To już koniec...

29.06.06, 11:48
Jesteśmy razem 8 lat, w tym 6 po ślubie, znamy się jeszcze dłużej. Dwójka dzieci, młodsze ma dopiero 2 miesiące. Przeżyliśmy razem wiele, były i fantastyczne chwile i kryzysowe też. Wydaje się, że się kochamy, lubimy ze sobą być, śmiać się, rozmawiać. Ale od jakiegoś czasu szwankuje, może lepiej powiedzieć w ogóle nie istnieje seks. Nie było przeciwskazań, ale podczas ciąży nic się nie działo(chociaż w poprzedniej ciąży współżyliśmy). Ale można to tłumaczyć, że miał opory. Gorsze jednak, że ostatnio obiecał mi, że nie będzie odwiedzał porno stronek (wiem, że to robił). Obiecał, ale niestety późno w nocy zobaczyłam, co innego. Jest mi przykro, smutno, źle. Nie wiem, może to już uzależnienie. Myślę, że nie o to chodzi, że ja jestem nieatrakcyjna, tylko że w porównaniu z wyuzdanymi panienkami i orgiami każda normalna kobieta wypadłaby blado. Lubiłam i lubię seks, myślałam, że po ostatniej rozmowie, przyjdzie do mnie zamiast znów wejść na stronki. Nie mogę tego przeżyć, że facet ma obok chętną żonę, a woli sam to robić. Najgorsze jest to, że brzydzę się nim i zawiódł moje zaufanie. Kiedyś razem oglądaliśmy filmiki czy zdjęcia, ale jak on to robi sam, za moimi plecami, czuję się, jakby mnie zdradzał. W złości powiedziałam mu, że jemu wobec tego zostanie ręka, a ja sobie kogoś znajdę. Nie będę marnować mojego najlepszego czasu. On chyba uważa, że nie ma problemu. A może terapia? W zasadzie przez brak seksu zaczyna się pieprzyć w innych dziedzinach. Mam już dość...Co robić?
    • groszek_73 Re: To już koniec... 30.06.06, 10:10
      to nie tak. seks jest po prostu jednym z ważnych elementów. brak jego oznacza
      tak naprawdę problem gdzieś indziej - w emocjach, uczuciach, szczęściu. co do
      stronek - wszystko zależy. faceci lubią oglądać takie rzeczy, ale raczej nie
      porównują potem swoich partnerek.
      • groszek_73 Re: To już koniec... 30.06.06, 10:14
        jeszcze jedno. u nas było podobnie, z tym że ja oglądając porno strony tak
        naprawdę szukałem namiastki uczucia, którego nie miałem. teraz w ogóle nie
        ogldam tego typu rzeczy, są dla mnie obojętne. co pomogło, żeby żona zauważyła
        jakiego ma fajnego faceta ? romans. tylko że teraz już za późno na ratunek, bo
        ja nie chcę już tego ratować...
    • muszla1410 Re: To już koniec... 30.06.06, 10:27
      Ja dodam jeszcze, że wszelkie wymuszone obietnice na niewiele się zdają.
      Albo od razu się kłamie, albo się żałuje ugięcia się pod presją.
    • butterflykiss Re: To już koniec... 30.06.06, 13:36
      Nie wiem, czy wyraziłam się jasno. Chodzi o to, że twierdził, że tego nie robi, a widziałam, co innego. Oprócz samego faktu chodzi o kłamstwo. Ja nienawidzę kłamstwa, tym bardziej w związku. Wiem, że oglądanie tego typu filmików dowodzi jakiś braków w związku. Tylko ja naprawdę nie wiem, gdzie one. Mąż twierdzi, że wszystko ok. Teraz od tych kilku dni(odkąd go przyłapałam) nie odzywamy się do siebie, atmosfera jest napięta. Ja mam już dosyć, nie wiem, czy po tak długiej abstynencji, ze świadomością, co oglądał będę w stanie się otworzyć, przełamać. Może to już przegrany związek, tym bardziej, że z jego strony nie ma chęci rozmowy, zmiany czegokolwiek...Jestem załamana...
      • groszek_73 Re: To już koniec... 30.06.06, 13:38
        spróbuj porozmawiać. ale to trudne. moja żona zaprzeczała długo, mówiąc że
        wszystko jest ok. potem okazało się, że nie jestem dla niej atrakcyjny, bo mnie
        zdominowała. a teraz jest zagrożona, to znowu jestem atrakcyjny. a ja nie jestem
        pieskiem.
Pełna wersja