zamiast seksu winko do poduchy...

22.07.06, 22:46
...ktróym się dziś raczę, i pewnie dlatego zdecydowałam się tu napisać parę
słów, jak to łatwo na takim forum mówić o najstkrytszych swoich
pragnieniach..., moja historia jest jak wiele innych z tego forum. Super
facet, udany seks, małżeństwo, dziecko i brak seksu... z tym, że u nas
odwrotnie, mój mąż ostatni raz chciał to zrobić miesiąc temu...uwirzcie, nie
ma tu żadnej przyczyny typu, praca zmęczenie, nieatrakcyjna żona, kłopoty,
brak czasu. Nasze dziecko ma już prawie 2 latka i pomocne babcie i wyjazdy na
weekend... najlepsze jest to, że ja już się kochamy to jest naprawdę super,
ale czemu tak rzadko? jestem sflustrowana, ostatnio na siłowni miałam
fantazję na temat mojego kolegi, który jest tam instruktorem, jestem na
granicy...to prawda, że temperament miałam zawsze większy niż mąż, ale jakoś
to przebolałam, ale teraz to dla mnie przesada, rozmawiamy o tym, przyznaje
mi rację i mówi że on też by chciał ale nie ma jakoś okazji, ... bagatelizuje
problem i wszystko jest ok, jest na codzień miły ,okazuje mi uczucie, ale bez
zbliżenia...a ja sobei tak usycham, usycham usycham i uciekam w
samozadowlenie, pewnei jutro będę żałować, ze tu nabazgroliłam, winko smakuje
jak nigdy ;-), dziś wspominam moją ulubioną pisarke z czasów liceum -
Poświatowską,...posłuchajcie:

"szukam cię w miękkim futrze kota
w kroplach deszczu
w sztachetach
opieram się o dobry płot
i zasnuta słońcem
- mucha w sieci pajęczej-
czekam"

albo to:
"pragnę mocniej
od pożółkłej topoli
na srebrnej drodze
pełnej lipcowego kurzu
pragnę ciebie
deszczem na moje nagie ciało
w spopielałe czoło
spłyń

drzewa szeptały trwożnie
dzień dzień
śmiały się cicho
noc

nocą w moje rozchylone ręce
ciepłą nocą
wilgotną rosą
przyjdź"

I wiecie co, nogdy nie sądziłam, że kiedyś z tym człowiekiem będę taka
straszliwie, samotna

zdrowie!
    • akuratna1 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 23.07.06, 00:59
      Jakbym czytała o sobie.................
      Mój mąż śpi, a ja się zastanawiam, czy nie poflirtować z kimś przez internet.
      I Poświatowską też uwielbiam:)
    • marynka3 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 00:12
      witaj w klubie,
      miłość jak "bambosz", trzy miesiące znajomości i oświadczyny.... w Pradze,
      miejscu które kochamy. Szalony sex od samego początku, nowy dom,super warunki
      życiowe, 3 dzieci- fantastycznych,i........ zostało winko. Dzieci śpią,
      jesteśmy tylko My i co , mój mąż czyta kolejną książkę popijając wino, a ja
      siedzę przed laptopem też pijąc wino. 7 lat małżeństwa! Kryzys, myślę, że nie.
      Szybciej rutyna dnia codziennego. A nie tak miało być, nie tak......
      czy żałuję,nie... ale, czasami mnie szlag jasny trafia.
      i czasami myślę , że dla facetów ważne jest , zbudować dom, posadzić drzewo,
      mieć syna ( w naszym przypadku 3 - ostatni) i spocząć na laurach.
      • misssaigon Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 08:08
        czekam kiedy ktoras z naszych forumowych Meskich Szownistycznych Swin dopisze ze
        sie babom znowu w d... przewraca..bo dom, jest dzieci zdrowe i fajne, chlop w
        domu siedzi a nie szlaja sie po knajpach a one?? smedza i chca nie wiadomo czego...
        • dixia Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 08:19
          No ale po co? Wyręczyłaś nas w pełni Panno Sajgon... :o)))
          Zresztą faceci różnią się o tyle, że jak osiągną to co sobie zamarzyli to potem
          chcę powoli smakować życia. Kobiety zaś w kółko potrzebuja nowych podniet,
          wrażeń, celów itd...
          ;o))))
        • woman-in-love Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 08:19
          a tak prosto jest odstawić na chwilkę kieliszek, podejśc jedno do drugiego - i -
          rita tita.............................................................:-)
          • misssaigon a maz sie pyta... 24.07.06, 08:52
            "ale o co chodzi???????"

            • petra77 Re: a maz sie pyta... 24.07.06, 09:08
              Tylko czy wypada zmuszać kogoś do sexu z kimś kto go nie pociąga?
              • nikkka5 Re: a maz sie pyta... 24.07.06, 10:04
                Zmuszac nie ,ale zachecic...Moze tak nalac to winko do dwoch kieliszkow, zapalic
                swieczki i wymienic jeansy na delikatne koronki...
                • nikkka5 Re: a maz sie pyta... 24.07.06, 10:40
                  Dopoki czytajac poezje Poswiatowskiej myslisz o swoim mezu pragnac go, to jest
                  to b. optymistyczne.

                  "szukam cię w miękkim futrze kota
                  w kroplach deszczu
                  w sztachetach
                  opieram się o dobry płot
                  i zasnuta słońcem
                  - mucha w sieci pajęczej-
                  czekam"

                  Cierpliwosci.Jest duzo sposobow na rozgrzanie ozieblych facetow.
                  • misssaigon Re: a maz sie pyta... 24.07.06, 10:47
                    hmmm...sugerujac sie zyciorysem Poswiatowskiej ja bym nie byla tak
                    optymistycznie nastawiona
                • romekxx Re: a maz sie pyta... 01.08.06, 10:24
                  kurczę, mnie się podoba
                  .
                  .
                  coś jest w tym delikatnym smakowaniu życia
                  ja jestem ciągle na dorobku - dom jeszcze przede mną, drzewa i synowie już są

                  ale coś w tym chyba jest faktycznie
                  ja planuję moje ruchy spokojnie, opierając się twardo na obecnych możliwościach,
                  żona natomiast spala się zastanawianiem nad możliwością zakupu mieszkania,
                  gdzie za ile, a może jednak dom???
                  mimo, że aktualna sytuacja nie pozwala na zakup jednego ani drugiego
                  ona się tym nakręca, a ja wiem, że póki co i tak nic z tego nie będzie, więc
                  sobie takie dywagacje odpuszczam - ale czy można to zrzucić na karb płci, czy
                  po prostu na inny sposób postrzegania priorytetów?

                  Romek
            • dixia Re: a maz sie pyta... 24.07.06, 09:09
              O nic.... Zgodziłem się z zaprezentownym przez Ciebie - męskim punktem widzenia!!
            • woman-in-love o co chodzi? 24.07.06, 14:54
              o ten tramwaj co nie chodzi (zwany pożądaniem)
              tam siegnąć gdzie wzrok nie sięga itd. pełna poezja ;-)
      • czarek_wa Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 10:53
        No i gdzie sprawiedliwosc na tym swiecie? Poznalismy sie w Pradze, po trech
        miesiacach zareczyny, sex niezly, chociaz zawsze musialem namawiac, organizowac
        i prowokowac. Jest ladne mieszkanie, dobra praca, sliczny synek (juz 2-letni),
        dziadkowie kochaja go i zajmuja sie czesto, czyli nikt nie jest dociazony
        praca. Teraz 5 rok malzenstwa, a seksu to juz jak na lekarstwo. Ciagle albo
        zmeczona, albo bez nastroju, albo nie nastawila sie (to najbardziej wnerwia).
        Najlepiej to raz na dwa tygodnie.
        Mezczyzna nie wytrzyma be seksu przez dwa tygodnie. Po co komu takie zycie,
        ktorego nie ma przyjemnosci?
        • misssaigon a czemu uogolniasz? 24.07.06, 16:16
          "Mezczyzna nie wytrzyma be seksu przez dwa tygodnie. Po co komu takie zycie,
          > ktorego nie ma przyjemnosci?"

          czemu nie napiszesz ze dla Ciebie 2 tygodnie bez seksu to za duzo i nie
          czerpiesz przyjemnosci z takiego zycia?

          moze jakis kompromisik? np krakowskim targiem raz w tygodniu, moze jakas
          sytuacja zaaranzowana - np wypad wieczorem na dyskoteke i pokazanie ile jest
          fajnych seksownych kobitek szukajacych chetnych facetow, moze nienapastliwa
          rozmowa z zona, ktora ma jakis zadawniony zal do ciebie...
          chociaz w twoim przypadku stawialabym raczej na konkurencje - moze to pobudzi
          zone do refleksji i..dzialania...

          • czarek_wa Re: a czemu uogolniasz? 24.07.06, 21:41
            To co napisalem, to takie sobie westchnienie, jak to inni maja dobrze, a ja
            nie. Uogolnienia wynikly z "impulsu", czyli bez glebszego zastanowienia
            (podobnie jak liczba bledow, ktore dopiero teraz zauwazylem w moim poscie).
            Ale moge powiedziec tak - nie znam mezczyzny, ktoremu starcza seks raz na dwa
            tygodnie (ja nawet nie znam takich, ktorym starczyloby raz na tydzien).
            Oczywiscie liczba bezwzgledna mezczyzn, ktorych znam, daleko odbiega od ogolu.

            Poniewaz sytuacja trwa juz dlugo, to oczywiscie probowalem i kompromisow, i
            wypadow (stale sie staram dostarczac rozrywki, przeroznej, ale wypady to nie
            codziennosc, jak sie ma dziecko, nawet raz na tydzien to malo mozliwe), a wole
            nie stosowac metod "na konkurencje", bo ja takich metod nie stosuje (zreszta to
            jest, sama przyznasz, bron w ktorej jestesmy znacznie slabsi).

            Tu chodzi o libido i oczekiwania wobec zycia.
            • misssaigon Re: a czemu uogolniasz? 25.07.06, 07:13
              czarek, nic sie nie dzieje bez przyczyny...libido tez nie spada ot tak sobie...
              poczytaj forum...bylo duzo watkow nt
              • czarek_wa Re: a czemu uogolniasz? 25.07.06, 09:09
                Tak, wiem. Problem w tym, ze wymagania ktore musialbym spelnic sa stanowczo
                oderwane od realiow, a gdzies tam po drodze umknelo, ze to obie strony musza
                sie starac. Nie bardzo ma sens, ze jedna strona tylko oczekuje i jak sie spelni
                jej wymagania, to bedzie dobrze.
                Dlatego napisalem, ze tak tylko sobie westchnalem.
      • remicius Re: zamiast seksu winko do poduchy... 04.08.06, 15:33
        Nie mozna miec w zyciu wszystkiego hehe
    • nie_alicja Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 17:59
      autorka miała winko, a ja w tym samym czasie siedziałam na kanapie, łykając
      łzy. za ścianą spał mój luby, po kilkunastu dniach niewidzenia, noc przed
      kolejnym wyjazdem.
      można prowokować, powiecie, zainicjować, zacząć. można. tylko, do cholery, czy
      tak ma wyglądać mój seks z facetem, który po latach razem nadal jest dla mnie
      bardzo atrakcyjny i mówi, że ja dla niego też? pieprzona ironia losu - obcemu
      facetowi wystarczy usmiech i parę zalotnych min, swojemu nic nie mówi seksowna
      koszulka, przytulanie i mówienie, jak bardzo brakowało mi jego bliskości.
      miałam ochote wejśc tu i się wypisać, zamist tego zużyłam trochę chusteczek
      higienicznych.
      dzis rano dał mi buzi na dzień dobry jak gdyby nigdy nic i, jak zwykle w takich
      sytuacjach, nie mógł pojąc, dlaczego nie odwzajemniam tego gestu z ochotą.
      rozmawiać? ten etap mam za sobą, opowiadałam, jak mi brak seksu i bliskości,
      płakałam, mówiąc to. słuchał uważnie. i nigdy nie zauważyłam, zeby zrozumiał.
      teraz też dostałam symsa - juz z drogi - jak to pieknie spieprzyłam ostatnie
      godziny razem.
      no, to na pohybel smutkom - dołaczam się z sokiem, bo boli mnie głowa.
      dziewczyny, jak ja Was rozumiem...
      • anais_nin666 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 18:31
        A jednak nie_alicjo czasem warto zagryźć zęby i zaciągnąc faceta do łóżka,
        rozpocząć seks - inaczej mozna nigdy się nie doczekać.
        Pożegnałam ostatnio etap łykania łez i smucenia - po prostu biorę;) Inicjuję,
        dobieram się, bawie się w napalona sukę. Reakcja na szczescie jest...;) , a że
        to nie on inicjuje... Beznadziejnie - owszem, ale wole sama zainicjowac i miec,
        niz czekac w kacie z nadąsana minką licząć, że sa z siebie wykrzesa z siebie
        choćby cień energii seksualnej.
        Może w ten spsosob rozleniwiam go jeszcze bardziej, bo nigdy juz nie zainicjuje
        wiedzac, ze ja to zrobie, ale ... wole seks niz jego brak, zatem chowam w
        kieszen "wolenie" i biore co moge uszczknac;) Co i Tobie radzę.
        • nie_alicja Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 18:53
          dzięki, anais ;-)wiem, że m o g ł a m spróbować, i pewnie by mi sie udało.
          ale: aaaaa!... ja chcę, zeby o n chciał, i żeby mi to pokazał... czy to
          naprawde przerasta siły faceta? czy powinnam sie cieszyć, że w o g ó l e
          jeszcze ze mną chce?
          pamiętam sytuację, gdy tak robiłam, i kiedy juz zadawło mi sie, ze victoria,
          rozkręcił się prawie jak ja, słyszłam: kotku... jesteś cudowna, ale juz tak
          cholernie późno... (ewentualnie: miałem taki cięzki dzień lub coś w tym stylu)-
          wybaczysz mi, prawda?
          alez naturalnie, nie ma sprawy, odbijemy sobie kiedy indziej. p r z y o k a z
          j i.
          gdyby on chociaż był kiepski w łózku... jest świetny, tylko tak rzadko miewa
          ochotę.
          ps. jak człowiek tak siedzi zdołowany w srodku lipcowej parnej nocki, wydaje
          się, że wszyscy dookoła się sekszą, tylko ja nie... (pamietacie taka scenę z
          Birget Jones? ;-) ) no to sobie westchne egoistycznie - uff, nie wszyscy.
          • anetuchap Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 19:15
            Z tą parną lipcową nocą trafiłaś w samo sedno! Ja latem mam ciągle ochotę
            na seks. Niestety mój facet-nie.
            I ja inicjuję spotkania w łóżku, w wiadomym celu, ale też często słyszę:
            "taki jestem zmęczoooooooony", "nie mam nastroju", albo "zasypiam na stojąco".
            Niestety nie stoi, to co powinno:)
            Czekam, kiedy zacznie się wymigiwać bólem głowy.

            Czytając Wasze posty, pomyślałam,że może nasi mężczyżni nas zdradzają???
            Skąd ta nagła niechęć do seksu, skoro kiedyś byli ognistymi kochankami???
            I tak mi wwierca się w głowę, ta niepokojąca myśl.
            • nie_alicja Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 19:29
              mam nadzieję, że nie to jest powodem... (wszystkie mają taką nadzieję? ;-) )
              jak juz mi tak całkiem źle, to przypominam sobie dowcip o bacy, co kazał sie
              żonie rozebrać, wleźć na stół, okręcić dookoła, a na końcu westchnął ciężko:
              Hanuś, żebyś ty jeszcze obca była...
              • anais_nin666 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 23:52
                Wiem , wiem nie_alicja - marzy się nam facet, który zainicjuje, pokaże, że
                pozada, że pragnie, że ma chęci. Tymczasem mamy pod dachem takiego, ktory
                potrafi jedynie gadać o naszej urodzie,wdzieku i nic z tego nie wychodzi... Zero
                dzialania...
                Wkurza - zwlaszcza w lipcową parna noc, gdy na dziekiej plazy pustki i az prosi
                sie o mile co nieco na plazy... Echh... I widzisz co narobilas;)?! Mam teraz oskomę!
                • czarek_wa Re: zamiast seksu winko do poduchy... 24.07.06, 23:54
                  Az taki brak nadziei, ze na plaze zabralas laptopa? Ech ta technika, wszedzie
                  dotrze ;-)
        • romekxx Re: zamiast seksu winko do poduchy... 01.08.06, 10:31
          droga anais...

          psiakrew... jesteś kobiecym geniuszem!!!!! gratuluję

          mam dokładnie to samo, ale w drugą stronę
          gdybym czekał aż żona się sama domyśli, to by mnie rozwaliło w poprzek...
          chociaż niedawno mnie zdziwiła - ale był to jednorazowy wyskok,
          a jak wiadomo - jedna jaskółka wiosny nie czyni

          jeszcze raz: BRAWO za wzięcie spraw w swoje ręce
          życzę wszystkim paniom posiadającym kochających, acz dziwnie niechętnych mężów
          do takiej cudownej samodzielności i odporności

          Romek
    • ann_35 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 01.08.06, 10:07
      Witajcie, weszłam na to forum dzisiaj i trafiłam na Twój post klaris29.
      Nie sądziłam,że są kobiety mające problemy podobne do moich.
      Ja też mam "zamiast seksu winko do poduchy..."
      Ale Wy wydajecie mi się takie spokojne, pogodzone.
      We mnie brak seksu rodzi frustracje. I nie umiem z tym żyć. Już o mały włos nie
      zdradziłam męża.
      I nie wiem, co dalej ....
      • sisiar Re: zamiast seksu winko do poduchy... 02.08.06, 23:51
        Mój właśnie śpi jeszcze Narzeczony za10 dni ślub...Dziwne to jest że w tygodniu
        nie ma mowy o sexie,namiętnych pocałunkach itp.nagle w weekand inny człowiek -
        czas na sex.Mamy wolne można się wyspac rano wstać i sie "dobrać"do
        siebie.czyli jak dobrze pójdzie raz na tydzień jest sex hurra,a w tyg.0!
        ewentualnie na przytulanie moge liczyć,bo juz wywalczyłam żeby się do mnie nie
        odwracał plecami w łóżku bo tego nie cierpię.Nasze charaktery sa bardzo różne
        libida też,ja...mogłabym zawsze!:>ale tez mam problem ...uwielbiam sie kochac z
        M. ale nigdy w życiu nie przeżyłam orgazmu!!!!ani z nim ani z kimkolwiek.może
        to jakiś dziwny przypadek,może jestem kobietą której wystarczy przyjemność
        czerpana z bliskości...nigdy nie kochamy się drugi raz(to za dużo dla mojego
        mężczyzny)dla mnie środek,jeszcze długo po stosunku utrzymuje mi sie ten błogi
        stan podniecenia,ale też niekontynuowany wygasa i pozostaje smutek,w
        konsekwencji frustracja.Jak mu o tym mówię zły i w ogóle bzdury opowiadam.Wiem
        wiem pewnie niektórzy powiedzą :dziewczyno jeszcze masz czas..uciekająca panna
        młoda.ps. czasem czuję że to ja w tym związku jestem mężczyzną,nigdy nie
        usłyszałam pragnę Cię,ja mówie tak często Ps2 oglądam ten program na tvn style
        o 23...niektóre porady są fajne a on nie chce o tym nawet słuchać, a przecież
        wystarczy odrobina humoru i dobrej woli,jeśli sie kogoś kocha pragnie sie jego
        szcześcia,czyż nie?
        • sisiar Re: zamiast seksu winko do poduchy... 02.08.06, 23:59
          wiem ze w mojej wypowiedzi/zwieżeniu jest kilka wątków...może juz były setki
          razy maglowane na tym forum,jestem tu nowa.Chciałabym was prosić o jakieś
          porady,podpowiedzi .Orgazm to mój osobisty dramat,przecież fantastycznie sie
          podniecam,M.stosuje francuską miłośC, a jak.Robimy to rzadko ale intensywnie,a
          że tylko on ma finisz....trudno,ciągle wierzę że jeszcze coś z tym można
          zrobić.Prawdopodobnie na panieński dostanę wibratorek(najbliższe wiedzą o moim
          brakach)zobaczymy co z tego wyniknie.Możebędzie o niego zazdrosny i zacznie sie
          bardziej starać albo się wkurzy i obrazi i juz wcale mnie nie dotknie!
    • sisiar Re: zamiast seksu winko do poduchy... 03.08.06, 00:13
      na odpowiedz klaris...ja też nie rozumiem dlaczego nie,dlaczego choć się
      kochamy często nie ma tematu-kochania się fizycznie.o co chodzi?Juz nawet
      wprost zaczęłam mu pisać mówic "jeśli czegos brakuje w związku z czasem szuka
      się tego poza...tak często robią faceci!"a on zdziwiony że go szantażuję bo
      mysle że zacznę sie rozglądać.a co mam zrobić ,wydaje się normalnym facetem
      zainteresowanym płcią piękną,trochę pornografią,"robieniem loda"-jego ulubiona
      gra wstępna;/(wysyłam go w żartach na dziwki jeśli taki szybki numerek mu by
      wystarczył...ale tylko w zartach ,tak naprawde dlaczego miałby uprawiac zimny
      sex z kimś a nie ze swoją Ukochaną-romantyczka jestem chyba)ojoj Dlaczego
      facet,młody facet woli pić piwo, spać,zajmowac sie swoim hobby a nie swoja
      kobietą!??miłóść,no tak,ale jeszcze musi być ona wielka żeby chcieć,chociaż
      starać sie.
      Pozytywną sprawa wydaje mi się podróż poślubna-czyli2 tygobnie na
      luzie....myslę że będzie się działo więcej!!
      Kobietki cięzkie my mamy problemy a oni nie rozumieja nie chca słuchac .to ich
      nie dotyczy...??
      • sisiar Re: zamiast seksu winko do poduchy... 03.08.06, 00:17
        no wypisałm sie. jak w pamiętniku.dzięki.trochę namęczyłąm was
        czytelników...znowu na niego ponarzekałam.on sie tak wkurza ze ja ciągle
        truję!!!!!!!!przyczyna i skutek.to ma. a jak mnie bardziej wkurzac będzie tymi
        różnymi brakami to będzie zbrodnia i kara.
        • wolfinka Re: zamiast seksu winko do poduchy... 03.08.06, 21:41
          Oj sisiar, nie widze tego w różowych barwach. Mlody facet i nie ma ochoty na
          czestszy seks.Dziwne.A łączy Was chociaz co innego??
          • sisiar Re: zamiast seksu winko do poduchy... 03.08.06, 23:37
            dla mnie to też dziwne ale jak widac po licznych opowieściach Pań z forum jest
            to dość pospolity problem.łaczy nas miłóść lubimy spędzać razem czas,lubimy
            razem wyjeżdzać np.w góry(tam jesteśmy szczęśliwi)i po podrózy poślubnej
            opowiem czy działo sie intensywniej i częściej w naszym zyciu erotycznym....bo
            powinno.pozdrawiam
            • felicita33 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 04.08.06, 00:19
              Moja droga sisiar...ja też liczę na podróż poślubną i jednocześnie życzę Ci
              powodzenia! Nie powinnam teraz pisać tylko....wiadomo!ale niestety nic z tego!
              Wysłałam go dziś z kumplami na piwko,ale trochę za dużo tego piwka i teraz
              śpi....zazwyczaj po alkoholu ma ochotę,ale dziś nic z tego nie wyszło,bo padł i
              mi tu chrapie!Mam jeszcze szansę rano,bo na kacu też można coś z miego
              wykrzesać.Jak tak dalej pójdzie,to chyba zrobię z niego alkoholika!(haha-czasem
              lubię czarny humor w momentach desperacji)
              Pozdrawiam wszystkie spragnione swoich mężczyzn!
              • eriga Re: zamiast seksu winko do poduchy... 04.08.06, 07:42
                Smirdzący facet pod wpływem alkoholu nie dla mnie. Nie pozwoliła bym się tknąć.
                Wolę w takich sytuacjach winko do poduchy.
                • felicita33 Re: zamiast seksu winko do poduchy... 04.08.06, 12:53
                  a ja akurat lubię,gdy on śmierdzi alkoholem! Też uważam ,że to dziwne,ale tak
                  już mam...poza tym jestem romantyczną tradycjonalistką...
              • sisiar Re: zamiast seksu winko do poduchy... 06.08.06, 22:54
                weekand:)jest ok.od jutra znowu nic bo to szare dni zapracowane.no tak alkohol
                to on lubi ale to bardziej niepożadane miec pijaka Już wolę rzadko się
                kochać.Ps.Od koleżanek na panieński dostałam wibratorek...mój Luby polubił
                go.ja musze oswoić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja