Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą wieku

21.04.06, 00:04
Witam wszystkich forumowiczów! Odwiedzam to forum od dłuższego czasu i
cieszę się, że ono jest - wasze rady, uwagi, problemy są dla mnie ciekawe i
ważne. Oczywiście odwiedzam to forum z tytułowego powodu ;-)

Mam 30 lat, pracuję jako handlowiec w dobrej firmie w dużym mieście. Od
czterech lat mam żonę, starszą od siebie o 12 lat. Od dłuższego czasu - ok.
roku, półtora nasze kontakty seksualne są ograniczone do 1-2 w miesiącu,
zawsze z mojej inicjatywy, zawsze bez jej przyjemności i specjalnego udziału.
Od przynajmniej roku śpimy osobno - tzn. ja śpię w drugim pokoju na złożonej
na pół kołdrze, ona w łóżku. Powód - łóżko jest za ciasne (130 cm
szerokości), żona się nie wysypia.
To że ma depresję jest oczywiste - odkąd jesteśmy małżeństwem nie pracuje,
pomimo wielu wcześniejszych zainteresowań (malarststwo, historia starożytna,
aktywny sport..)niczym się nie zajmuje. Wróć - czyta książki, masę książek o
tematyce fantasy i sensacyjnych, najczęściej leżąc w łóżku. Pranie,
sprzątanie i posiłki robimy wspólnie - sprawnie, szybko i bezproblemowo.

Jaką jest kobietą - bardzo atrakcyjną i ładną, bardzo komunikatywną, o
zdecydowanych poglądach, lubiącą rozmawiać i dyskutować. Zanim ją poznałem
nie była w stałych związkach, miała wielu facetów, dużo podróżowała, żyła
aktywnie. Poznaliśmy się w ciekawych okolicznościach, za granicą, również
nasz czas do ślubu (ok. roku) jak i sam ślub mógłby być ciekawym tematem
opowieści.

Po ślubie nie było może już tak ciekawie, chociaż też żyliśmy aktywnie,
poznawialiśmy nowe miejsca i ludzi.. Przeniosłem się do jej miasta, tu
znalazłem pracę. Moje dochody pozwalają na normalne życie na średnim
poziomie, z jakimś zagranicznym wyjazdem raz w roku.

Zmieniłem się - dostosowując się do jej oczekiwań i dość krytycznych uwag - z
młodego luzaka, ubranego swobodnie, lubiącego piwko i miłe biesiadki w
ubranego zawsze elegancko (kilkadziesiąt koszul, marynarek, krawatów),
zgrabnego i zadbanego "faceta".

Niestety, pomimo tego, że dostosowałem zbiegiem czasu swój styl i zachowanie
do oczekiwań żony, zresztą z osobistą satysfakcją - dobrze się z tym czuję i
jestem zadowolony z mojego rozwoju - u niej przez ten czas zupełnie zanikło
zainteresowanie seksem. Dziwi mnie to tym bardziej, że swym ubiorem,
kosmetykami, biżuterią podkreśla na co dzień swą atrakcyjność.

Nie chcę na razie wierzyć, że przestałem ją interesować, bo choć z jednej na
to wygląda to z drugiej jest ze mnie dumna i zadowolona jako z męża i
towarzysza.

Brak seksu bardzo mi doskwiera. Na przytulanie i pieszczoty reaguje nerwowo i
agresywnie. rozmawiam z nią o tym, czasem się trochę wkurzam, unoszę honorem,
robię małe awanturki, czasem staram się podejść ją czułością i humorem -
słowem próbuję wszystkiego co i Wy ;-) dodam, że i z niej niezły nerwus ale i
zabawna przyjaciółka.. Seks jest rzadki, raz na dwa, trzy tygodnie, krótki -
ok. 30 min., jak trwa dłużej to ona dostaje nerwa i po zabawie.. Wkurza mnie
taka sytuacja i zaczynam myśleć różne rzeczy - o rozwodzie, o jej poprzednich
facetach, o tym, że dupa ze mnie itd.. Ale cały czas ją kocham i pragnę z nią
być.

Według naszych przyjaciół to ona mną rządzi a ja rzeczywiście wykazuję daleko
posuniętą uległość i dostosowanie ale mnie się tak nie wydaje - potrafimy się
mocno kłócić o różne sprawy, ale w zasadniczych sprawach mamy te same poglądy
na świat i jest nam dobrze razem, co zresztą też większość ludzi z otoczenia
dostrzega, że jesteśmy dobraną parą.

Szanowne forumowiczki i forumowicze, może macie jakieś uwagi, jak postępować
z kobietą dojrzałą i doświadczoną, jak przywrócić jej i sobie radość z życia
i seksu.


Pozdrawiam i życzę nam wszystkim powodzenia !


Pripps


    • anula36 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 00:12
      To że ma depresję jest oczywiste ..

      Jesli to prawda- poki jej nie wyleczy, raczej lepiej nie bedzie. A czemu w
      zasadzie nie pracuje? Nie moze znalezc pracy, nie chce pracowac?
      I nie rozumiem czemu nie kupicie po prostu wiekszego lozka;)
      • marcin1973 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 00:58
        jest też tak, że kobieta po pewnym czasie zaczyna fatalnie reagować na
        młodszego od niej parntera próbując go zmienić wg schematu który obserwuje u
        swoich rówieśników i facetów swoich koleżanek. Niestety szanowny koleżka
        pozwolił babie na zmianę bardzo istotną stylu bycia. I dalej poszło poprzez
        kaskadę podwajania ustępstw ku szczęśliwemu chaosowi w łózku i zyciu. Moja zona
        próbowała mnie przekonwertować wedle swego wyobrazenia - jak ulegałem tejze
        presji było gorzej w naszym zwiazku. U mnie roznica wieku mniejsza - 5 lat.


        anula36 napisała:

        > To że ma depresję jest oczywiste ..
        >
        > Jesli to prawda- poki jej nie wyleczy, raczej lepiej nie bedzie. A czemu w
        > zasadzie nie pracuje? Nie moze znalezc pracy, nie chce pracowac?
        > I nie rozumiem czemu nie kupicie po prostu wiekszego lozka;)
        • holenderkam Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 01:21
          Jak miło usłyszeć, że wreszcie to facet jest młodszy !!!
          • katy.8 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 01:54
            To,że mężczyzna jest młodszy od żony,zupełnie nie ma wpływu na ich wspólne
            życie. Różnicę wieku można zauważyć-choć nie jest regułą-np w
            zainteresowaniach.Jeśli rodzaj muzyki lub spojrzenie na modę dzieli ale jednak
            uczucie łączy, dwoje ma prawo być ze sobą. Bez znaczenia jest fakt, kto od kogo
            jest starszy; najważniejsza jest wyrozumiałość,tolerancja,zaufanie i oczywiście
            miłość.
            • e.globtrotuar Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 03:49
              Z Twoich opisow zony wynika, ze jest kobieta przyzwyczajona do zupelnie innego
              trybu zycia niz obecny. Mysle, ze powinenes sie skupic na wyciagnieciu z niej
              czego jej brak i namowieniu, by zrobila kroki w kierunku zaspokajania swoich
              potrzeb, a wszystko powowinno wrocic do normy. Kobieta, ktora opisales nie moze
              czuc sie dobrze czytajac kryminaly w lozku - depresja murowana ! Mysle, ze to
              nie wiele ma wspolnego z Toba, wiec nie skupiaj sie na tym co moze byc nie tak z
              Toba, bo mysle, ze to slepy zaulek. Kobiety w tym wieku na ogol wiedza czego
              chca, wiec skoro za Ciebie wyszla, to nie mogla tak szybko zmienic zdania.
              Mysle, ze jej tryb zycia zmienil sie bardziej od Ciebie, i tu chyba jest pies
              pgrzebany.
              • approved Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 09:59
                Opamiętaj się chłopie! Nie marnuj życia, pogoń tę starą raszplę i rozejrzyj się
                wokół ile jest ślicznych, mądrych i chętnych do założenia rodziny kobiet.



                • glamourous Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 10:30
                  Oto moja hipotezy :

                  1) Tak duza rownica wieku moze tu byc nie bez znaczenia. Moze ona nie do konca
                  czuje ze odbieracie na tych samych falach? wszak miedzy Wami jest prawie cale
                  pokolenie roznicy, a to na dluzsza mete wcale nie jest takie proste do
                  pogodzenia...Wiem, bo kiedys bylam z mezczyzna o 11 lat starszym.

                  2)Moze ona (biorac pod uwage jej przeszlosc) nie ma predyspozycji
                  charakterologicznych do pozostawania w stalym zwiazku? Sa tacy ludzie, ktorzy z
                  roznych powodow, nawet w dojrzalym wieku nie sa w stanie stworzyc trwalego,
                  dojrzalego zwiazku. Moze te "tabuny facetow" z jej przeszlosci swiadcza o jej
                  luznym podejsciu do zwiazkow? Moze trudno jej teraz zniesc te stabilizacje i
                  zwyczajnie sie nudzi? Myslala, ze przyszedl czas na stabilizacje, a tu ciezko
                  sie przestawic?

                  3)Nic nie piszesz o tym, czy ma dzieci, wnioskuje ze nie ma - wiec moze dopada
                  ja nieuswiadomiona frustracja z powodu niespelnionego instynktu macierzynskiego
                  oraz tzw."syndromu zamykajacych sie drzwi"?

                  4) Kobiety o silnym charakterze na dluzsza mete zle znosza uleglosc i
                  spolegliwosc faceta. W waszym zwiazku zdecydowanie brakuje rownowagi, a roznica
                  wieku jeszcze to poteguje. Fakt, ze jestes dla niej gotowy na wszystkie mozliwe
                  zmiany, ze OD ROKU spisz na koldrze zeby ONA mogla sie wyspac wskazuje na to ze
                  uklad miedzy wami jest typu "krolowa i jej paz" Typowa konsekwencja takiego
                  ukladu : na dluzsza mete "paz" przestaje byc dla "krolowej" atrakcyjny seksualnie.

                  5) A co jezeli TY za kilka lat zapragniesz byc ojcem? Co wtedy? Poswiecasz
                  siebie dla kaprysnej kobiety, ktora wywala cie z lozka zebys rok czasu spal na
                  koldrze, dostaje histerii sie gdy seks trwa o 5 minut za dlugo - moim zdaniem
                  nie wrozy to najlepiej.
                  Walnac piescia w stol (tak po mesku), porozmawiac z nia (zdecydowanie, a nie jak
                  cieplutki mis) jak ona sobie wyobraza wasze dalsze zycie i razem podjac decyzje
                  czy to ma jesczze sens. Jezeli to nie da rezultau, to, coz - mlody jeszzce jestes...
                  I przede wszystkim powtorze za anula36 : kupcie sobie wieksze lozko!!
                  • marcin1973 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 23:08
                    walnięcie pięścią w stół działa, widmo walizki spakowanej też. Moja żona
                    oczekuje bycia zdominowaną choć się temu niełatwo poddaje. Podobnie chyba z
                    żona Pana Kolegi. Kobiety nie lubią uległych kolesi. Ale za złamany grosz się
                    do tego nie przyznają.


                    glamourous napisała:

                    > Oto moja hipotezy :
                    >
                    > 1) Tak duza rownica wieku moze tu byc nie bez znaczenia. Moze ona nie do konca
                    > czuje ze odbieracie na tych samych falach? wszak miedzy Wami jest prawie cale
                    > pokolenie roznicy, a to na dluzsza mete wcale nie jest takie proste do
                    > pogodzenia...Wiem, bo kiedys bylam z mezczyzna o 11 lat starszym.
                    >
                    > 2)Moze ona (biorac pod uwage jej przeszlosc) nie ma predyspozycji
                    > charakterologicznych do pozostawania w stalym zwiazku? Sa tacy ludzie, ktorzy
                    z
                    > roznych powodow, nawet w dojrzalym wieku nie sa w stanie stworzyc trwalego,
                    > dojrzalego zwiazku. Moze te "tabuny facetow" z jej przeszlosci swiadcza o jej
                    > luznym podejsciu do zwiazkow? Moze trudno jej teraz zniesc te stabilizacje i
                    > zwyczajnie sie nudzi? Myslala, ze przyszedl czas na stabilizacje, a tu ciezko
                    > sie przestawic?
                    >
                    > 3)Nic nie piszesz o tym, czy ma dzieci, wnioskuje ze nie ma - wiec moze dopada
                    > ja nieuswiadomiona frustracja z powodu niespelnionego instynktu
                    macierzynskiego
                    > oraz tzw."syndromu zamykajacych sie drzwi"?
                    >
                    > 4) Kobiety o silnym charakterze na dluzsza mete zle znosza uleglosc i
                    > spolegliwosc faceta. W waszym zwiazku zdecydowanie brakuje rownowagi, a
                    roznica
                    > wieku jeszcze to poteguje. Fakt, ze jestes dla niej gotowy na wszystkie
                    mozliwe
                    > zmiany, ze OD ROKU spisz na koldrze zeby ONA mogla sie wyspac wskazuje na to
                    ze
                    > uklad miedzy wami jest typu "krolowa i jej paz" Typowa konsekwencja takiego
                    > ukladu : na dluzsza mete "paz" przestaje byc dla "krolowej" atrakcyjny
                    seksualn
                    > ie.
                    >
                    > 5) A co jezeli TY za kilka lat zapragniesz byc ojcem? Co wtedy? Poswiecasz
                    > siebie dla kaprysnej kobiety, ktora wywala cie z lozka zebys rok czasu spal na
                    > koldrze, dostaje histerii sie gdy seks trwa o 5 minut za dlugo - moim zdaniem
                    > nie wrozy to najlepiej.
                    > Walnac piescia w stol (tak po mesku), porozmawiac z nia (zdecydowanie, a nie
                    ja
                    > k
                    > cieplutki mis) jak ona sobie wyobraza wasze dalsze zycie i razem podjac
                    decyzje
                    > czy to ma jesczze sens. Jezeli to nie da rezultau, to, coz - mlody jeszzce
                    jest
                    > es...
                    > I przede wszystkim powtorze za anula36 : kupcie sobie wieksze lozko!!
                    • menk.a Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 27.05.06, 11:15
                      ja bez tego grosza złamanego się przyznam: nie lubię facetów bez
                      silnego 'kręgosłupa'
                      ;)
                  • kryzolia Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 19.05.06, 13:51
                    Pozwolę sie niezgodzić z hipotezą dotyczacą różnicy wieku. Uważam że to nie ma
                    znaczenia. BYc może związane to jest z depresją i okresem przekwitania. Tak,
                    kobiety w tym wieku zaczynaja przekwitać, proces ten trwa nawet 15 lat, wieć
                    moze tu lezy przyczyna.
      • xxx300 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 23.04.06, 13:50
        Zrób jej dziecko to sie uspokoi na 100%
        Zobaczysz to działa
    • morbius1 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 10:06
      hallo,
      twoja sytuacja przypomina mi moje doswiadczenia. kiedy poznalismy sie z moja
      obecna pania, mielismy ja 30 ona 36 lat, obydwoje po jednym rozwodzie za soba,
      jej syn (14 lat) z pierwszego malzenstwa. ona obrotna, wesola, zaradna, lubiaca
      zycie na "poziomie", ktore kreci sie wokol niej, w tamtym czasie juz nie
      pracowala zawodowo. ja raczej typ domatora, z charakterem "pigularza" -
      cierpliwie, dokladnie, powoli, 100x przemyslec, 1x zrobic. obydwoje z silnymi
      charakterami, przekonani o wlasnych racjach ale bardzo chetni do dialogu.
      juz krotko po zawarciu zwiazku zaczela moja malzonka zmieniac moj sposob
      ubierania, sposob spedzania wolnego czasu etc, walczac o to z pelnym
      zacietrzewieniem. rok po slubie nasz wspolny syn. ona nie ma najmniejszej ochoty
      isc do pracy. powody rozne - dziecko, niezalezne od nas problemy rodzinne,
      budowa domu, pieniadze sa wiec ja zajme sie domem itd, itd. (nota bene, kucharka
      czy sprzataczka z niej zadna, tylko ksiazki, teatr, kino, podroze, zajecia
      intelektualne).
      zaczynamy zyc w dwoch odrebnych swiatach. 2-3 lata pozniej pojawiaja sie powazne
      chmury w sypialni. rozwiazujemy poczatkowo emocjonalnie, pozniej juz tylko
      racjonalnie nasze problemy seksualne. dzisiaj jestesmy razem, dajemy sobie
      nawzajem poczucie bezpieczenstwa, uzupulniamy sie w sprawach zyciowych, dbamy o
      dzieci, zyjemy raczej wygodnie.
      generalnym problem jest natomiast brak wspolnego "widzenia" swiata. ona
      "zamknieta" w domu, swoich ksiazkach, wiebierajaca i akceptujaca znajomych tylko
      wg. wlasnego "widzi mi sie" itp., nie majaca na codzien problemow finansowych
      czy tzw. drobnych zyciowych nie ma kompletnie zrozumienia dla mojego "swiata"
      ciaglego kontaktu z ludzmi "jacy sie napatocza", tego, ze po 12 godzinach
      przychodze do domu "wypruty" itd.
      MOJA ocena sytuacji - jezeli nie ZMUSISZ zony do wyjscia z domu miedzy ludzi, do
      pracy, nie po to aby miec pieniadze ale po to aby miala obowiazki, ktore nie
      beda czekaly na jej dobry humor doprowadzi takze u ciebie do "wyobcowania"
      swiatopogladow. albo sie rozejdziecie albo bedziecie wygodnie zyli we wlasnych
      klatkach. pozostanie kobiety lub faceta w domu, bez zewnetrznej pracy i
      obowiazkow to najwieksza tragedia jaka mozna wyrzadzic sobie i partnerowi.
      • kawitator Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 24.04.06, 06:50
        pozostanie kobiety lub faceta w domu, bez zewnetrznej pracy i
        > obowiazkow to najwieksza tragedia jaka mozna wyrzadzic sobie i partnerowi
        Dokładnie tak. To jest przyczyna naprawdę wiekszości problemów z ludzmi
        szczególnie jak mamy do czynienia z osobami o rozwiniętej umysłowości
    • remax2 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 10:10
      Dwa kierunki widze
      a) no oczywiste jest, że jak depresja to z sexu nici, ale na depresję to
      pilnie lekarz i leczenie, im szybciej tym lepiej (aczkolwiek leki
      antydepresyjne czesto zabijają do zera libido podczas leczenia)

      b) ciekawi mnie wątek z tym, że zmieniłeś się pozytywnie pod wpływem żony, a
      nie wpłyneło to pozytywnie na wasze relacje. Mnie przytafiło się coś podobnego.
      Kiedy wiele lat temu poznaliśmy się jescze na studiach, byłem przysłowiowym
      patałachem, taka męska tragedia. A jednak było zaurocznie i autentyczne
      poządanie z obu stron (aczkolwiek dzisiaj z perspektywy nie mogę sobie nawet
      wyobrazić co ona mogła wtedy w mnie widzieć).
      Potem, pod wpływem żony (i dla niej) przeobrzaiłem sie, tak jak ty, w
      atrakcyjnego faceta. No i nic pożądanie ze strony żony wyparowało. Jest dumna,
      że ma takiego faceta, co widać i czuć, gdy tylko ruszymy się z domu... Ale gdy
      zostajemy sami... nawet nie chce myśleć o seksie. No przyznaję, ze nie
      rozgryzłem o co chodzi, ale pewne analogie z twoim przypadkiem widze.. Pozdry
      • morbius1 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 10:23
        ta teoria z depresja kupy sie nie trzyma. jak masz za duzo wolnego czasu to
        glowka sama znajdzie jakis depresyjny problem :(( jedynym lekarstwem jest
        zajecie glowki czyms "pozytecznym".
    • tomasdyg Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.04.06, 10:51
      pripps napisał:
      "Zmieniłem się - dostosowując się do jej oczekiwań i dość krytycznych uwag - z
      > młodego luzaka, ubranego swobodnie, lubiącego piwko i miłe biesiadki w
      > ubranego zawsze elegancko (kilkadziesiąt koszul, marynarek, krawatów),
      > zgrabnego i zadbanego "faceta". "

      No właśnie, "dostosowując się do jej oczekiwań", tylko, że ona poznała i
      pokochała kogoś zupełnie innego, tego luzaka, imprezowicza itd., itd.
      Te jej "oczekiwania" to był, jakiś tam wirtualny model idealnego "cipło-
      kluchowatego" pana męża, ale nijak ma to się do autentycznych, nie wirtualnych
      oczekiwań, jakiego pragnie partnera.
      Oczywiście, moim zdaniem.
    • misssaigon Re: gdybanie n/t 21.04.06, 19:46
      to jeszcze ja pogdybam co moze byc na rzeczy:
      1. żona zle znosi widome oznaki starzenia - moze dlatego niechetnie sie
      pokazywac w sytuacjach intymnych
      2. widmo klimakterium - albo sie rozpoczeło - czasami zdarza sie tez tak
      wczesnie...albo wizja nadchodzacego schylku atrakcyjnosci seksualnej zwiazanej
      ze zdolnoscia do prokreacji wisi nad nia
      3. moze sie na wszelki wypadek i na zapas zamartwiac ze nie bedzisz jej wierny
      i niebawem zaczniesz rozgladac sie za mlodsza patnerka z ktora zechcesz
      splodzic potomstwo ....i karze cie za to a priori....
      • marcin1973 Re: gdybanie n/t 21.04.06, 23:15
        Fakt- utrata płodności to częsta przyczyna konfliktów - ale w wieku 42 lat to
        naprawdę ostatni dzwonek. Strachu przed innymi babami nie rozumiem - sama go
        wpycha w ich ramiona nie dając mu tego czego z nią potrzebuje. Jeszcze jeden
        przejaw głupty bab. Zresztą - baby z rzadka w domowych relacjach wykazują się
        dalekosiężną logiką chyba ze dotyczy ona plam na suficie, to wtedy przewidują
        trafnie daty malowania. Łatwiej jest karać, szukać, węszyć niż zapobiegać. A
        może trzeba czasami jak Nikodem Dyzma (demdyzma wg Trolla młodszego) rzecz "a
        ja w mordę też potrafię dać".
        misssaigon napisała:

        > to jeszcze ja pogdybam co moze byc na rzeczy:
        > 1. żona zle znosi widome oznaki starzenia - moze dlatego niechetnie sie
        > pokazywac w sytuacjach intymnych
        > 2. widmo klimakterium - albo sie rozpoczeło - czasami zdarza sie tez tak
        > wczesnie...albo wizja nadchodzacego schylku atrakcyjnosci seksualnej
        zwiazanej
        > ze zdolnoscia do prokreacji wisi nad nia
        > 3. moze sie na wszelki wypadek i na zapas zamartwiac ze nie bedzisz jej
        wierny
        > i niebawem zaczniesz rozgladac sie za mlodsza patnerka z ktora zechcesz
        > splodzic potomstwo ....i karze cie za to a priori....
        • kici10 Re: gdybanie n/t 23.04.06, 17:02
          Jeśli dziad jest młodszy o 12 lat, to jest traktowany prawie jak syn. A jak
          sypiać z własnym synem. Toż to kazirodztwo. Taka różnica wieku powoduje, że
          dziad wydaje się partnerce zbyt niedojrzały.
        • kici10 Re: gdybanie n/t 23.04.06, 17:06
          Zresztą sam stawia się w roli syneczka, który ustępuje mamusi miejsca w łóżku,
          żeby sie dobrze wyspała. Postawiłeś się w roli podległej, to teraz nie
          pozostaje Ci nic innego, tylko służyć.
    • martyna979 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 22.04.06, 08:43
      naprwde wiem co czujesz mam partnera starszego od siebie o 14 lat i wiem co o
      czym piszesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • ambx Jesteś za stary na takie harcerstwo... 22.04.06, 18:40
      ...nawet jak dokupisz sobie dmuchany materac i.. dmuchaną lalkę, to i tak nie
      będzie to normalne życie. Utrzymujesz kobietę, która spędza czas na czytaniu
      bajek fantasy i jak harcerzyk musisz sobie... własnoręcznie rozładowywać
      napięcia seksualne. Jest określenie "rycząca czterdziestka" - panie w tym wieku
      gonia jak szalone, za odlatującym ptakiem... młodości. Pamiętam, ze gdy moja
      żona miała tyle lat, seks był prawie noc w w noc (w dzień też;-). A miała wtedy
      bardzo wyczerpującą pracę. To co jest w waszym związku to naprawdę odchyła na
      maxa! Czy dla tego związku warto się skazywać na bezseksie i... bezpotomną
      śmierć? Na pewno masz sentyment do swojej kobiety. Uczyniła z ciebie
      eleganckiego, zadbanego mężczyzne, ale potem wysłała spać w samopas, na
      złozonej kołdrze. Dziś, przed snem pomyśl sobie: "Co ja k...a robię ze swoim
      życiem? Wybór dalszej życiowej drogi należy do ciebie - jesteś dorosłym
      facetem, prawda?
    • sans Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 23.04.06, 15:51
      Nie cierpię takich ludzi. Jeśli jest tak jak piszesz iż nie potrafi się wysłowić i wyartykułować o co jej chodzi... to po prostu nie jest niedojrzała. W prawdziwym związku rozmawia się o wszystkim co tyczy się dwóch osób. Jak czytam.. to co napisałeś to już próbowałeś ją nakłonić do rozmowy. Jak ci pasuje takie spanie poza łożem to OK.. jeśli nie to wyłóż kawę na ławę. Może dojrzeje za kilka następnych lat z innym facetem. A ty znajdź inną kobietę. End.
    • kicia_miau Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 28.04.06, 17:07
      Hej, Pripps :-)
      Ciekawe jest, że nikt z osób Ci doradzających nie pomyślał o tym, że może ona
      ma kogoś? Bo co? Że ma 42 lata? Że to już za późno? A dlaczego mi to przyszło
      do głowy? Bo ja to zrobiłam mojemu mężowi i u mnie "objawy" właśnie takie
      były :-(( Co nie przesądza, że tak musi być i w Twoim przypadku - ale rozważ
      również pod tym kątem całą tą historię. A wiek nie ma znaczenia - ja też mam
      swoje lata (tylko kilka lat mniej od Twojej żony) - zdradziłam męża z facetem
      nomen omen 12 lat młodszym. I był to chwilowy romansik - potężny ogień, ale
      gówniarz okazał się dupkiem i teraz bardzo żałuję. Ale nie o tym tu!
      Jeszcze jedna analogiczna historia u mnie. Mój mąż - a jesteśmy ze sobą już od
      10 lat na początku przejawiał sporą inicjatywę w kwestiach sexu. Ale on jest
      generalnie dosyć pasywny (a ja lubię działać) i zauważył, że fajnie jest jak to
      ja przejawiam inicjatywę. Tak mu się to spodobało, że teraz a i owszem inicjuje
      sex, ale monotonny - oczekuje aktywności ode mnie. A mnie kręci, żeby to facet
      wykazał inicjatywę i wziął się do rzeczy - nawet nie pytając o zgodę. A jest
      tak, że mój mąż coś tam bąknie, coś zagai, zapyta, a mnie to do szewskiej
      doprowadza. Marzy mi się seks z ogniem - z obijaniem o ściany :-), z rzucaniem
      na podłogę, z zaskoczenia... a tutaj ciepłe kluchy! Być może tak też jest i u
      Was? Zwłaszcza, że piszeszz, że Twoja żona prowadziła niegdyś aktywny tryb
      życia? Naprawdę, nie znam kobiety, która lubi się kochać z pasywnym miśkiem. To
      był też jeden z powodów mojej zdrady. A jak już zdradziłam i miałam porównanie
      to w kwestiach seksu z mężem wcale nie jest lepiej - najchętniej w ogóle bym
      się nie kochała, a jeśli już to żeby szybko :-( Jak się przeciąga, to też
      trochę się irytuję, ale nie daję po sobie poznać. Wiele razy rozmawiałam z nim,
      ze chciałabym inaczej, ale niestety nie dociera.
      No i w końcu - libido. Wiesz, u kobiet z czasem ono maleje, ale myślę, że
      zawsze można rozbudzić.
      Pozdro!
      I napisz jak się rzeczy mają :-)
      • jaona27 Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 30.04.06, 23:59
        chyba Twoja zona Cie zdradza....
      • pripps Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 18.05.06, 14:34
        Cześć!

        Dzięki za odzew, fajnie mieć przyjaciół i doradców w takich sprawach.

        U mnie bez większych zmian, tzn. rzadko i smutno ;-)
        Przypuszczenie ze zdradzaniem przez żonę raczej odrzucam, nie wydaje mi się
        żeby miała okazje do tego. Chyba, że lubi zabawy z koleżanką, to tak, jest to
        możliwe bo widują się prawie codziennie, tzn ona nas odwiedza.
        Generalnie mój list na tym forum to był przejaw ostatnich prób znalezienia
        sposobu na poprawę sytuacji, mam coraz większą ochotę na danie sobie spokoju z
        tym małżeństwem, nerwowy się już kurcze robię...
        Większe łóżko kupię, miejsce jakoś się znajdzie :-)
        Na pewno nie jestem ciepłym i uległym miśkiem, więc nie wydaje mi się, żeby tu
        leżała przyczyna jej niechęci do seksu. Z inicjatywą i urozmaiceniami też
        zawsze wychodzę pierwszy i jedyny.
        Co do wypchnięcia jej na zewnątrz do ludzi to staram się to robić cały czas,
        kurde - ma wykupioną siłownię, basen, chodzi do kosmetyczki. Myślę, że
        zorganizuję jej też mały butik, może to ją nakręci na dawne obroty.

        Różnica wieku nigdy mi nie przeszkadzała i raczej przeszkadzać nie będzie,
        zawsze lubiłem starsze od siebie koleżanki :-) Nie wydaje się też, żeby czuła
        się jakoś staro i brzydko, bo naprawdę dobrze wygląda i podoba się facetom.

        Nie wiem, powalczę jeszcze, zależy mi na tym związku.

        Aha - dzieci nie mamy i nie planujemy.

        Zdrówka i powodzenia !





    • paulajal Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 01.05.06, 21:36
      Ciekawy jest Twój post. ja bym chyba do seksualoga się wybrała z żoną.
    • remicius Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 18.05.06, 15:46
      Kobieta probuje zmienic chlopca i jej sie udaje, ale wtedy okazuje sie, ze
      jednak to juz nie to. Przeciez zakochala sie w chlopcu a on tak sie zmienil :)
      A do tego jeszcze sie jej poddal. Kobiety pchaja mezczyzn na szczyt tylko po to
      by ich potem z tego szczytu zepchnac ;-)
    • kicia_miau Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 20.05.06, 18:39
      Hej, Pripps
      Zastanawiałam się co tam u Ciebie :-)Jakoś szczególnie mnie Twój post ruszył!
      Trochę chyba przez analogie do własnej sytuacji. Ale też miałam wyrzuty, że Ci
      zdradę zasugerowałam - w końcu przecież nie znam Twojej żony. Ale tak jak
      pisałam wcześniej widziałam podobieństwo w zachowaniach jej i swoich.
      TO dobrze, że Cię nie zdradza. Zapewne więc pozostaje kwestia spadku libido w
      pewnym wieku. Pytanie, czy ona chce to jakoś zmienić i coś z tym zrobić. Bo
      właśnie przeczytałam jeszcze raz Twój pierwszy post i nie ma tam nic o tym, że
      próbowałeś z nią rozmawiać. Próbowałeś? Co mówiła?
      Kurcze - trochę nie rozumiem, jak ona może nie doceniać tak komfortowej
      sytuacji? Jaki ma problem? Bo wywnioskowałam, że problemem dla Ciebie nie jest
      tylko brak seksu, ale generalnie docenienie starającego się męża.
      Jak ktoś tu już napisał - Królowa i jej Paź. W takiej sytuacji to chyba jednak
      Paź powinien walnąć ręką w stół, albo po prostu wyprowadzić się na jakiś czas.
      Wizja rozstania i odczucie straty powinno jej dać do myślenia.

      • pripps Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 21.05.06, 16:27
        Cześć!

        Walenie pięścią w stół czy w ogóle nerwy w tej sytuacji nie są rozwiązaniem,
        wiem,bo próbowałem.
        Rozmowy z żoną przeprowadzałem kilkakrotnie, w zasadzie kończy się na
        stwierdzeniu, że przesadzam. Seks częściejszy niż raz na 2 tygodnie i większa
        aktywność z jej strony poza patrzeniem w sufit to k...a przesada??

        W zasadzie żona stoi na czystej pozycji - na początku naszej znajomości
        uprzedzała, że różnica wieku może być dla nas w przyszłości problemem, również
        pod kątem chęci i możliwości seksualnych. Można powiedzieć, że mam co chciałem.
        Wkurza mnie tylko świadomość, że wcześniej, zanim się poznaliśmy nie było dla
        niej problemem mieć 3 facetów na przestrzeni dwóch tygodni (wstyd, ale
        zajrzałem kiedyś do jej kalendarza...)...
        Generalnie widzę i stale dostaję od niej sygnały, że nie jest zadowolona ze
        mnie jako z męża - moje zarobki (ok. 3500 m-nie) nie pozwalają na jakieś
        specjalnie wystawne czy aktywne życie. Sama do pracy się nie garnie, co
        zaakceptowałem, wbrew opiniom i radom wszystkich naszych znajomych.

        Nasz stały problem to jej pretensje, że późno wracam z pracy (zazwyczaj ok. 17-
        18-tej, zapominam o jej prośbach (kupić coś czy załatwić), nie kupuję jej tego
        czy tamtego, nie przykładam się do domowych obowiązków, nie dbam o
        zorganizowanie jej czasu...

        Wiem, że brzmi to w zasadzie drastycznie jasno - na co ja jeszcze czekam, chce
        się powiedzieć, prawda?? Ale oprócz tego co opisałem pozostaje jeszcze poczucie
        autentycznej miłości do niej i radości z bycia z nią. Wdzięczność i zadowolenie
        ze zmian, jakich za jej pomocą dokonałem w swoim postępowaniu, zachowaniu i
        myśleniu. I najważniejsze - chęci i plany na przyszłość.

        Obawiam się dwóch rzeczy: że zrobię błąd zrywając ten związek, o którym
        myślałem jako o związku na zawsze oraz że zrobię błąd i krzywdę sobie i jej
        pozostając w związku, który w takiej postaci nie przynosi nam obojgu radości i
        spełnienia, a czas ucieka..

        Boję się też, że w końcu pęknę i zacznę ją zdradzać.

        Podejmuję przez cały czas próby znalezienia rozwiązania tej sytuacji, ale już
        nie bardzo mam koncepcję co dalej..

        Jeszcze raz pozdrawiam
        • maya.bbb Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 23.05.06, 12:25
          Straszne, co piszesz...Żona ani nie pracuje, ani niczym się nie zajmuje, a ma
          pretensje, że za późno wracasz z pracy, że jej nie organizujesz czasu (istne
          przegięcie...ile ona ma lat, zeby prosić męża o zoranizowanie czasu?!!!), że ne
          kupujesz tego, co sobie zazyczy. Moim zdaniem jesteś zbyt podporządkowany. Żona
          zwyczajnie sobie Ciebie wychowała. Sama nie podejmuje nawet prób pracy, a
          obrusza się, że jej czegos nie kupisz. Wydaje mi sie, ze ma problemy ze sobą,
          bo naprawdę dziwne jest, w jaki sposób musi się dowartościowywać- gnębić i
          oskarżac o wszystko męża, własnego żywiciela, cierpliwegoo i oddanego. Aż dziw
          bierze, że jesteś tak cierpliwym facetem. Wielu na Twoim miejsu spakowałoby
          się, trzasnęło drzwiami i zaczęlo szukać lepszego życia...No ale cóż, decyzje
          musisz podjąc sam.
          • ambx Fajnie, że się odezwałeś, prips.. 24.05.06, 08:03
            ...chyba dostałeś od forum dość wszechstronną analizę swojej sytuacji... Zanim
            zdecydujesz co zrobić z c.d. swego życiorysu, zrób trzy "zdrożne" rzeczy,
            równie "nielojalne" jak odmowa wspólnego łoża. Pierwsza ala naczelny tej gazety:
            - Kup dobry cyfrowy dyktafon (voice activated), umieść go dyskretnie gdzieś w
            pokoju a potem posłuchaj jak twoja kobieta spędza czas z przyjaciółką i o czym
            rozmawiają. Może rzeczywiście woli z kobietą?
            - Kliknij "randki" na tej (lub innej) stronie i zobacz ile interesujących
            kobiet szuka partnera.
            - Umów się na nieobowiązujący seks z jakąś chętną i wyposzczoną jak ty
            koleżanką. Jako przyzwoicie zarabiający handlowiec masz wszelkie możliwości,
            żeby "wyleasingować" jakąś pannę, rozwódkę, słomianą wdowę, czy nawet znudzoną
            żonę.
            Potem przeanalizuj za i przeciw. Wybór należy do ciebie, ale jak już
            zdecydujesz, pamiętaj - wszelkie restrukturyzacje, trzeba prowadzić twardo i
            bezwzględnie. Gooood Luck!
            • anula36 Re: Fajnie, że się odezwałeś, prips.. 26.05.06, 18:12
              ja bym jeszcze uzupelnienie:
              - ile POTENCJALNIE ciekawych kobiet szuka partnera
              - kiedy zdradzasz prezerwatywa to podstawa:)
        • evaczarna Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 26.05.06, 18:10
          Duży wpływ na zachowanie w sypialni kobiet w tym wieku maja hormonalne środki
          antykoncepcyjne.
          Odstawienie ich może wszystko zmienić
          zdobądż się na rozmowę z nią i pokaż jej to forum
          pozdrawiam
    • kicia_miau Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 26.05.06, 16:05
      Hej
      Aż mi się nie chce wierzyć, że są tacy faceci? Ale niestety wierzę i wiem, że
      są takie kobiety. I aż myślę, że przecież to nie może być prawda - że my tutaj
      czytamy tylko opinię jednej strony, że może Twoja żona ma powody do takiego
      postępowania. Jeszcze raz powtórzę - dlaczego do cholery nie docenia tak
      komfortowej sytuacji??
      Bardzo wiele kobiet - praktycznie większość tych, które znam mają syndrom
      księżniczki - ktoś inny (zazwyczaj mąż, partner) powinien im załatwiać,
      organizować, kupować, usługiwać etc. Inaczej będą nadąsane. Z jednej strony
      babki wrzeszczą o równouprawnienie (precz z dyskryminacją:)) a z drugiej nie
      chcą rezygnować z przywilejów. Efekt jest taki, że: "psim obowiązkiem faceta
      jest zarobić, utrzymać, zorganizować, załatwić, ale moim psim obowiązkiem nie
      są roboty domowe - o nie, tutaj musi być partnerstwo". Chociaż czasem
      zazdroszczę kobitkom takiego światopoglądu - generalnie dla ich własnej wygody
      mają lepiej, ja niestety sobie nigdy tak mężczyzn nie wychowywałam :)
      Na wychowanie Twojej żony chyba jest już za późno. Ale moze dobrym rozwiązaniem
      byłoby czasowe rozstanie? Pamiętam, że kiedy mojemu związkowi groził rozpad (z
      mojej winy, o czym pisałam wcześniej), kiedy mąż rozważał rozstanie, wówczas
      fala uczuć do niego wróciła ze zdwojoną energią - chociaż fakt, że nie na
      długo, ale to inna historia. Niestety jesteśmy tacy głupi, że doceniamy
      najbardziej to co tracimy.
      A tak przy okazji - kim Twoja żona jest z zawodu? DLaczego nie chce do pracy
      pójść?

    • xvqqvx Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 09.06.06, 17:41
      Jest to związek typu "mamusia" i "synek". Tyle tylko, że żonie znudziła się już rola "mamusi" i chciałaby wreszcie partnera, podczas gdy autor wątku dalej chciałby być "synkiem" a nie partnerem. :-)
    • zero_taktu Re: Brak seksu - małżeństwo z 12 letnią różnicą w 09.06.06, 20:26
      czytając, co napisałeś sądzę że żona może mieć jakies problemy i nie piszę tu o
      emocjach ale o czysto fizycznych czyli typowo kobiece sprawy.
      Może warto troszkę poprzyglądać się jej niejako "z ukrycia" nie mówię
      "szpiegować" ale dyskretnie dowiedzieć się co może być przyczyną, zapytać
      przyjaciółki, lekarza podpytać lub udać znajomego troszczącego się o jej zdrowie.
      Sex w małżeństwie jest o tyle ważny że rozładowuje ogólne napięcie, przynosi
      ulgę obojgu, zcala związek coraz mocniej, uczy pokory dla fascynującego zjawiska
      orgazmu. Ludzie ciągle i ciągle uczą się wzajemnie swojego ciała i poznają je w
      poszczególnych latach trwania małżeństwa na nowo. Życzę ci wytrwałości bo widać
      że kochasz żonę i napisz jak wygląda sytuacja bo szkoda byłoby zmarnować tak
      mądre podejście do związku jako partnerstwa łóżkowego :)

      pozdrawiam zt
Pełna wersja