drex2
01.06.06, 17:16
Po naczytaniu się wielu wątków posatnowiłem wrzucić i swój, bo jakoś nie
znalazłem całkowicie analogicznej sytuacji.
Za nami 10 lat zgodnego małżeństwa, dwójka dzieci, ale przez całe te 10 lat
seks ciągle kuleje, przynajmniej z mojej perspektywy.
Otóż moja żona kocha się za mna chętnie, ale ...no statystycznie raz na dwa
tygodnie, a i miesiąc przerwy przyjmuje bez więszych problemów. Co więcej
nasz seks jest dramatycznie krótki. Wstępne pieszczoty to moze 10-15 minut,
po czym słyszę czule , ze "już". Jakiekolwiek próby przedłużania tego etapu
skazane są na niepowodznie a te bardziej intensywne kończą sie ...finałem.
Sam właściwy seks to też w porywach kilka minut,z reguły zakończony wspólnym
powodzeniem (jeśli ja zdążę ;) a potem prawie w momencie usypia. Nie ma mowy
o jakiejkolwiek powtórce, nawet przytulaniu. Po prostu sen jak po cięzkiej
fizycznej pracy.. Potem następnego dnia i przez kilka nabliższych jakby seks
mógł dla niejnie istniec. Następne "kurwiki" w oczach pojawiają się jak
dobrze idzie za jakiś tydzień.
Czytam liczne wypowiedzi kobiet na tym forum, skarżacych sie na męzów, którzy
chca wszystko załatwić w 5 minut i nadziwić się nie moge dla czego u mnie
jest zupełnie odwrotnie?
Nieraz przychodziło mi do głowy, że to wszystko ze strony żony to tylko
udawanie i poganianie, żeby tylko szybciej skończyc i mieć mnie z głowy. Ale
patrząc na całą resztę naprawdę dobrze funkcjonująceho związku i inne
reakcje, raczej odrzucam tę ewenetualnośc.
Czy ktoś z szanownych forumowiczów spotkał się z podobnymi kobiecymi
reakcjami ?