może żadna nowość ale poradźcie..

10.02.06, 09:19
jesteśmy razem 9 lat,przeszliśmy wiele i poztywnych chwil i tez kryzysów -ale
własnie -przeszlismy..slubu nie mamy, chociaż nie wiem czy to by jakoś nie
zblizyło nas - teraz jest jakoś tak wszystko bez celu, rozmyte... obecnie
nasze życie sexualne dogorywa, prawie zanikło, mój facet mnie drażni, ja jego
też - chociaz chcielibyśmy zeby nasz zwiazek powrócił do normy...kłócimy się,
ja zalewam się alkoholem wtedy, mam rózne myśli na temat odejscia,
zdrady..widzicie jeszcze jakieś szanse ? czy ślub coś poprawi?..poradźcie bo
nie wiem już co robić..trudno 9 lat jednego dnia przekreslić i nie widziec
nadzieji..nawet wpadłam ostatnio na desperacki pomysł żeby dac sobie nawzajem
fory i spróbowac sexu z kimś innym..ale nie wiem czy to dobry pomysł - róznie
pomiędzy nami bywało ale nigdy nie było zdrady - więc czy warto świadomie
niszczyc tę chyba jedyną idealną pomiędzy nami rzecz, wartosć jaką jest
wiernosć ? z drugiej strony co w tym wielkiego - przespac się z kimś..nie wiem
czy ludzie zbyt dużej wagi do tego nie przywiązują..jestem pełna wątpliwości..
pozdrawiam
    • glamourous Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 10:20
      Najlepszy test - wyjedzcie gdzies razem. Byc moze brakuje Wam odmiany, zrobienia
      czegos razem, oderwania sie od codziennosci. Moze to codziennosc zabija wasz
      zwiazek? Jezeli na urlopie zrelaksowani i z dala od domu nadal bedziecie sie
      klocic i nie bedziecie mogli na siebie patrzec, no to....chyba faktycznie cos
      sie wypalilo...
      Czasem tak jest ze uczucia sie po prostu kompletnie wypalaja. Ale czasem tylko
      przygasaja - i wtedy wystarczy zmiana otoczenia, troche relaksu, odswiezenie
      spojrzenia na siebie i wszystko moze wrocic do normy. Test urlopowy powinien to
      wykazac. Natomiast slub dla ratowania zwiazku - na tym etapie - zdecydowanie
      odradzam.
      • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 10:27
        to fakt -wpadlismy w rutynę codziennosci, prawie w oóle nie wychodzimy, siedzimy
        w domu cały czas..może to wszystko przez to..
        co do ślubu -w jakim sensie odradzasz "na tym etapie zwiazku" ? chodzi Ci o etap
        kryzysu?
        p.s. cała rodzina już się wypytuje "kiedy ślub ,kiedy ślub" tym bardziej że
        wyjezdżamy na 2 lata za granicę..zakręciłam się..nie wiem czy chcę slubu z samej
        siebie czy jednak ulegam presji torchę..
        • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 10:29
          to zastanowcie sie nad tym nim wyjedziecie razem za granice.
          W nowym otoczeniu mozecie sie albo zblizyc albo jeszcze bardziej bedziecie sie
          nazwajem draznic.
          Po 9 latach bez zasadniczych zmian ( slub, dom , dzicko) itp elementow
          laczacych kazdy zwiazek sie wypali.
          A sa jakies obiektywne powody dla ktorych nie wzieliscie wczesniej slubu?
          • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 10:42

            "A sa jakies obiektywne powody dla ktorych nie wzieliscie wczesniej slubu?"

            poznalismy się w 3 klasie liceum...czas szybko leci, potem była matura, studia-
            nie myslelismy o tym po prostu..teraz mieszkamy razem we własnym mieszkanku i
            tak jak wcześniej ślub nie był mi do szczęscia potrzebny tak teraz bym się
            zdecydowała - wiesz albo jesteśmy razem albo nie..jednak on strasznie się broni
            ( nie wiem czy ma na to wpływ rozwód jego rodziców -podobno to wpływa na
            stosunek do małżeństwa ) - twierdzi ,że wg. niego to nic nie zmieni..no ale z
            drugiej strony - skoro nic nie zmieni to co mu szkodzi :) też nie chce naciskać
            bo tu nei o to chodzi,żeby kogoś zmuszać,ale idczuwam już coraz większa
            frustrację z tego powodu -jesteśmy razem, mieszkamy razem ale jak kwestia ślubu
            to nie? nie rozumiem..no i nie ukrywam że ostatnio zaczęło to wpływać na moją
            sexualnosć...bo wiesz troche tak to odberam - mieszkanie ze mną tak, zwiazek
            tak, seks tak ,ale decyzja o ślubie to spadaj..nie wiem może nakręciłam sobi
            ejakis film pod wpływem rodziny - ojciec zawsze mi wpajał że faceci to totalne
            swinie, kóre chcą tylko wykorzystać i rzucić jak szmatę i moze stąd moja obsesja
            z tmy slubem..
            • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 11:03
              znam to z autopsji.
              Zadna obsesja - slub Cie w jakis sposob zabiezpiecza materialnie,prawnie, takze
              spolecznie, ciebie i ew. dzieci.
              Tak naprawde mysle ze podstatowy u was jest ten konflikt slub versus konkubinat-
              a reszta to juz tylko pochodne. On sie broni ale wie ze ty masz wobec niego
              oczekiwania, ty masz zal ze on mieszkac, seksic i wymagac moze ale slub be...
              a nei myslalas a wizycie u psychologa- wspolnej?
              W obecnosci mediatora latwiej uporzadkowac wlasne wypowiedzi uslyszec to co ma
              do powiedzenia partner i odnalezc droge do porozumienia ( lub definitywnego
              konca)
              • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 11:11
                ostatnio przeszło mi to przez myśl,żeby udać się do psychologa..nawet coś
                wspomniałam jemu ..
                mam dylemat - dopominać się o swoje, co nie jest przyjemne bo wychodzi na to ze
                prosze się o ślub, trochę naciskam, czy godzic się na jego warunki..jednakze
                bierne poddanie się sytuacji i czekanie aż mu sie zachce - a może w ogóle, to
                całe poczucie destabilizacji, życia z dnia na dzień mnie dobije..wiem to..
                • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:05
                  dopominac sie jasno i zdecydowanie!!!
                  Inaczej on sie z Toba nigdy nie ozeni a jak ktoregos dnia spakuje walizke
                  powie "no to pa" i nawet nei zostawi nowego adresu- bo i po co?
    • anais_nin666 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:10
      Sądzisz, że slub sprawi, że to co teraz nie ma celu nabierze tej celowości
      później? Samo zawarcie małżeństwa nie zmieni Waszych układów, nie wpłynie na
      jakośc pozycia.
      Ślub jak najbardziej, ale dopiero gdy się na nowo odnajdziecie i będziecie pewni
      swej decyzji.
      Proponuję zamaist nakręcać się pytaniami rodziny o ślub, postarać się wpłynąc na
      Wasze relacje. Wiem z doświadczenia, że wiele mozna zmienic na lepsze jesli sie
      bardzo chce. Zamiast naickac pytaniami o zamążpójście, zamiast marudzić,
      zrzędzić, jęczeć - pogadać o tym co wkurza, o tym co się gdzies po drodze
      rozmyło. Dowiedzieć się co go wkurza w Tobie i powiedzieć mu co Tobie
      przeszkadza. I starać się to, na ile to bedzie mozliwe, zmienic.
      A przede wszystkim nie zdradzac! Po cholere Ci skok w bok? Zeby jeszcze bardziej
      zamotac sytuacje?

      Na pewno starać się musza 2 strony, sama niewiele zdziałasz.
      • necia100 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:27
        Zgadzam się z przedmówczynią ! Nie naciskać! Po latach usłyszsz : " bo Ty
        chciałaś ślubu"- na co Ci to ? Faceci niby kochani ,a nieraz takimi tekstami
        potrafią rzucić ,ze z nóg zwala ; ).Myślę,że niewypowiedziany spór o zawarcie
        związku jest powodem Waszego kryzysu. Ty chciałabyś zrobić krok naprzód
        (ślub) ,a stoisz w miejscu ...Wydaje się Ci ,że tak się dalej nie da żyć ,że
        trudno jest zastygnąć na tym etapie.
        Natomiast najwidoczniej Twojemu partnerowi - odpowiada ten układ.
        Porozmawiajcie poważnie na temat malżenstwa,nic na siłę poprostu powiedż mu co
        naprawdę czujesz,myślisz....
        A jeśli nie odniesie to skutku to może warto połechcic jego samcze ego i dac mu
        powód do zazdrości ? Nie mówię o zdradzie! Broń boże ,tylko o sytuacjach ktore
        mógłby wywołac u niego to uczucie.Wiem ,ze to bardzo proste rozwiąznie i bardzo
        kontrowersyjne,ale ja sie przekonałamw swoim zycie ,ze nieraz najprostsze
        metody są najskuteczniejsze....W każdym bądz razie to musi byc jego decyzja !
        Ty mu mozesz pomóc tylko ją podjąć ; )
        • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:35
          necia100 napisała:

          > powód do zazdrości ? Nie mówię o zdradzie! Broń boże ,tylko o sytuacjach ktore
          >
          > mógłby wywołac u niego to uczucie.Wiem ,ze to bardzo proste rozwiąznie i bardzo
          >
          > kontrowersyjne,ale ja sie przekonałamw swoim zycie ,ze nieraz najprostsze
          > metody są najskuteczniejsze....W każdym bądz razie to musi byc jego decyzja !
          > Ty mu mozesz pomóc tylko ją podjąć ; )
          bo własnie - nie w samym ślubie tkwi problem - tylko tak jak pisałam w pierwszym
          poscie - ogólnie jakość związku spadła ostatnio gwałtownie i to na tym mi zależy
          ,zeby powrócić do stanu sprzed pół roku, a nie żeby go zmusic do ślubu - bo
          właśnie pragnę ,zeby to była NASZA decyzja a nie tylko moja...dokłądnie tak jak
          Necia piszesz - nie chcę w przysżłości słyszeć textów "bo ty chciałaś ślubu"
          no i tez masz rację z tym wzbudzaniem zazdrosci - wiem, że to działa na niego..
          oczywiscie nie o zdradzie mówię..
          • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:43
            no a jakie ma znacznie "kto chcial slubu" - niektorzy faceci jak sie ich nie
            zmusi w zyciu nei podejma takiego kroku.
            za to bardzo szybko ozenia sie z nastepna nieco madrzejsza i bardziej dbajaca o
            swoje interesy partnerka.
            • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:46
              cholera...to też racja..
              słuchajcie jestem zakręcona jak paczka gwoździ..
              • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:06
                moj eks po latach niemoznosci zdecydowania sie na slub ze mna- bo ja taka dumna
                kretynka bylam co kupila nam mieszkanie i czekalam na te oswiadczyny nie
                naciskajac bo to ponizej mojej godnosci ,po 7 miesiacach ozenil sie zmoja
                nastepczynia bo tesciowie mu postawili ultimatum- zeni sie z ich corka albo
                spada.
                Z opowiesci znajomych - zyja szczesliwie.
                • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:21
                  anula36 napisała:

                  > moj eks po latach niemoznosci zdecydowania sie na slub ze mna- bo ja taka dumna
                  >
                  > kretynka bylam co kupila nam mieszkanie i czekalam na te oswiadczyny nie
                  > naciskajac bo to ponizej mojej godnosci ,po 7 miesiacach ozenil sie zmoja
                  > nastepczynia bo tesciowie mu postawili ultimatum- zeni sie z ich corka albo
                  > spada.
                  > Z opowiesci znajomych - zyja szczesliwie.
                  >

                  czekaj - nie kumam....skąd ona się wzięła ?? byliście razem i się poznali czy
                  jak ??
                  • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:23
                    ja odpuscilam i wystawilam walizki za drzwi- poznali sie dosc szybko ( gdzies
                    po pol roku) a nastepne pol roku pozniej byl slub i zyli dlugo i szczesliwie;)
                    • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:26
                      anula36 napisała:

                      > ja odpuscilam i wystawilam walizki za drzwi- poznali sie dosc szybko ( gdzies
                      > po pol roku) a nastepne pol roku pozniej byl slub i zyli dlugo i szczesliwie;)
                      o k....czyli wniosek taki że nie ma na co czekać, być cierpliwą tylko za fraki
                      i marsz do ołtarza..teraz się nastawiłam bojowo..;)
                      • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:51
                        ja uwazam ze nie ma a nadmiar tzw"godnosci wlasnej " do niczego nie prowadzi.
                        Poza moiim przerostem tejze godnosci rozumielismy sie calkiem, calkiem - teraz
                        czasem zaluje bo z nastepnym spedzilam 3, 5 roku trafiajac na to forum, a teraz
                        to jzu chyba jestem za bardzo rozczarowana facetami i podejrzliwa zeby sobie od
                        nowa ukladac zycie malzensko- rodzinne.
      • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:29
        to nie jest tak że uważam że ślub wszystko załatwi - poruszyłąm ten wątek
        dodatkowo - bo na pewno w momencie kryzysu sama tego nie chcę..a podejrzewam ,że
        konflikt na tym tle "ślub -konkubinat" jest może byc przycyzną naszych problemów.
        co do reszty - właśnie starać się muszą dwie osoby..a on zawsze uważał że
        wspaniały zwiazek jest na tacy, nic nie trzeba robić , wystarczy być.zawsze był
        z tym problem. I zawsze ja się szarpałam ,a on rozkładal ręce ipytał się o co
        mi chodzi.poza tym jest oczywiście wiele pozytywów - inaczej już dawno bym go
        rzuciła, wiele nas łączy cały czas dlatego nie chcę się poddawać iisć na
        łatwiznę czyli papa. Co do zdrady - w głębi duszy wiem ,ze nie byłabym w stanie
        zdradzić - jestem zbyt lojalna jednak..ale wiesz czasem takie mysli przychodzą,
        chociazby sama ciekawość jakby t było z innym facetem - tym bardziej że ten był
        pierwszy i nikogo innego przez 9 lat nie było..a w łóżku średnio jest..ja mam
        wiekszy temperament, on ma chęci ale gorzej z "wykonstwem"..
        • anais_nin666 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:49
          Ty się szarpałaś, Ty cos chciałas zmienić, bo może tylko Ty widzisz problem.
          Może jemu faktycznie jest w tym co macie dobrze, może do szczęścia niczego
          więcej nie potrzebuje.
          Jeśli tak, to proponuję spokojnie mu wyjaśnic co dla Ciebie jest nie tak, gdzie
          Ty widzisz braki i co Tobie doskwiera.
          Wasze więzy sie poluzowały może własnie dlatego, że Ty ciągle czegoś chcesz, a
          on zwyczajnie nie wie czego. Nie potrafi Ci pomoc, bo nie wie jak. Facetom
          trzeba wprost mówić, nie czekać, aż się domyslą, bo można się nie doczekać;)
          Twoje utyskiwania, smutki, złości mogą by dla niego niezrozumiałe. Może mu sie
          wydawać, że szukasz dziury w całym. Macie swoją małą stabilizację, a Ty chcesz
          więcej. Jemu to co ma starcza, Tobie nie. Masz prawo wymagać, ale musisz swoje
          wymagania ubrac w jakies słowa, argumenty. Pokazac mu, że i Ty też dla niego coś
          możesz zrobić. Wciągnąc go w to budowanie związku na nowo.
          • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:54
            dokładnie jest tak jak piszesz..
            tylko jest mały problem- ja zawsze mu mówiłam co i jak, on wtedy dostaje
            olśnienia, nawet przeprasza ,że mnie zaniedbywał bo nie wiedział ,że dla mnie
            dana rzecz miała jakieś tam znacznie ,ale potem jakby "zapominał" o problemie i
            wszystko wracało do normy...a moze ja mam coś z głową i za dużo wymagam,
            przesadzam? może olać, przestać się przejmować i życ dalej..hmm.
            • anais_nin666 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:57
              Jesli "zapomina" o problemie to mu o tym delikatnie przypominaj.
              Związek buduja 2 osoby. Jesli cały czas będziecie jechać na tym co Ty robisz, to
              w pewnym momencie nie dasz rady.
              A czy przesadzasz? Sama to wiesz najlepiej. Myślę, że brak wymagań też nie jest
              dobry dla związku. Póki chcesz zmian, masz wymagania - znaczy, ze Ci zalezy,
              czyli jest o co walczyc.
        • necia100 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 12:57
          Myslę,ze długo już jesteście razem (ja w sumie też tyle z mężem) po takim
          czasie wspólnego bytowania może wystąpić stabilizacja uczuć ,którą Ty mylisz z
          pojawieniem się jakiegoś super kryzysu....Jeśli on jest- to raczej spowodowany
          tym,że Ty chcesz ślubu,a on nie wie pewnie jak bardzo go chcesz :).
          Ty cierpisz na niedosyt uczucia i zaczynasz myśleć ,że jesli go zdradzisz to :
          - dostaniesz namiastkę uczucia
          - wzbudzisz w nim zadrość
          - coś się w końcu zmieni....
          Tyle,że nie myślisz,że :
          - zranisz kogoś kto Cię bardzo kocha i sprawisz mu ból
          - sex z inną osobą nie spełni Twoich oczekiwań
          - zmieni się tylko niekoniecznie na dobre.....
          • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:02
            tak jak pisałam wyżej - nie planuję zdrady..tylko rozmyslam o tym czasem ,ale
            po 9 latach współżycia (niezbyt rewelacyjnego )z jednym facetem pokusa jakaś tam
            sie pojawia. Ale wiem ze to sa tylko jakieś tam fantazje bo jestem zbyt lojalna
            żeby to zrobić, poza tym za dużo nasz zwiazek jest wart żeby go niszczyc jednym
            numerkiem..,

            tak czy inaczej Wasze rady i opinie natchneły mnie nową pozytywną energią do
            działania. Dziękuję :)
            • necia100 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:08
              Ok,fajnie nie chciałam Cię namawiać do zdrady jedynie do poddania mu kilku
              dziwnych zdarzeń do zastanowienia ; ).Niech się chłop obudzi !!!
              • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:18
                necia100 napisała:

                > Ok,fajnie nie chciałam Cię namawiać do zdrady jedynie do poddania mu kilku
                > dziwnych zdarzeń do zastanowienia ; ).Niech się chłop obudzi !!!
                tak tak- necia !! wiem o co Ci chodziło i uważam że to bardzo dobry pomysł..na
                niego to działa !!kiedys cos podobnego zrobiłam..:))
            • anais_nin666 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:11
              Działaj i się nie załamuj niepowodzeniami:)
              A o zdradzie myśli masa kobiet. Ja codziennie mam pokusy, co nie znaczy, że
              natychmiast ide je realizować, choć pokusa silna;)
              Pytanie na ile powstrzymywanie się jest lojalnością, a na ile jedynie lękiem, że
              się zdrada wyda ;)
              • your_and Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:14
                > A o zdradzie myśli masa kobiet. Ja codziennie mam pokusy, co nie znaczy, że
                > natychmiast ide je realizować, choć pokusa silna;)

                Starowicz pisał że kobiety zdradzają częściej niż mężczyźni, ale znacznie
                rzadziej wychodzi to na jaw, bo nie mają wewnętrzego przymusu jak faceci
                spowiadać sie z tego partnerom, ani chwalić przyjaciółkom.
                • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:19
                  your_and napisał:

                  > > A o zdradzie myśli masa kobiet. Ja codziennie mam pokusy, co nie znaczy,
                  > że
                  > > natychmiast ide je realizować, choć pokusa silna;)
                  >
                  > Starowicz pisał że kobiety zdradzają częściej niż mężczyźni, ale znacznie
                  > rzadziej wychodzi to na jaw, bo nie mają wewnętrzego przymusu jak faceci
                  > spowiadać sie z tego partnerom, ani chwalić przyjaciółkom.
                  hmm ciekawe...ale bardzo prawdopodone...kiedys jak poczytałam ile kobiet zdradza
                  to się zdziwiłam...po porstu kobiety rzadziej o tmy mówią...(chyba )
                • anais_nin666 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 14:04
                  Starowicz pisał że kobiety zdradzają częściej niż mężczyźni, ale znacznie
                  > rzadziej wychodzi to na jaw, bo nie mają wewnętrzego przymusu jak faceci
                  > spowiadać sie z tego partnerom, ani chwalić przyjaciółkom.
                  W badaniach kobiety często nie ujawniaja zdrad. Milczą o nich. Mężczyźni mówia o
                  tym bez oporów. Okazuje sie, że panie w ogóle nie zdradzają, a panowie w dużej
                  części. Pytanie z kim jeśli kobiety niby tego nie robią;)?
                  Wiem, że mnóstwo kobiet zdradza. Wiem, że większośc o tym mężowi nie wspomina
                  traktując to jako zwykły skok w bok nie wpływający na pozycie.. Ot, seks.
                  Odkąd kobiety mogą sterować swoją płodnością pozwalaja sobie na znacznie więcej
                  niż kiedyś to bywało. A może tylko częsciej teraz się do tego przyznają?
      • glamourous Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:44
        Zgadzam sie z Anais, dokladnie o to mi chodzilo w moim pierwszym poscie : slub
        zdecydowanie NIE na tym etapie, tylko ewentualnie wtedy, kiedy poukladacie sobie
        jakos Wasz zwiazek i odnajdziecie na nowo przyjemnosc bycia ze soba. Nie mozna
        myslec o slubie jako o plasterku na wszystkie problemy liczac ze po slubie
        znikna jak za dotknieciem rozdzki. Bo nawiasem mowiac nic sie po slubie nie
        zmieni, poza obopolnym poczuciem ze klamka zapadla.

        Aczkolwiek rozumiem autorke watku doskonale, bo sama bedac z facetem nie
        znioslabym mysli, ze on ma alergie na haslo "slub" albo "dziecko". Dla mnie
        gotowosc faceta na ewentualny slub i dziecko ze mna (co nie znaczy oczywiscie ze
        za wszelka cene i jak najszybciej trzeba gnac do oltarza!) to taki symbol jego
        dojrzalosci i gotowosci na zycie ze mna w ogole, ze wszystkimi konsekswencjami.
        A nie takie meskie asekuranctwo : 20 lat ze soba mieszkac, bzykac sie bez
        konsekwencji, az sie kobieta zestarzeje i moze jeszcze potem rzucic ja dla
        mlodszej, bez zadnych konsekwencji prawnych, jak nadgryziona kanapke...Bardzo
        nie podoba mi sie takie podejscie, tym bardziej ze on wie, jak bardzo Ci na tym
        zalezy.

        Tyle ze nie mozna zwalac wszystkich Waszych zwiazkowych problemow na brak slubu.
        To tylko pozory, tak naprawde wasza wize rozluznila sie dlatego, ze od lat
        tkwicie w tym samym punkcie, nic sie nie dzieje, zadnych decyzji, zadnych zmian.
        Taki niewyeksplatowany biologicznie zwiazek, a natura nie lubi prozni.
        Sprobujcie wyjechac, odnalezc sie nawzajem, odnalezc to co was laczy, wszystko
        poukladac, a jesli po powrocie okaze sie ze nadal nie macie sobie nic do
        powiedzenia i nei mozecie na siebie patrzec, no to chyba....hmmm...
        • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 13:57
          ""gadzam sie z Anais, dokladnie o to mi chodzilo w moim pierwszym poscie : slub
          zdecydowanie NIE na tym etapie, tylko ewentualnie wtedy, kiedy poukladacie sobie
          jakos Wasz zwiazek i odnajdziecie na nowo przyjemnosc bycia ze soba. Nie mozna
          myslec o slubie jako o plasterku na wszystkie problemy liczac ze po slubie
          znikna jak za dotknieciem rozdzki. Bo nawiasem mowiac nic sie po slubie nie
          zmieni, poza obopolnym poczuciem ze klamka zapadla. ""

          tak jak już kilka razy podkreślałam - nie traktuję ślubu jako załwatiwnia sprawy
          i nie o to mi chodzi absolutnie..zresztą nigdy nie miałam specjalnie ciśnienia
          na klimaty w stylu ślub itd..tylko własnie to jest jeden z wątków naszych
          obeznych konfliktów i być moze podkręca negatywną atmosferę - przynajmniej z
          mojej strony ze względów które doskonale opisałaś ponizej..nic dodać niz ujać :

          ""Aczkolwiek rozumiem autorke watku doskonale, bo sama bedac z facetem nie
          znioslabym mysli, ze on ma alergie na haslo "slub" albo "dziecko". Dla mnie
          gotowosc faceta na ewentualny slub i dziecko ze mna (co nie znaczy oczywiscie ze
          za wszelka cene i jak najszybciej trzeba gnac do oltarza!) to taki symbol jego
          dojrzalosci i gotowosci na zycie ze mna w ogole, ze wszystkimi konsekswencjami.
          A nie takie meskie asekuranctwo : 20 lat ze soba mieszkac, bzykac sie bez
          konsekwencji, az sie kobieta zestarzeje i moze jeszcze potem rzucic ja dla
          mlodszej, bez zadnych konsekwencji prawnych, jak nadgryziona kanapke...Bardzo
          nie podoba mi sie takie podejscie, tym bardziej ze on wie, jak bardzo Ci na tym
          zalezy."""
          dokładnie - -poza tym nie wiem czy po 9 latach - bo dopiero teraz zaczęłam o tym
          wspominać to jest takie szybkie gnanie do ołtarza...kurcze ten zwiazek jest
          dłuższy niż niejedno małżeństwo..poknczyliśmy studia, on sie mnie pyta o dizeci
          a ślub to co ??
          czyli mieszkanie tak, sex tak, moja deklaracja na dzieci tak ( bo on cche
          wiedzieć czy chcę miec dzieci, bo on by chciał w przyszłości wiec nie chce
          zostać "na lodzie" z kobietą która mu potem powie że nie chce ) a z jego storny
          ZERO -deklaracji..wiesz chcę sobie juz jakos życie powoli ukłądać..

          """"Tyle ze nie mozna zwalac wszystkich Waszych zwiazkowych problemow na brak slubu.
          To tylko pozory, tak naprawde wasza wize rozluznila sie dlatego, ze od lat
          tkwicie w tym samym punkcie, nic sie nie dzieje, zadnych decyzji, zadnych zmian.
          Taki niewyeksplatowany biologicznie zwiazek, a natura nie lubi prozni.
          Sprobujcie wyjechac, odnalezc sie nawzajem, odnalezc to co was laczy, wszystko
          poukladac, a jesli po powrocie okaze sie ze nadal nie macie sobie nic do
          powiedzenia i nei mozecie na siebie patrzec, no to chyba....hmmm...""""

          nie nie -absolutnie nie zwalam wszystkiego na brak ślubu...po prostu sam fakt
          konfliktu na tym tle budzi u mnie trochę niesmak - bo czuję się jak rzeczywiscie
          przedmiot - pełna eksploatacja - sex, obiadki, itd a tu na ślub bee...tak
          jakbym była jkims wybrakowanym towarem..przykro mi jest bardzo z tego powodu..
          • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 14:00
            a tym bardziej jest mi przykro ,że on już wie ,ze zaczeło mi na tym zależeć, wie
            ze mnie rani samym podejsciem do tego, wie jk się czuję i nic z tym nie robi...
            z drugiej strony oczekuje,ze zdecyduję się na wyjazd z nim na 2 lata...że
            zadeklaruję że urodzę dwójkę dzieci, ostatnio narzeka ,ze odsuwam go trochę w
            łóżku...
            no trochę jednostronnie na to patrzy wszystko...
            • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 14:05
              dwojke dzieci.. fajnie.
              A zarejestruje je chociaz pod swoim nazwiskiem i bedzie placil oficjalnie
              alimenty?
              • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 14:10
                zapytam..bo moze się okazać ,ze też będzie z tym problem..
                no wiesz będzie ze mną nastęne 10 lat, oczywiście bez ślubu ( bo on musi mieć
                furtkę) urodze mu 2 dziecie, bo tego pragnie, ale ślub nie..no bo dlaczego ma
                siezmuszać jak nie cuzje takiej potrzeby ??
                to podejscie budzi u mnie taki niesmak,ze przestałam mieś ochotę na sex z nim..
                • anula36 Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 14:16
                  furtke do czego ???
                  niestety w zwiazku licza sie potrzeby obu stron.
                  A ja z perpektywy czasu widze ze same sobie nasza wyrozumialosci psujemy rynek.
                  Patrz na zony niektorych panow tutaj- ozenili sie , dbaja o dom, kupuja
                  prezenty, seksu zero, albo w wersji " jakie mam ladne plecy" - i wiekszosc
                  nawet nei mysli o zdradzie ani innym spuszczeniu z lancucha.
                  Facetow neistety nalezy trzymac krotko.
            • glamourous Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 10.02.06, 14:24
              Ale cynik! Dzieci tak, owszem, ale bez slubu???? W jakim on kraju zyje? To nie
              Francja czy Belgia, tylko Poland, niestety. jak ob sobie wyobraza w naszym
              polskiej rzeczywistosci zyc z kobieta i miec nieslubne dzieci? Na co on Cie chce
              skazac, pollykon?
              I w ogole co za podejscie "ty mi kobieto urodz w bolach dwojke dzieci, ale na
              slub ze mna nie licz, bo ja nie zadbam nawet w milimetrze o Twoj komfort psychiczny"
              Pollykon, nie daj sie bron Boze namowic na rzucenie swojego zycia i wyjazd z
              nim, tudziez na dzieci BEZ slubu. Tu nie chodzi o polska moralnosc i takie tam,
              tylko o to, ze on ma najwyrazniej gdzies Twoje potrzeby i wymagania, licza sie
              tylko jego cele. Musicie to sobie koniecznie wyjasnic, postaw sprawe jasno.
              • pollykon Re: może żadna nowość ale poradźcie.. 15.02.06, 11:41
                dokładnie..
                już mu zapowiedziałam ,że bez zalegalizowanaia naszego zwiazku nigdzie nie
                wyjadę..niech się dzieje co chce..
Pełna wersja