Zmarnowany czas na TV…

24.03.06, 12:57
Przeglądając piątkowy teletydzień, tak mnie natchnęło – ile bezcennego czasu
marnujemy oglądając szklane pudło. Zauważyłem, że ramówki poszczególnych
stacji są tak ustawione, że praktycznie nie wiele czasu mamy na oderwanie się
od ulubionych programów (ah! gdyby nie te wrzeszczące bachory ; ). Mało tego,
czasy nadawania topowych seriali nie nakładają się wzajemnie – np. kończy
się „M- jak m….” , a zaczyna się „Na W….”, aby wieczór zakończyć Szołem
gwiazdy itp. Policzyłem sobie, aby obejrzeć Top Trendy programy i seriale,
trzeba poświęcać kilkanaście godzin tygodniowo!!!. Co gorsza, kończą się one
dość późno, kiedy z reguły jesteśmy już zmęczeni, a więc nici z igraszek. Sam
oglądam nie wiele TV, ale przeraża mnie ilość czasu zmarnowanego przez nas na
ten chłam. Wolałbym ten czas „zmarnować” na jaki mały numerek …hm.
Mam zatem pytanie do Was ile czasu tygodniowo przeznaczacie na TV, a ile na
rozpustę? ;) ;)
Pozdr.
Tomry
    • anula36 Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 13:13
      jesli ty nie ogladasz za duzo to kto to jest to "my"?
      J atam wole marnowac czas przy kompie;)
      • tomry1 Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 13:23
        Nie bedę zdradzał tajników mojego zycia, a nuż przeczyta to Moja i awantura
        gotowa….szaaaa.
        W sumie tez marnuje czas przed kompem ale konstruktywnie ;) – prasówka, czasem
        gierka, choć głównie praca.
        Czasami musze trwonić czas przy kompie, bo przewracają mi sie wnętrzności gdy
        widzę ….. 485 odcinek. i wiem , ze po takiej sesji będzie już późno,
        zmęczenie, znużenie. Z dużym prawdopodobieństwem mogę wywróżyć wydarzenia
        wieczoru, przeglądając teletydzień. [Wiem, trzeba coś z tym zrobić- przetnę
        gdzieś kabel]
        Pozdr
        Tomry
        • woman-in-love Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 13:30
          wyrzuciłam telewizor (wyniosłam na smietnik) pięc lat temu. Antene podarowałam
          sąsiadowi. I tak brakuje mi czasu. Pozbyłam sie też stałego łacza, zeby nie
          kwitnąc przy kompie godzinami.
          • wilk67 Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 15:03
            dobrze , że nie miałaś (tak zakładam) plazmy czy jakiegoś tam LCD za 10 000 ;)
            następny krok to przeciecie kabla od telefonu?

          • drak02 Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 15:27
            woman-in-love napisała:

            > wyrzuciłam telewizor (wyniosłam na smietnik) pięc lat temu. Antene
            podarowałam
            > sąsiadowi. I tak brakuje mi czasu. Pozbyłam sie też stałego łacza, zeby nie
            > kwitnąc przy kompie godzinami.

            Popieram , mimo ze sam jeszcze nie wyrzuciłem TV.
            Najbardziej wku....ą mnie reklamy i telenowele.
    • tomry1 Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 14:16
      Apropos TV, kiedyś dostałem taki spam:
      - Wiesz, moja żona chyba nie żyje.
      - Jak to?!
      - No seks to tak jak zwykle, ale garów i prania ciągle przybywa.
      - Ja bym się nie martwił. Pewnie nowy serial w TV puszczają.

      Smunty ...
      ;)
      • kawitator Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 16:11
        Nie bądź smutny Weż nożyczki. Wyciągnij kabel zasilający telewizor z kontaktu.
        Utnij wtyczkę. Już po godzinnym przebywaniu w ochronnikach słuchu lub
        przynajmniej ze stoperami w uszach będziesz mógł pogadać a nawet bzyknąć żonkę
        Do pracy nie spotkałem jeszce takiej co by wynmieniła lub polutowała przewód
        zasilający.
        • ewolwenta Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 18:09
          Kawi zlituj się! Co to za filozofia kabel przylutować czy wtyczkę wymienić?
          Nie rób z kobiet takich ciap.

          U mnie w rodzinie tylko ja to robię!
          • dixia Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 20:08
            WiL - nawet gniazdko na 380V?
            • woman-in-love Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 20:11
              Nie podśmiewać się, zycie jest piękne dopiero po wyrzuceniu tego kilera z
              domu :-)
              • dixia Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 21:12
                Gdzieżbym śmiał!!! Ja po prostu nie dotykam się do urządzeń na 380V dlatego
                zapytałem :o)))
                A co do TV - faktycznie pożera czas... :o()
              • marcin1973 Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 01:21
                TV Trwam mozna w necie obejrzeć. Masz rację WiL.

                woman-in-love napisała:

                > Nie podśmiewać się, zycie jest piękne dopiero po wyrzuceniu tego kilera z
                > domu :-)
        • kawitator Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 22:26
          Evo Wiem jesteś wyjątkowa! Ale ja o przeważającym w damskiej populacji typie
          mówiłem Ten typ nie wie z której strony śrubokręt chwycić a lutownicą to sie
          najwyżej poparzy Czy do końca już mojego pobytu na tym forum pisząc o
          analfebetyżmie technicznym kobiet bedę musiał dodawac z wyjątkiem Evo i kilku
          innych równie wyjatkowych.
          • ewolwenta Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 22:44
            Po pierwsze Kawi musiałeś być prymusem w klasie lizusów :P

            A dziewczyny po Politechnice nie są aż taką rzadkością! Patrząc po obecnych
            tendencjach rozwoju techniki i jej wkraczania w życie spadek współczynnika
            feminizacji na polskich uczelniach technicznych musi się wreszcie skończyć :)
            I będzie nas jeszcze więcej :)

            A telewizora nie używam :)
            • kawitator Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 23:08
              Po pierwsze Kawi musiałeś być prymusem w klasie lizusów :P
              Walczyłem z tym nałogiem prawinia komplimentów długo. To długoletnie
              szkolenie prezez moja pierwszą i jak dotąd ostatnią ślubną dało taki efekt.
              Człek słaby jest więc boję się dwóch rzeczy: nosorożca w amoku i mojej
              pierwszej ślubnej
              Nie wiem jak jest na politechnikach ale tam gdzie studiuja prawdziwi faceci
              czyli na AGH to kobitki stanowiły cuś poniżej 1 %. Każda znalazła na studiach
              faceta chociaz anegdotka mówiła: Przez miasto ida trzy studentki Dwie są
              bardzo brzydkie a trzecia też z elektrycznego.
              • ewolwenta Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 00:13
                Eee... to u mnie na roku było nas 10 %!!! - a Wydział mechaniczny
                A drzewiej to nawet podobno do połowy dochodziło.


                Ja sobie faceta bynajmniej z Polibudy nie brałam. :)
                Ale dowcip też pamiętam taki:

                Jaś. Małgosia i Baba jaga wybrali się na studia. Małgosia na Akademię Medyczną,
                Jaś na Uniwerek a Baba Jaga na Politechnikę. Spotykają się po roku i wymieniają
                wrażenia.
                Jaś: U nas, na Uniwerku to same balangi, w ogóle się nie uczymy!
                Małgosia: U nas na Akademii to i nauki sporo ale i czas na imprezki się
                znajdzie.
                Baba Jaga: A u nas na Politechnice to tyle pracy że tylko zakuwamy i na nic
                innego nie ma czasu, ale za to jestem najładniejszą dziewczyną na roku!


                A prywata taka, że zaraz wpiernicz od moderatorów dostaniemy ;)
        • thistle Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 13:36
          heh, wtyczki,kable, wystarczy zaciskarka, i może sobie ciąć....;)
          • ewolwenta Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 14:23
            :)))
    • prawie.normalny.facet Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 20:13
      My bylismy jeszcze bardziej radykalni niz woman-in-love. Nigdy nie mielismy
      telewizora i to byla jak najbardziej swiadoma decyzja. Nie kupilismy telewizora
      ani w Polsce, gdzie przez kilka lat mieszkalismy po slubie, ani teraz w
      Stanach. A jak mamy ochote obejzec jakis ciekawy film to wypozyczamy plyte DVD
      i ogladamy go na kompie - z reguly w sobotni czy niedzielny wieczor, jak akurat
      nigdzie nie wyjezdzamy :)
      Brak telewizora bardzo sobie chwalimy bo mamy duzo wiecej czasu dla siebie i
      dla naszej milosci :)
      • taktyl Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 21:50
        hmm... ciekawe:) telewizor/telewizja to narzedzie; trudno narzedzie obwiniac ze sie go nie potrafi uzywac:) czasami trzeba nawet wyrzucic;-)
        pozdrawiam (dotad tylko czytajaca, ale jestem medioznawca i musialam zabrac glos:)
        • prawie.normalny.facet Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 22:04
          Owszem to narzedzie do prania mozgow nieswiadomym konsumentom (w szerokim tego
          slowa znaczeniu). Akurat troche wiem jakie mechanizmy sie wykorzystuje w wielu
          reklamach.

          I tu akurat nie chodzi o to czy ktos wie jak telewizor uzywac czy nie. To
          medium bardzo uzaleznia i dlatego ludziom tak trudno sie "odkleic" od
          odbiornika. Oczywiscie o to wlasnie chodzi bo taki "przyklejony" osobnik wiele
          reklam i propagandy wchlonie w miedzyczasie.

          A slowa krytyki kogos kto zajmuje sie mediami wcale mnie nie dziwia - gdyby
          wszyscy zrobili tak jak my i zrezygnowali z telewizji, to wiele osob od mediow
          musialoby sie zajac czyms innym ;)
          • taktyl Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 22:22
            a ja sie bede upierac:) telewizje trzeba umiec ogladac, tak samo jak czytac gazety np; co do prania mozgow, hmm.. jak sie jest nieswiadomym konsumentem to nie trzeba telewizji zeby zmanipulowac (dlatego stawiam na swiadomy odbior); a ze uzalezniac moze - to prawda, na sex zle wplywac - tez jak widac; pocieszajace moze wyda sie Wam moze to ze sex zle wplywa na odbior telewizji (rozprasza uwage:) nad czym boleja spece od badan telemetrycznych i reklamodawcy;-)
            • prawie.normalny.facet Re: Zmarnowany czas na TV… 24.03.06, 23:33
              Czesc Taktyl,

              w zasadzie mysle, ze wyrazilem juz jasno swoje poglady na ten temat ale skoro
              nalegasz, to oczywiscie moge jeszcze tu pare zdan dodac.

              Otoz, napisalas midzy innymi, ze:

              > co do prania mozgow, hmm.. jak sie jest nieswiadomym konsumentem to nie
              > trzeba telewizji zeby zmanipulowac (dlatego stawiam na swiadomy odbior);

              Przede wszystkim wydaje mi sie, ze powinnismy mowic tu raczej o nieswiadomym
              odbiorcy (niz konsumencie), ktorego w wyniku tego nieuswiadamianego odbioru,
              urabia sie na konsumenta danego produktu, czy swiatopogladu. A dlaczego mowie o
              nieswiadomym odbiorcy - otoz dlatego, ze jak pewnie wiesz, wiele kampani
              reklamowych, ma na celu odzialywanie na ludzka podswiadomosc. A to, ze
              telewizja uzaleznia to nie jest czysty przypadek, czy powiedzmy skutek uboczny.
              Przeciwnie, to jeden z najwazniejszych celow odzialywania - tak tworzy sie cala
              te "papke informacyjno-reklamowo-rozrywkowa", zwana programem telewizyjnym,
              zeby byla jak najbardziej atrakcyjna i przywiazywala na stale do siebie widza.

              A co do swiadomego odbioru i umiejetnosci ogladania tv, to ogolnie znany jest
              fatk, ze sa ludzie, ktorzy latwiej popadaja w uzaleznienia i nalogi, jak i tacy
              ktorzy takich skolonnosci nie maja. Wiec to co Ty nazywasz swiadomym i
              umiejetnym uzywaniem tv, ja raczej nazwe mniejsza sklonnoscia do uzaleznienia
              od tv.

              Nie wspominam tu juz nawet o ludziach niewyksztalconych, czy takich o nizszym
              poziomie intelektualnym, bo oni raczej napewno skazani sa na "wypranie mozgow".
              A wszystko to, jest jak najbardziej swiadomym i z premedytacja dokonywanym
              dzialaniem mediow, zwlaszcza telewizji, ktora nadal jednak (oczywiscie ostatnio
              dyskutuje sie jak dlugo jeszcze) wiedzie prym.

              Acha na koniec jeszcze tylko chce podkreslic, ze socjotechnika uzalezniania
              konsumenta od produktu, to nie tylko domena telewizji czy mediow. Techinka ta
              jest znana od dawna i masowo stosuje sie ja w wielu kampaniach reklamowych.
              Klasycznym przykladem bylo dodawanie przez firmy tytoniowe substancji
              uzalezniajacych do papierosow, czy kampania "glaskania po glowkach"
              Mc'Donalds'a skierowana do dzieci (place zabaw, organizacja "darmowych" przyjec
              urodzinowych, dodawanie zabaweczek i gadzetow do dzieciecych Mc'syfow, itd.)

              To tyle co chcialem dodac. Pozdrawiam. ;)
            • tomry1 Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 00:55
              Zajmujesz się mediami, to super! Spróbuje podyskutować - jako konsument -
              niejako z drugiej strony barykady. Śmiejesz się z domniemanego wpływu TV na
              relacje partnerskie i braku świadomego odbioru mediów . -). Piszesz, że seks
              powoduje dekoncentracje, co spędza sen z powiek reklamodawców. Sądze, że
              świadomość jest większym zagrożeniem dla branży medialnej niż kilkunasto
              minutowa (1-3 w tyg.) dekoncentracja, gdyż jest to proces w miarę trwały i
              sukcesywnie pogłębiający się. Niestety świadomość (oj przydała by się
              definicja) jest z reguły trudna do osiągnięcia, gdyż wymaga pewnego zasobu
              wiedzy, umiejętności posługiwania się nią, IQ, umiejętnością wiązania faktów i
              wnioskowania, myślenia systemowego oraz stałego wysiłku. ;). (Daleko mi do
              Twojej dziedziny wiec brakuje mi danych źródłowych i traktuje temat raczej
              intuicyjnie. Jaki odsetek konsumentów spełnia te warunki?. Jaka część
              społeczeństwa odpala ołtarzyk zaraz po przyjściu pracy a wyłącza późno w nocy?
              Zaobserwować to można, gdy się ściemnia (zwłaszcza zimą) np. w blokowiskach -
              charakterystyczna migająca niebieska poświata. Motyw negatywnej roli masmediów
              dość często pojawia się w twórczości – muzyka (gro współczesnych) -
              najczęściej rozwalany różnymi metodami TV. Dużo jest tego w filmach.
              Literatura …np. „Telefrenia” W. Redliński. ………………..
              Sądzisz, że przeciętny konsument jest wstanie wygrać po ciężkim dniu w pracy
              (czytaj świadomie odbierać) ze specjalistami od socjotechnik, marketingu,
              psychologii, PR, z reklamodawcami itp. Chyba wiesz o tym, że projektowanie
              serialu do skomplikowany proces, gdzie nawet długość i brzmienie imienia
              bohatera ma znaczenie. To, że oglądamy 348 czy 4300 odcinek, to też przypadek?
              Na papierosach jest napisane – Palnie zabija. W TV powinien pojawiać podobny
              napis np. konsumencie oglądasz ten serial, bo jest o miłości i boś kretyn,
              albo - za chwile zobaczysz reklamę czegoś, czego tak naprawdę nie
              potrzebujesz. Konsumencie miej świadomość i włącz TV. Pamiętasz wyludnione
              ulice w miastach gdy puszczali Dynastie lub Isuare? Nie wspomnę już o
              współczesnej wojnie politycznej o media i tej militarnej sterowanej z „Sztabu
              głównego Armii”. Sama wiesz, ze to temat na setki rozpraw….
              Jestem czasami bardzo zły, gdy widzę jak życie ucieka mi przed szklany ekranem,
              kiedy moja rodzina hipnotycznie wpatrzona siedzi już n-tą godzine przed pudłem
              z reklamami. Zabija mnie świadomość, ze dziś nie będę się kochać z żoną, bo
              nie zdążę w przerwie reklamowej .
              • woman-in-love Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 13:12
                Tomry brawo!
              • misssaigon Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 13:49
                a nie sadzisz, ze ludzie sobie zasluzyli na taki los? owszem sa niernumi ale
                nie ubezwlasnowolnionymi konsumentami produktów nowoczesnej cywilizacji. Czy
                nie czas pogodzic sie z faktem ze ludzie dostaja to co chce, papke tak taka
                jaka ich mozg (czytaj inteligencja ) jest w stanie przyswoic. Ja uwazam, ze
                dokonałsie ostry podzial - ta madrzejsza (inteligentniejsza, a czesto bogatsza)
                mniejszosc ludzkosci zaspakaja swoje potrzeby wyzszego rzedu - literatura,
                film, nauka w swoim juz bardzo hermetycznym swiatku - w którym sa jednoczesnie
                i twórcami i konsumentami. Ta glupsza, mniej wybredna czesc ludzkosci pochlania
                bezkrytycznie produkty wielkich koncernów (jedzenie, rozrywka, fmgc).
                O ironio - kto ich tym pasie? Kto kreuje ich potrzeby i tworzy zrodla ich
                zaspakajania - własnie ta inteligentniejsza mniejszosc....
                Chyba sie przylacze do antyglobalistów (sic!) ;P
                • woman-in-love Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 13:56
                  ostatnio eksperymentalnie kupiłam na czas podróży pociągiem trzy pisma: Fakt,
                  Rewia i Zycie na gorąco. Boże, jak pomysle, że ktos to pisze, potem składa,
                  drukuje transportuje dżwiga, sprzedaje - no po prostu zgroza. Ile drzew musi
                  paśc, żeby te bzdety ujrzały światło dzienne. Po lrkturze byłam zmuszona umyć
                  ręce. P.s. akurat dominował temat Oli K. - "tancerki" i jej fikołka. Na 1
                  stronie zdjęcie pupy i różowych majtek. Sensacja XI wieku.
              • sagittka Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 13:54
                > społeczeństwa odpala ołtarzyk zaraz po przyjściu pracy a wyłącza późno w nocy?

                To prawda, tez to obserwuję (nie u siebie na szczęście), że TV stał się
                domownikiem, uczestniczy w życiu rodzinnym nonstop, przychodzisz do kogoś w
                gości, nawet na obiad, a tam pudło gra. I niby nikt niczego nie ogląda, tylko
                zerkają, ale spróbuj wyłączyć, to zapada dziwna cisza, nikt nie ma nic do
                powiedzenia, okazuje się, ze normalnego życia rodzinnego nie ma.

                My przez jakiś czas po ślubie nie mieliśmy TV, potem dostaliśmy od kogoś jakiś
                taki malutki czarnobiały żeby sobie wiadomości zobaczyć.
                Teraz mamy duży porządny telewizor używany tylko i wyłącznie do oglądania DVD
                (bo filmy panoramiczne z napisami na kompie ogląda się fatalnie). W ciągu dnia
                nie jest włączany wogóle ze względu na dzieci, starsza córka czasem obejrzy
                jakąś bajkę, ale jej nie ciągnie.

                Nie zdarzył się brak seksu z powodu TV, ale z powodu internetu, np. Allegro już
                tak. Więc tak naprawdę wszystko może wciągnąć, nawet ciekawa książka tak
                bardzo, że nie ma ochoty się przerywać czytania, żeby zabawić partnera.
                • tomek_abc Re: Zmarnowany czas na TV… 25.03.06, 15:03
                  może pomyślcie inaczej (to do poprzednich postów)
                  dzięki temu, że 90 % oglada M jak Miłość, czyta Fakt,....
                  może poczuć sie oryginalni, troche elitarni itp;)

                  Ps. żeby nie było niedomówień, ja też jestem elytą
                  ogladam tylko wiadomości i programy na Discovery albo Nat.G. ;)

                  • taktyl Re: Zmarnowany czas na TV… 26.03.06, 09:10
                    to ja moze zaczne tak: media (telewizja) to o wiele bardziej skomplikowana sprawa niz by sie moglo wydawac. Zdaje sobie spraw z mojego skrzywienia - interesuje sie mediami i uwazam ze sa facynujace... jako fenomen kulturowy. i zajmuje sie telewizja w takim kontekscie; to tak gwoli wyjasnienia;

                    kwestia siadomosci/nieswiadomosci odbioru: kiedys jak slyszalam/czytalam ze przecietny widz (chociaz cos takiego jak widz/czlowiek przcietny nie istnieje) rozumie z przekazu telewizyjnego ok30% to mi sie to w glowie nie miescilo; patrzylam na moich znajomych, rodzine i nie widzialam takich ludzi; ale kiedy zaczelam uczestniczyc w badaniach z niemalym przerazeniem odkrylam ze tak jest; zdarzalo mi sie przeprowadzac wywiady z ludzmi, ktorzy nie odrozniali serwisu informacyjnego od reklamy - nie odczytywali intencji, wychodzili z zalozenia ze tu informacja i tam informacja (!!); dlatego uwazam ze to panstwo powinno zadbac o to by widzowie byli swiadomi a to dzieki edukacji mdialnej; to podstawa; reklamy w telewizji musza byc bo to podstawa jej bytu (mowie o telewizji komercyjnej, telewizja publiczna powinna byc od reklamowego uwiazania wolna - w innych krajach wplywy z reklam wahaja sie od 0 do ok 30% - w TVP ok 70%:/) chodzi o to by uzmyslowic tym, ktorzy jeszcze o tym nie wiedza, ze reklama to spolecznie akceptowane klamstwo, rodzj gry; to nazywam swiadomym odbiorem - znajomoscia intencji; inna sprawa ze reklamodawcy o tym "uprzedzeniu" wiedza i obchodza je w postaci np programow sponsorowanych itp.

                    z drugiej strony z odbiorem tv nie jest az tak zle jak mogloby sie wydawac; moze troche teorii: brytyjscy badacze dowiedli ze istnieja trzy sposoby odbioru tv:
                    hegemoniczny-widz odbiera przekaz dokladnie jak zaplanowal to nadawca i moze byc manipulowany
                    negocjujacy-widz jest selektywny, sam dobiera teksty ktore akceptuje i z ktorymi sie zgadza
                    opozycyjny-widz neguje docierajacy do niego przekaz;
                    i odczytania negocjujace i opozycyjne nie zaleza wcale od tego czy sie jest elita ogladajaca wylacznie serwisy informacyjne i Discovery, ale od wielu rzeczy jak status spoleczny;
                    jesli byloby tak strasznie jak mowicie telewizja w PRL-u wmowilaby wszystkim ze jest cudownie, niczego nie brakuje i nasz swiat jest najlepszym ze wszystkich, a ze tak nie zrobila przeciez;

                    nie uwazam ze telewizja jest zla, po raz kolejny napisze - to narzedzie, ktorego mozna zle uzyc; teraz zajmuje sie programami telewizyjnymi dla mniejszosci narodowych i etnicznych - tu rola telewizji jest nie do przecenienia (choc wiele rzeczy daloby sie zrobic lepiej) i to medium spelnia tu duza role i kulturotworcza i spoleczna

                    przepraszam za dlugos wpisu, ale ja o tym moge godzinami:)

                    Pozdrawiam

                    • misssaigon z innej beczki… 26.03.06, 09:39
                      jak miło by było gdybysmy my..albo nasze połówki zamiast uprawiać często czcze
                      dyskusje na forum zainwestowali ten czas w miłe erotyczne zabawy małzeńskie?????
                      a tak gadamy , gadamy, a czas upływa..a my dalej narzekamy i teoretyzujemy....
                      • woman-in-love Re: z innej beczki… 26.03.06, 11:46
                        my internecimy w przerwach :-))))
                      • anais_nin666 Re: z innej beczki… 26.03.06, 16:11

                        TV nas rozpieszcza ramówką, która w zasadzie pozwala nie włączać telewizora -
                        nie ma po co :)
                        W ten m.in. sposób kwitnie życie na forach.
                        Oczywiście wolałabym teraz pobaraszkować zamiast klepać w klawiaturę, ale jak
                        się nie ma co się lubi...
                        • your_and Re: z innej beczki… 26.03.06, 16:28
                          > TV nas rozpieszcza ramówką, która w zasadzie pozwala nie włączać telewizora

                          Ramówka chyba sie bardzo nie zmienia przaz lata, to my dojrzewamy i zwiekszają
                          nam sie wymagania :-)
                          • anais_nin666 Re: z innej beczki… 26.03.06, 16:32
                            Nie, ramówka się bardzo zmieniła. Kiedys na 1 czy 2, późno, bo późno, ale
                            lecialo dobre kino, były niezłe programy kulturalne. Teraz są seriale i bzdurne
                            programy rozrywkowe. Naprawdę gdybym chciala to i tak nie mialabym co ogladac.
                            Moje wymagania co do programu sa niezmienne od lat. TV ma/powinna trzymac
                            poziom. Nie trzyma.


                            Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
                            (Rilke)
    • petar2 Re: Zmarnowany czas na TV… 26.03.06, 22:25
      Oglądam TV nieregularnie, średnio pewnie z 1 godzinę albo więcej dziennie.
      Nie uważam bym tracił czas w ten sposób.
      Użalania co do poziomu TV czy ogólniej mediów przypominają mi pretensje do
      tego, że w barach mlecznych nie ma kelnerek, zespołu muzycznego, karty win i są
      aluminiowe sztućce. No ale ja tam prosty chłop jestem to już więcej nie piszę.
      • anais_nin666 Re: Zmarnowany czas na TV… 26.03.06, 23:03
        Użalania co do poziomu TV czy ogólniej mediów przypominają mi pretensje do
        > tego, że w barach mlecznych nie ma kelnerek, zespołu muzycznego, karty win i są
        > aluminiowe sztućce.
        Gdyby w barach mlecznych kiedyś chodziły kelnerki, a teraz nie, to ewentualna
        pretensja byłaby uzasadniona. Ale nigdy takowych tam nie było.
        TV publiczna niegdys trzymała poziom, czasem nawet dośc wysoki. Ostatnimi czasy
        ów poziom spada na łeb na szyję, zatem i pretensje całkiem uzasadnione. Nikt nie
        wymaga od TV komerycyjnej kulturalnej rozrywki, ale od tv publicznej oczekuje
        sie czegoś więcej niż lekkostrawnej papki. W przypadku tej ostatniej - kiedyś
        było wino, był zespół muzyczny, ba! były kelnerki. Teraz to nawet nie jest bar
        mleczny (w którym, dawnymi laty - nie wiem jak teraz, może marnie podawali, ale
        często smacznie).
        • petar2 Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 09:23
          Leniwe albo ruskie z siadłym mlekiem - pycha!
          Ale jak to bywa ze wspomnieniami z młodości, często je idealizujemy, pamiętamy
          głownie przyjemne wrażenia. Dziś zapewne mielibyśmy opory już przed wejściem do
          takiego baru mlecznego z lat 70-80tych.
          Z telewizją podobnie, były rodzynki ale również dziennik, festiwale piosenki
          żołnierskiej i radzieckiej, arcydzieła filmowe z krain powszechnej
          szczęśliwości.
          Wtedy trzeba było wypełnić programem kilkanaście godzin dziennie, dziś ok 90.
          Nie stać nas na finansowanie z budżetu telewizji klasy BBC, dominującym
          krytetium jest oglądalność a więc kasa czyli kwitnący biznes wokół telewizji.
          Przy takim kryterium zawsze efektem będzie papka, plastikowe szoły i inne
          reality brednie.
          • anais_nin666 Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 10:32
            Drogi Petarze, TV publiczna nigdy TV fenomenalna nie była, jak i bary mleczne
            (ruskich nie lubie!) nie serwowały dań wykwintnych. Były dania lepsze i gorsze(
            pierogi z owocami pycha:)
            Jednak niegdyś, jeszcze nawet z 5 lat TV publ. miała misję. Serwowała nam filmy
            azjatyckie (piekne), europejskie, południwoamerykańskie. Starała się kształtowac
            wieczorową porą (mocno wieczorową) nasze gusta filmowe. Moje szuflady uginają
            sie od filmów nagranych w latach 90tych, typu Zawieście czewone latarnie, Zapach
            zielonej papai itd.
            Program typu Ogród sztuk Kamili Dreckiej mogłam obejrzeć o godz. 19. Teraz tez
            mogę - o 1.oo. Pegaz w ogóle zniknął z ramówki.
            Polsat i TVN powinny sie bić o widza, telewizja publiczna powinna jednak gusta
            kształtować, a nie wpisywac się w chcenia publiczności, bo to kończy sie tym co
            mamy, podróbką TVN. Nie oszukujmy się - dośc żenujące.
            Kiedys, gdy piszemy o latach 80-tych, były Dzienniki, w kt. przedstawiano
            jedynie sluszne wiadomosci, ale teraz tez nie do konca Wiadomosci sa wolne od
            polit. chceń. Były Festowale piosen. żołn., Opole. Sopot. Teraz mamy to samo, z
            pominieciem pierwszego. Festiwale za ogromne pieniadze bedace bazowaniem na
            starych dobrych wspomneniach, bo wartosci ani emocji one juz w sobie nie niosa.
            Lata 80-te to jeszcze Teatry Tv (przyznasz, że w dużej mierze genialne) i
            generalnie program krótszy niz teraz. MNiej telewizji = więcej czasu spędzonego
            z rodzina, ze znajomymi. Obecnie izolacja. Ja+tv=świat. Ale akurat to nie mój
            problem, każdy robi co chce, mnie tylko irytuje marnośc 1 i 2, bo od TV
            publicznej wymaga się czegoś innego niż od komerc. kanałów.
            • woman-in-love Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 11:55
              A gdzie "telewizja noca" albo domowe przedszkole? Programy edukacyjne? nauka
              języków?
              • kawitator Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 12:48
                Dyskusja bardziej na walenie czy tygrysy ale. Obecnie znaczną część dawnych ról
                telewizji przejęły komputery i sieć oczywiście Na programy edukacyjne nie
                musimy czekać, ale mamy płytki za grosze i uczymy sie wtedy kiedy chcemy lub
                możemy. Dobre filmy, przedstawienia teatralne czy kabarety oglądam z DVD czy
                twardziela, wtedy kiedy mam czas i ochotę Wiadomości mam na portalach. Naprawdę
                nie mam potrzeb oglądania TV tym bardziej że ostatnia próba obejrzenia filmu
                przerywanego reklamami skonczyła się niepowodzeniem. Po drugim bloku reklamowym
                polazłem na spacer z psem w góry czyli za płot
                • dixia Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 12:56
                  No i pies syty i Manchester City :o)))
                  Ale reklamy w połowie filmu to tragedia...
                  • kawitator Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 21:41
                    Dzisiejszy teatr telewizji z Juliuszem Cezarem To nie był czas zmarnowany to
                    była rewelacja. Zauroczony tekstem i obrazem
                    • petar2 Re: Zmarnowany czas na TV… 28.03.06, 01:20
                      Nagrałem, jutro obejrzę.
                      Jeśli przechwaliłeś to drżyj ... ;-)
    • tomry1 Re: Zmarnowany czas na TV… 27.03.06, 12:10
      ciekawy tekst o operach mydlanych
      www.cyberforum.edu.pl/teksty.php3?ITEM=20
Inne wątki na temat:
Pełna wersja