych warunkach (np zona kupuje
sobie nowa sukienke - ogolnie zakupy to chyba najlepszy afrodyzjak ;),
wieczorem gdy zona jest w lozku(kazda wczesniejsza inincjacja jest skazana na
porazke), ja wyposzczony do granic ludzkiej wytrzymalosci, zaczynam dzialac.
Oczywiscie zaczyna sie od mruczenia ze cos tam. Nie przestaje.
W szczegoly nie bede wchodzi. W kazdym razie zona odwraca sie plecami, a mimo
staran nie udaje mi sie uzyskac nic innego niz plecy zony. Tak dla niej jest
lepiej bo nic nie robi, nie MUSI SIE NAWET CALOWAC. Potem seks, zona sie
odwaraca ( a wlasciwie nie musi) i ZASYPIA!!!!! A ja jak ostatnia szmata
zostaje sam. KOSZMAR. Zastanawiam sie po co mi to bylo. Tak nisko upasc.
Wzrast tylko zlosc, gniew i ogarnia samotnosc.
    • anula36 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 01:10
      ty to wiesz jak wywolac koszmary z przeszlosci....

      a w innych okolicznosciach dnia codzinnego zona sie z w ogole z toba caluje czy
      unika jakiejkolwiek bliskosci?
      A moze ona jest zakochana w kims innym?
    • yogi.net Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 08:21
      Nie, Nie, Nie,...
      Lepiej być wyposzczonym niż zeszmaconym.
      Takiego kaca nic nie uleczy, ani kefirek, ani 2kc.
      Obawiam się że moralka po wymuszonym seksie jest większa niż po zdradzie.
      Pozostaje Syn, pasja, praca, hobby .....
      • anula36 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 09:19
        a najgorzej to miec za duzo uczuc i oczekiwan.
        Ktos inny by przelecial mimo plecow i braku pocalunkow odwrocil sie plecami do
        plecow i poszedl spac bez wiekszych rozwazan o godnosci i zeszmaceniu.
        • yogi.net Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 09:55
          Pomijam oczekiwania. Te już dawno uleciały...
          Pomijam miarzenia. została pustka...
          Ale uczucia i godność pozostała.
          A najgorsze jest to że wszelkie próby przekazania własnych uczuć partnerowi
          kończą się totalną negacją. Nie to nie prawda. Nie, jesteś w błędzie itp.
          Natomiast po takim "dobrze spełnionym obowiązku" występują pretensje i inne
          takie tam. Kac się pogłębia. Takie zachowanie uważam za igranie na uczuciach
          swego partnera. Efektem tego jest postępujące "olewańsko" innych sfer życia
          małżeńskiego. Skoro partner jest nieczuły na moje potrzeby (może to źle ująłem)
          to dlaczego ja mam się angażować w potrzeby partnera. Czas robi swoje i wszystko
          gdzieś ulatuje...Pozostaje niesmak.
          Wolę nie wracać myślami ....
    • jaa1977 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 09:34
      wiem o czym piszesz (u mnie klekanie przed nim jak ogladal tv, 3 minuty pozniej
      przynies prezer i sie odwroc i po minucie the end a potem jeszcze sprzatanie
      zuzytej prezer po nim) wiem jak sie czujesz - jak szmata, jak zwierze, mowisz
      sobie ze sie ponizasz bo nie radzisz sobie z napieciem sex - ale tak naprawde
      to tak nie jest. robisz to bo mimo setek porazek masz nadzieje ze sie cos
      zmieni - nie tylko w seksie. zyjesz nadzieja. NIE ZMIENI SIE CZLOWIEKU - ZROZUM
      TO - ZADAJ SOEBIE PYTANIE DLACZEGO JESTES Z OSOBA KTORA POZWALA CI SIE TAK
      PONIZAC? KTORA DO TEGO STOPNIA CIE NIE SZANUJE ZE DOPUSZCZA DO TAKICH
      SYUTUACJI? KTORA MA W DUPIE ZE CZUJESZ SIE JAK OSTATNIA SZMATA? ponioslo mnie,
      ale powiem ci, ze choc przeszlam dwie zaawansowane proby gwaltu - jedna
      naprawde wstretna - to te sytuacje opisane wyzej sa dla mnie gorszym
      wspomnieniem.
      • margarita17 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 12:36
        dać jej szansę ! jak w nędznym dowcipie o blondynkach, dopókie nie dotrzecie
        razem do sedna problemu, dopóki nie ustalicie o co chodzi i dopóki nie będziesz
        na pewno wiedziął że nie ma szans i albo żona ma cię w d..e i się nie zmieni,
        albo Ty jej nie pociągasz, albo coś jeszcze...
        to daj jej szansę, ale ona musi sobie zdawać z problemu i to ona musi być pewna
        ze piłka jest tez po jej stronie i jezeli tego nie zmieni to taki związek nadal
        nie ma szans.
    • kroni Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 13:03
      przepraszam Was, ale przeczytałem to ze zgrozą..., że tak może to wyglądać, bez
      grama czułości..., czysty mechaniczny sex, który maxymalnie poniża jedna ze
      stron. kim musi być osoba poniżająca? po prostu szok...
      bardzo Wam współczuję i mysle, że pomimo wszystko nie mógłbym byc z taka osobą
      ani minuty dłużej...
      • sagittka Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 14:02
        kroni napisał:
        > kim musi być osoba poniżająca? po prostu szok...

        Ta osoba może w ogóle nie zdawać sobie sprawy, ze jest "osobą poniżającą".
        Ktoś kto nie potrzebuje seksu może nie rozumieć potrzeb partnera. W końcu, po
        narzekaniu, proszeniu itp. godzi się udostępnić siebie, ale nie ma co oczekiwać
        tu aktywności. Taka osoba może nawet czuć się dobrym partnerem, skoro spełnia
        swoje obowiązki i raz na jakiś czas "wystawia się". A partner zamiast czuć się
        poniżany powinien się cieszyć, że może czasem skorzystać. Oczywiście jak
        zasłuży.
        • kroni Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 14:08
          moze masz rację, ale dla mnie taka osoba ma wypaczone postrzeganie pewnych
          sytuacji (w tym wypadku sfery erotyzmu i bliskości).
          I bardzo dobrym określeniem jest słowo patologia, zastanawiam sie tylko skad to
          sie bierze, czy brak bliskości w domu rodzinnym tej osoby, oziębłość rodziców?
          nie wiem, nie potrafie sobie tego wyobrazić...
          • jackie71 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 14:22
            Moja teściowa jest z gatunku dewotek. Zastanawiam się, czy to nie miało
            jakiegoś wpływu na podejście mojego męża do seksu. Może gdzieś w podświadomości
            ma zakodowane, że seks jest czymś złym? Bo czułości jako dziecku chyba mu nie
            brakowało.
            Wczoraj wieczorem poszłam do łózka, przez 40-50 minut czytałam i co pare minut
            wołałam mojego ślubnego ( tylko nie myślcie, ze robie to jak jakas zołza- nic
            z tych rzeczy, jestem miła i słodka:-). W końcu usnęłam, a mój małżonek rano mi
            mówi, że przyszedł do mnie, ale już spałam:-). Właściwie to nie wiem, z czego
            ja się śmieję, bo tak naprawdę to powinnam wyć...
            • kroni Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 14:27
              no niestety, wychowanie pozostawia w nas piętno na całe życie...
              nie chciałbym być z partnetka której wpojono świadomość, że sex to coś złego,
              brudnego... koszmar
              • yogi.net Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 14:32
                Mogę powiedzieć że to raczej ja byłem wychowywany w rodzienie bardziej
                praktykującej niż rodzina mojej żony. Więcej się z teściową nagadam na temat
                seksu niż z żoną (0 rozmowy. temat Tabu). I to jakoś ja odczuwamm brak skesu niż
                żona...
              • margarita17 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 15:47
                Może żona sonnera też nie chciałaby taka być... może sobie nie zdaje z tego
                sprawy, tak jak napisała Sagitka , tak naprawdę może być... możę nie umie
                rozmawiać o seksie, może to rodzina, wychowanie, brak czułości w domu i kto tam
                wie co jeszcze.
                I co odchodzimy? Jak ją kocha to niech próbuje do niej dotrzeć, jak się nie da
                to trudno, wtedy można się poddać.
                Ale fakt psychoterapueta dla niej byłby wskazany ...
                • woman-in-love Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 15:51
                  bywa i tak, że oziębłość to świadoma gra. Świadczą o tym reakcje tego rodzaju
                  zon, których mężowie postanowili odejść. Szaleją, nie sa w stanie przyjąć do
                  wiadomości, że ich niepodzielna własnośc własnie odchodzi.
                  • margarita17 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 15:57
                    Jasne że bywa. Ale myślę że to że szaleją jak "własny mąż" odchodzi nie wynika
                    z tego że są świadomie oziębłe. Bywa też i tak, że ktoś zdaje sobie sprawę
                    jakie popełnił błedy i co stracił, kiedy "obiekt" odchodzi...
                    A jak w tym przypadku jest wie pewnie pewna małżonka... jeśli w ogóle sięnad
                    tym kiedyś zastanawiała..
                • kroni Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 16:02
                  pomimo wszystko, nawet w imię miłości, dla własnego zdrowia psychicznego i dla
                  własnej pozytywnej samooceny, mysle, że odszedłbym od kogoś takiego...
        • anais_nin666 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 19:47
          MNie intersuje co czuje żona oddając się w ten sposób męzowi. Kochanie się z
          kimś gdy się nie ma na to ochoty jest obrzydliwym uczuciem. Każdy męski ruch
          drażni, wkurza, boli wręcz.
          Jesli ta kobieta naprawdę nie ma chęci na seks to dla niej to "oddanie" się jest
          nie mniej poniżające niż dla męża.
          Kompletnie beznadziejna sytuacja. Mówiąc szczerze zdrowszy w takiej sytuacji
          jest celibat.
          Dwoje smutnych, poniżających się ludzi żyjących sobie średnio zgodnie obok. Jest
          jakaś nić Was łącząca?
    • alpha_male Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 13:34
      Ciężka sprawa...

      Gdy to przeczytałem, to pomyślałem sobie, że gdybym ja był na Twoim miejscu,
      to strasznie bym się wk***. I chyba bym coś rozwalił o ścianę.
      Być może taki argument by dotarł... bo prawdopodobnie Twoja żona czuje się
      względnie bezpiecznie, znając cały asortyment twoich zachowań... i wie, że jeśli
      nie zachowasz się tak.. to tak, a jeśli nie tak, to jeszcze inaczej... Moim
      zdaniem to dlatego czuje, że ma nad tobą kontrolę, przewagę...
      Zaskocz ją czymś, chociażby rozwaleniem czegoś (może talerz?) o ścianę:)
      Tylko może nie w gniewie, ale raczej z taką zimną wściekłościa...
      Może to sprawi, że wyjdzie w końcu ze swojej skorupy... że odwarzy się na jakiś
      dialog...
      Oglądnij sobie "American Beauty" tam jest podobna sytuacja... to bardzo
      pouczający film.

      Ach i jeszcze jedno - kupowanie sobie seksu w zamian za prezenty dla żony...
      To niedopuszczalne, bo to znaczy że ONA cię kontroluje...
      To nie ma nic wspólnego z partnerstwem... właściwie to jakaś forma
      prostytucji... I sorry, ale jeśli ona tak się zachowuje, jak to opisałeś
      to normalnie brak słów. Zamiast kupować jej prezenty... to już chyba
      lepiej iść do agencji...
      Następnym razem... daj jej prezent kiedy to ona cos dla ciebie zrobi.
      Nagradzaj ją za dobre zachowanie... a nie za złe. Acha i bardzo ważne,
      bądź konsekwentny...

      ALPHA_MALE
      ---
      To twój mózg... Naucz się go kontrolować, albo ktoś inny zrobi to za ciebie.
      • tomek_abc Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 13:57
        Rzeczywiście patologia...
        Jakoś trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację.
        W czasach wielkiej posuchy w moim małż , nie mogę sobie przypomnieć,
        czy w ogóle zadawałem pytanie "pokochamy się?" i pewnie też nie słyszełem
        wymówek. Wydawało mi się, że to doskonale widać, czy ktos ma czy nie ma ochoty
        na seks.
        Po latach, sam nie wiem....chyba jednak trzeba zmobilizować drugą stronę....
        i zamiast "pokochamy się dzisiaj?" - "dzisiaj bedziemy się kochać".
        Może trzeba wprots powiedzieć....albo normlany seks, albo koniec miłości?


      • petar2 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 13:59
        > To twój mózg... Naucz się go kontrolować, albo ktoś inny zrobi to za ciebie.

        A jakim organem polecasz kontrolować mózg?
        Rozwalenie talerza z zimną wściekłością ale nie w gniewie, takie kontrolowane
        mózgiem kontrolowanym przez ... coś ... ciekawie brzmi ....
        Kupowanie seksu za prezenty niedopuszczalne ale nagradzanie prezentem za to
        jest OK? Czyli jesteś przeciwko formie pre-paid?
        Jednym słowem wyjściem dla Ciebie jest przejęcie kontroli?

        To jeszcze spytam czym kontrolujesz to co piszesz?
        • alpha_male Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 15:24
          Oczywiście mózgiem...

          Ja nie pisałem, żeby nagradzać za seks... ale za dobre zachowanie.
          Żeby żona zrozumiała, że pewne zachowania są niedopuszczalne... i że
          jeśli tak będzie się zachowywać, to nici z prezentów, sukienek...
          i innych rzeczy. Koniec kupowania uwagi żony za pomocą prezentów...
          Wręcz przeciwnie... dopiero wtedy jak będzie miła, zauważy problem
          i zacznie się starać, to wtedy ją można za to nagrodzić...
          Przepraszam za analogię z psami Pawłowa, ale myślę, że ona jest zupełnie
          na miejscu... Teraz skojarzenie jest następujące: złe zachowanie - nagroda,
          a potrzebne jest: dobre zachowanie - nagroda:)

          > Jednym słowem wyjściem dla Ciebie jest przejęcie kontroli?
          Tak, przejęcie kontroli nad swoim życiem...


          ALPHA_MALE
          ---
          To twój mózg... Naucz się go kontrolować, albo ktoś inny zrobi to za ciebie.
          • drobiazg Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 16:02
            Chyba śnie ??? Co ja tu czytam za brednie? Żonie sie kupuje sukienke jak jest
            grzeczna ? A jak nie to po łapach i do kąta ty brzydka żono ???
            Ludzie dorosłe życie to nie przeszkole !!!!
            • woman-in-love Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 16:04
              a może to żona daje kod dostępu jak zakupi sukienkę?
            • petar2 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 16:45
              Dorosłe życie to odpowiednie wytresowanie żony.
              Alpha chyba znalazł patent na szczęśliwe małzeństwo.
              Jadę do domu, zrobię kontrolowany rzut talerzem o ścianę krzyknę KTO TU
              RZĄDZI??!?
              Dość tego pantoflarstwa!!!

              PS. Czy na oddziale intensywnej terapii można podłączyć notebooka do sieci?
              • drobiazg Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 17:29
                Był taki dowcip

                Mąż po szkoleniu z asertywności wraca do domu i od progu krzyczy do żony :
                -Pan wrócił , kot mu zaraz poda pantofelki i ugotuje obiadek. Żoneczka Kto mu
                ten obiadek poda. Żoneczka. Kto po obiadku włączy telewizorek i przyniesie
                piwko. Żoneczka. a kto go potem rozbierze i umyje pana tego domu.
                I tu odzywa się żona :
                -Zakład pogrzebowy idioto.
    • uzdek98 Re: patologiczny wymuszony seks 09.02.06, 16:56
      przestan uzalac sie nad soba sonner tylko znajdz sobie kochanke... jak widac
      twoja zona nie chce sie z toba kochac i nalezy sie z tym pogodzic a nie jeczec
      na swoj nieludzki los...

      ten swiat jest pelen ludzi naprawde skrzywdzonych: niepelnosprawnych,
      nieuleczalnie chorych, glodujacych... czym jest twoj problem wobec tego co oni
      doznaja kazdego ranka otwierajac oczy ?

      nie twierdze, ze jesli nie nalezymy do wyzej wymienionych to nie mamy prawa
      narzekac ale trzeba znac proporcje oraz miec dystans do siebie i swojego zycia
      na tym lez padole...
    • sonner Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 00:48
      Dziekuje za wszystie komentarze.
      Sytuacja jest o tyle patowa ze nie potrafie miec kochanki tak dla seksu. Dla
      mnie wiaze sie to z zaangazowaniem psychicznym, a kocham zone. Mam jeszcze
      corke, ktora kocham nad zycie i poprostu bym nie mogl.
      Probowalem wszystkie, jak juz pisalem kij i marchewka. Czy bylem "dobry" czy
      "zly" efekt byl ten sam.
      Problem moze byc dom. W domu mojej zony nikt z nikim o niczym nie rozmawia. Zona
      nie potrafi przekazac najprostrzych rzeczy. PO czym tlumi to w sobie i ... no
      wlasnie gdyby jeszcze ekslodowala ale ona tlumi je w sobie.
      Probowalem zone przekonac do pojsca razem do psychotreapeuty ale ona nie bedzie
      rozmawaial z kims obych o swoich problemach. (boi sie ze ja moge miec racje??).
      Ostatnie proby komunikacji. Mam sprzat szklanki z biurka. OK. Juz to robilem,
      ale nawet nie zauwazyla. Teraz znowu zaczne.
      Tak zona mnie nie caluje w ciagu dnia. Nie przytula sie. Ale to chyba od zawsze,
      ponoc nie lubi. Zawsze mnie odpycha i mowi nie teraz. A wieczorem idzie spac.
      I to na tyle.
      Coraz bardziej dochodze do wniosku ze zona mnie poprostu NIENAWIDZI.
      • achmielka Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 02:33
        Rany ...
        jakos tak czytam i nie moge sobie wyobrazic znaczy straszne to takie
        a jednak coś tu zrobic by tzreba bo i żona
        nieszczesliwa i ty
        jeszcze dziecko
        sama ostatnio mam problemy z seksem z moim mężem..i nie wiem gdzie jest ten pies
        pogrzebany..

        ale chyba tylko próby rozmowy i terapia-znaczy u ciebie bo u mnie to na razie
        brak pomysłu:(

        pozdrawiam
      • kamao1 Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 09:28
        A jak wygląda wasz dzień? Dzielicie się razem obowiązkami domowymi? Sprzątacie
        razem i śmiejecie i żartujecie sobie przy tym? Mówisz żonie na codzień, że ją
        kochasz? Prawisz jej komplementy? Chodzi mi o to, że może ona przez cały dzień
        czuje się pozostawiona sama sobie, a potem na raz wieczorem chcesz się z nią
        kochać, może tak to jest?
        • glamourous Kamao... 10.02.06, 10:07
          co Ty z tym sprzataniem?
          To juz Twoj n-ty post podkreslajacy wage wspolnego sprzatania i sprzatania przez
          kobiete w ogole...
          Naprawde myslisz, ze jak ludzie beda wspolnie machac mopem to i obopolna ochota
          na seks sie zwiekszy? Naprawde tak myslisz?
          Owszem, robienie roznych rzeczy razem zdecydowanie poglebia wiez emocjonalna,
          ale zrozum, namietnosc, iskrzenie i motylki w brzuchu miedzy dwojgiem ludzi nie
          zaleza od tego, czy mieszkanie jest posprzatanie a gary wymyte.
          Zapedzilas sie w swoja teorie, ze jesli bedziesz zajmowala sie wiecej domem i
          matkowala mezowi, to bedzie Cie bardziej pragnal. Niby wiem o czym mowisz, bo
          moj byly tez mi wypominal ze nie ma ochoty na seks ze mna, bo nie wylizuje domu
          na blysk kiedy on wraca z pracy i nie serwuje mu krabow pieczonych w bialym
          winie na kolacje ;)) dopiero kiedy sie rozstalismy zrozumialam ze to tylko
          PRETEKSTY, no bo musial czyms wytlumaczyc swoj brak libido, a nic lepszego nie
          przychodzilo mu do glowy!! Oczywiscie teraz wiem doskonale, ze to nie ma
          zwiazku. Chemia albo jest, albo jej nie ma. Dana osoba kreci Cie, albo nie i nie
          wazne czy w zlewie stoi gora talerzy a na biurku przy komputerze stoja puste
          szklanki. Przeciez to nie o to chodzi!
          Nie dajcie sobie mydlic oczu i wmowic sobie ze brak seksu jest kara za szklanki
          czy nieuprasowane koszule!!
          • kamao1 Re: Kamao... 10.02.06, 11:45
            Nie chodzi mi koniecznie o samo sprzątanie. ale są faceci którzy dla domu dla
            żony nie robią zupełnie nic, a potem wieczorem domagaja się swojego. Nic wtedy
            nie dostana bo z zoną ich nic nie łączy, przychodzą jak na gotowe. Nie chodzi
            tu tylko o sprzątanie (chociaż te szklanki są jakąś wskazówką) ale o ogólne
            zainteresowania drugą osobą. Nie wiem czy akurat na tym polega problem u
            sonnera, ale staram mu się pomóc. (chociaż mam wrażenia, że niektórzy tu na
            forum piszą tylko po to aby się wygadać, bo z żadnych rad nie korzystają)
            • your_and Re: Kamao... 10.02.06, 11:56
              > sonnera, ale staram mu się pomóc. (chociaż mam wrażenia, że niektórzy tu na
              > forum piszą tylko po to aby się wygadać, bo z żadnych rad nie korzystają)

              Tak to już jest. Kobiety najczęściej piszą aby otrzymać wsparcie emocjonalne w
              tym co już umyśliły wcześniej. Meżczyźni częściej oczekują recepty na
              rozwiązanie problemu.
            • glamourous Re: Kamao... 10.02.06, 14:15
              Wiem, o co Ci chodzi, kamao, rzeczywiscie sa faceci ktorzy w domu nie zagna
              nawet malego palca : przychodza z pracy i od razu - myk! przed komputer. A
              kobiety jezdza na zakupy, sprzataja, gotuja itp.
              Ale mimo wszystko nie sadze zeby podzial obowiazkow mial AZ TAKI wplyw na libido
              w zwiazku. Przeciez sa tu na forum faceci ktorzy pisza wyraznie, ze pomagaja
              zona bardzo, a mimo to - zero seksu. W moim zwiazku tez jest troche tak - moj
              narzeczony zupelnie nie potrafi gotowac, a co za tym idzie - nieczesto robi
              zakupy, sprzatam w domu z reguly ja. Ale jakos to nie wplywa na moje pozadanie,
              ono po prostu jest, bo moj facet mnie bardzo kreci - i nie ma to zwiazku z tym
              czy to on akurat dzisiaj pozmywal, czy ja.
              Pisalam juz o tym, ze moj byly narzeczony wypominal mi, ze nie pragnie mnie, bo
              malo angazuje sie w prowadzenie domu - on robil zakupy, on gotowal, bo robil to
              lepiej. Mielismy sprzataczke, wiec zarzucal mi ze tylko leze na kanapie w
              koronowej bieliznie i piluje paznokcie i ze mam cholerny ped do luksusu. Wiec
              zmienilam si jak ty, zaczelam gotowac, prasowalam mu koszule i sprzatalam,
              zmienilam sie w gospoche, chociaz nie musialam tego robic. Ale myslalam sobie -
              moze to pomoze. Przeistoczylam sie we wzorowa pania domu. Pomoglo, ale na BARDZO
              krotki czas. Po dwoch tygodniach znowu zero seksu, a ja umeczona wylizywaniem na
              blysk 200 metrowego mieszkania. No i co wtedy? zabraklo mu argumenow, wiec
              wymyslil, ze nie jestem opalona i dlatego mnie nie pragnie !!!!! ;D
              Tak nawiasem mowiac to raczej brak wiezi i komunikacji w zwiazku wplywa
              negatywnie na libido kobiet, a nie domowe lenistwo ich facetow.
              • kamao1 Re: Kamao... 10.02.06, 22:40
                Na pewno masz dużo racji. Jedne kobiety drażni to że facet nic nie robi, a inne
                kobiety drażni sam facet i mówią, że nic nie robi. Tylko skad wiedziec który to
                wariant?
                Ja tez juz nie wiem czy wymówki mojego faceta brać powaznie. Zaczynam rozumieć,
                że on nie ma ochoty, bo nie ma i już. najgorsze jest to, że teraz zaczyna mnie
                już drażnić, robie się złosliwa, też nie mam ochoty na kontakty z nim i chyba
                pójdę sypiać do innego pokoju, bo mam dosyć spania koło drewnianego klocka.
                Amen.
                • glamourous Re: Kamao... 10.02.06, 23:35
                  Przeglodzic go, mowie Ci, totalnie przeglodzic, to jedyna rada! Zagryzc zeby,
                  wytrzymac, udawac ze seks dla Ciebie nie istnieje. Wieczorem w lozku zdawkowy
                  buziczek i pokaz mu plecki. I przez dwa tygodnie nic, zobaczysz, przybiegnie
                  spanikowany i jeszcze Ci zrobi awanture ze nie chcesz sie z nim kochac!
                  U mnie taka "terapia" pomogla.
                  Pozdrawiam Cie i trzymam kciuki!
    • cytrynka_44 Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 09:11
      Wiesz, sonner, przeczytałam większość Twoich wpisów. Najbardziej poruszył mnie
      ten, w którym napisałeś: "Coraz bardziej dochodze do wniosku ze zona mnie
      poprostu NIENAWIDZI".
      To straszne, ale może masz rację. Nie wiem. Może miłość gdzieś po drodze życia
      się wypala, ginie, nie wiadomo z jakiej przyczyny.
      Doszłam do wniosku, że ja nie umiem kochać. I że WYNIOSŁAM to z domu. Zawsze
      pragnęłam, żeby być kochaną, a sama nie umiem... :(
      Nie radzę sobie z moja sytuacja życiową. Może to tak jest, że jak mężczyzna
      mnie kocha, to ja nie? Jak juz wiem, jestem pewna jego uczuć, to sama nie umiem
      go kochać. Nie czuję miłości. Zdobyłam i.. koniec?
      Strasznie się zaplątałam.
      Mnie mąż kocha, pragnie, ale ja nie. I juz sama nie wiem, czy te przyczyny
      które podałam wcześniej to właśnie te prawdziwe, a nie wymyslone, wydumane
      przeze mnie, żeby tylko się wytłumaczyć.
      Resaumując: coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaiu, że to co się ma w
      dorosłym życiu, jakim się jest WYNOSI SIĘ Z DOMU. To w nim dziecko się uczy
      postępowania na przykładzie czynów rodziców. I jeżeli rodzice sie nie kochają,
      nie okazują sobie uczuć to ich dorosłe dziecko prawdopodobnie będzie miało ten
      sam problem. Jest mi strasznie smutno i w ogóle nie wiem, czy są mozliwe jakieś
      zmiany???
      A te wynoszenie szklanek z biurka - to kolejna wymówka. Byle jaka, ale jest.
      Czyli gdybyś nawet był ideałem, to i tak znalazłaby jakieś "wady". Chyba tak
      jak ja w stosunku do męża.
      Pomimo tego co napisałam, wydaje mi się, że wiele osób z forum ma rację: tylko
      szczera aż do bólu rozmowa może dać szansę. A szczerych do bólu rozmów boimy
      sie bardzo..
      • prawydolewego Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 09:30
        cytrynka_44 napisała:
        > Wiesz, sonner, przeczytałam większość Twoich wpisów. Najbardziej poruszył mnie
        > ten, w którym napisałeś: "Coraz bardziej dochodze do wniosku ze zona mnie
        > poprostu NIENAWIDZI".(...)
        > sama nie umiem go kochać. Nie czuję miłości. Zdobyłam i.. koniec?(...)
        > Resaumując: coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaiu, że to co się ma w
        > dorosłym życiu, jakim się jest WYNOSI SIĘ Z DOMU.

        To tak samo jak u mojej żony. Dom, gniazdko, dziecko to koniec uczuć, czułości i
        seksu.

        Słowo w słowo jak z opisu "zespołu kobiety modliszki":

        W klinice seksuologicznej często spotyka się sfrustrowanych mężczyzn, którzy nie
        są w stanie zrozumieć zmiany zachowania kobiety po urodzeniu dziecka, a często
        już po poczęciu. Zmiana ta polega na tym, że wcześniej partnerka była otwarta i
        przychylnie nastawiona do współżycia seksualnego. Często „chodziła do łóżka”,
        chętnie zmieniała pozycje współżycia, byłą otwarta na różne, czasem bardzo
        wyrafinowane, pieszczoty, włączając w to różnego rodzaju gadżety erotyczne, czy
        wykorzystanie pornografii. Teraz po zajściu w ciążę jej zachowanie oraz postawa
        wobec partnera i współżycia ulega diametralnej zmianie. Kobieta taka nie ma
        potrzeby więzi uczuciowej i seksualnej, jest negatywnie nastawiona wobec
        partnera, drażni ją jego dotyk, a często już sama jego obecność, nie ma mowy o
        jakichkolwiek stosunkach seksualnych. Zachowanie takie klasyfikowane jest w
        seksuologii jako „zespół modliszki” i dotyczy kobiet, które mają negatywne
        uczucia wobec mężczyzn. Postawa taka wyniesiona jest z dzieciństwa, kiedy to
        były wychowywane przez dominujące i oziębłe seksualne matki, w atmosferze
        negacji i lekceważenia świata męskiego
        • cytrynka_44 Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 11:08
          I co mi z tego przyjdzie, że wiem jak sie moja choroba nazywa. "Zespół kobiety
          modliszki".
          Ty nawet nie wiesz jak ja bardzo chcę kochać. Ja chcę kochać! Wystarczyłby mi
          facet którego ja będę kochać. On nie musi.

          "Doszłam do wniosku, że ja nie umiem kochać. I że WYNIOSŁAM to z domu. Zawsze
          pragnęłam, żeby być kochaną, a sama nie umiem... :("

          Wniosek kolejny: Rodzice którzy mają dzieci MUSZĄ wychowywać je tak aby one
          umiały kochać. Czyli w rodzinach oziębłych nie powinno być dzieci. Bo nie będą
          umiały kochać.

          Kolejne pytanie: czy do sexu z partnerem MUSI być miłość?
          Nie musi - chyba. Lepiej jakby była, bo po paru miesiącach, latach sex sie
          nudzi, i wówczas jak jest miłość to i chce sie uprawiać sex, byc blisko z
          kochana osobą.
          Tak mi sie wydaje, ale czy to komus pomoże??? ;)))))
          Śmiać mi się chce...przez łzy.
          • your_and Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 11:18
            > "Doszłam do wniosku, że ja nie umiem kochać. I że WYNIOSŁAM to z domu. Zawsze
            > pragnęłam, żeby być kochaną, a sama nie umiem... :("


            Nie jesteś jedyna. Niestety relacje kobiety z partnerem kształtują sie przez
            relacje z ojcem w dzieciństwie, umiejetnośc czerpania satysfacji z własnej
            seksualności i męskie dowartościowanie. Ale to temat na temat na inne forum
            elle.interia.pl/milosc/news/id/100055772



            • pollykon Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 11:21
              tak nawet od relacji z ojcem może zależeć umiejętnosć przeżywania orgazmu...
              co mi nie wychodzi najlepiej...realcje niby dobre były..gdzie był błąd?
            • anais_nin666 Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 11:53
              Niestety relacje kobiety z partnerem kształtują sie przez
              > relacje z ojcem w dzieciństwie, umiejetnośc czerpania satysfacji z własnej
              > seksualności i męskie dowartościowanie. Ale to temat na temat na inne forum

              Your_and, a może na osobny wątek ?
              • your_and Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 12:56
                Zasługuje na osobny wątek jak najbardziej.
                już zawiązywałem podobne wątki:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=33195197
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18111&w=35415887&a=35415887
                Ten też jest ciekawy:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18111&w=26710212&v=2&s=0
                (witaj prawydolewego!)
                • anais_nin666 Re: patologiczny wymuszony seks 10.02.06, 13:38
                  Odp. Ci Your_and na privie.
    • gooch Re: patologiczny wymuszony seks 11.02.06, 20:19
      Sooner, bardzo Ci współczuję
      Czy twoja żona daje Ci w inny sposób do zrozumienia, że Cię nienawidzi? Czy
      próbowałeś jej powiedzieć o tym jak odczytujesz jej zachowanie? Mam wrażenie, że
      bardzo sie starasz poprawić Twój związek - czy żonie też na tym zależy? W końcu
      sytuacja jest poniżająca także dla niej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja