agrafka111
02.06.06, 16:52
Witam. Pomyslałam że na tym forum znajdzie się kilka osób które podpowiedzą
mi w jaki sposób mogę poradzić sobie z moim problemem. Chodzi o sex a
dokładnie o ten owiany legendą pierwszy raz. Mam 20 lat i cztery lata
starszego chłopaka. Ani on ani ja nie uprawialiśmy nigdy sexu. Jesteśmy ze
sobą 3 miesiące i wierzę że będzie to poważny związek na długo. Do tej pory
nie kochalismy się, wystarczały nam inne formy pieszczot. Przyznam że na
poczatku byłam tym onieśmielona ale potem skupiłam się już na tym jak mi z
nim może być przyjemnie. Ostatnio okazało się że mojemu chłopakowi sprawia
przyjemność sex oralny (jeśli tak można to nazwać, bo on pilnuje by nie
dochodziło do wytrysku), za pierwszym razem musiałam sie trochę zmuszać ale
teraz choć mi to nie sprawia wielkiej przyjemności traktuje to jako formę
odwdzięczania się za to że on sprawia przyjemność mi. (tu trochę martwię się
czy to okej że ten rodzaj pieszczot mnie nie podnieca). I teraz dochodzi do
głównego problemu czyli decyzji o rozpoczęciu współżycia. Moj chłopak mówi że
może czekać ile będzie trzeba, do niczego nie zmusza, na nic nie nalega,
jednak mnie ten problem męczy. Widzę że bardzo chciałby się kochać i nie chce
mu ciągle mówić że jeszcze za wcześnie, są momenty kiedy sama chcę byśmy się
kochali ale nie mówię tego głośno. W związku nie chodzi tylko o sex, a ja
uświadomiłam sobie że do tej pory podejrzewałam że większości mężczyzn tylko
o to chodzi. Ufam mojemu chłopakowi, szanuje go i chciałabym aby mógł się
spełnić i w tej sferze, zresztą ja też chcę się z nim kochać. Jednak jest we
mnie jakaś wewnętrzna blokada, może wynikająca z wychowania (kwestie
religijne), boli mnie to że kościół uznaje taki sex za grzech, ze decydujac
sie na wspołżycie (nie mówiąc o antykoncepcji) zostanę wykluczona z kościoła.
Boję się też tego że im dłuzej bede sie nad tym zastanawiać tym:
a) coraz bardziej zacznie mi się odechciewać co już zaczęłam zauważać
b) coraz więcej zacznie się kręcic wokół sexu, bo owszem sex jest wazny ale
tak samo jak wiele innych aspektów związku
O wszystkich rozterkach mowię swojemu chłopakowi. On rozumie, może
czekać...ale mi z tym źle, widzę że to ja mam problem i sama muszę się jakoś
przełamać. Bo mowić sobie że jest za wcześnie lub jestem niedojrzała to
mogłam jak byłam trochę młodsza. Ale tutaj widzę że nie o to chodzi. Tu
chodzi o jakąś barierę...chciałabym byc pewna wszystkiego na 100% a wiem że w
życiu nie da się wszystkiego przewidzieć...Może ktoś jest w stanie coś mi
doradzić, jak spojrzeć na tą sprawę, jak sie z tym uporać.