nokin75
31.07.06, 11:25
Mnie spotkala historia, ktora spowodowala we mnie mieszane uczucia (zapewne
stad moja wizytowka)...Nie bede sie rozpisywal co i jak sie stalo...tak
patrzac przez pryzmat tego co razem przezylismy, to wnioskuje, ze jestesmy
naprawde udanym malzenstwem...i czulosc...i rozmowa...i namietnosc...wszytko
bylo suuper, no moze jedyny problem to sex...ale proboblem wynikal stad, ze
moja malzonka wychowana w nardzo religijnej rodzinie, nie mysli o seksie w
szerokokatnym spojrzeniu poprzez emocje, impulsywnośc,szalenstwo...Mysle, ze
w seksie bylo dobrze....ale chcialem probowac roznych rzeczy,pieszczot,
miejsc, pozycji, sytuacji...oczywiscie nic na sile...zawsze dluga rozmowa,
zawsze "za" i "przeciw"...niestety tylko klasycznie (po bozemu) i bez zadnych
fanaberii...
Moze stalem sie zbyt meczacy i stad jej skok w bok? Porozmawialismy o tym,
widze, ze jest jej przykro, ze chchiala takiego spokojnego, klasycznego seksu
bez udziwnien i szalenstwa...
I co ja mam teraz zrobić? Jestem facetem, ktory nie chce ranic, ale doszedlem
do wniosku, ze czasem warto ladowac swoje wewnetrzne czulosci, by przeniesc
to na dalszy zwiazek priv. Chce to zrobic, ale nie dlatego by sie odgryzc na
mej malzonce, ale z checi tego szalenstwa, emocji, adrenaliny...Moze zbyt
dlugo to w sobie dusilem , ale przemyslale, ze czasem warto zyc z kacem
moralnym, ale wiedziec za co, niz uzalac sie nad soba, bo sie tego nie
zrobilo. Jestem czlowiekiem bardzo ruchliwym, mam 1000 pomyslow na minute,
tyle pragnien...ale czasem chcialbym zatrzymac ten moj priv. swiat, zaznac
blogiej rokoszy, pocalowac czule, przytulic...i bysmy powrocili do sego
zatrzymanego, nawet na momencik wlasnego swiata...
Pozdrawiam