stekowiec
12.06.06, 12:52
brak seksu w małżeństwie:
Nasuwają mi się następujące rozwiązania:
1. przymusić współmałżonka do tego seksu - są techniki, sposoby i
sposobiki. Jest banda seksuologów, która zajmuje się tym zawodowo. Ale jeśli
brak seksu zaczynamy traktować jako problem, jak rozkładamy to na czynniki
pierwsze to wszystko to staje się niesmaczne. Może chwilowa poprawa nastąpi,
ale wyciagnięcie tego problemu na wierzch, spowoduje że będzie to problemem
na zawsze. Moim zdaniem właśnie wówczas powstają blokady psychiczne, seks
przestaje być smakowitą zabawą, staje się problemem, zadaniem w którym należy
się sprawdzić, obowiązkiem.
2. rozwód - boli, zwłaszcza gdy są dzieci, zwłaszcza gdy wszystko oprócz
seksu jest ok. Kto nam zagwarantuje że problem jest w naszym współmałżonku,
nie w nas. Kto nam zagwarantuje że w nowym związku nie będzie tak samo.
3. olać temat, zdusić w sobie potrzeby seksualne lub robić to
samodzielnie, wibratory, filmiki porno. Metoda wcale nie taka zła, jak się
powszechnie przyjmuję. A przede wszystkim nikogo nie ranimy...
4. znaleźć sobie seks gdzieś na boku. Nie dla wszystkich, są tacy co nie
wytrzymują; wyrzuty sumienia, relatywizm moralny, kłopoty z samym sobą,
narastanie obcości w dotychczasowym związku, no i jest jeszcze cos takiego
jak aids, niestety...
Po co to piszę. Ano przewrotnie chcę się Was zapytać, czy zawsze trzeba dążyć
do naprawy tego co jest, czy nie jest to sposób najgorszy, nieodwracalnie
powodujący, że seks problemem będzie już zawsze.
Czy nie należy udzielając rad uwzględniać również pozostałe metody, które
mogą okazać się dla konkretnego przypadku znacznie lepsze niż pierwsza ?