Mam problem

31.05.06, 14:57
Mam problem z moim meżem po urodzeniu dziecka jeszczed się nie kochaliśmy a
mineło już prawie 9 tyg + przed porodem z 6 czyli wychodzi 15 tyg.jak wyszłam
ze szpitala z dzidziusiem nie chcącą dorwałam jego telefon a tam takie smsy
on je pisał kocham cię itd.wysłane były kiedy ja rodziłam meczyłam się.
Powiedziałam mu zeby mi kupił małe mieszkanie i odejde od niego ale on na to
że mnie Kocha i z tamtym koniec.Mało tego dostaje smsy z kim on się zadawał
mam już tego dosyć nie weim co robić mam 2 miesięczne dziecko.
poradzcie coś
pozdrawiam
    • katte2 Re: Mam problem 31.05.06, 15:12
      mysle, ze Twoja sytuacja tez nie jest prosta, ale jesli porozmawiasz ze swoim
      mezem i on obieca, ze to sie nie powtorzy i ze bedzie sie angazowal tylko w
      wasz zwiazek to ja bym wybaczyla i dala mu szanse /jesli jestez z nim
      szczesliwa/ - przynajmniej dobrze sprobowac ...
      • oolla Re: Mam problem 02.06.06, 10:32
        Dziewczyno bardzo Ci współczuje. Jeżeli zdrada miała miejsce 1 raz zostałabym i
        wybaczyła w końcu każdy może pobłądzić a jeżeli to się zdaża notorycznie to nie
        czekaj na poprawe bo zawsze będziesz zdradzana. Piszesz że byłaś w ciąży może
        nie mieliście stosunków i nie mógł sobie poradzić dlatego skłoniło go do zdrady
        chociaż to i tak go nie usprawiedliwia. Pozdrawiam i Zycze miłego dnia.
        • zaneta11113 Re: Mam problem 02.06.06, 11:47
          Tak raczej nie było ich dużoa ale ja chcaiłam ale on się bał że uszkodzi
          dziecko itd.Przeciesz są inne sposoby ja byłam otwarta na wszystko zresztą
          ciąża przebiegała bez problemów ale on sie bał i koniec przeciesz nie będe go
          zmuszać.
          Pozdrawiam
        • oolla Re: Mam problem 02.06.06, 15:25
          Jeżeli już wtedy unikał zbliżeń to ona była już w jego życiu. Udawał troskliwego
          męża i ojca że boi się o ciąże a tymczasem....No nie to naprawdę okropne.
    • drak02 Re: Mam problem 31.05.06, 15:26
      Był już bardzo podobny temat na tym forum, moze uda Ci się go znaleźć.
      Bardzo podobny przypadek, żona w szpitalu rodzi dziecko a mąż jakieś romanse
      uskuteczniał.
      Jest to jeden z bardziej bolesnych tematów, wiem jak ważny jest dla kobiet ten
      szczególny okres i wiem że oczekuje wtedy bardzo dużego wsparcia ze strony
      męża/partnera.
      Nie mam pije cia dlaczego tak się czasem dzieje że niektórzy meżczyźni zawodzą
      w takich momentach.
      • mpingo Re: Mam problem 31.05.06, 17:53
        Jako faceta cholera mnie bierze na takich typów.
        I na te nieszczęsne kobiety też. Po coście brały ich za mężów ?
        Mieli fajne tyłeczki jak w żurnalu ? A może taka mała reflekcja że
        tyłeczki podobają się wielu ?
        • agapimu Re: Mam problem 31.05.06, 19:05
          Nikt z nas nie wie ,co nas czeka,ludzie sie zmienieja takze nie zastanawiaj sie
          pocosmy sobie takich chlopow braly,a moze po co te chlopy sobie takie baby
          wzieli skoro im nie pasuja i je zdradzaja??
          • mpingo Re: Mam problem 31.05.06, 19:25
            Sęk w tym że coraz więcej z nas nie "wie co nas czeka".
            Rozumiem, nie wiedzieć co nas czeka po dziesięciu latach ale,
            do diaska po roku ? Cholerna hipermarkety powłaziły do głów
            i przenicowały całe życie ! Kupuję rzecz, używam rzecz, zużywam
            rzecz, nudzi mi się rzecz. Wyrzucam, kupuję nową.
            Podpaski-mężczyźni, podpaski-kobiety, użyj, do kosza, kup nową.
            • mojanoga Re: Mam problem 01.06.06, 09:36
              Milam podobnie,nie tak samo ale podobnie:((Strasznie Ci współczuję,mam
              nadzieję,że nzajdziesz sily żeby to wszystko sobie poukładać.
              Ja nie bralam faceta "z żurnalu",niejedna powiedzialaby,że mój facet jej sie
              nie podoba.Nie byliśmy razem rok,czy dwa,tylko wiele lat.Wydawalo mi się,że
              nzma go lepiej niż siebie,że mogę na nim polegać i ufać mu.Bzdura-nigdy nie
              znamy drugiej osoby do końca,co więcej -często nawet siebie nie znamy tak
              dobrze jak nam się wydaje.
              • nikkka5 Re: Mam problem 01.06.06, 09:57
                Niestety, sa "mezczyzni", ktorych przerasta probrem odpowiedzialnego ojcostwa.
                Kiedy zonie/partnerce rosnie brzuch , zaczynaja myslec przede wszystkim o sobie
                , o tym ile straca w zyciu przyjemnosci z brania .To oni szukaja wsparcia i
                twierdza, ze bardziej go potrzebuja niz kobieta w ciazy czy po porodzie.
                Naszczescie sa to wyjatki, ale Twoj parner nalezy do nich. Poszukuje wsparcia,
                zrozumienia i nowych emocji , ale nie zwiazanych z zyciem rodzinnym. Jeszce nie
                dojrzal ,jesli wogole kiedykolwiek to sie stanie. Daj mu szanse.
                • your_and Ciąża, dziecko, kryzys.... 01.06.06, 10:34
                  Różne są to sytuacje, tak czy owak wychodzi że przy w wyniku kryzysu pierwszego
                  dziecka rozchodzi sie statystyczna wiekszość zwiazków. Warto o tym pamietać i
                  zapobiegać nie powalać żeby relacje, seks, uczucia, ważnośc partnera i sam
                  zwiazek spadał na daleki plan bo są tysiace ważniejszych rzeczy, bo nie każdy
                  zagryzie żęby i nie bedzie poszukiwał tego co utracił na boku.
                  To kobiety zmieniaja sie w tym czasie o 180stopni i mają wielki żal ze takie
                  same zmiany nie następują w facetach.

                  Myśle że najlepiej o tym pisze pewna kobieta która staje sie matką i widzi jak
                  dziametralnie zmieniają sie jej koleżanki wobec współmałżonków i wytknęła tą
                  krókowzroczną ślepotę wczoraj na forum etata:

                  Mi nie chodzi o to , że
                  kobieta po porodzie ma skakać , kochać się jak dzika locha 2 dni po wyjściu ze
                  szpitala i być kobietą idealną . Chodzi mi o coś innego , być może mnie nie
                  zrozumiałaś . Chodzi mi mianowicie o kobiety które na dłuższą mete zajmują się
                  jedynie dzieckiem w ogóle zapominając , że mają męża . A to może trwać np.
                  nawet pare lat . Widzisz to normalne , że ludzie są zmeczeni . Ja też nie raz
                  zmęczona bywałam , po prostu padałam na twarz . Liczy się jednak coś innego -
                  to , że nie warczysz na męża ani nie wypisujesz bzdurnych postów na emama ' a
                  mój mąż to nie zmył po sobie szklanki ble ble ' ale się wieczorem wtulisz w
                  niego przed snem , przytulisz i sobie troche tak odpoczniesz itp są miliony
                  sposobów by jednak pokazać osobie , że Ci zależy mimo wszystko. Dziecko po
                  prostu nie powinno oznaczać trwałego rozkładu związku . Naprawde jednak przez
                  dzieci czasem ludzie się rozwodzą . Owszem od mężczyzny też to zależy , ale
                  jeśli kobieta stanie się oziebłą mamuśka to już koniec .

                  P.S. nie widze tylko jednej strony medalu . Uważam jednak , że wmawianie
                  sobie , że normalne jest iż kobieta zachowuje się delikatnie mówiac dziwnie bo
                  ciągle albo ma okres , albo pokwita , albo jest w ciąży albo po porodzie albo
                  ma menopauze itp. jest przegieciem . W takim wypadku chyba lepiej dla
                  przecietnego faceta byłoby gdyby był gejem ;). Poważnie mówie , że np jak
                  czytam wypowiedzi kobiet które nie chcą na 1 dzień zostawić z babcia dziecka
                  które już ma 2-3 lata i są wielce obrażone bo na wesele ktoś nie zaprosił ich z
                  maluchem ( i nie rozumieją , że to wesele a nie kinderbal ) albo nie pójda z
                  mężem na kolacje wieczorem ( no ile trwa taka kolacja ... nie 20 godzin
                  przecież ) bo bez dziecka itp . to myśle , że to jest jednak niezdrowa sytuacja
                  w domu . Tak samo czytam , że matka śpi z kilkuletnim dzieckiem a ojciec na
                  kanapie . Biedny facet - poważnie ja bym się poczuła jak śmieć.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=42645898&a=42820642
                  • dixia Re: Ciąża, dziecko, kryzys.... 01.06.06, 12:56
                    No właśnie! Słuszna uwaga. Pisałem już dziś w jednym z watków, że ciąża i poród
                    to również stres dla faceta... On znał inną kobietę a teraz widzi inną. Inaczej
                    zachowująca się, myślącą... Jest pewien rodzaj szoku poporodowego również i u
                    faceta...
                    Nie bronię go!!!! Pewnie sprawa sie rozejdzie po kościach... ;o)))
                  • nikkka5 Re: Ciąża, dziecko, kryzys.... 01.06.06, 13:59
                    your_and napisał:

                    > Różne są to sytuacje, tak czy owak wychodzi że przy w wyniku kryzysu pierwszego
                    > dziecka rozchodzi sie statystyczna wiekszość zwiazków. Warto o tym pamietać i
                    > zapobiegać nie powalać żeby relacje, seks, uczucia, ważnośc partnera i sam
                    > zwiazek spadał na daleki plan bo są tysiace ważniejszych rzeczy, bo nie każdy
                    > zagryzie żęby i nie bedzie poszukiwał tego co utracił na boku.
                    > To kobiety zmieniaja sie w tym czasie o 180stopni i mają wielki żal ze takie
                    > same zmiany nie następują w facetach.

                    Czy przeczytales list autorki? W tym przypadku nie bylo jeszcze dziecka a tym
                    bardziej kryzysu pierwszego dziecka.Byla kobieta bez wsparcia meza, ktory
                    skorzystal z sytuacji braku zony w domu i wysylal amory do innej, nastepnie w
                    egoistycznej i leniwej postawie przywital w domu zone i dziecko.Nie widze
                    zadnych argumentow aby obronic postawe takiego mezczyzny.Najpierw musza przejsc
                    przez kryzyz zdrady, a ewentualnie potem przez kryzys pierwszego dziecka, jesli
                    taki nastapi.
                    • your_and Re: Ciąża, dziecko, kryzys.... 01.06.06, 14:48
                      nikkka5 napisała:
                      > Czy przeczytales list autorki? W tym przypadku nie bylo jeszcze dziecka a tym
                      > bardziej kryzysu pierwszego dziecka.(...) Nie widze
                      > zadnych argumentow aby obronic postawe takiego mezczyzny.

                      Przeczytałem i tylko zwróciłem uwagę że to niestety wpisuje sie w początek
                      problemów które mogą nadejść. Nie mam zamiaru tłumaczyć jej faceta.
                      Ale jak się chce coś naprawić trzeba chceć mieć pojecie co kieruje i jak myśli,
                      czego oczekuje druga strona konfliktu.
                      Czemu bardzo pomocne są fora jak to.
                      • nikkka5 Re: Ciąża, dziecko, kryzys.... 01.06.06, 18:18
                        >
                        > Przeczytałem i tylko zwróciłem uwagę że to niestety wpisuje sie w początek
                        > problemów które mogą nadejść.

                        Po co czarnowrozyc?Poki co autorka listu ma inny problem (...)

                        > Ale jak się chce coś naprawić trzeba chceć mieć pojecie co kieruje i jak myśli,
                        > czego oczekuje druga strona konfliktu.

                        Kierunek-ucieczka przed rzeczywistoscia;
                        Mysli-wylacznie o sobie
                        Oczekiwania-zyc przyjemnosciami .
    • toja02 Re: Mam problem 01.06.06, 10:46
      zaneta11113 napisała:

      > mam już tego dosyć nie weim co robić mam 2 miesięczne dziecko.
      > poradzcie coś
      przeczytaj wątek jak boli zdrada i zaloguj się na forum ZDRADZONE napewno ci
      pomogą
    • zaneta11113 Re: Mam problem 01.06.06, 10:50
      Dzieki za odpowiedzi.Ale nie dodałam,ze oboje chcielismy tego dziecka a mało
      tego to on nawet po mnie nie przyjechał do szpitala tylko jego brat mnie
      przywiózł do domu,a on spał pjany i wtedy przeczytałam te wszystki smsy w
      mieszkaniu brud i smrud był połozyłam dziecko do łózeczka i wziełam sie za
      sprzatanie.Nawet nie pomógł za to teraz chce wszystko naprawic nadskakuje na
      tyle ile mu sie chce.Zawsze ma obiad ugotowany wszystkie ciuchy poprane
      poprasowane dodam ze skarpetki i bielizne tez prasuje.I domaga sie sex-u ale
      czuje do niego wstret nie moge sie przełamac.Sorry za błedy ale karmi własnie
      malego.Pozdrawiam
      • drak02 Re: Mam problem 01.06.06, 11:23
        Próbuje znaleźć jakiś pozytywny element tej historii, być może pocieszeniem
        jest to że chyba gorzej już być nie może. Już narozrabiał i jeżeli okaże
        skruchę to niewykluczone że w przyszłosci może byc jeszcze dobrym mężem i ojcem.
        Ludzie błądzą i nie są idealni. Może bedzie chciał odkupić swoją winę i
        nigdy nie powturzy błędu. Myślę że pomimo wszystko nie skreślałbym go
        kompletnie i być moze warto dac mu szansę. ZAznaczając, że to ostatnia szansa.
        • ade1 1 raz powinno sie wybaczyc 02.06.06, 15:07
          drugi raz juz absolutnie nie. wtedy to jest koniec. jesli wiec chcesz byc z
          mezem i jestes w stanie mu wybaczyc to zrob to.
      • tiuia Re: Mam problem 08.06.06, 20:55
        Mozna go tez troche usprawiedliwic tym, ze ta cala sytuacja, porod, dziecko, to
        go troche przeroslo. I zaczal odreagowywac w taki dosc glupi sposob.
        Mysle ze mozesz mu dac szanse na poprawe, ale podejdz do tego z duzym dystansem.
        No i pamietaj, ze wybaczenie zawsze wymaga czasu. A tutaj akurat od ciebie
        zalezy, jak dlugo ci to zajmie.
        Zycze powodzenia:)
    • milkus303 Re: Mam problem 02.06.06, 15:10
      Podaj o rozwód i alimenty na Siebie i na dzieciaka. Rozbitego dzbanka nie da
      sie skleic, zawsze pozostanie rysa. Zdradził raz i to w momencie kiedy go
      potrzebowałas zdradzi kolejny raz. Nigdy juz mu nie zaufasz, a zwiazek bez
      zaufania niema racji bytu.
      Im szybciej to zrobisz tym lepiej dla ciebie.
      • zaneta11113 Re: Mam problem 02.06.06, 16:53
        dziękuje wam wszystkim za odpowiedzi dałyście mi duzo do myslenia.Jak dobrze że
        są takie forum.Pozdrawiam

        On cały czas utrzymuje że to juz koniec a i że nigdy do niczego nie doszło
        między nim i tamta zdzirą oh ulzyło mi jak to napisałam.
      • toja02 Re: Mam problem 02.06.06, 17:16
        milkus303 napisał:
        Rozbitego dzbanka nie da
        > sie skleic, zawsze pozostanie rysa.
        Oczywiście, że się da,choć rysy pzostaną. Cała misterna robota polega na tym,
        by się im nie przyglądać w nieskończoność. Nie mówię, że jest to proste czy
        łatwe ale możliwe do wykonania jeśli jest dobra wola obu stron. Musisz
        porozmawiać z kimś kto to przeżył i sobie z tym poradził.
Pełna wersja