Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :(

20.02.06, 16:46
Zawsze to faceci skarżą się że ich żony nie chcą sexu, że je głowa boli itp. A
u mnie jest na odwrót. Mąż siedział by tylko przed komputerem! Czasem mam
ochote go wypieprzyć przez okno i zobaczyć jak się rozpada na kawałki. Wstaje
- idzie do komputera, później praca, znów komputer. Sama zasypiam, sama się
budze, choć mamy wspólne łóżko... Ja tak nie chce! chce żeby było jak
wcześniej! Chce żeby był nadal czuły, przytulał mnie i kochał, a widzę że
ostatnio więcej miłości wkłada w trzymanie myszki w ręku i patrzeniu w
monitor! Przez głowe przechodzą mi nawet myśli o zdradzie, ale chyba nie mogła
bym tego zrobić. Czy ja jestem jakaś dziwna?!
    • your_and Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 20.02.06, 17:28
      On nie chce seksu – a ja chcę.
      Seks może znaczyć zupełnie różne rzeczy dla męża i żony. Ty piszesz: Chce żeby
      był nadal czuły, przytulał mnie i kochał.
      On może też chce seksu, ale czuje że nie może zrealizować takiego o jakim marzy
      z tobą, woli marzyć przed komputerem, o seksie jaki kreują media na sposób
      facetów wzrokowców, w szpileczkach pończoszkach tiulach (albo z całkiem inaczej
      z pejczykiem w skórzanej masce) może wyuzdany. Może ten seks czuły, który ciebie
      zadowala i spełnia jego całkiem nie wkręca i nie podnieca.
      To się wszystko często da pogodzić, ale trzeba chcieć spróbować zrozumieć drugą
      stronę. Partnerstwo polega na tym że trzeba mieć świadomość czego sie chce
      samemu i trafnie rozpoznawać czym mogę odpłacić partnerowi, czego on naprawdę chce.
      • anais_nin666 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 20.02.06, 18:18
        Nie zapominajmy, że dążyć do kompromisu powinny 2 osoby. Mąz zadawala się
        komputerem (nie jest powiedziane, ze oglada erotyczne strony, moze tylko gra),
        nie szuka zblizen z zona. Moze to byc spowodowane setkami przyczyn, jedna z nich
        moze choc nie musi byc ta, o kt. pisze Your_and.
        Mąz ma na swój chłod jakieś wytłumaczenie? Pytalas go dlaczego jest tak obojetny
        wobec Ciebie? Reaguje na ewentualne Twoje "zaczepki" ?
        • weronisia7 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 20.02.06, 18:20
          Zaczepki? Co jakiś czas podchodzę do niego gdy siedzi przed komputerem,
          pocałuje, przytule... i co słyszę? "Musisz teraz? " i odwraca głowę.
          • anais_nin666 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 20.02.06, 18:37
            Może warto odpowiedzieć: "muszę" :)?

            Przytulanie i całowanie może odbierać jako chęc czułości z Twej strony, na którą
            nie ma ochoty.
            Wymyśl cos bardziej jednoznacznego po czym trudno mu bedzie wydukać "nie".

            Aha, odzywka "musisz teraz" rzucona zza ramienia jest średnio grzeczna... Czas
            wychować faceta! ;-)
            • weronisia7 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 20.02.06, 19:20
              Ale nawet jesli daje mu jednoznacznie do zrozumienia że chce go zaciągnąć do
              łóżka to on nie ma na to ochoty. Wczoraj zostawił komputer w spokoju i myślałam
              że coś z tego bedzie a on włączył telewizor i powiedział żebym szła spać.
              Chciałam wejść pod kołdrę i zrobić mu tak aby mu się zachciało sexu ;) Ale taka
              postawa sugerowała by że jestem zdesperowana... Nie chce myśleć o innych
              facetach póki co.
            • glamourous Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 20.02.06, 19:24
              Ja zdecydowanie doradzam walniecie piescia w stol. Doslownie i w przenosni.
              Skoro dyskretne zaczepki juz mu nie przemawiaja do rozsadku, trzeba siegnac po
              drastyczniejsze metody perswazji. Koniec z olewaniem!
              Moj narzeczony tez bardzo lubi komputerowe gry on-line, ale ja sie twardo
              upominam o swoje. Kiedy zapedzi sie tak bardzo, ze delikatne i przymilne prosby
              ("skarbie, kiedy skonczysz, bo chcialabym spedzic z toba chociaz czesc
              wieczoru?") nie pomagaja, po prostu wale piescia w stol. Rozmawialismy juz
              kilkakrotnie na ten temat, powiedzialam mu, ze jest NUDNY z tym swoim
              komputerem, i zeby nie przeginal, bo znajde sobie lepszy sposob na spedzanie
              wolnego czasu niz czekanie az on skonczy swoja komputerowa sesyjke.

              Zgadzam sie z anais (juz tradycyjnie zreszta ;) ze faceta trzeba sobie na
              biezaco wychowywac, w zwiazku kobieta musi stosowac, wprawdzie inteligentny i
              subtelny, ale mimo wszystko "zamordyzm". I czytajac to forum coraz czesciej
              dochodze do wniosku, ze kobiety malo asertywne w zwiazkach sa na straconej
              pozycji. Z facetem trzeba jak z dzieckiem : z miloscia, ale stanowczo, i jasno
              formulowac swoje zyczenia.
              • your_and Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 21.02.06, 08:53
                To nie jest uniwersalna zasada. Część mężczyzn reaguje zamknieciem jak partnerka
                przjmuje całkowicie inicjatywę i staje sie dominująca, a cześć najlepiej czuje
                sie w takiej sytuacji (najczęściej ukochane wychuchane syneczki mamusi).
                Ale w ogólności kobieta powinna uwodzic, inspirować, nakierowywać a mężczyzna
                zdobywać.
                "Wychowywanie" sobie faceta to z reguły długa seria rozczarowań, udaje się z
                dniem gdy kobieta urodzi swojego syna i dopiero spełnia sie w kształtowaniu jego
                osobowości, chociaż czeste przenoszenie pewnych niespełnionych oczekiwan wobec
                partnera na dziecko, zawsze kończy sie katastrofą.
              • kawitator Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 21.02.06, 11:03

                Zgadzam sie z anais (juz tradycyjnie zreszta ;) ze faceta trzeba sobie na
                biezaco wychowywac, w zwiazku kobieta musi stosowac, wprawdzie inteligentny i
                subtelny, ale mimo wszystko "zamordyzm"
                O jakże to się ładnie komponuje z tekstem na przykład takim
                Przykro mi, ale kobiety z klasą NA PEWNO nie wychodzą za palantów,
                tez z forum ale to pisał facet.
                A może wasi partnerzy zawzięte zadufane panienki z duża satysfakcja uprawiają
                prastarą grę
                --Uchodzić za kretyna w oczach idiotki (ups....!!! infantylnej feministki) to
                rozkosz dla smakosza--
                Może warto by czasami uruchomić szare komórki, wydobyć się oparów magliny i
                propagandy i zrozumieć że:
                Jeżeli będę traktowała swego partnera instrumentalnie jak idiotę z pewnością
                wcześniej czy później będzie mnie traktował tak samo i na nic wtedy płacz i
                zgrzytanie zębów.
                Jeżeli będę cały czas mówiła i myślała: moje potrzeby, chcę , wymagam niech
                zrobi bo potrzebuję
                Jeżeli będziesz naprawdę myślała że
                Z facetem trzeba jak z dzieckiem : z miloscia, ale stanowczo, i jasno
                formulowac swoje zyczenia.
                To tak naprawdę między waszymi JA nigdy nie powstanie wspólna przestrzeń MY
                i do końca dni twoich będziesz się tułać po różnych forach wypłakując swoje
                prawdziwe i wyimaginowane krzywdy chyba ze trafisz do ligi feministycznej czego
                nawet ja SGSZMHśw ci nie życzę bo to zbyt okrutne jest.

                Zaznaczam działa w obie strony.
                • anais_nin666 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 21.02.06, 17:21
                  Sprostowanie!
                  Zgadzam sie z anais (juz tradycyjnie zreszta ;) ze faceta trzeba sobie na
                  > biezaco wychowywac,
                  Nigdy nie pisałam, że faceta trzeba sobie wychować. Pisałam, że należy plenić
                  chamstwo. Jeśli partner jest chamowaty to nalezy go tego oduczać, co faktycznie
                  mozna ując skrótowo wychowaniem - co nie zonacza, ze chce faceta ksztaltowac
                  wedle wlasnego pomyslu. Zakochuję sie za to, ze ktoś jest jaki jest -
                  zmienianie obiektu uczuc byloby pomylką.

                  A może wasi partnerzy zawzięte zadufane panienki z duża satysfakcja uprawiają
                  > prastarą grę
                  > --Uchodzić za kretyna w oczach idiotki (ups....!!! infantylnej feministki) to
                  > rozkosz dla smakosza

                  Skąd Ci sie tu wziął Kawitator feminizm? Za dużo porto z rana?
                  Nie wiem w co grają mężczyźni (słyszałam, że gry to domena kobiet) na szczęście
                  mój mąż w nic nie pogrywa. Jest sobą - mądrym facetem.
                  Jesli mnie "zdradza" to raczej z ksiązką niz komputerem ;-)

                  Może warto by czasami uruchomić szare komórki, wydobyć się oparów magliny i
                  > propagandy i zrozumieć że:
                  > Jeżeli będę traktowała swego partnera instrumentalnie jak idiotę z pewnością
                  > wcześniej czy później będzie mnie traktował tak samo i na nic wtedy płacz i
                  > zgrzytanie zębów.
                  > Jeżeli będę cały czas mówiła i myślała: moje potrzeby, chcę , wymagam niech
                  > zrobi bo potrzebuję
                  > Jeżeli będziesz naprawdę myślała że
                  > Z facetem trzeba jak z dzieckiem : z miloscia, ale stanowczo, i jasno
                  > formulowac swoje zyczenia.

                  A kto w poprzednuch postach proponowal, by z faceta robic idiote? I o jakiej
                  propagandzie znów mowa?? Widzisz w postach więcej niz jest. Nadinterpretacja
                  sprawdza się w poezji, bywa ciekawie, nie na forum - to tworzy absurdy.

                  Szacunek dla partnera to podstawa. I nikt tego nie neguje. Robienie idioty/tki z
                  partnera/ki świadczy raczej fatalnie o tym kto probuje takich sztuczek.


                  Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
                  (Rilke)
                • your_and Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 21.02.06, 17:35
                  kawitator napisał:
                  > Zgadzam sie z anais (juz tradycyjnie zreszta ;) ze faceta trzeba sobie na
                  > biezaco wychowywac, w zwiazku kobieta musi stosowac, wprawdzie inteligentny i
                  > subtelny, ale mimo wszystko "zamordyzm"

                  Jak trafi na pantoflarza to powinno sie udać. Ale w ogólności z wychowywaniem i
                  zmianami faceta to sprawdza się stara maksyma:

                  Kobieta wychodzi za faceta mając nadzieję, że zmieni się po ślubie, ale on się
                  nie zmienia.
                  Facet żeni się z kobietą mając właśnie nadzieję, że ona się nie już zmieni, ale
                  ona się po ślubie zmienia.
                  • weronisia7 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 21.02.06, 18:00
                    No przykro mi niezmiernie ale pod kilkoma względami mój facet zmienił się po
                    ślubie, więc nie zgadzam się z tą opinią.
                    Myślałam że jest pantoflarzem i da się go utemperować i "wychować" ,lecz się
                    pomyliłam. Po slubie zrobił się bardziej stanowczy i władczy. I niestety nie da
                    mu się w większości narzucić swojego zdania.
                    Poza tym dziś chyba jest troszke lepiej, możliwe że coś z tego będzie jak wróci
                    z pracy. Wczoraj siedział przy koputerze do 2:30. A później jeszcze pretensje do
                    mnie że rano trzeba było jechać z dzieckiem do lekarza i jest nie wyspany. Nie
                    rozumiem facetow!!!
                    • tester3000 Re: Niewyżyty facet? U mnie odwrotnie :( 21.02.06, 20:49
                      to po cholere wychodziłaś za niego za mąż, myślalaś że da sie utemperować.
                      Jest ołówkiem?
Pełna wersja