your_and
30.05.06, 13:44
Fajnie mądrze i dosadnie wpisuje się w ciągle przewijające sie na tym forum
wątki znaczenia seksu, zdrady, wygaśniecia namiętności, wpływu ustawień
rodzinnych...
(Wiesław Sokoluk) Przez wiele lat prowadził terapię czynnościowych zaburzeń
seksualnych oraz terapię par. Specjalizuje się w seksuologii rozwojowej (...)
– Czyli jeśli seks jest od początku udany, to może stanowić dobry punkt
wyjścia dla stworzenia trwałego związku?
– Tak może być. Seks spełnia dwie funkcje: prokreacyjną i więziotwórczą. U
człowieka one się rozdzieliły. Szczególnie na początku związku udany seks
wiąże ludzi, daje im dobrą energię i motywuje ich, by dbali też o inne obszary
wzajemnych relacji.(...)
– Co takiego jest więziotwórczego w seksie?
– Gratyfikacja. Są dwie przyjemności, które można mieć szybko w życiu:
narkotyki i seks. Z tym, że seks nas nie oszukuje, jeśli my go nie oszukujemy.
Może dać nam frajdę do końca naszych dni. Natomiast narkotyki nas oszukują.
– Czy ta gratyfikacja możliwa jest tylko wtedy, gdy jesteśmy ze sobą blisko?
– Można ją mieć również bez związku uczuciowego. Ale w dobrych związkach seks
daje nie tylko gratyfikację zmysłową, lecz także parę innych ważnych rzeczy:
wzajemną troskę, czułość i opiekę, poczucie przynależności, rozwiązanie
egzystencjalnego problemu samotności
– Niektórzy twierdzą, że w łóżku zawsze jest sześć osób: ja, partner, jego i
moi rodzice...
– Wtedy jest fatalnie. (...) Oczywiście, jednym z czynników, które decydują o
wyborze partnera, jest postać rodzica płci przeciwnej. Ale to nie oznacza, że
symbolicznie idziemy z nim do łóżka. Jeśli facet idzie do łóżka z mamusią, to
jest impotentem. Żebyśmy byli zdolni stworzyć udany związek, musimy się
emocjonalnie rozejść z własną rodziną.
– Co to znaczy?
– Trzeba najpierw umieć żyć samemu, zanim się zacznie żyć z kimś. Wielu ludzi
jeszcze dobrze nie wypadnie z objęć rodziny, a już wpada w objęcia związku.
(...) Dobrze, jeśli partner jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie, ale
nie jest mi niezbędny. Jak mnie zostawi, to nie będzie końca świata. Rozwód z
rodzicami jest trudny dla obydwu stron, dla rodziców też. Kochamy nasze dzieci
po to, żeby je stracić. Jak się z tym nie pogodzimy, to wychowamy kalekę,
maminsynka.(!!!) (...)
– Czy jest tak, że jeśli namiętność zgaśnie, to nie ma sensu trwać w związku?
– Tego nie powiedziałem. Są inne rzeczy, które łączą partnerów – na przykład
przyjaźń. Pytanie, czy oboje mają w sobie zgodę na to, że ich pożądanie
wygasa. Może wygasnąć tu, w tym związku, ale tęsknoty pozostają. Była u mnie
pięćdziesięcioparoletnia pani. Mówiła, że szanuje swojego męża, ma dzieci
odchowane, a w seksie, jak to w seksie – nic specjalnego. Aż wyjechała do
sanatorium. Tam poznała pana, poczuła się w jego oczach atrakcyjna. Przeżyła
krótki romans i nagle odkryła, że jest kobietą. Przyszła do mnie z pytaniem:
„Co mam robić? Jak współżyję z mężem, mam ochotę mu powiedzieć: »Kochany, to
wszystko ma być inaczej«. Przecież on zawału dostanie”. Są pewne rzeczy, które
przychodzą nie w porę. Powiedziałem jej: „Przypuśćmy, że czas by się cofnął i
pani by tego nie zaznała...”. Ona na to: „Za nic nie cofnęłabym tego”. Zawsze
jest coś za coś.
– A on się martwi, dlaczego ona nie wyje. Warto utrzymywać aktywność seksualną
do późnych lat?
– Warto. Jest się życzliwszym dla świata. Jest taki dowcip: „Facet idzie do
burdelu, po drodze widzi kotka, daje mu kopa. Wychodzi z burdelu, spotyka tego
samego kotka, głaszcze go i mówi: »kicia, kicia«”. Jeśli mamy dobry seks, to
łatwiej nam żyć, człowiek jest pogodniejszy, łagodniejszy, politykiem nie
zostaje...
– Czy to znaczy, że politykami zostają frustraci seksualni?
– Bez wątpienia niektórzy tak, ale obowiązuje mnie tajemnica zawodowa.
kiosk.onet.pl/charaktery/1331580,1250,2,artykul.html