erotyczne fantazje...

25.03.06, 00:18
Hej, zaraz urzeknie Was moja historia :) Dwa lata związku, wspólnych planów,
zaręczyny, szczęśliwe rodziny... itp.itd. Idealne warunki do byczenia się -
kobieta ustawiona finansowo z niezłą chatą, sama też niezła - zakochana,
poswiecająca się, oczekujaca w zamian ciepla, czułości, troski o nią - żadne
tam cuda i czary. Po jakimś czasie odkrywa, ze jej ukochany wysyła setki
smsów z jakąś laską. Mówi mu więc spokojnie: "KOchanie, uważam, że świetnie
się bawisz we flirt lub romans nawet - ale nie ze mną te numery". On
przysięga, ze nigdy więcej wojny, że to koleżanka z pracy, która ma problemy,
a poza tym mają podobne poczucie humoru i często do się pisują więc... Ona
nieufnie... acz niesprawdzając jego prawdomówności ("nie będę robić z siebie
wariatki i nie zadzwonię do laski jako zazdrosna narzeczona przecież")
wreszcie odpuszcza i słucha jego zapewnień o dozgonnej miłości.. itd. Potem
jest coraz więcej sprzeczek, zniecierpliwienia, on ją nazywa szpiegiem, kiedy
ona wchodzi do pokoju, gdzie on spędza godziny w internecie i błyskawicznie
zamyka wszystkie pootwierane okienka.. Ona się martwi i frustruje, bo jest
przecież świetną blondynką, dowcipną i zmysłową, a on "COŚ" na pewno ukrywa i
nie wiedzieć czemu, gdyby nie jej inicjatywa - nie kochaliby się wcale.
Wreszcie on jej coś tam mówi o tym, ze chciałby spróbować jakichś sado-maso
fantazji. Ona poznaje słowa fisting, pissing.. widzi w jego kompie setki
zdjęć powiązanych w kadłubka kobiet z piłeczką w dziobie, koniecznie
w "nylonach". Jest zniesmaczona, ale jest twarda i myśli, że może kiedyś
spróbuje.. na pewno nylony są do przejścia, wiązania i reszta kojarzą się
raczej fatalnie - bo nie są to radosne kajdanki czy inne igraszki z
romatycznych filmów :) No ale on nie wraca do domu ze swieżo zakupionym
zwojem sznura, więc ona sądzi - że miłość zwycięża fantazje i że skoro on
wciąż chce się z nią ożenić i ich rodziny wspólnie spędzają przez nią
zorganizowaną wigilię - to że może wreszcie mu przeszło. W końcu
przeprowadziła z nim niejedną mądrą rozmowę - również o tym, skąd u niego
takie inklinacje do poniżania kobiety.. "Przecież to jaaa - a Ty mnie tak
kochasz..." On rzadziej wraca na weekendy do domu - a ważna rzecz - on w
tygodniu pracuje i mieszka w innym mieście - od roku spotykali się w weekendy
jedynie. Ona zaczyna mieć wątpliwości, bo on coraz mniej okazuje jej czułości
i zainteresowania tym, co się z nią dzieje, co robi itp.. Ale on wciąż
wszelkie rozmowy ucina jednym - i tak bardzo cię kocham i jesteś dla mnie
najwazniejsza! i już zawsze będziemy razem! Ja tu się tak nudzę i odliczam
dni do naszego spotkania... "Gadaj sobie, co chcesz - jesteś jedyną kobietą w
moim życiu i ja jestem pewien swojej decyzji!" ZROBIĘ WAM SKRÓT, ok? -
ponieważ wydruk z banku, jak korzystał z karty kredytowej - odkrylam, że
wykupił sobie dostęp do sympatii-pl. Zamieścił tam zdjęcia, które mu
zrobilam :) i napisał, że jedynym kryterium wyboru kobiety są pończochy na
jej nogach.. Użył takiego debilnego nicka, że z ciekawości wrzuciłam go do
wyszukiwarki i natychmiast pojawiła mi się strona dla fetyszystów - tam
natomiast odnalazlam mojego narzeczonego, który od wielu miesięcy zamieszczał
zdjęcia z mocnych spotkań z ową "koleżanką z pracy" (tak naprawdę - żoną
jakiegoś biedaka, który o niczym nie ma pojęcia). Rozpoznałam wnętrze jego
mieszkania, pościel, którą prałam :), buty w przedpokoju.. Silne przeżycie.
Ona - związana z różnymi rzeczami wkomponowanymi w jej środek, z obwiązanymi
kablem piersiami.. ok bez szczegółow. Zdjęcia zamieszczane w galerii od wielu
miesięcy.. O ironio - napisałam do tej laski na początku roku sms, bo
przesadziła z ilością smsów do niego pewnego ranka i dobralam sie do jego
komóry.. NIc szczególnego jednak nie znalazłam, tylko skojarzylam już ten
numer i na pytanie: Czy u Ciebie ok? Napisalam: "nie wszystko ok, między
innymi z powodu intensywnej znajomości smsowej z Tobą. (tu wyciągnelam do
niej rękę)- Zastanów się, jakbyś się poczuła, gdybyś odkryła, ze Twój
ukochany napiernicza smsy z jakąś nieznaną Ci kobietą. Bawcie się dobrze..."
Odpisała mi natychmiast, że "skoro ta znajomosć przeszkadza
waszemu "szczęściu" to ona sie wycofuje" - na co ja - "mam nadzieję, że
znajdziesz więcej czasu na swoje "szczęście" małzenskie". Mój Boże, jaka
bylam naiwna... Oni spotykali się już wtedy wiele-wiele miesięcy. Nie chciał
się ze mną kochać, bo przyjeżdżal do domu kompletnie wypompowany... Po
odkryciu tej esktremalnej strony, obejrzeniu zdjęć, zadzwoniłam i
powiedziałam: dość szamba w moim życiu, tyle kłamstw, tylko wstręt - nie
usprawiedliwia cię nic. Dziękuję za calokształt... Coś tam bełkotał, że
przeprasza, że wszystko przez jego skrywane fantazje.. Taaa.. jak tu wygrać z
całym porno-biznesem... Powiem Wam tak: trudno kurde z tą godnością osobistą
i klasą nabytą, bądź wrodzoną.. poradzić sobie z taką ilością kłamstw, fałszu
i ze złamanym sercem po prostu. Zduszeniem chęci krwawej zemsty.. Nienawidzę
tak się czuć i robię dużo, żeby się wyrwać z tej matni. Pewnie mi to zajmie
trochę czasu. Bo o banałach - jak tu pisać? że szczęście budowane na cudzej
krzywdzie... bla bla.. Jak uwierzyć komuś, kto być może kiedyś nastąpi?
    • prawie.normalny.facet Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 00:32
      Mimo wszystko powinnas sie cieszyc, ze odkrylas tjemnice swojego ex-faceta
      przed, a nie po slubie. W znacznie gorszej sytuacji jest chyba jednak
      biedaczek - maz tej kobitki. Do smiechu mu nie bedzie jak sie kiedys natknie na
      te zdjecia.
      • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 00:47
        dzięki.. wiem, że powinnam się cieszyć, bo byłaby większa tragedia. Jej mąż się
        pewnie o zdjęciach nie dowie, bo mój "sprytny" narzeczony wykasował całą swoją
        galerię na tej stronie.. W końcu ma zamiar się z nią związać oficjalnie
        raczej.. Więc mężowi biedakowi przydałyby się argumenty rozwodowe (tam w
        zwiazku jest dziecko. Co prawda skopiowałam te zdjęcia i je mam, ale przecież
        nie pojadę z krucjatą szukać męża tej .. No :)
        • prawie.normalny.facet Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 01:03
          Oczywiscie zrobisz jak zechcesz ale mysle, ze pokazanie tych zdjec temu
          biedakowi mogloby go "przygniesc" - co innego gdy zona znajduje faceta i
          odchodzi, a co innego, gdy w czasie legalnego jeszcze malzenstwa jakis koles
          sie z nia ostro zabawia w zbawy typu "sado-macho" i na dodatek zamieszcza
          ponizajace ja zdjecia na ogolnie dostepnej stronie ineternetowej.

          Pewnie latwiej byloby mu o uzyskanie rozwodu, ale z drugiej strony psychicznie
          moglby nie wytrzymac takiego ponizenia.

          A co do Ciebie, to na prawde mysl o pozytywnych stronach swego makabrycznego
          odkrycia. Tak jak pisalem - lepiej teraz niz po slubie, zwlaszcza gdy bylyby
          juz dzieci. Jestes mloda i z pewnoscia znajdziesz jeszcze kogos na prawde
          wartosciowego i zaslugujacego na Twoje uczucie. Powodzenia. :)
          • anula36 Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 01:07
            wynikaloby z tego co piszesz ze stan ponizenia w takiej sytuacji zalezy od
            stanu cywilnego.
            • prawie.normalny.facet Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 01:26
              Niezupelnie - mowie tylko, ze w przypadku osoby zameznej/zonatej dochodzi
              dodatkowy element ponizenia bo to jest pogwalcenie przysiegi wiernosci
              skladanej wobec siebie w obecnosci swiadkow, a czesto i Boga.

              Oczywiscie klamstwo, zdrada i ponizania pozostana klamstwem, zdrada i
              ponizeniem nawet jesli ludzie nie byli zwiazani wezlem malzenskim - tutaj masz
              racje i tego nie podwazam.
    • gomory Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 00:50
      Mocna historia. Pokusilbym sie nawet o stwierdzenie, ze w rekach odpowiedniego
      rezysera moglby z tego wyjsc niezly film. Teraz tylko wystarczy fajny happy end
      do tego dolozyc i bedzie dobrze. Dokladnie, teraz powinien sie pojawic ktos
      nowy, ktorego najwieksza tajemnica byloby robienie ludzikow z zoledzi ;).
      Pomysl o tym :).
      • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 01:10
        :) ok, o ile te ludziki nie nosiłyby nylonów..
        • gomory Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 01:29
          Juz widze Twoj przyszly zwiazek :). Gdy po jakims czasie facet niesmialo,
          czerwieniac sie lekko baknie: moze bys kochanie jakas fikusna bielizna
          zalozyla, tak dla przelamania rutyny. Biedak, pewnie calkiem konkretnie w leb
          zbierze ;).
          • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 01:56
            nie przesadzaj :) Zbierze w łeb, jak znajdę w jego szufladzie lateksową maskę
            niewolnika. Ale to mu się pewnie mocno spodoba.. Dobranoc.
    • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 25.03.06, 16:19
      Z tego co piszesz jasno wynika jedno - ten facet jest po prostu GŁUPI :-).
      Totalny brak dyskrecji świadczy o tym, że kompletnie nie ma wyobraźni (nie
      mylić z fantazją, bo tej mu widać nie brak...).A jeśli sądził, że będzie
      spełniać swoje nylonowe marzenia i równolegle prowadzić życie u Twego boku bez
      konsekwencji, to wiesz- no co można o kimś takim powiedzieć ? Piotruś Pan w
      lateksowej masce batmana...Kochana, kablem po tyłku i do piaskownicy.
      • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 26.03.06, 20:07
        ...Jakoś mi ból nie przechodzi... Może by tak skorzystać z porad jakiegoś
        specjalisty od psyche? Myślicie, że są lekarze dusz i połamanych serc?
        • thistle Re: erotyczne fantazje... 26.03.06, 20:45
          eh, trąba i puste gacie nie facet - żonę z takim poczuciem humoru odpuścić -
          frajer genetyczny;P

          trzymaj się ciepło, a jak będzie dzwonił, to paluszkiem tylko pogróź,żeby za
          dobrze mu się nie zrobiło.
          a spec specem - butla dobrego rieslinga i grono fajnych koleżanek też nie
          zaszkodzą ;)
        • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 26.03.06, 22:52
          Nie ma takiego lekarza, wierz mi - szukałam i jak do tej pory nie udało mi się
          znaleźć. W końcu doszłam do wniosku, że taki doktorek mieszka w nas- tylko
          trzeba go wyzwolić...
          • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 27.03.06, 15:03
            hehe urzekla mnie Twoja historia ;))
            a tak serio - Ty nie chcialas spelniac jego fantazji wiec znalazl inna do tego
            Tak naprawde po przeczytaniu tego wszystkiego to nie wiem o co walczysz i po co
            to opisalas (oprocz tego ze wyrzucilas to z siebie i pewnie poczulas troche
            ulge)
            • your_and Re: erotyczne fantazje... 27.03.06, 15:54
              lackdevil napisał:
              > Ty nie chcialas spelniac jego fantazji wiec znalazl inna do tego

              Bardzo prawdopodobne że ta inna też jest zadowolona że znalazł się wreszcie taki
              co ma taki sam sam świat fantazji i i ty unikniesz rozczarowań i zmuszania sie a
              oni poczują sie zrealizowani i szczęśliwi.
              Kiedyś czytałem blog takiej co to była nieszcześliwa że lecą na nią faceci , a
              ona ma problem poznać się z takim co jak mu przedstawi świat swoich fantazji nie
              czmychnie w popłochu jak poprzedni faceci...
              • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 27.03.06, 15:56
                dokladnie. ale rozumiem ze to kwestia zranionej kobiecej dumy stala za
                publikacja tej historii
                • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 27.03.06, 17:24
                  niby macie rację, ale troche sie nie rozumiemy :) To nie tylko kwestia
                  zranionej kobiecej dumy, panowie. To przede wszystkim kwestia uczciwości.
                  Gdybym nie odkryła tych zdjęć itd. byłabym dalej oszukiwana, rozumiecie? Czy
                  nie można powiedzieć po prostu - spotkalem kogoś kto... i tu wpiszcie co
                  chcecie i w zwiazku z tym - muszę Ci o tym powiedzieć, bo nie chciałbym Cię
                  oszukiwać PO PROSTU. Bo po jaką cholerę? Ja bylam idealna dla rodziny i
                  znajomych oraz do rodzenia dzieci - a zawsze gdzieś na boku pojawiałyby się
                  realizujące fantazje meteory. Nie boli mnie strata - boli mnie zdrada. Tak
                  długa i perfidnie opracowywana, i to wszystko w imię św. miłości.. :)
                  • petar2 Re: erotyczne fantazje... 27.03.06, 17:53
                    > Nie boli mnie strata - boli mnie zdrada. Tak
                    > długa i perfidnie opracowywana, i to wszystko w imię św. miłości.. :)

                    Nie sądzę by to była jakaś perfidna i starannie opracowywana zdrada. Wyglada na
                    to że Twój chłopak jest uzależniony od seksu a raczej od zboczenia sado-maso.
                    Może początkowo chciał z tego wybrnąć a przynajmniej kontrolować będąc z Tobą
                    ale jak to z uzależnieniami zamiast kontroli popadał w to głębiej. Do tego
                    stopnia, że normalny seks przestał go pobudzać.
                    Coraz mniej też to ukrywał przed Toba wiedząc, że prędzej czy później wyjdzie
                    na jaw a sam nie miał odwagi odkryć kart.
                  • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 28.03.06, 08:51
                    bo milosc jest nieracjonalna, a nawet mozna sie pokusic o stwierdzenie ze
                    milosc to chemia a seks to fizyka.
                    Ciebie kochal (pewnie mial inna definicje milosci niz Ty) a z kolezanka rznal
                    sie w najlepsze realizujac swoje fantazje i potrzeby (ale nic poza tym). Nie
                    sadze nawet ze mimo ze trwalo to moze dluzszy okres czul do niej cos wiecej
                    oprocz pociagu seksualnego.
                    No ale kobietom ciezko zaakceptowac ze milosc i seks nie zawsze ida w parze
                    • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 28.03.06, 16:00
                      > No ale kobietom ciezko zaakceptowac ze milosc i seks nie zawsze ida w parze..

                      Tylko mi nie mów, że nie istnieją sytuacje, kiedy iść w parze mogą, bo mi się
                      sypnie światopogląd jako taki.. NIe jestem facetem, ale nie sądzę, aby moje
                      potrzeby seksualne były w zaniku, czy przeżywały jakikolwiek kryzys. Jeśli mogę
                      je realizować z kimś, kogo kocham, nie potrzebuję dodatkowych atrakcji, bo nie
                      nudzę się osobą ani seksem. Istnieją setki technik i możliwości, mamy
                      wyobraźnię i potrzebna jest tylko (albo aż) więź i wola, by podjęta decyzja o
                      byciu z kimś była w pelni realizowana. Nie odpuszczamy sobie i pracujemy na
                      szczęście wspólne nasze. Czyli pamiętamy zawsze o tej drugiej osobie, o tym,
                      żeby była uśmiechnięta i spełniona. Kurczę, jeżeli ja to potrafię - a nie
                      kosztowało mnie to jakiegoś nadludzkiego wysiłku - to dlaczego, nie mam
                      oczekiwać takiego oddania i uczciwości zwykłej od partnera? Mam nadzieję, że
                      spotkała mnie ekstremalna sytuacja z wyjątkowo zakłamanym facetem - bo ani nie
                      jestem "cnotliwą Zuzanną" ani pozamykaną na rozmowy animatorką życia oazy..
                      Słowem wg mnie oczywiście - niczym nie zasłużylam sobie na takie numery. Choć
                      pewnie tu nie o zasługi idzie :) Tak czy siak - czy o naszym życiu i tym, kim
                      jesteśmy, decydują wyłącznie pomysły przyrodzenia?
                      • c.bryant Re: erotyczne fantazje... 28.03.06, 19:18
                        Oj, kobieto, to my tak mamy, że seks i miłość w parze idą. Nie chcę
                        generalizować, ale przekonałam się właśnie, że dla faceta bynajmniej nie muszą.
                        Absurd polega na tym, że seks z żoną, a miłość do takiej jednej. Co byś
                        powiedziała, jako żona?
                        • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 28.03.06, 20:49
                          załamujecie mnie. To może w ogóle wróćmy na drzewo, co?
                          Szlag mnnie trafia na usprawiedliwianie krzywdzenia kogoś kto kocha drugiego
                          człowieka a w zamian dostaje w pysk.
                          • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 09:33
                            lukrecja - ale takie jest zycie. Kazdy w zyciu stara sie byc egoista. Ty
                            oczekujesz milosci. Facet maryskki oczekuje specyficznego seksu. JEst konflikt
                            potrzeb i trzeba go rozwiazac. Upraszczam ale tak naprawde zycie sprowadza sie
                            do rozwiazywania konfliktow. I nie ma co sie zalamywac.
                            To ze kobieta oczekuje milosci to nic zlego. Tak samo jak to ze akurat on
                            oczekuje seksu.
                            On tak samo moze czuc sie zalamany i rozdarty ze kocha ja a ona nie chce
                            realizowac jego fantazji i on jest zmuszony (tak wiem zaraz bedzie ze jaki on
                            k..a biedak ze sie rznie bna boku) realizowac sie na z inna
                      • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 09:29
                        owszem czesto ida te dwie rzeczy w parze ale nie zawsze.
                        Sproboje Ci to wyjasnic na Twoim przykladzie analitycznie (taka moja
                        specjalnosc)
                        Po pierwsze - sama powiedzialas ze zabawy sm Twojego faceta generalnie Cie nie
                        pociagaja.
                        Postawie ryzykowna teze pewnie dla wielu nie do zaakceptowania.
                        Twoj facet wiedzac ze nie akceptujesz jego fantazji zaczal szukac takiej ktora
                        to akceptuje. Znalazl i zaczal sie spelniac.
                        Wasz zwiazek byl weekendowy, wiec ciezko powiedziec tak naprawde jak cala
                        sytuacja wplywala na niego i na Ciebie. Moze jego ewentualny brak
                        zainteresowania Toba nie wynikal z tego ze byl tak zafascynowany realizacja
                        swoich fantazji tylko byl efektem tego ze nabral wobec niego podejrzen, mialas
                        pretensje itp.
                        Punkt 2 analizy - on caly czas twierdzi ze Cie kocha. Ja jestem z gruntu rzeczy
                        optymista i naiwniakiem wiec zakladam ze mowi prawde ( nie wnikam czy powodem
                        jego wyznan sa uczucia czy np Twoj status materialny, tudziez inne aspekty
                        zycia).
                        Skoro jednak nadal chce sie z Toba widywac i twierdzi ze Cie kocha to wg mnie
                        zalezy mu w jakis sposob na Tobie.
                        Punkt 3 - tak naprawde wszystko zalezy od Ciebie i tego czy Ty chcesz z nim
                        byc. Klamstwa i klamstewka sa w zyciu nieuniknione i podejrzewam ze kazdy z nas
                        stosuje je w miare swoich potrzeb. On skoro zobaczyl ze nie skaczesz pod sufit
                        na perspektywe realizacji jego fantazji zamknal sie w sobie i zaczal je
                        realizowac na wlasna reke.
                        Final - Z tego jak piszesz domniemam ze jestes atrakcyjna, inteligentna i hmm
                        pewnie troche dominujaca kobietka. On wiec po pierwsze chyba juz balby sie z
                        Toba realizowac swoje fantazje bo:
                        -wie ze one Cie nie kreca (przynajmniej tak mowisz, moze jak bys sprobowala to
                        bys zmienila zdanie. Ciezko sie wypowiadac o czyms co zna sie tylko ze zdjec
                        tudziez filmow)
                        - widzi ze jestes osoba dominujaca(to moje zalozenie) wiec realizacja jego
                        fantazji bedzie ciezka. To on w nich dominuje i podejrzewam ze mialby dysonans
                        gdybys poddala sie jego dominacji. No chyba ze zauwazylby ze naprawde sie
                        poddajesz i Cie to kreci - wtedy pewnie postawilby Ci pomnik i na kolanach by
                        przybywal na kazde spotkanie z Toba.

                        Tak naprawde to musisz sama podjac decyzje co dalej. Jestem zdania ze jesli w
                        zwiazku nie ma dobrego seksu to sam zwiazek dlugo nie wytrwa.
                        Pewnie moja rada bedzie banalna i juz tysiac razy powtarzana tu na forum ale
                        musicie porozmawiac i sprobowac osiagnac jakis kompromis w tej sprawie.
                        Moze wtedy cos z tego bedzie, w przeciwnym razie szkoda zebyscie wspolnie
                        marnowali sobie zycie.
                        -
                        Kobiety pragna wielu rzeczy od jednego mezczyzny. Mezczyzni pragna jednej
                        rzeczy od wielu kobiet ;)
                        • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 10:05
                          Blackdevilu, wielkie dzięki za analizę - niemal utrafioną w 10-ę! Już dorzucam
                          faktów: związek był weekendowy od roku, byliśmy ze sobą dwa lata. Rzeczywiście
                          mam inklinacje do dominacji (co teoretycznie powinno ulatwić mi karierę u
                          SadoMasonów :), ale naprawdę ulegam prośbom i spełniam życzenia ludzkie, jeśli
                          widzę, ze komus bardzo zalezy. Dlatego uczę się tej cholernej asertywności od
                          nowa. Jak napisalam wczesniej, kochalam, więc bywało, że nawet nie proszona
                          występowałam w nylonach, ale oczywiście na resztę opisaną w poście nie byłam w
                          stanie pójść (choć nie starał sie specjalnie w tych namowo-prośbach). Bałam sie
                          zwyczajnie o swą całość fizjo-psychiczną po takich numerach. Jak mija faza
                          nakręcenia - mogą przyjść rózne niekoniecznie radosne refleksje choćby na
                          własny temat i na temat związku generalnie. Obawialam sie po prostu, że po
                          złotych deszczach i innych przyjda kolejne pomysły, i jak sądzę- dość łatwo
                          będzie się zagubić, a co dalej po SM? Co jeszcze nas może kręcić? Czy jest
                          jakaś granica? Proponowałam rozmowy, próby terapii itp. On nie uważał, że jest
                          mu to potrzebne, ponieważ uczepił się jednej myśli - że jesli dwie osoby coś
                          akceptują, nie jest to patologia (trochę tezę przerobił na własny użytek, ale
                          trudno). Teraz wiem, że nie potrzebował żadnego ratunku, bo znalazł laskę, z
                          którą fantazje były realizowane. A ze próżny jest i niedoceniający innych -
                          popisywał się fotografiami z ich spotkań na stronie dla fetyszystów. To właśnie
                          dzięki nim, odkrylam prawdę o naszym związku. On do końca sie wypierał. W końcu
                          ja tu zapierścionkowana narzeczona z jego rodziną w codziennym kontakcie,
                          ulubiona przez babcię i wszystkie ciotki świata - jako skarb prawdziwy :) - a
                          tam inne zgoła klimaty bez całego ciężaru społecznego - spotkania w ukryciu
                          tylko w jednym celu realizowane. Sęk w tym, ze nie wierzę w to, że można z kimś
                          tak długo uprawiać ostry seks i nie zaangażować sie emocjonalnie. Wymyślił więc
                          sobie pewnie, że może kocha nas obie. O te chwile z nią mogę być zazdrosna po
                          prostu. Ale to moje babskie naturalne odczucie. A człowiecze generalne jest
                          takie: nie będzie więcej dupek pluł mi w twarz, oszukiwał mnie i za cały ogrom
                          mojej miłości i moich starań, zeby posklejać jego rodzinę, zeby im było jaśniej
                          i lepiej w życiu - robił ze mnie debila, który sie czepia bezpodstawnie.
                          Tymbardziej, że jak coś nie grało- prosilam - powiedz, chlopie prawdę - ulży
                          Ci, ulży nam, nic złego się nie stanie, tylko proszę - nie oszukuj mnie, bo na
                          to nie zasługuję. Decyzja podjęta teraz i realizowana - koniec, żadnych z nim
                          kontaktów, nadzieja na niepamięć i odcięcie się od tego szamba, abym zaś nie
                          zwariowała... jak mawiał Jędruś Kmicic. A serce niech się sklejaaaaa, bo
                          ustawię się w kolejkę poprzeszczep.. A historia opisana jest po prostu ku
                          pamięci i ku przestrodze. I że przysięgam, nie będę juz łatwowiernym głupkiem.
                          • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 11:35
                            madra dziewczyna jestes to poradzisz sobie ;)
    • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 12:08
      blackdevil, to co piszesz JEST prawdą, ale powiedzmy sobie szczerze - gdzie tu
      uczciwość? ALbo z kimś jestes i jesteś wierny, albo jesteś wolny, sypiasz z kim
      chcesz, bez oszukiwania. Facet maryski (i pozostali radośni bzykacze) powinni
      wziąć to pod rozwage składając kolejne deklaracje i wtedy nikt nie będzie mówił
      o krzywdzie.
      • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 12:19
        lukrecja ;)) ale to co piszesz to myslenie zyczeniowe. OWszem zdarzaja sie
        przypadki ze te zyczenie sie spelnia. Ale statystycznie rzecz biorac to jednak
        spelnione zyczenia sa w mniejszosci (mowie o przypadkach ze ktos ma skok w bok
        a nie jest to staly uklad)
        Problem stary jak swiat i dyskutowac mozna do upadlego, ale nic to nie da bo
        specyfika kazdej sprawy jest inna
        • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 12:43
          Mój drogi, wystarczy, że człowiek uczciwie przyzna się przed samym sobą, że
          monogamia grzyzie go w kark. Co do jednorazowego skoku - można to pojąć,ale
          prowadzenie podwójnego (potrójnrgo, poczwórnego...) życia w związku- to też
          OK..?
          • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 13:59
            ale przeciez faceci od wiekow mowia ze monogamia ich gryzie ;))
            tylko kobiety w naiwnosci wierza ze to nie dotyczy ich faceta .
            powiem tak - ja nie dopuszczam zycia podwojnego, potrojnego tudziez wiekszych
            ilosci. Emocjonalnie nie potrafilbym sie w takie uklady zaangazowac.
            Zawsze sie jest w cos zaangazowanym bardziej w cos mniej.
            Milosc to chemia, seks to fizyka jak mawial Einstein ;)
            • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 29.03.06, 18:45
              Jasne, jasne... Wiesz co, jak się wystarczająco dobrze czujesz w tej chemii, to
              zamkniesz w niej i fizykę. No chyba, że masz taki ŚCISŁY umysł, że musisz
              studiować wszystko, bez końca i bez specjalizacji...MOj punkt widzenia
              bynajmniej nie jest idealistyczny, opiera się po prostu na uczciwości względem
              uczuć drugiej osoby i tyle. Zdrada jest zawsze zdradą, niczym więcej i nie ma
              usprawiedliwienia w imię "wyższych" celów, a już napewno nie można jej
              tłumaczyć szalejącym penisem.
              • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 30.03.06, 08:23
                powiedzmy ze troche sie zgadzam z Toba. zdrada to klmastwo, ale kazdemu w zyciu
                zdarza sie klamac. poza tym naprawde temat jest dlugi, skomplikowany i
                nierozwiazny od tysiecy lat. a punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
    • cho_no_tu Re: erotyczne fantazje... 30.03.06, 10:29
      Ja partole, alez trafilas na objekt :)) skad sie tacy biora w ogole? Pewnie
      skrzywdzil go ktos w dziecinstwie, takie dewiacje biora sie z dziecinstwa, mam
      narzeczona psycholozke i cos wiem o tym :). Gon go jak najdalej, a mezowi
      tamtej scierwy radze pokazac zdjecia, to go niezle wbije, ale przynajmniej nie
      bedzie cale zycie frajerem, utrzymujacym scierwe-zone...
      • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 30.03.06, 12:29
        chlopie jak masz dziewczyne psychologa to powiedz zeby sie Toba zajela.
        pomoc CI sie naprawde przyda
        • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 30.03.06, 13:52
          dlaczego?? :)
          osobiście bardzo mi się podoba dosadność słów cho_no_tu :) pozdrawiam!
          • blackdevil Re: erotyczne fantazje... 30.03.06, 13:57
            po pierwsze SM to nie jest dewiacja tylko upodobanie.
            po drugie rady typu wyslij mezowi zdjecia zeby nie byl frajerem sa moze tylko
            dla niektorych blondynek smieszne.
            Jak to sie mowi dobre rady i dziure w d..e to ma kazdy
            • your_and Re: erotyczne fantazje... 30.03.06, 14:04
              prozaiczna kwesia nie dobrania się...

              - Sadomasochizm jest traktowany przez medycynę jako odchylenie - tłumaczy
              seksuolog Andrzej Depko. - Ale jeżeli w parę dobierze się sadysta z masochistką
              lub na odwrót, wtedy tworzą świetny układ i doskonale zaspokajają swoje
              potrzeby. Tacy ludzie nie wymagają terapii uniezależniającej. Gorzej, jeśli
              partnerzy mają nierówne odchylenia, na przykład kobieta masochistka i normalny
              mężczyzna. Ona oczekuje zachowań typu "uderz mnie", a tymczasem mężczyzna
              pragnie być ciepły i opiekuńczy. Podobny problem występuje, gdy kobieta jest
              normalna, a mężczyzna ma skłonności sadystyczne i domaga się "ostrego" seksu -
              tłumaczy seksuolog.
              • laurijka Re: erotyczne fantazje... 31.03.06, 15:58
                no wlasnie, you, z klawiatury mi to wyjales. Tu nie chodzi przeciez o slynne
                upodobanie facetow do zdrady jako takiej, ale o specyficzne upodobanie
                seksualne. Ten facet robilby to zawsze, gdyby musial byc w normalnym zwiazku.
                Moze jednak bedzie wierny tej swojej powalonej nowej partnerce? Swoja droga
                fajnie im, ze sie tak odnalezli... nie podejrzewam, ze po swiecie chodzi
                niesamowicie duzo fanow SM... choc pewnie wiecej niz sie smiertelnikom
                wydaje... Ta cala historia potwierdza moja uknuta teorie, ze im facet na
                zewnatrz wyglada porzadniej, reprezentacyjniej i bardziej mieszczansko, tym
                wiekszego odchyla nosi w sobie. No coz, podobno kazdy ukrywa jakiegos trupa w
                szafie...
                • maryskaaa Re: erotyczne fantazje... 01.04.06, 01:31
                  oczywiście - upodobania seksualne grają w tej historii główną rolę żeńsko-
                  męską - lecz, kochani - pisałam też o (to już chyba będzie apel jasnogórski!)
                  ludzkiej uczciwości. Nie piszcie mi tylko tego, że jestem naiwna, bo raczej po
                  piątkowym drinku.. co na jedno wychodzi prawie :) Bo wyciągałam rękę słowami:
                  powiedz mi, nie oszukuj mnie, damy radę, nie pakuj mnie w gówno kłamstw, o
                  których wiem, że istnieją na świecie. Ale stchórzył, więc na pochybel mu.
                  Szkoda tylko moich emocji i kawałka mnie, który się stracił raczej..
                  Dobranooooc :)
                  • lukrecja_borghia Re: erotyczne fantazje... 01.04.06, 18:45
                    ano właśnie - sednem jest tutaj to , że facet bezczelnie oszukiwał kobietę,
                    która go kochała i z którą ( jak twierdził) chciał spędzić życie. Ciekawe, czy
                    tej drugiej mówił to samo? Zwykły skur... bez sumienia.Ale pamiętaj, Maryśka,
                    że to sie na nim zemści jeszcze...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja