lilia06
14.07.06, 22:28
Zastanawiam sie dlaczego nie lubię seksu. Czytam posty kobiet, nie facetów
ktorzy zawsze sa napaleni i nie moge sie nadziwic ze mozna lubiec seks,
pragnac tego i nawet namawiac faceta zeby to robic!!! chyba mam jakis problem
w takim razie:/. u mnie jest tak: seks dla mnie moglby nie istniec. jak czuje
sie podniecona to sama swietnie sie rozladowuje i do niczego mi nie jest
potrzebny facet. mam meza, razem od 7 lat, od roku w malzenstwie. przez okres
bycia razem sporadycznie do czegos dochodzilo i to zawsze on na mnie
naciskał, stwarzal sytuacje itd a ja w koncu dla swietego spokoju sie
godzilam. i oczywiscie g.. z tego wychodzilo bo lezalam jak kloda robiac
łaske, byłam do tego spieta i czulam sie dziwnie a jak przyszlo co do czego
to nie dalo sie niczego wlozyc bo taki czulam ból ze łzy mi lecialy a on
pchał na siłe i mowil ze musze wytrzymać. w koncu przy ktoryms tam razie
wpadłam, ciąża, ślub z koniecznosci i teraz po roku on robi problemy. bo w
ogole nie wspolzyjemy. rozumiem go ale... dałby mi świety spokój! nie moge
tego robic na siłę przecież!...niedobrze mi sie robi, rozumiem go ale mam tez
swoje uczucia.. ktos ma podobne problemy?...