sara392
26.07.06, 15:43
Poznaliśmy sie 1,5 roku temu.Oboje rozwiedzeni, po przejściach z
kilkunastoletnim stażem małżenskim.Mieszkamy w dość znacznej odległości od
siebie ,ale każdy wolny czas staramy się spędzać razem.Przeważnie On
przyjeżdża do mnie,mówi że wspaniale się tu czuje a mój dom traktuje już jak
swój.I wszystko byłoby w porządku gdyby nie jeden zasadniczy problem- w
ostatnim czasie totalny brak seksu.Poza tą sprawą wszystko inne jest ok.Jest
wesołym i bardzo lubianym wśród kolegów facetem.Na poczatku naszej znajomości
seks również nie był u niego na czołowym miejscu.Brak ochoty na miłosne
igraszki tłumaczył stresem związanym z pracą i wówczas przeprowadzaną sprawą
rozwodową.Rozumiałam to i brałam inicjatywę w swoje ręce.To ja zaczynałam i
wówczas było bardzo dobrze,żadnych problemów z jego męskością.Czułam się
wówczas zadowolona i szczęsliwa i on chyba też.
Od tego czasu minął jednak rok a sprawa nabrała poważniejszych
rozmiarów.Podczas tegorocznego urlopu ,który własnie u mnie spędza kochalismy
się tylko jeden raz.Jeden raz, po trzech tygodniach jego pobytu.To chyba nie
jest normalne u zdrowego, silnego faceta.Próbowałam z nim wielokrotnie
rozmawiać na ten temat, ale skutki są odwrotne.Jest jeszcze gorzej, bo i mnie
przestaje ostatnio zależeć.Boję się ,że nasz związek rozpadnie się w drobny
pył.W ciągu dnia okazuje to, jak bardzo mnie kocha,cmoka na dzień
dobry,trzyma za ręke podczas spaceru ,a wieczorem leży w łózku jak
kłoda.DLACZEGO....? Ciagle zadaje sobie to pytanie i przyznam się szczerze że
zaczęłam już wątpić w moją kobiecość.Ja po prostu na niego chyba nie działam :
(
Nie wiem co robić,jak długo trzeba czekac by dowiedziec się czy
facet ,którego pokochałam jest tym właściwym.