kobiety...mężczyżni...uogólnienia

20.06.06, 20:11
w kilku najnowszych watkach uderzyło mnie,jak łatwo przypisuje sięw szystkim
mężczyznom cechy męża lub odwrotnie - kobietom cechy własnej żony. Albo, że
dziewczęta wolą starszych. Myślę,że w tej dziedzinie statystyka kompletnie
nie ma zastosowania. Jakie to ma znaczenie - ile statystycznie osób jest
zaspokojonych seksualnie, skoro ja nie jestem? Co mi pomoże najlepsza
statystyka, jesli znajdę się w jednym pechowym procencie? Lepiej chyba zająć
się opisem własnych doświadczeń, aby wymienić mysli z innymi.
    • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 20.06.06, 22:07
      w-i-l - pliss nie odbieraj chleba naszym etatowym forumowym "myslicielom"
    • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 20.06.06, 22:11
      poza ty zdecydowanie bardziej draznie mnie listy w stylu " jest zle, maz mnie
      nie kocha bo patrzy tylko w komputer..co ma robic? pomozcie"..niedlugo
      zaczniemy udzielac poradzac poczawszys "co zrobic ze skisłym mlekiem" do "jak
      osiagnac orgazm w 2 minuty zanim maz bedzie mial wytrysk"....
      duszno dzis..
      • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 20.06.06, 22:28
        nie wkurza Cie, ze ktoś poznał jedną lub dwie średnio-letnie panie i juz
        wygłasza ogólnoswiatowe prawdy? wszystkie kobiety to albo tamto? na przykład
        lubia pornografię? Albo maja taki czy inny orgazm? Chodzi mi o to, ze każdy ma
        jakieś doświadczenia, warto o tym opowiedziec ale bez tych "prawd objawionych".
        • ewolwenta Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 20.06.06, 23:14
          Warczę na te uogólnienia wściekle, ale chyba w ludzkiej naturze jest szukanie
          uproszczeń i tłumaczenie sobie tak jak nam wygodnie a nie koniecznie prawdziwie.
          Taki wytrych "bo ty (wy) jesteś(cie) taki(cy)!" to najłatwiejsza odpowiedź.
          Niestety zazwyczaj bardzo destrukcyjna, zatem nie dziwne, że pojawia się na tym
          forum, gdzie skupiają się ludzie z problemami.
          Bo my tacy jesteśmy... ludzcy.
          • your_and Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 20.06.06, 23:26
            ewolwenta napisała:
            > Warczę na te uogólnienia wściekle, ale chyba w ludzkiej naturze jest szukanie
            uproszczeń i

            W ludzkiej naturze jest doszukiwanie się reguł, bo tylko dzieki nim buduje sobie
            poczucie bezpieczeństwa.
            • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:18
              i własnie tak powstają truizmy, na które ludzi powołują się w poważnych
              rozmowach. Szlag mnie trafia, jak facet który poznał ze dwie leniwe babki
              wygłasza autorytarne prawdy. Ropi się też od tego w kolorowych pismach. Mity,
              mity, które niestety działają.
              • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:33
                A największym mitem zdaję się być udane małżeństwo...
                Wszyscy wiedzą jak to osiągnąć ale nikt jakos nie potrafi...
                Zupełnie jak nasz reprezentacja w piłce kopanej :o)))
                • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:38
                  Jdnak zdarza się , że małżeństwo sie uda :-)
                  • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:43
                    Tak? A komu? ;o)))
              • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:34
                w-i-l - wszystko to woda na mlyn dyskusji, czesto rzuca sie takie rozne haselka
                zeby sobie ludzi posyskutowali, poczuli sie madrzejsci, dowartosciowali
                sie...trudno oczekiwac ze artykuly w pisamach popularnych beda na poziomie
                akademickich rozpraw i chyba nikt ich tak nie traktuje
                ps. sama znam tutaj takich "prowokatorów dyskusji" ;-P
                • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:47
                  Te! Prowokatorka... Nie bądź taka mądra bo Cię pająki za obraz wciągną... ;o)))
              • petar2 Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:40
                truizm «wypowiedź zawierająca treść prawdziwą, ale wszystkim znaną, banalną;
                banał, komunał»

                Jak ktoś podważa taką oczywistość to należy ją przypomnieć, pomimo narażenia
                się na nalepkę "truizm".
                Mylisz mity ze stereotypami, które są prawdziwe i nie podważa ich fakt, że
                dotyczą 70% czy 90% przypadków. Oczywiście niektóre się dezaktualizują, ale nie
                wiem co dokładnie Ciebie tak zbulwersowało.
      • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:34
        Skisłe mleko jest dobre na cerę!
        Orgazm najlepiej osiągnąć poprzez odpowiednią stymulację właściwych stref
        erogennych ;o)))
        • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:40
          parę razy w moim osobistym zyciu nadziałam się na stwierdzenia podawane z
          całkowitą pewnością "bo wy, kobiety dajecie sie ponosić emocjom" lub temu
          podobne a mnie ręce opadały i często przychodziło mi udowadniaĆ, ŻE NIE JESTEM
          WIELBŁĄDEM.
          • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:44
            Stereotyp też potrafi się zemścić. Z jednej strony - jest pewnym uproszconym
            obrazem pomagającym zbudować sobie "mapę świata" ale jak walec drogowy zgniata
            wszystko, zo to niego nie przystaje. Tak, z pewnością: stereotyp to coś w
            rodzju walca, co to "przyjdzie i wyrówna"
            • petar2 Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:58
              > Stereotyp też potrafi się zemścić. Z jednej strony - jest pewnym uproszconym
              >obrazem pomagającym zbudować sobie "mapę świata" ale jak walec drogowy zgniata
              > wszystko, zo to niego nie przystaje. Tak, z pewnością: stereotyp to coś w
              > rodzju walca, co to "przyjdzie i wyrówna"

              Tylko gdy bezmyślnie stosowany.

              Gdy idę umówić się na egzamin a akurat nie udało mi się być na żadnym wykładzie
              (wszystko przez tego brydża w zacisznym kącie sąsiedniego wydziału) i w pokoju
              młody facet w golfie i drugi starszy w garniaku to nie zapytam który profesor
              (bo grzebię swoje szanse) tylko walę do tego w garniaku.
              Oczywiście raz na 1000 mogę się pomylić ale tak własnie działa stereotyp.
          • petar2 Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:45
            "bo wy, kobiety dajecie sie ponosić emocjom"

            To stereotyp (więc prawdziwy). I całe szczęście, że tak jest bo w życiu tak jak
            chłodna, męska logika są potrzebne kobiece emocje. Zresztą kobiece cechy są
            coraz bardziej doceniane we współczesnym biznesie, właśnie większa empatia i
            emocje kobiet (a zapewne i intuicja) sprawdzają się na menadzerskich
            stanowiskach.
            • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:02
              petar - "meska logika", "meski charakter" to dopiero sa stereotypy - a to ze
              kobieta osiagnela stowisko menadzera trzeba tlumaczyc tym , ze bedzie umilaa
              wykorzystac tam swoje kobiece cechy - intuicje , empatie a nie swoja wiedze,
              talent i inne umiejetnosci ktorymi do tej pory tylko mezczyzni mieli prawo sie
              wykazywac
              • petar2 Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:12
                Oj, Miss, trochę dobrej woli a zrozumiesz.
                "meska logika", "meski charakter" to oczywiście stereotypy, w dobrym tego słowa
                znaczeniu.

                A kobiece cechy nie mają zastąpić wiedzy i kompetencji tylko stanowić przewagę
                nad męskim zdecydowaniem i logiką. I takie tendencje są obserwowane.
          • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:46
            To chyba kazdemu się zdarza.... Mnie np kiedyś jeden facio usilnie przekonywał,
            że powinienem spróbopwac miłości homoseksualnej "bo nie wiem co dobre"...
            Jakoś do tej pory nie żałuję, że nie wiem.... ;o)))
          • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:46
            kobiety sa gorszymi kierowcami niz mezczyni, kobiety nie znaja sie na
            samochodach, kobiety podchodza emocjonalnie do faktow, mezczyzni
            racjonalnie.....
            sama sie maksymalnie wscieklam na taki "stereotyp" kiedy pojechalam ze swoim
            samochodem do serwisu i oddajac kluczyki mechanikowi powiedzialam zeby sie
            zajal ta złota honda accord, ktora stoi na placu - owze mechanik z
            poswieceniekm szukal pol godziny zlotego civica po czym zrezygnowany przyszedl
            do mnie sie upewnic jaki to model bo myslal ze to ja sie pomylilam a kobiety
            accordami nie jezdza....ze nie wspomne nagminnego faktu ignorowania mnie w
            salonach z samochodami kiedy wchodze tam z mezczyna - do kogo podchodzi
            sprzedawca ??? oczywiscie ze do mezczyzny - kto by zkobieta o samochodach
            dyskutowal.....
            • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:50
              Cholera... A mnie zawsze dziwiło dlaczego jak włażę z żoną do perfumerii - to
              ekspedientki do niej lecą... A gdy raz poszedłem do WKU z dziewczyną to to od
              razu wiedzieli, że to osoba towarzysząca...
              Ciekawe czemu... ;o)))
              • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:54
                a jak wchodzisz do sklepu z damską bielizną?
                • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:55
                  To patrzą na mnie z politowaniem... I słyszę czasem ich szept: o znowu kolejny
                  fetyszysta... ;o)))
            • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:51
              a ile razy zdarza się, że znając swój samochód podpowiadasz mechanikowi
              przypuszczalna diagnozę a ten manifestacyjnie wyszukuje wszystkich usterek,
              olewając to, co mówi klientka. I oczywiście okazuje się na końcu ze musi uznać
              rację Baby :-)
              • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:54
                A z kolei jak facet przyjdzie z dzieckiem do lekarza to pielęgniaki są
                zdziwione, że wiedział jak założyć pampersa...
                • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 11:58
                  hehe, a czy ja to wina???
                  • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:00
                    a może to i dobrze, ze faceci czyms sie różnią od kobiet. A tak, by the way,
                    czy nie jest fajnie jak facet płaci w restauracji?
                    • misssaigon Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:03
                      to zalezy w jakim kraju, jesli w Ameryce to jest jednoznaczne z tym ze kobieta
                      zgadza sie z nim spedzic noc...zreszt anic dziwnego...tak "za frajer" bedzie
                      placic...
                      • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:07
                        A gdzie pojęcie "inwestycji w rynki wysokiego ryzyka"? Wszak wcześniej broniłas
                        kobiet - menedżerów, które są doceniane za wiedzę a nie za kobiece cechy....
                    • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:03
                      Nie jest!!!! Tu jestem akurat za pełnym zrównaniem płci!!!!!!!! :o)))
                      • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:07
                        ha ha ha zauważyliście, jakie emocje budzi temat rachunków. Czasem wsuwam pod
                        stolikoem partnerowi jakiś banknot, żeby dorzucic się do kosztów, on (dla
                        porządku) protestuje, koniec konców - przyjmuje i w ten spsoób udaje mi się
                        zapłacić. Poważnie, często odstawiamy taką szopkę. No, ale on jest starej
                        daty :-)
                        • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:17
                          Ieee tam....
                          Jak inwestycja się opłaca - to można zapłacić - ale czasem po co?
                  • dixia Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 22.06.06, 12:04
                    No właśnie stereotypów, o których tu tak dzielnie piszemy...
                    • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 23.06.06, 11:12
                      ale mnie nie chodziło o profesorów w garniturach czy o płacenie za kolację.
                      Chodzi o coś delikatniejszego, co dotyczy sfery kompletnie intymnej. Skąd płyna
                      przekonania ugruntowane chyba genetycznie, ze np kobieta jest czymś w rodzaju
                      miodu, a mężczyzna spełnia rolę pszczoły. Pamiętam przestrogi mojej Mamy, żebym
                      była chłodna i zebym nie była "miodem co za pszczołą lata". I pamiętam
                      zdumienie Mamy, kiedy odpowiedziałam, że to może on jest miodem?
                      • petar2 Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 26.06.06, 15:04
                        > Pamiętam przestrogi mojej Mamy, żebym
                        > była chłodna i zebym nie była "miodem co za pszczołą lata". I pamiętam
                        > zdumienie Mamy, kiedy odpowiedziałam, że to może on jest miodem?

                        Wprawiłaś w zdumienie mamę i poczułaś się nowoczesna. Tylko czy faceci chcą być
                        miodem? Na początku pewnie to fajne ale na dłuższą metę? Jaki facet z chęcią
                        zrezygnuje z bycia pszczołą i z możliwości zdobywania miodku?
                        Prędzej czy później stwierdzi, że coś nie gra. Mama miała dużo racji :-)
                        • woman-in-love Re: kobiety...mężczyżni...uogólnienia 26.06.06, 15:11
                          no własnie, a mnie wcale nie chodziło o to, by poczuć się nowoczesną. Szczerze
                          mówiąc obchodził mnie tylko jeden chłopak, a reszta mogła nie sstnieć. Dla tych
                          niezauważanych oczywiście ja byłam celem (no, dla kilku)Nie uważam za sensowne
                          bawienie sie w podchody, dawniej było takie wyrażenie, że panna sie "droży". Sa
                          takie pannice, ale ja nie lubię takiej gry. Wolę otwarte karty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja