problemy z seksem - jako problem "przykrywka"

28.03.06, 15:48
Z doswiadczen wlasnych, a takze obserwacji kilku osob z problemem podobnym i
z doswiadczen forumowych wysnul mi sie dzis taki wniosek... czy przypadkiem w
niektorych zwiazkach problemy z seksem ktore angazuja tak duzo sil, emocji
czasu, przemyslen, plodza setki postow na forum nie sa przykrywka jakichs
powazniejszych problemow ktore dzieki temu mozna spokojnie trzymac w szafie?
Czy gdyby w takim zwiazku zniknely gierki " dam albo i nie", "dam jak
zasluzysz" " chcialbym ale nie moge " itp, seksu bylo pod dostatkiem, czy nie
trzeba by sie zmierzyc z czyms powazniejszym? Wlasnymi schematami zyciowymi,
fobiami, efektami wychowania? Czy nie zniknelaby nic chorej zaleznosci laczej
partnerow?
    • petar2 Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 28.03.06, 17:22
      Toż ja od poczatku o tym piszę. Większość problemów z seksem ma źródło
      pozaseksualne.
    • tomry1 Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 28.03.06, 19:45
      Ja bym jeszcze dorzucił dość odważną tezę , że wiele problemów „rodzi się
      wirtualnie” na forum , a które często niewiele mają wspólnego z
      rzeczywistością. Najgorsze jest jednak to, że problemy te na forum zaczynają
      żyć własnym życiem, wypierając z niemal całkowicie te realne …
      Taki rodzaj własnego Big Brother’a
      Pozdr.
      Tomry
      • anais_nin666 Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 28.03.06, 19:50
        Sądzisz, że ludzie tu piszący sami szukaja problemów? Karkołomny wniosek.
        Wątki zaczynające zyć własnym zyciem? - swięta prawda. Ale to uroda forum:)
        • gomory Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 28.03.06, 21:26
          Cos moze byc w tym "szukaniu problemow". Wszak jesli sie ma jakis bardzo
          bolesny, to lepiej znalezc sobie zastepczy. Czlowiek tak sie broni przed bolem,
          klamstwo to nasza tarcza i ochrona ;).
          • martyna979 Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 27.04.06, 06:43
            gomory napisał:

            > Cos moze byc w tym "szukaniu problemow". Wszak jesli sie ma jakis bardzo
            > bolesny, to lepiej znalezc sobie zastepczy. Czlowiek tak sie broni przed
            bolem,
            >
            > klamstwo to nasza tarcza i ochrona ;).

            oj tak z tym to sie zgadzam w stu procentach, pozdrawiam.
    • katy.8 Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 27.04.06, 01:07
      Specjalnie wyciągnęłam na wierzch stary wątek,ponieważ w tej chwili dziesiątki
      postów są o jednym i tym samym : on/ona nie chce się ze mną kochać,co robić?!
      Dawanie rad nie rozwiąże problemów tychże małżeństw, jeśli partnerzy nie znajdą
      właściwych powodów swoich zachowań.Brak seksu to tylko "dodatek" do czegoś
      poważniejszego,przez co w małżeństwie zaczęło się psuć.Problemy mogą być natury
      psychicznej,bo każde z nas ma swoje przeświadczenia o właściwości swoich
      postępowań - to partner jest winny,to on mnie nie rozumie..Niestety,urazy z
      dzieciństwa,wychowanie w domu rodzinnym,poczucie jakiegoś niedowartościowania
      (bądź odwrotnie: bardzo niska samoocena),wspomnienie krzywd,kłopoty w pracy
      lub po prostu strach przed niespełnieniem się w małżeństwie-to problemy,które
      muszą być pokonane priorytetywnie,później można się zastanawiać dlaczego jeden
      partner pragnie zbliżeń a drugiemu są one obojętne..
    • loppe Re: problemy z seksem - jako problem "przykrywka" 27.04.06, 22:48
      tajemnica seksu.... nie zdołamy jej tutaj prześwietlić
Inne wątki na temat:
Pełna wersja