Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonatym?

14.03.06, 13:23
Ciekawi mnie to, bo jakoś nie czytałam na tym forum o takich przypadkach. Ja
jestem właśnie w takiej sytuacji. Spodobał mi się facet, ja jemu również i
wkrótce, przez przypadek, dowiedziałam się, że jest żonaty. Od razu przestał
mi się podobać. Dałam mu wyraźnie do zrozumienia, że nie ma u mnie szans i że
nie jestem zainteresowana. Jakoś to do nie dotarło, albo nie może uwierzyć w
to, że go nie chcę. Chodzi za mną od ponad 2 lat i wpatruje się maślanym
wzrokiem, uśmiecha, ale nie ma odwagi by podejść i porozmawiać. Drażni mnie
ta sytuacja strasznie, bo widzę go prawie codziennie i naprawdę gardzę takim
facetem. Co mam zrobić, by dał mi wreszcie spokój??? Bo próbowałam już chyba
wszystkiego i nic nie skutkuje!
    • wyuzdana1 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 13:42
      BRAVO, szczerze nie nawidzę kobiet romansujących z żonatymi z pewnością
      dlatego,że sama mam męża. Żeby się odczepił postrasz go jego żoną,że powiesz jej
      co chodzi po głowie jej mężowi. Możesz też pokazać mu się z innym facetem w
      objęciach, to skutkuje. Kobieta powinna się szanować!
      • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 13:57
        Kiedy zobaczył mnie z innym facetem, zdenerwował się, potem przez kilka dni
        chodził z miną nieszczęśliwą, ale potem wszystko wróciło do stanu poprzedniego.
        Natomiast jego żona... hmmm...kiedyś ich spotkałam na zakupach, byłam
        zszokowana, że on nie spuszczał ze mnie wzroku i uśmiechał się jak zwykle-
        bardzo niedwuznacznie, trwało to naprawdę dłuższą chwilę, gdyż dostrzegliśmy
        się już z daleka, natomiast ONA NICZEGO NIE ZAUWAZYŁA!!! Szła obok niego z
        wesołą miną i coś mu opowiadała (on nie reagował, jakby w ogóle jej nie
        słuchał, całą uwagę skupił na mnie). Sądzę więc, że nie uwierzyłaby by w całą
        tę historię :(
        • wypasior Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 16:58
          masz rację, żonaci powinni romansować tylko z mężatkami...
      • to.ja.kas Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 13:57
        Petra, a co on robo poza patrzeniem i uśmiechaniem się? Skoro nawet nie
        rozmawiacie się skąd wiesz, że ma jakieś niecne zamiary wobec Ciebie? Może
        zrozumiał, że nie ma szans? I teraz tylko z sympatią patrzy na Ciebie? Może po
        prostu dasz sie lubić? ????
        Trzymaj się i sie nie przejmuj. Czas działa na Twoją korzyść.

        Pozdrawiam
        • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:09
          Nie zrozumiał właśnie... Przychodzi do mnie do pracy wtedy, kiedy nie musi
          (czyli prawie codziennie)i posyła mi takie spojrzenia, że aż mi się krew burzy.
          To jest beszczelność! Wiem, że mu nigdy nie ulegnę, ale mam dość tej sytuacji,
          że idę do pracy i wiem, że znów go zobaczę i te jego spojrzenia... Za kogo on
          mnie ma?! Pracuję w miejscu publicznym, a on tuż obok.
          • to.ja.kas Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:12
            Proszę Cie, bo padnę ze smiechu. Kup mu ciemne okulary :-)
            Widocznie śliczna jesteś :-)))))
            A dlaczego Ci sie krew burzy?
            Nie umiesz tego olać?
            Przyjąć to lajtowo ??:-)
            W poprzednim poście martwiłaś się, że miał minę biednego psiaka jak zobaczył
            Cie z innym mężczyzną.
            To chyba prowokacja , cały ten wątek :-)))))
            • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:26
              Ja się nie martwiłam, że miał taką minę!!! Opisałam tylko, jak było. Krew mi
              się burzy, bo jak już wspomniałam, kiedyś mi się podobał:)z wyglądu. Natomiast
              kiedy zorientowałam się co to jest za człowiek (żonaty, a ogląda się za innymi
              i próbuje jakichś podrywów)od razu przestał mi się podobać. Nie znoszę takich
              typów! Wcale mi nie jest do śmiechu... To trwa już tyle czasu, że się chyba
              jakiejś nerwicy nabawię.
              To nie jest prowokacja!
              P.s. Nie jestem śliczna, choć podobno ładna.
              • to.ja.kas Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:30
                Kobieto, opanuj się!!! Z Twoich postów wynika, że on nic nie robi tylko
                patrzy!!! Po co ta gorączka???Chyba, że jesteś zła, że od patrzenia nie
                przechodzi dalej :-)))))
                Jakich podrywów próbuje ??? Bo patrzy????
                Piszesz jakbyś miała 15 lat. Takie historie to w Bravo Girl mojej córki
                czytam :-).
                Easy! Niech sobie popatrzy, niech się uśmiechnie.Świat od razu jest bardziej
                przyjacielski. Oby więcej ludzi się do siebie usmiechało :-)
            • malutkaa14 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 11:55
              Witam !!

              Sama jestem mężatka od 3 lat i moj maz... hm..sam dał sobie pozwolenie na
              romans z inna kobieta. Wytłumaczył mi to, że to dlatego, że mówiłam mu ze chce
              sie rozwiesc (a to nie była prawda) i że on w to uwierzył, że się kłócilismy i
              to dało mu prawo do spotykania sie z inna kobietą. Niestety dowiedziałam sie o
              tym, a on niby zamierzał zakonczyc te znajomośc nigdy nie ojawiając sie u tej
              kobiety i nie dzwoniąc, czyli po prosyu uciąc kontakty. Co myslicie o
              kobietach, które na słowo wierzą facetom, któryz twierdzą, że ich małżeństwo
              istnieje tylko na papierze? Prosze o komentarze.
              mała
              • danab71 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 23.03.06, 10:16
                a czy on miał zapytać o to pozwolenie na romans z inną kobietą ?
                zapytać ciebie ?

                czegos tutaj nie rozumiem...
                • malutkaa14 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.04.06, 12:33
                  hm.. Nie, ale jesli zdecydował sie byz z kims innym powinien był zakonczyc
                  najpierw jeden zwiazek, a tak to oszukłam 2 osoby mnie i kogos tam
              • madzad Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.04.06, 15:10
                Well, moje małżeństwo było na papierze, na szkoleniu poznałem dziewczynę (także
                mężatkę), podczas szkolenia nie przekroczyłem granic, ale w poniedziałek ona
                przyjechała do mnie pokonując kilkaset km, pierwszy pocałunek i ... tak to się
                zaczeło. Teraz zarówno ja jak i ona jesteśmy po rozwodzie, mamy wspaniałego
                syna, i przynajmniej w moim odczuciu zero ochoty na nowe wrażenia. Po prostu
                każdy ma gdzieś swą drugą połówkę.
          • wyuzdana1 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:33
            to czujesz coś jakby molestowanie psychiczne, a może on jest jakimś zboczeńcem?
    • maheda Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:16
      Z tego, co widzę, to nie masz większych problemów niż to, że ktoś się na Ciebie
      gapi.
      Nic, tylko pozazdrościć.
      Jeśli pracujesz w miejscu publicznym, to nie powinno Ci przeszkadzać, że się
      ktoś na Ciebie gapi. A jeśli przeszkadza, to zawsze możesz zmienić pracę...
      chyba, że Ci to w gruncie rzeczy odpowiada, a Twój post jest pewnego rodzaju
      pochwaleniem się ;)
      • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:34
        A czym tu się chwalić???? Widzę, że nikt mnie nie rozumie... Ja tylko pytam,
        czy ktoś był w podobnej sytuacji? Bo to jakaś obsesja jest, żeby przez 2 lata,
        dzień w dzień łazić za kimś i się tak niedwuznacznie gapić! Ja chcę się po
        prostu pozbyć tego natręta. Bo już zaczynam się go bać.
        A zmienić pracę naprawdę nie tak łatwo.
        • anula36 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 14:43
          obawiam sie ze jednostka chorobowanie nazywa sie "natretny zonaty"
          tylko "nerwica natrectw":)
          • taka_laska ten typ facetów 14.03.06, 14:53
            tak ma, ze gapi się na kazdą ładną kobietę. Więc nie wpadaj w samouwielbienie z
            tego powodu, szanowna autorko wątku. A zona widocznie się do tego przyzwyczaiła
            i wie, ze samo gapienie się niczego zdroznego nie oznacza. Gdybyś naprawdę mu
            się tam mocno podobała, to dawno przystąpiłby do konkretnych działań i wtedy
            mogłabyś sprawdzić siłę swojej woli.
          • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 15:00
            Wiem, że wszyscy mają tutaj większe problemy niż ja. Przepraszam, że zawracam
            wam głowę. Więc uwazacie, że to ze mną jest coś nie tak? Bo nie potrafię go
            olać? Hmmm... muszę nad sobą popracować.Może faktycznie mam nerwicę na jego
            punkcie?
            Ale ja się naprawdę choro czuję jak go widzę i mam ochote dać mu w twarz, ale
            nie mogę, gdyż jest zaprzyjaźniony z moim szefem...
            Uwierzcie mi, że w tym co piszę naprawdę nie ma przesady: czuję się przez niego
            molestowana psychicznie!
            Najwyraźniej nikt z was nie był w takiej sytuacji...
            • maheda Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 15:01
              Zapewne dlatego, że zawsze byłyśmy stare i brzydkie ;)
            • anula36 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 15:02
              po prostu jestes bardzo wrazliwa - ja bym faceta ktory nie zamienil ze mna
              slowa pewnie w ogole nie zauwazyla.
              • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 15:13
                Zamieniłam z nim "parę słów" zanim się dowiedziałam o jego żonie i
                wywnioskowałam, że jest mną zainteresowany ja nim tez byłam! Kiedy się
                dowiedzialam o jej istnieniu dałam mu jasno do zrozumienia, że nie ma na co
                liczyć i od tamtej pory się nie odzywa, tylko chodzi, patrzy i uśmiecha się.Ja
                posyłam mu lodowate spojrzenia i robie złe miny, ale to nie skutkuje,
                najczęściej się tylko peszy i na drugi dzień robi to samo. Nie ogląda się za
                każdą ładną dziewczyną, bo pracują tu ładniejsze ode mnie, a on zachowuje się
                tak jakby widział tylko mnie!
                • zonaty45 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 15:46
                  poprostu facet się zakochał, czy to takie dziwne? Czy żonaty/męzatka nie ma
                  prawa się zakochać jeszcze raz? A może to z mężem/żonąto nie była ta prawdziwa
                  miłośc? A właśnie teraz nadeszła. Zrozumiesz jak się też tak naprawdę
                  zakochasz. Bo prawdziwa miłość nie zważa na stan cywilny i może przyjść w
                  różnym wieku i okolicznościach.
                  • anula36 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 15:52
                    to ty za nia chodzisz i sie tak usmiechasz lubieznie... przyznaj sie;)
                    • zonaty45 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 16.03.06, 11:25
                      przykro mi ale to nie ja;) :P Ale wiem że można tak się zakochac, u mnie jest
                      ta różnica że z wzajemnością . Ja poprostu powiedziałem jej o tym i jest nam
                      wspaniale:))
    • anais_nin666 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 17:24
      Informacja, że adorujący facet jest żonaty jest dla mnie jak porządne sole
      trzeźwiące. Mozna pogadac, poflirtować, ale nic więcej.
      Zresztą wielu moich męskich znajomych ma podobnie odnośnie mężatek. Pogadać,
      pozartować, poflitorwać - jak najbardziej. Ale nic poza.
      Staram się (!) nie tykac tego co nie moje;)
      • lider_60 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 19:13
        anais_nin666 napisała:

        > Informacja, że adorujący facet jest żonaty jest dla mnie jak porządne sole
        > trzeźwiące. Mozna pogadac, poflirtować, ale nic więcej.
        > Zresztą wielu moich męskich znajomych ma podobnie odnośnie mężatek. Pogadać,
        > pozartować, poflitorwać - jak najbardziej. Ale nic poza.
        > Staram się (!) nie tykac tego co nie moje;)

        Naprawdę Anais, a gdyby był to kochanek nieżonaty, czyli "wolny", to wtedy Cię
        rajcuje? Poza tym, czy flirt to nie jest prosta droga so seksu?? Igranie z
        uczuciami, jeśli nie swoimi, to drugiej osoby.
        • anais_nin666 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 20:12
          Tak, kochankowie niezonaci rajcowali mnie jako panienkę.
          Odkąd jestem męzatką poprzestaje jedynie na myśleniu o zdradzie;)

          Flirt to zabawa. Gra słów. Gra gestów. Może stać się drogą do seksu, ale może
          skończyć się na półsłówkach i miłej atmosferze. Dorosły człowiek raczej zdaje
          sobie sprawę, że jednorazowy flirt to nie deklaracja uczucia.
    • jag_24 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 17:35
      hmm a ja wyobrażam sobie żeby oprec sie pokusie z żonatym. ja chyba jakas
      nienormalna jestem wogóle sobie nie wyobrażam romansu z kim kolwiek biorac pod
      uwagę fakt, że mam męża.
      A jeśli facet Ci dokucza(zero szacunku widocznie do własnej żony) to jak radzą
      inne osoby postrasz go właśnie jego małżonką-może poskutkuje.
    • drak02 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 18:17
      Powiedz mu ze zadzwonisz do żony. Założę się że wzrok mu się znacznie poprawi i
      wyostrzy - będzie mniej maślany.:)
    • petar2 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 21:05
      Ale jak patrzy na Ciebie to rozchyla poły płaszcza albo oblizuje brwi językiem?
      Słuchaj, a może on ma zeza i tak naprawdę patrzy na koleżankę?
      • charade Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 21:26
        W pracy często spotykam się z uśmiechami, spojrzeniami i próbami flirtu ze
        strony facetów, również i tych żonatych. Radzę sobie z tym bez histerii,
        obracam w żart, nikt nie czuje się obrażony. Gdybym miała robić z każdego
        takiego incydentu wielkie halo... daj spokój dziewczyno. Jesteś przewrażliwiona,
        albo może nie zaznałaś w życiu zbyt wiele uwagi ze strony mężczyzn i chcesz się
        pochwalić, że jednak ktoś na Ciebie uwagę zwrócił ?
        • killarney5 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 14.03.06, 22:47
          Na watku "Jestem Kochanka" petra77 potepila z wielkim oburzeniem mloda kobiete,
          ktora pisze o swym zwiazku z 20 lat starszym szefem. Teraz juz rozumiem, czemu
          jej uczucia w tej sprawie byly tak silne - ona, bezwstydnie molestowana
          wzrokiem od dwoch lat, opiera sie wciaz ze wstretem lubieznikowi!
          • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 11:24
            Powyższe tyczyło się wypowiedzi charade.
            Killarney5 dziękuję Ci za zrozumienie.
        • petra77 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 11:20
          Proszę Cię nie rób ze mnie idiotki. To nie są zwyczajne uśmechy i próby
          flirtu. Pisałam wyraźnie , że trwa to już 2 LATA!!! Dzień w dzień! Przez
          pierwszy rok nie przejmowałam się tym, sądząc że facet zrozumie i odpuści. Ale
          teraz już nie wytrzymuję...
          charade napisała:
          > W pracy często spotykam się z uśmiechami, spojrzeniami i próbami flirtu ze
          > strony facetów, również i tych żonatych. Radzę sobie z tym bez histerii,
          > obracam w żart, nikt nie czuje się obrażony. Gdybym miała robić z każdego
          > takiego incydentu wielkie halo... daj spokój dziewczyno. Jesteś
          przewrażliwiona
          No to ciekawa jestem ile "takich incydentów" jak mój (2 lata uporczywego i
          nachalnego wpatrywania się)Ci się przydarzyło?! Bo mnie coś takiego spotkało po
          raz pierwszy i nie mogę sobie z tym poradzić!
          • woman-in-love Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 14:28
            Znaczy, Petra, że nie możesz sobie poradzić z własna chęcia fiknięcia z onym
            nieszczęśnikiem? Bo ani rusz nie mogę zakumać o co Co chodzi....
            • maheda Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 14:47
              ;) A mnie się wydaje, że kumasz ;)
              Dziewczyna ma problemy z własnymi odczuciami (chyba konflikt na linii tego, co
              by się jej chciało/wytyczne światopoglądowe) i próbuje całą winę zwalić na faceta.
              • woman-in-love Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 14:49
                jak na to wpadłaś Maheda? Po mojemu to: "i chciałabym i boję się"
                • maheda Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 15:20
                  sprowadza się do jednego ;) prawda?
                  Wpadłam na to po długich przemyśleniach na pustyni, poświęconych rozpatrywaniu
                  zagadnienia :)
      • uwolniony Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 17.03.06, 20:03
        Wiesz Petar2 z żalem stwierdzam... że nie zmądrzałeś... i jaki byłeś taki
        będziesz.
        Ty chba masz lustro nawet w kibelku???
        A dla autorki wątku przesyłam wyrazy szcunku, podziwu i... gdyby inne tak
        potrafiły :)
    • chyba_normalny Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 15:44
      oj Petra , Petra , poczekamy aż Ty będziesz mężatką i spodoba Ci się facet
      wolny i co WTEDY ?
      a poza tym to jakieś to dziwne - facet chodzi za Tobą dwa lata , jego żona Cię
      ignoruje a Ty wylewasz krokodyle łzy bo krew Ci się burzy - podejdź do niego i
      zaproponuj mu seks w hotelu podczas najbliższego weekendu zobaczysz wtedy jakie
      ma zamiary ( a wycofać zawsze się można )
      • woman-in-love Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.03.06, 15:47
        oczywiście ten seks po uzgodnieniu z zoną terminarza, żeby twój swiatopogląd
        nie ucierpiał...
    • taka_laska stare przysłowie 15.03.06, 15:50
      mowi, ze nie macza sie pióra w firmowym kałamarzu, ale mało kto do tego się
      stosuje .
      • petra77 Re: stare przysłowie 16.03.06, 10:14
        Właśnie widzę, że nikt mnie tu nie rozumie. Dla was wszystko jest takie
        proste... ktoś się spodobał, no to hop-siup i do łóżka, w czym tu problem? A ja
        chyba napisałam wyraźnie , że podobał mi się do czasu aż dowiedziałam się, że
        jest żonaty. Teraz już mi się nie podoba i nie chciałabym mieć z nim nic
        wspólnego. On tego nie rozumie, a ja chciałabym w sposób kulturalny uwolnić od
        jego męczących zalotów.
        Czy naprawdę obce są wam jakiekolwiek rozterki moralne?
        Co do tego, że chciałabym i się boję: NIE CHCIAŁABYM i NIE BOJĘ SIĘ!
        Co do tytułu wątku:liczyłam na to, że wypowiedzą się kobiety, które znalazły
        się w podobnej sytuacji, czyli odmówiły facetowi tylko dlatego, że był żonaty,
        a nie takie, które nie mają pojęcia o co chodzi, bo dla nich to żaden problem,
        czy facet jest żonaty czy nie(skoro się podoba, to dawaj do wyra!)!!!
        Co do tego, iż jestem głupią lalą: poczytajcie sobie moje i ich wypowiedzi i
        sami oceńcie które są mądrzejsze...
        • petra77 Re: stare przysłowie 16.03.06, 10:38
          Poza tym zadziwiający jest fakt, że spotykam się tutaj z większą krytyką niż
          kochanki żonatych mężczyzn, które traktujecie z wielką troską i
          wyrozumiałością... współczując im i doradzając.
          Może denerwuje Was po prostu fakt, że któraś okazała się uczciwa i potrafiła
          się oprzeć??? Widocznie jakaś głupia i zarozumiała...
          • woman-in-love Re: stare przysłowie 16.03.06, 10:49
            Petra daj juz spokój. Po prostu patrz w drugą stronę kiedy przechodzisz obok
            niedoszłego kochanka.
          • anais_nin666 Re: stare przysłowie 16.03.06, 10:50
            A czego w zasadzie oczekiwałaś? Hymnu pochwalnego, że sie oparłaś urokowi
            żonatego faceta? Codziennie jakas kobieta i jakiś facet odmawiają propozycji
            romansu. Codziennie ludzie się tez godza na romans z kimś kto juz jest w
            związku. Tak było i będzie.
            Ty jesteś w grupie nr 1, ale co z tego wynika? Jesteś uczciwa. I świetnie.
            Chcesz peanów? Bo nie bardzo rozumiem skąd Twe wyrzuty i gorycz.
            Pisząc na forum decydujesz się na to, że będą pisały rózne osoby i w różnym
            tonie. Taka uroda forów (wszelakich).
            Proponuję mniej emocjonalnie odbierac wypowiedzi.
            Pozdr.
            • petra77 Re: stare przysłowie 16.03.06, 11:08
              Co Wy wszyscy z tym chwaleniem się , oczekiwaniem pochwał?! Mam wystarczające
              poczucie własnej wartości,nie muszę się dodatkowo dowartościowywać na tym forum.
              Widzę, że mój przypadek jest wyjątkowy, nikt tutaj nie miał podobnych przeżyć,
              zatem na żadną radę nie mogę liczyć. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak
              tylko nadal go ignorować i cierpliwie czekać, aż mu przejdzie. A liczyłam na
              to, że może znajdzie się jakiś cudowny sposób by sprawę przyspieszyć... No nic,
              tak już widocznie musi być.
              Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za opinie!
              • alisza1 Re: stare przysłowie 16.03.06, 11:24
                A może on postrzega Ciebie nie tak jak ty sobie to wyobrażasz? Może on chciałby
                z tobą się zaprzyjaźnić, pogadać. Czasami odbieramy przekazywane bodźce
                zupelnie inaczej niż one wyglądają. Sama niedawno poznałam faceta na necie, z
                którym lepiej mi się rozmawia (fakt nie widzimy się) niż z najlepszą
                przyjaciółką. Rozmawiamy o wszystkim. On przestawia rozwiązywanie problemów z
                męskiego pkt. widzenia a ja z naszego. Wzajemna wymiana poglądów. Lepsze to niż
                wizyta u psychoanalityka - mam środki na przysłowiowe "waciki". Przemyśl))))
                • petra77 Re: stare przysłowie 16.03.06, 11:40
                  Hmm... gdyby tak było- po prostu by się odezwał do mnie. Gdyby miał dobre
                  zamiary.
                  • alisza1 Re: stare przysłowie 16.03.06, 11:48
                    Jeżeli znasz swoja wartość, masz dumę, godność - to ty a nie on rozdaje karty.
                    Czasami sami przekreślamy coś na starcie - oceniając to inaczej. Tomy określamy
                    granice do których możemy się posunąć.
                  • dixia Re: stare przysłowie 16.03.06, 11:50
                    A nie możesz kolezkowca zgasić? Czymkolwiek. Jakims głośnym komentarzem,
                    docinkiem lub odstawieniem sceny? Możesz też zachować się jak osoba z zakładu
                    dla szeroko uśmiechniętych. Wtedy da ci spokój i po krzyku.
                    I nie unoś się z powodu, że nikt ci tu nie pomaga ani nie wspiera. Dla
                    znakomitej większości twój problem jest po prostu trywialny... i tyle...
                    • alisza1 Re: stare przysłowie 16.03.06, 11:53
                      Zwolnij. Każdy postrzega swoje problemy, tak jak postrzega. Jeżeli są one dla
                      ciebie trywialne - to po prostu nie czytaj i nie zabieraj głosu. Bo kiedyś ty
                      możesz być tak potraktowana jak to uczyniłaś teraz.
                      • maheda Dixia 16.03.06, 12:58
                        Chcesz być tak POTRAKTOWANA? :-)

                        A co do tej dziewczyny - od samego początku kobiety jej mówią, żeby po prostu
                        się NIE PRZEJMOWAŁA tym, ze ktoś się gapi - bo i cóż z tym zrobić?!
                        Sugerują, że Jej przejowanie się tym, może spowodowane jest jednak Jej
                        zaangażowaniem - bo dziewczyna siedzi i drapie te drobiazgi, jakby już nie było
                        na świecie innych problemów.
                        Mogę się założyć, że gdyby facet się Jej nie podobał, byłby absolutnie nie w Jej
                        typie - znakomicie i bardzo szybko poradziłaby sobie z tym problemem.
                        • dixia Re: Dixia 16.03.06, 20:05
                          Hmmm... cóż... mogę się wypowiadać jedynie jako facet i jako taki podpowiadać
                          ew. rozwiązania :o)))
                  • charade Re: stare przysłowie 16.03.06, 19:13
                    Może by się odezwał, gdyby miał jakiekolwiek zamiary

                    petra77 napisała:

                    > Hmm... gdyby tak było- po prostu by się odezwał do mnie. Gdyby miał dobre
                    > zamiary.
        • niezapominajka333 Re: stare przysłowie 16.03.06, 12:05
          Ja miałam podobną sytuację, tylko ja byłam mężatką i adorator też miał żonę. No
          i znajomośc nie zaczęła się od wcześniejszej sympatii, tylko od kontaktów
          służbowych. Początkowo starałam się ignorowac zachowanie tego pana, ale to go
          tylko ośmielało. Dawanie mu do zrozumienia, że mnie nie odpowiada jego adoracja
          również. Próbowałam obracac w żart, ale traktował to jak zachętę. Gdy kolejna
          służbowa rozmowa zmieniała charakter na bardzo nieoficjalny powiedziałam z
          miłym uśmiechem:
          -Ach! I jeszcze coś! Mój mąż bardzo chciałby z panem porozmawiac.
          I to poskutkowało.
          Rozumiem, że taki sposób nie wchodzi u ciebie w rachubę, ale jest wiele innych,
          aby pozbyc się natręta. Rozumiem, że facet przestał ci sie podobac, gdy się
          dowiedziałaś, że ma żonę. To znaczy co? Przestał na ciebie działac, czy po
          prostu zaliczyłaś go do kategorii niedostępni. Tak na marginesie - jedna z
          moich znajomych ma takie powiedzenie " Ksiądz i lekarz to nie mężczyzna, a
          żonaty to jeszcze mniej niż ksiądz i lekarz razem wzięci".
          Dlaczego denerwuje cię jego wpatrywanie ? Może on twoje zdenerwowanie tłumaczy
          sobie tak, ze chyba nie jest ci do końca obojętny? A może po prostu lubi się z
          toba drażnic, bawi go, gdy gromisz go oburzonym wzrokiem. Spróbuj trochę
          wyluzowac, bo może twoja reakcja jest dla niego dodatkowym bodźcem. Powodzenia.
          • phyton Re: stare przysłowie 16.03.06, 12:35
            niezapominajka333 napisała:

            > Rozumiem, że facet przestał ci sie podobac, gdy się
            > dowiedziałaś, że ma żonę. To znaczy co? Przestał na ciebie działac, czy po
            > prostu zaliczyłaś go do kategorii niedostępni. Tak na marginesie - jedna z
            > moich znajomych ma takie powiedzenie " Ksiądz i lekarz to nie mężczyzna, a
            > żonaty to jeszcze mniej niż ksiądz i lekarz razem wzięci".

            Mozliwe, ze zanim "przestał Ci sie podobać" (bo fizycznie sie nie zmienił
            chyba ? ) to dawałaś mu wyraźnie do zrozumienia, że on Ci sie podoba. Jesli wie
            o tym oraz o tym, ze tylko fakt ze jest zonaty stoi na drodze, może ma nadzieje
            ze sie ugniesz z czasem... Może on mysli, że Ty nie szukasz kandydata na męża
            oraz ojca Twych dzieci, tylko romansu ale masz tylko rozterki moralne wzgledem
            jego żony (na zasadzie solidarności kobiet)...

            Wiec - albo szczerze pogadaj i wyjasnij mu że nie ma szans i traci czas

            albo - wyluzuj i obracaj w żart. Pamietaj: "Nie można traktować zycia zbyt
            serio, bo i tak z niego żywi nie wyjdziemy" (Edgar Hubbart)

            Na pewno nie okazuj, ze wprowadza Ci to w zaklopotanie - bo to tylko może
            nakręcać, tak samo jak dokuczanie innemu czlowiekowi i widok ze on to bierze
            bardzo do serca / do siebie...
    • sarna76 Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 18.03.06, 11:27
      Na szczęście ja się oparłam, chociaż facet, który mi się podobał miał dużo
      więcej przebicia, niż ten Twój. Mamił mnie bardzo długo, słowami, gestami, ach
      szkoda gadać - podobał mi się bardzo - ale fakt, że obydwoje mamy rodziny, nie
      pozwolił mi zwariować......
    • chyba_normalny Re: odpowiedzcie mi kobiety 22.03.06, 17:43
      Jak to jest z tym romansem ?. Aby mieć romans to przynajmniej jedna ze stron
      musi mieć zobowiązania .Dotąd wszystko rozumiem .Za to dalej - ciemna magia .
      Do pewnego momentu facet jest super pod wzgledem estetycznym ( wygląd )
      zaopatrzeniowym ( ma pracę ) seksualnym ( hormony się wzburzyły ) i nagle
      wciągu jednej chwili zwrot o 180 stopni.
      Oj Petro 77- chcesz mieć faceta tylko dla siebie OK. - dlaczego więc nie
      porozmawiasz z nim otwarcie ( nota bene mój wątek o seksie z nim właśnie tego
      dotyczył - dowiedziałabyś się czego on oczekiwał od Ciebie )i nie wyjaśnisz
      sytuacji . Przecież on może być jedną nogą z "odzysku" i co wtedy ?( a nuż
      sprawa rozwodowa jest na zakończeniu )
      • petra77 Re: odpowiedzcie mi kobiety 23.03.06, 10:10
        Po prostu wygląd to nie wszystko. Najważniejsze jest pokrewieństwo dusz. Ja
        człowieka z takim charakterem nie chcę i tyle. Pierwsze wrażenie często bywa
        mylne. Rozczarował mnie na tyle, że nastąpił ten zwrot o 180 stopni. Nie
        słyszałeś nigdy, że czasem miłość może zmienić się w nienawiść(chociaż ja się w
        nim nie zdążyłam zakochać)?
        > Oj Petro 77- chcesz mieć faceta tylko dla siebie OK.
        Powtarzam po raz setny: NIE CHCĘ GO JUŻ!!! NIE CHCĘ MIEĆ Z NIM NIC WSPÓLNEGO!!!
        Ja potrzebuję faceta z klasą, odpowiedzialnego i zasadami takimi jak moje. A on
        taki na pewno nie jest.
    • starydziadyga Re: Czy któraś oparła się pokusie romansu z żonat 15.04.06, 02:48
      petra77 napisała:

      >Co mam zrobić, by dał mi wreszcie spokój??? Bo próbowałam już chyba
      > wszystkiego i nic nie skutkuje!

      Zapusc sobie wasy, nie gol nog, nie myj zebow i nie uzywaj perfumow. Zobaczysz
      ze mu przejdzie.

      SD
Inne wątki na temat:
Pełna wersja