anula36
28.03.06, 15:48
Z doswiadczen wlasnych, a takze obserwacji kilku osob z problemem podobnym i
z doswiadczen forumowych wysnul mi sie dzis taki wniosek... czy przypadkiem w
niektorych zwiazkach problemy z seksem ktore angazuja tak duzo sil, emocji
czasu, przemyslen, plodza setki postow na forum nie sa przykrywka jakichs
powazniejszych problemow ktore dzieki temu mozna spokojnie trzymac w szafie?
Czy gdyby w takim zwiazku zniknely gierki " dam albo i nie", "dam jak
zasluzysz" " chcialbym ale nie moge " itp, seksu bylo pod dostatkiem, czy nie
trzeba by sie zmierzyc z czyms powazniejszym? Wlasnymi schematami zyciowymi,
fobiami, efektami wychowania? Czy nie zniknelaby nic chorej zaleznosci laczej
partnerow?