Faceci udają w łóżku

31.03.06, 17:56
Faceci udają w łóżku.

Przeczytałam ten artykuł i zaczęłam się zastawiać. Tytuł krzykliwy jak zwykle
nagłówki. Treść jednak bardzo smutna.

Mężczyźni nie osiągają satysfakcji (orgazmu). Seks przestaje cieszyć.
Liczna rzesza pań na forum, uskarżająca się na brak seksu jest
potwierdzeniem.

Gdzie jest przyczyna? Czy tylko w stresie, w zmęczeniu?


    • morbius1 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:06
      aczkolwiek panie zaraz zaczna krzyczec ...
      to jednak znakomita wiekszosc moich kolegow twierdzi, ze staja sie powoli
      psychicznymi kastratami. pogon za pieniadzem i zwiazane z tym efekty uboczne to
      jedna sprawa, druga jest emancypacja kobiet i ich coraz wieksze wymagania,
      ktorym panowie nie zawsze moga podolac (nie tylko lozko). takze to, ze nie moga
      (bo panie bardziej pilnuja) gdzies na boku sie podreperowac, robi swoje. mocna
      plec zaczyna miec kompleksy ;(
      • anula36 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:09
        z drugiej strony barykady widze niestety to samo:(
        Przyjemnosci i chec na nie gubia sie w kieracie zycia- wybiera sie to
        najprostsze i nie wymagace zaaangazowania- alkohol, komp, onanizm.
    • ewolwenta Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:18
      Może jest tak, że przeciętny facet potrzebuje dominować? Jak czuje, że nie może
      to właśnie w pewien sposób się psychicznie kastruje?

      Petar2, zdaje się, kiedyś wysnuł powyższą tezę, przy okazji dyskusji dotyczącej
      braku męskiej inicjatywy. Tak to było Petar2?
      • morbius1 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:25
        jak rzucisz okiem na historie rozwoju cywilizacji to samiec zawsze byl tym,
        ktory mial bronic i zdobywac = dominowac nad otoczeniem. teraz, jezeli nie
        potrafi znalesc sobie wlasnego polka do uprawy, czesto czuje sie niepotrzebny i
        odrzucony.
        • ewolwenta Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:26
          Samiec został wychowany na starą modłę a samica na nową?
          • morbius1 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:37
            samice po wiekszosci same zaczely sie wychowywac :-)
    • anais_nin666 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:27
      Szybkie tempo zycia, stres, zmęczenie, nieustający brak czasu.
      Do tego wielośc atrakcji wokół znacznie łatwiej dostępnych niz seks.
      Duże oczekiwania obu partnerow wobec siebie. Czasem zbyt duze.
      Łatwiej pograć w grę na komp. albo .. popisac na forum, pozalic sie i tylkiem
      nie ruszyc, by cos zmienic;)
      • anula36 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:31
        nie demonizujmy pisania na forum:) Trzeba miec jakis wentyl bezpieczenstwa.
        • anais_nin666 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:52
          Anula, to był przytyk do samej siebie;) Uprawiam autokrytykę:)
      • morbius1 Re: Faceci udają w łóżku 31.03.06, 18:39
        kiedys skopiowany przeze mnie tekst z artykulu o czulosci i dzisiejszycz
        wartosciach zycia.

        Wzajemna czulosc jest niepozadana, bo nie przynosi materialnie namacalnych
        efektów. Najwyzsza
        wartoscia, usankcjonowana przez europejska kulture, nie jest "dawac" ani
        "dzielic sie", lecz "miec" i
        "zdobywac". Dawanie czulosci klóci sie z tym, co obserwuje wielu z nas i czego
        doswiadczamy od lat
        mlodzienczych. Slyszymy "zajalbys sie czyms konkretnym", "tobie to tylko
        glupstwa w glowie", "a co ty
        z tego bedziesz mial/miala ?". Milosc, czulosc i pozadanie zostaja wbite na sile
        w ramy swiata
        materialnego - "he, do roboty by sie wzieli a nie tylko amory im w glowie", "nic
        tylko za raczke chodza,
        ja to bym tak nie mógl beztrosko". Taki maly quiz - dojrzewajac w takim, a nie
        innym systemie
        wartosci, jak postepuje, kiedy przychodzi czas na mnie ? powiem sam do siebie
        "co ja jej moge dac, nie
        mam samochodu ani mieszkania...", "po co mi dziewczyna ? jak mnie nawet na swoje
        potrzeby nie
        stac...". Seks... hmm, nie, nie daje sie tego, co najlepsze drugiej osobie. Seks
        "uprawia sie" (jak pole) po
        to, by "miec" orgazm. Niby nic zlego, ale gdziekolwiek sie nie obróce, cos
        "mam", a jesli "nie mam", to
        znaczy, ze jestem niezaradny/malo meski/malo postepowy/malo nowoczesny. Kiedy
        przychodzi
        opamietanie ? Przychodzi ono wtedy, kiedy sie juz "ma". Kiedy zaczynam pragnac
        wiecej niz "miec" -
        kiedy oto zaczynam chciec "dawac". Zaczynam krytykowac tych, którzy tak wiele
        poswiecaja w imie
        "miec". Hm... "zapomnial wól, jak cieleciem byl", rzec by sie chcialo... Lecz
        choc brakuje mi czulosci, i
        brakuje mi jej dawania, to dusze ja w sobie i chowajac sie za maska wynioslosci
        wstydliwie odsuwam
        sie, gdy chca mi ja podarowac. Dlaczego ? Przeciez ja nie MAM prawie nic, co
        móglbym podarowac...
    • dixia Może nie udają ale już im się nie chce,,, 01.04.06, 09:57
      Zgadzam się z teoria psychicznej kastracji. Kobiety po wyemancypowaniu się nie
      zaproponowały żadnej nowej roli społecznej ani dla siebie ani dla mężczyzn.
      Z mojego własnego doświadczenia wiem, że nic tak nie dołuje i nie odbiera chęci
      na seks jak dominacja kobiety w życiu codziennym. Wówczas naturalnie rodzi się
      opór... Na zasadzie: "taka jesteś twarda? no to zobaczymy teraz..." i tworzy się
      błedne koło. Kobieta staje się coraz bardziej wyzwolona (ze związku) coraz
      bardziej zła na męża i czepliwa, a facet coraz bardziej się zamyka w swojej
      skorupie i przyzwyczajeniach. "O tempora o mores" chciałoby się rzec. Niestety :o((
      • misssaigon Re: Może nie udają ale już im się nie chce,,, 01.04.06, 10:19
        kobiety sie wyemancypowaly bo faceto zachcialo sie wojenek w nowoczesnym stylu
        i brakowalo rak do pracy - gdyby nie to to nigdy by kobiet z domu nie
        wypuscili - to wygodne wytlumaczenie dla cebie - ale popatrz- swiatem rzadza
        faceci - wywoluja wojny, rzadza swiatowa gospodarka ...
        Rozumiem ze przecietny samiec który "pensje tez ma mala" chcialby byc taki
        wazny - tylko nikt mu biedakowi nie dal szansy sie wykazac - wiec pielegnuje we
        wlasnych czterech scianach swoje kompleksy.
        faceci udaja ze sie dali zdominowac - tak im wygodnie - oddaja kase, przekazuja
        odpowiedzialnosc- najczesciej korzystaja ze wygodnego statusu "dorosłego"
        dziecka w domu zajetego rozrywkami typu - komp, telewizor...a potem maja
        wygodna wymowke - "nie moglem sie wykazac - bo mnie
        zdominowalas", "zablokowalem sie na seks" i tego typu kretynskie
        wymowki.....przyklad z innej dzialki - czy ktos sie zastanoiwl - jaki typ
        faceta lansuja reklamy w Tv - polkretyna uzaleznionego calkowicie od zony - kto
        kreci te reklamowki??? - faceci z agencji reklamowych - pytanie - po co kreuja
        taki idiotyczny wizerunek ???
        • dixia Nikt nie czyta tego co piszemy... 01.04.06, 11:35
          ...a jedynie się wypowiada polemicznie. Nikt nie bierze do siebie tego co
          każdy/każda próbuje tu wykrzyczeć. W efekcie dzielnie produkujemy się na forum
          ku ucisze gawiedzi...
          • anula36 Re: Nikt nie czyta tego co piszemy... 01.04.06, 11:39
            poczytaj to sobie za dobry uczynek - rozbawienie zasmuconego;)
            A kto bedze chccial ten sobie do serca wezmie;)
          • misssaigon Re: Nikt nie czyta tego co piszemy... 01.04.06, 11:57
            polemizujemy z wypowiedziami innych uczestnikow - i slusznie - bo zgodnie z
            zalozeniami forum.
            z moich obserwacji wynika ze na forum jedynie ty polemizujesz sam ze soba...
            • dixia Przynajmniej mam wiernego interlokutora... 01.04.06, 16:29
              ...który nie jest tak zgryźliwy, złośliwy i upierdliwy jak Misssaigon, która
              uczepiła się mnie i Petara.
              Czy mąż cię rzucił? Przechodzisz ciężkie czasy? Jesteś na odwyku lub detoksie?
              Czy też z czystej złośliwości czepiasz się innych?
              • anula36 Re: Przynajmniej mam wiernego interlokutora... 01.04.06, 16:48
                co za argumenty w dyskusji... szowinistyczna meska swinia, tfu!
                • kawitator Re: Przynajmniej mam wiernego interlokutora... 01.04.06, 18:09
                  anula36 napisała:

                  > co za argumenty w dyskusji... szowinistyczna meska swinia, tfu!
                  proszę bardzo nie uzywać mojego honorowego tytułu z którego jestem dumny jako
                  obrazliwego epitetu
                  Jestem białą hetereseksualaną męską szowinistyczną świnią i jestem z tego dumny
                • dixia Re: Przynajmniej mam wiernego interlokutora... 01.04.06, 19:26
                  I złodziej! Bo każdy pijak to złodziej!!!
              • misssaigon Re: Przynajmniej mam wiernego interlokutora... 01.04.06, 17:01
                pozwolisz ze nie skomentuje...zycze owocnej dalszej tfu rczosci na forum...
                • dixia Re: Przynajmniej mam wiernego interlokutora... 01.04.06, 19:27
                  Cieszę się, że w końcu zrozumieliśmy się...
    • thistle trzy grosze 01.04.06, 18:28
      Dzielenie włosa na czworo - udają mężczyźni,udają kobiety, segregecja
      ludzi,którzy nie mają specjalnego nabożeństwa do seksu wg.płci już wielokrotnie
      brała w łeb,właśnie na tym forum.

      Może zwyczajnie dało by się zaakceptować,ze niektórym na tym mniej/wogóle nie
      zależy? Róznorodność potrzeb w obrębie naszego gatunku jest ogromna. Zawsze
      byli ludzie mniej i bardziej chętni, ale chyba nigdy w historii nie nadawano
      kopulacji i płynącej z niej satysfakcji takiej wagi. Z jednej strony rozrywek
      dawniej mniej bywało, więc seks jako to cos pod ręką mógł byc czestszy, a z
      drugiej życie codzienne wymagało więcej wysiłku fizycznego - od wszystkich-
      więc wyrównanie potrzeb było łatwiejsze - cytat z babci:

      "Chce mu się figli? Jeszcze ten hektar pod lasem do wykoszenia został.Jak
      wróci to pogadamy..."(teraz nazywa się to prostytucją małżeńską...)

      Teraz wszystko robia automaty (i super, chwała wynalazczy pralki
      automatycznej:), rozrywek nieseksualnych przybyło na kopy, a jednoczesnie
      impulsy natury erotycznej bombardują nas z kazdej strony - od billboardów z
      reklamą margaryny po seriale komediowe. Osoby mniej zainteresowane seksem mają
      sto równie fajnych(dla nich) zamienników, osoby wrazliwe na erotyzm nie mają
      się gdzie przed kultem chędożenia schować. Nawet debatując na forum przed
      oczami głównie napis Seks;) a wszechobecna dominacja seksu z każdej strony
      wyklucza zrozumienie drugiej strony, czy też jakiekolwiek sublimowanie
      frustracji. Bez względu na płeć.
      (stres też obu płciom szkodzi tak samo,podejrzewam,ze kobietom nawet bardziej,
      bo podobno więcej może zależeć od nastroju, ale, jakem baba, żadna tu ze mnie
      wyrocznia)


      • petar2 Re: trzy grosze 03.04.06, 11:08
        Rozsądna wypowiedź Thistle.

        Pomimo różnic w podejściu do seksu kobiet i mężczyzn jest wiele cech wspólnych.
        Jeśli kobiety udają to dlaczego nie mieliby tego robić faceci?
        Dlaczego to robią? Pewnie dlatego żeby podtrzymać image swoich możliwości ale
        również aby dać satysfakcję partnerce.

        Rozumiem że brak orgazmu/wytrysku to sporadyczna sytuacja (wyłączając kliniczne
        przypadki). Nazywanie tego "psychiczną kastracją" to przesada. Seks to nie
        obowiązek zakończenia orgazmem.

        Dominacja faceta w seksie o którą pytasz Evo to faktycznie pewna reguła
        wynikająca z instynktu biologicznego i ukształtowanych zachowań społecznych.
        Facet staje w konkury, stara się, zdobywa, uwodzi a w końcu steruje i narzuca
        rozwój sytuacji w sypialni. Ta dominacja jest bardziej formalna i zewnetrzna bo
        tak naprawdę w każdym etapie kobieta ma wiele możliwości i wykorzystuje je. Jej
        instrumenty sterowania są jednak bardziej dyskretne (not to zależy od
        wrażliwości partnera). Trudno więc powiedzieć kto bardziej decyduje i dominuje,
        znawcy twierdzą że to nie są faceci :)
        Chodziło mi jednak o tą "oficjalną" dominację co stanowi pewnien element gry
        jaką jest seks i wszystko co do niego prowadzi. Seks uwielbia urozmaicenia a
        reguły wyjątki więc zaburzenia tej dominacji bywają bardzo korzystne i
        ożywiające.

        Czy "przejęcie sterów" przez kobietę może wystudzić faceta?
        Sprawa indywidualna i zależy od wzajemnego doświadczenia. Na pierwszej randce
        odradzałbym ;-)

        Gdy jesteśmy ukierunkowani na partnera/kę trudno drugiej stronie udać orgazm. N
        • ewolwenta Re: trzy grosze 03.04.06, 17:58
          > Rozumiem że brak orgazmu/wytrysku to sporadyczna sytuacja (wyłączając
          kliniczne

          Sporadyczna? 10% to jednak chyba powód do zmartwienia! Zwłaszcza, że możną się
          spodziewać, że to dane raczej zaniżone i dotyczące sytuacji kiedy mężczyzna
          zaczyna przyznawać się nie tylko przed sobą do choroby ale idzie z tym do
          lekarza. Zwróć uwagę, że bardzo wiele osób wstydzi się problemów z potencją i
          odwleka tę chwilę.

          > przypadki). Nazywanie tego "psychiczną kastracją" to przesada. Seks to nie
          > obowiązek zakończenia orgazmem.


          Petar tu chodzi o sytuację, w której mężczyzna chce skończyć a nie może. Już
          kilka wątków na forum dotyczyło tego problemu.
Pełna wersja