wciaz nie rozumiem faceta

14.03.06, 19:32
Witajcie! Jakis czas temu goscilam tu na forum z moim problemem, ktory
skonczyl sie - rozwodem. Od tamtej pory czytam to forum i wciaz nie rozumiem
tego, co mnie sie przydarzylo...
Moj byly maz oswiadczyl mi kilka dni po slubie, ze jestesmy malzenstwem, w
zwiazku z tym mnie szanuje jako zone i seksu juz czesto nie bedzie. Dodatkowo
stwierdzil, ze seks jest dobry dla nastolatkow a nie dla powaznych,
odpowiedzialnych, doroslych ludzi. Przed slubem bylo pod tym wzgledem ok,
chociaz, jak teraz na to patrze, tez robil uniki - nie mieszkalismy razem.
Przez jakis czas po slubie staralam sie redukowac swoj dysonans poznawczy
wmawiajac sobie, ze to sie zmieni, ze mu przejdzie. Nie przeszlo. Wrecz
mutowalo sie - "nie wolno spac nago, bo to niehigieniczne" poza tym zaczelo
sie wmawianie mi, ze jestem gruba (nie jestem - wygladam normalnie),
zwracanie uwagi na moj nieznaczny cellulit, porownywanie mnie do modelek i
tego rodzaju historie. Stal sie ekstremalnie pedantyczny. Inne sprawy tez
lezaly, wiec po 1,5 roku zlozylam pozew i wyprowadzilam sie.
Wciaz jak o tym mysle, nie moge sie nadziwic. Co bylo z tym gosciem nie tak?
Aseksualny? Homoseksualny? Nienormalny?
Wciaz nie wiem.
    • ania_kk Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 19:44
      Przerażona jestem tym co piszesz! Chyba odwołam ślub! Gratuluje zakończenia tego związku, facet totalnie hmmm...rozbrajający?? A powiedziałaś mu kiedyś że jest śmieszny z tym co opowiada? Ale nie macie chyba dzieci? Afeeee dzieci to taka nie higieniczna sprawa :D:D:D:D:D no i lol jeszcze:P
      • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 19:58
        Pewnie, ze powiedzialam ze to smieszne. Nie, na szczescie nie mamy dzieci. Nie
        byloby ich nawet jak zrobic, bo seksu w zasadzie nie bylo - moge na palcach
        policzyc przez cale malzenstwo.
        Swoja droga, jak mu powiedzialam gdzies pod koniec, ze nie odpowiada mi
        bezseksowy zwiazek to powiedzial, ze w takim razie zrobi mi dziecko, a wtedy mi
        sie odechce myslec o glupotach (seks) bo bede najpierw w ciazy a potem bede
        musiala sie dzieckiem non stop zajmowac i nie bedzie czasu. To byla dla mnie
        przyslowiowa kropla.
        • charade Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 20:05
          Chyba kryptohomo, który postanowił się ożenić dla przykrywki i może przeczytał
          lub usłyszał gdzieś, że kobiety potrzebują niewiele seksu. Zresztą, homo czy
          nie, niezrównoważony facet Ci się trafił.
          • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 20:25
            Ciesze sie, ze juz jestem poza tym koszmarem. Kosztowalo mnie to sporo stresu i
            utrate znajomych - mielismy wspolnych, ktorych on przekonal, ze to ja jestem ta
            zla, ja nie mialam naowczas sily spotykac sie i wyjasniac.

            Dobrze sie przed slubem maskowal - 2 miesiace przed slubem bylismy u spowiedzi,
            i ponoc ksiadz mu zakazal uprawiac seks do slubu - stwierdzil wtedy, ze to
            dobry pomysl. Ja nie oponowalam - w koncu pobieralismy sie...
            • anula36 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 21:06
              Nie zrozumiesz.
              Moze zamiast obrzucac wyzwiskami czlowieka z ktorym jednak spedzilas troche
              czasu, przyjac ze byl inny niz ty, mial inne potrzeby, nie dobraliscie sie i ze
              nei popelnisz wiecej tego bledu?
              • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 21:12
                Dokładnie.
                Wybrałaś go na męża, kogoś z kim chciałaś spędzić resztę życia.
                To, że stawiasz go teraz w takim świetle, nazywasz facetem, gościem świadczy
                nienajlepiej również o Tobie.
                • misssaigon Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 22:18
                  oj, petar deczko przesadziłeś..ja rozumiem że o zmarłych "nihil nisi bene" ale
                  ów "facet" to teraz zupełnie obcy człowiek, o którym jego była zona może mówić
                  to, co jej przekonanie dyktuje - zważywszy szczególnie na fakt, że ów "facet"
                  nie był kulturalny i lojalny i oczerniał ją przed ich wspólnymi znajomymi.
                  Zgadzam się natomiast, że wybór świadczy o wybierającym - ale często ten wybór
                  jest dokonywany w momencie silnego zaćmienia umysłowego i kiedy już ta "mgła"
                  opadnie wtedy widać jaka to była porażka.
                  • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:41
                    W którym momencie przesadziłem?
                    "Byłego" można nienawidzić, można się czuć rozgoryczoną na własną ślepotę ale
                    nie jest on "zupełnie obcym człowiekiem" więc taki sposób wypowiadania się o
                    nim stawia wiarygodność autorki pod znakiem zapytania.
                    Nie wiadomo co z tej historii jest prawdą.
                    • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:51
                      oczywiscie petar2, nie wiadomo co jest prawda, to tylko internet, mozesz
                      zalozyc, ze moja historia nie jest do konca prawdziwa. To ze jest wiem tylko
                      ja. Poza tym troche sie czepiasz.
                      • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:54
                        Historia jest lakonczna przede wszystkim. Między stwierdzeniem, że Cię okłamał
                        i oszukał a możliwością niezrozumienia się jest spora przestrzeń.
                        • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:04
                          Lakoniczna bo mialo byc o braku seksu. Byl to jeden z powodow mojego rozwodu, o
                          innych nie chce pisac.
                          • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:14
                            Brak seksu, szczególnie ze strony faceta, to z reguły skutek a nie przyczyna
                            pewnych problemów. On oszukał Ciebie i znajomych, taki zdolny?
                            • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:27
                              za znajomymi ja sie nie kontaktowalam tylko on, wiec powiedzial, co chcial. Ja
                              nie mialam sily w tym grzebac, a nikt do mnie nawet nie zadzwonil, zeby sie
                              spytac, czy wszystko w porzadku.

                              W jego przypadku to skutek czego? Slubu?

                              Moze, chcial sie wzorowac na swoim tatusiu, ktory ma owszem zone do gotowania,
                              prania i sprzatania oraz w celach reprezentacyjnych (nie mieszka z nia bo
                              pracuje i mieszka daleko, dojezdza na weekendy) a tam gdzie pracuje jest druga
                              pani do chodzenia na spacery, restauracji, na wyjazdy, narty. itp. Wszyscy o
                              tym wiedza oprocz mojej bylej tesciowej. Moj byly maz (wczesniej ze mna) i jego
                              rodzenstwo sie z druga pania lubia i jezdza na wyjazdy z nia i tesciem (bo tesc
                              wtedy za wszystkich placi). Mnie sie to bardzo nie podobalo, ale komentowac do
                              bylego meza nie bylo mi wolno.


                              • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:41
                                Wiem, że to było przeżycie dla Ciebie i nadal boli. Nie czepiałem się bez
                                powodu, chciałem dowiedzieć się więcej. Zapewne jedną z przyczyn tego jakim był
                                jest jego rodzina.
                                Widziałaś że coś nie gra, pytanie dlaczego brnęłaś w to? Nie było nikogo kto by
                                doradził?
                                Czy może chciałaś stabilizacji?
                                • anula36 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:44
                                  no blagam cie - jakby czlowiek wiedzial ze sie przewroci to by wczesniej usiadl.
                                  Widziales kiedy idealny zwiazek? Druga sprawa ze gosc sie mogl niezle maskowac.
                                  Wlazla, wylazla, na drugi raz bedzie madrzejsza;)
                                  • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:54
                                    Chwila, chwila, nie mówimy o idealnym związku. Mówimy o tym że obok miłości czy
                                    też potrzeby stabilizacji potrzebna jest też dawka rozsądku. Jeśli nie można
                                    jej zapewnić sobie samemu to warto skorzystać z pomocy innych.
                                    Małżeństwo to nie fanaberia dwojga "zamulonych" ludzi, ostatnio coraz częściej
                                    się o tym zapomina.
                                    • anula36 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 01:07
                                      Tak piszesz jakbys sam nigdy w zyciu nie zgrzeszyl brakiem rozsadku.
                                      Ja tam nieraz zgrzeszylam. Grunt to uczyc sie na bledach.
                                      • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 01:15
                                        Piszesz o tym jakby chodziło o wybór nieznanej potrawy w restauracji czy
                                        niesprawdzonego tuszu do rzęs.
                                        • anula36 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 01:31
                                          pisze o tym jako kobieta ktora mezczyzna oklamywal przez 3 lata, mieszkajac ze
                                          mna pod jednym dachem i przyznal sie tuz przed slubem do tego bo byl zmeczony
                                          udawaniem i myslal ze juz sie nie wycofam.
                                          On sie mylil a ja wiem ze mozna sie dobrze maskowac i wiecej we mnie
                                          wspolczucia niz pogardy dla ludzkich bledow.
                                • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 01:05
                                  O rodzince przed slubem nie wiedzialam - pochodze z tego samego miasta gdzie
                                  tesciowa mieszkala, wiec za czasow narzeczenstwa nie wiedzialam o tej drugiej
                                  kobiecie - maz mi nic nie powiedzial. Jak sie stalam czlonkiem rodziny to sie
                                  dowiedzialam, poza tym przeprowadzilismy sie blizej tescia - na domiar zlego -
                                  za granice wiec maz i jego rodzina byli tam z poczatku jedynymi ludzmi ktorych
                                  znalam.

                                  Wczesniej nikt mi zlego slowa na bylego nie powiedzial, wrecz przeciwnie. Po
                                  slubie okazalo sie, ze cala rodzina funkcjonuje na zasadzie sponsoringu przez
                                  tescia, ktory zarabia dobrze za granica i dotuje wszystkich, a Ci w zamian
                                  robia to co on chce. Nie byloby to moze takie zle, gdyby nie to, ze po jakims
                                  czasie dowiedzialam sie, ze tesc nie dziala zgodnie z prawem - czyli oszukuje
                                  ludzi, dla korzysci finansowych. Moj maz na tym rowniez finansowo korzystal. To
                                  nie byly drobne sumy. Ja sie nie zgodzilam na taki uklad, jestem uczciwa osoba.
                                  Maz nie widzial w tym nic zlego, twierdzil, ze dzialaja dla naszego dobra i on
                                  tak postepowac bedzie swoje dzieci uczyl. Taka komunistyczna mentalnosc -
                                  oszukiwali przeciez duze firmy, to nikt na tym osobiscie nie traci. Ech, szkoda
                                  gadac...
                                  • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 01:20
                                    OK, rozumiem, nawet jeśli się w okresie narzeczeństwa zapala gdzieś czerwona
                                    lampeczka to ignorujemy ją jeśli ktoś nie potwierdzi.
                                    Było, minęło. Trzymaj się.
                • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:44
                  wiesz, jedna z ostatnich rzeczy, jakie od niego uslyszalam bylo "zycze Ci, zeby
                  Cie zycie sponiewieralo" wiec moge go sobie nazywac jak chce i wcale nie mysle,
                  ze to o mnie zle swiadczy.

                  To prawda wybralam go, lecz mnie zawiodl i oklamal. Nie oczernilam go przed
                  jego znajomymi czy rodzina. Teraz bardzo chce, zeby byl dla mnie obcym facetem.

                  • petar2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:52
                    Wiem.
                    Nie zakończyłaś jeszcze tej sprawy, tka jak napisała Anula.
                    Proponuję skorzystać z Jej rady.
                    Wiem, że chciałabyś żeby był obcym facetem. Ale nie będzie jeszcze tak szybko,
                    póki tego nie zamkniesz. A część tych pretensji masz do siebie, z tym też
                    lepiej się pogodzić i wysnuć wnioski na przyszłość.
                    • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:18
                      Wiem, ze nie zakonczylam. Latwiej byloby, gdybym rozumiala jego motywy. Choc
                      moze to jest bez znaczenia. To dziala u mnie tak: Wlacza mi sie myslenie: o
                      Jezu rozwiodlam sie... potem dalej mysle o zareczynach, slubie, jak sie czulam,
                      o czym myslalam: rodzina, dzieci... no i obwiniam sie za to. Pomaga mi jak sie
                      wygadam, wypisze, pomysle o tych zlych rzeczach, ktore sie staly a stac sie nie
                      powinny. O smutku, strachu i bezsilnosci, ktore mi towarzyszyly. W tym samym
                      czasie wiem, ze dobrze zrobilam.
                      Maz byl bardzo autorytarny. Staral sie wmowic mi rozne rzeczy, ze jestem
                      dziwna, mam zly charakter, ze nie znajde pracy, ze sobie nie poradze, ze bez
                      niego to bym zginela itp. Po tym praniu mozgu tez mi cos chyba pozostalo, takie
                      obnizone poczucie wlasnej wartosci.
                      • anula36 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:42
                        Oczywiscie ze zostalo. Poza tym zalobe po koncu zwiazku przezywa sie podobnie
                        jak po smierci kogos bliskiego.
                        Trzeba sie zmierzyc z zalem, smutkiem, obwinianiem partnera, siebie, z tym co
                        piszesz- z zawiedzionymi nadziejami, niezrealizowanymi planami, poczuciem
                        kleski ( nawet jesli nie ty doprowadzilas do rozpadu malzenstwa).
                        To trwa miesiace, a czasem i lata.
                        Jestes bardzo dzielna ze nie poddalas sie praniu mozgu, potrafilas odejsc i byc
                        w tym konsekwentna.Sa ludzie ktorzy w takich traumatycznych zwiazkach tkwia
                        cale zycie.
                        Przed toba nowe zycie, mozesz zaczac wszystko od poczatku.
                        Wracajac jeszcze do motywow- wielu ludzi przed slubem stara sie bo wie ze
                        partner moze jeszcze umknac - a potem pokazuje prawdziwe oblicze bo wierzy ze
                        co by sie nie stalo druga polowa bedzie przy nim tkwic ( jak tesciowa przy
                        tesciu), stad tez to wmawianie ze bez niego jestes nikim, zginiesz, nie
                        znajdziesz pracy itp.
                        Te dziwne uklady w rodzinie twojego eks meza na pewno nie pozostawaly bez
                        wplywu na jego postepowanie - z tego co piszesz oklamywanie i ukrywanie pewnych
                        rzeczy to dla nich chleb powszedni.

              • calineczka2 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:27
                Nie wiem co rozumiesz pod tymi "wyzwiskami" bo to nie bylo moim celem. Tak sie
                luzno zastanawialam, bo wciaz ciezko mi zrozumiec zachowanie tego czlowieka.
                To, ze ludzie sa rozni i maja rozne potrzeby mozna powiedziec o kazdym
                nieudanym zwiazku i uwazam, ze takie stwierdzenie nic nie wnosi. Szczegolnie w
                moim przypadku, kiedy byly maz udawal i mowil inne rzeczy przed slubem jak po.
                Tak, probuje to zaakceptowac, tym niemniej czuje sie oszukana.
                • anula36 Re: wciaz nie rozumiem faceta 14.03.06, 23:39
                  Mysle ze tak naprawde mentalnie jeszcze nie zakonczylas tego zwiazku, myslisz o
                  nim, drazysz, nie przecze ze maz Cie oszukal ale nie sadze zebys mogla jeszcze
                  teraz poznac jego PRAWDZIWA motywacje do oszukiwania cie - skoro nie
                  poznalas jej przed slubem, ani w trakcie.
                  Jest taka metoda na poprawe samopoczucia- napisac list do tej osoby i
                  niekoniecznie wyslac,mozna wyrzucic, spalic.Wyrzuca sie z siebie wszystko co
                  boli. Mozna spotkac sie z psychologiem.
                  Ale nie oczekuj cudow- nikt poza twoim bylym mezem nie wytlumaczy ci motywow
                  jego postepowania.
    • prawie.normalny.facet Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 00:23
      czesc calineczka,

      przede wszystkim wedlug mnie nie musisz sie w zaden sposob czuc winna za rozpad
      Waszego malzenstwa. Jesli juz ktos tu jest winny to raczej Twoj byly maz.

      A co do jego zachowania, to jako facet nie jestem w stanie tego zrozumiec -
      wedlug mnie normalny meszczyzna tak sie nie zachowuje, chyba ze ma powazne
      problemy zdrowotne albo jakis uraz psychiczny (moze mial jakies dewastujace
      doswiadczenie i zrodzil sie u niego wstret do seksu).

      Oczywiscie byc moze takze mial kogos na boku lub byl odmiennej orieentacji i
      dobrze sie z tym maskowal przed Toba - to jednak wydaje mi sie malo
      prawdopodobne.

      Wedlug mnie naprawde nie musisz siebie o nic obwiniac i mam nadzieje, ze
      wkrotce szczesliwie ulozysz sobie zycie. Powodzenia.
    • renebenay Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 04:49
      Juz zrozumialas az za dobrze odchodzac--ten facet jest dobrze przytrzasniety.
    • drak02 Re: wciaz nie rozumiem faceta 15.03.06, 09:41
      Nie bardzo wiem po co ci ta wiedza. Twój były mąz miał problem z samym sobą i
      to on powinien się zastanowić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja