englerka
12.05.06, 01:37
Witam,
czytam Wasze forum sporadycznie, wielu z Was mysle, ze dobrze rozumiem.
Jestem rok w zwiazku z facetem przeszlo 10 lat starszym ode mnie, ja sama mam
26 lat. Kocham go i czuje sie kochana. Ale im wiecej mysle, tym zdaje mi sie,
iz pojawiaja sie schody, moze roznica wieku, oczekiwan. Przyznam, ze zawsze
mialam silny instynkt macierzynski i bardzo chcialabym juz miec dziecko.
Jeden z problemow jest taki, iz jesli uprawiamy seks to bez zabezpieczenia,
dla 2-3 razy w miesiacu nie oplaca sie truc, on sam ma problem z prezerwatywa,
na sama mysl gumka dziala na niego jak killer. Brakuje mi seksu,a nawet ten
ktory dzielimy nie cieszy, bo jest to wszystko zbyt stresujace. W efekcie
chyba oboje przestajemy miec przyjemnosc. Zamierzam brac tabletki, aby sie
przekonac czy cos sie zmieni, ale mam powazne obawy co do przyszlosci zwiazku,
otwarlam ostatnio dyskusje nt. dzieci, moich oczekiwan i przekonania, ze
czuje, jakby ewentualne dziecko bylo dla niego katastrofa. Rozmowa ta minela
bez komentarza... boli to, bo jakby potwierdzily sie moje przypuszczenia, moze
on tego nie potrzebuje do szczescia, a ja z kolei nie chce cierpiec cale
zycie. Jak przeprowadzic taka rozmowe?