chciałbym zdradzic małzonkę...

31.07.06, 11:25
Mnie spotkala historia, ktora spowodowala we mnie mieszane uczucia (zapewne
stad moja wizytowka)...Nie bede sie rozpisywal co i jak sie stalo...tak
patrzac przez pryzmat tego co razem przezylismy, to wnioskuje, ze jestesmy
naprawde udanym malzenstwem...i czulosc...i rozmowa...i namietnosc...wszytko
bylo suuper, no moze jedyny problem to sex...ale proboblem wynikal stad, ze
moja malzonka wychowana w nardzo religijnej rodzinie, nie mysli o seksie w
szerokokatnym spojrzeniu poprzez emocje, impulsywnośc,szalenstwo...Mysle, ze
w seksie bylo dobrze....ale chcialem probowac roznych rzeczy,pieszczot,
miejsc, pozycji, sytuacji...oczywiscie nic na sile...zawsze dluga rozmowa,
zawsze "za" i "przeciw"...niestety tylko klasycznie (po bozemu) i bez zadnych
fanaberii...
Moze stalem sie zbyt meczacy i stad jej skok w bok? Porozmawialismy o tym,
widze, ze jest jej przykro, ze chchiala takiego spokojnego, klasycznego seksu
bez udziwnien i szalenstwa...
I co ja mam teraz zrobić? Jestem facetem, ktory nie chce ranic, ale doszedlem
do wniosku, ze czasem warto ladowac swoje wewnetrzne czulosci, by przeniesc
to na dalszy zwiazek priv. Chce to zrobic, ale nie dlatego by sie odgryzc na
mej malzonce, ale z checi tego szalenstwa, emocji, adrenaliny...Moze zbyt
dlugo to w sobie dusilem , ale przemyslale, ze czasem warto zyc z kacem
moralnym, ale wiedziec za co, niz uzalac sie nad soba, bo sie tego nie
zrobilo. Jestem czlowiekiem bardzo ruchliwym, mam 1000 pomyslow na minute,
tyle pragnien...ale czasem chcialbym zatrzymac ten moj priv. swiat, zaznac
blogiej rokoszy, pocalowac czule, przytulic...i bysmy powrocili do sego
zatrzymanego, nawet na momencik wlasnego swiata...
Pozdrawiam
    • chcacy Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 11:32
      Jedno Ci powiem. Jeśli naprawde Ci na niej zależy i ja kochasz to nie zdradzaj jej.
      • nokin75 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 11:42
        chcacy napisał:

        > Jedno Ci powiem. Jeśli naprawde Ci na niej zależy i ja kochasz to nie
        zdradzaj
        > jej.

        Ale czasem trzeba do zycia podejsc troszke egoistycznie...a po za tym sytuacja
        nie jest az tak błaha na jaką wygląda
        • eriga Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 11:51
          A nie możesz jej namówić na odmiane w seksie?
          • nokin75 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 12:01
            eriga napisała:

            > A nie możesz jej namówić na odmiane w seksie?

            Tak jak napisale,zawsze przed zmiana byla rozmowa,zawsze "za" i "przeciw",
            nigdy nic z na sile, a jak tak nagle impulsywnie cos chcialem zmienic to od
            razu blokada...chcialem pojsc do lekarza, ale nie ma szans. Tak zostala
            wychowana ;)
        • zgnilapannamloda Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 12:03
          nokin75 napisał:
          > Ale czasem trzeba do zycia podejsc troszke egoistycznie...a po za tym sytuacja
          > nie jest az tak błaha na jaką wygląda

          No własnie podszedłes do życia dość egoistycznie i dlatego żona Cie zdradziła.
          Dlaczego dopiero po zdradzie okazało się, że Ona chciała tylko spokojnego sexu?
          Dlaczego wcześniej nie sluchałeś tego, co ona do Ciebie mówi?
          Piszesz, że jest z religijnej rodziny. W takich rodzinach ciągle bardzo często
          wychowuje się dzieci w poczuciu, że seks jest zły i brudny, że nie wspomne o
          "udziwnieniach". Dla takich kobiet udziwnieniem może być już zapalenie światła,
          a tu przylatuje koleś i molestuje o pozycję na jeźdźca...Przyszło Ci do głowy,
          jak bardzo to ją musiało stresować?Jak bardzo się bała każedego kroku z Twojej
          strony, jak bała się tego, że znowu coś będziesz chciał? No i pewnie miała też
          poczucie winy, że nie jest wystarczająco dobra...Więc poszukała sobie
          odpoczynku, tak poprostu. Nie twierdzę, że zrobiła dobrze - ocena tego należy do
          Was.
          I teraz Ty, ze swoją "zdrady teorią egoizmu". Stanąłeś na ślubnym kobiercu,
          złożyłeś przysięgi i to do czegoś zobowiązuje. A jeżeli chcesz się wyszumieć, to
          po jaką ch...ę żeś się żenił?
          • nokin75 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 12:17
            zgnilapannamloda napisała:

            > nokin75 napisał:
            > > Ale czasem trzeba do zycia podejsc troszke egoistycznie...a po za tym syt
            > uacja
            > > nie jest az tak błaha na jaką wygląda
            >
            > No własnie podszedłes do życia dość egoistycznie i dlatego żona Cie zdradziła.
            > Dlaczego dopiero po zdradzie okazało się, że Ona chciała tylko spokojnego
            sexu?
            > Dlaczego wcześniej nie sluchałeś tego, co ona do Ciebie mówi?
            > Piszesz, że jest z religijnej rodziny. W takich rodzinach ciągle bardzo często
            > wychowuje się dzieci w poczuciu, że seks jest zły i brudny, że nie wspomne o
            > "udziwnieniach". Dla takich kobiet udziwnieniem może być już zapalenie
            światła,
            > a tu przylatuje koleś i molestuje o pozycję na jeźdźca...Przyszło Ci do głowy,
            > jak bardzo to ją musiało stresować?Jak bardzo się bała każedego kroku z Twojej
            > strony, jak bała się tego, że znowu coś będziesz chciał? No i pewnie miała też
            > poczucie winy, że nie jest wystarczająco dobra...Więc poszukała sobie
            > odpoczynku, tak poprostu. Nie twierdzę, że zrobiła dobrze - ocena tego należy
            d
            > o
            > Was.
            > I teraz Ty, ze swoją "zdrady teorią egoizmu". Stanąłeś na ślubnym kobiercu,
            > złożyłeś przysięgi i to do czegoś zobowiązuje. A jeżeli chcesz się wyszumieć,
            t
            > o
            > po jaką ch...ę żeś się żenił?

            To nie tak do konca....zalezalo jej, by sex byl dopiero po slubie i nie bylo z
            tym problemu...problem zaczal sie pozniej.
            A male urozmaicenie w seksie nie oznacza, ze chce sie wyszumiec... Wyszumialem
            sie przed slubem...ale nie oznacza to, ze musimy miec, az trudno to
            powiedziec "nudny sex" obecnie...
            Przeciez sex jest tak tworcza namietnoscia, ze wyobraznia dziala wrecz
            nieziemsko na kazdy nerw naszego wnetrza
          • woman-in-love Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 12:23
            zgnila, a czy w katolickich rodzinach nie uczą, że się nie zdradza, a co
            najwyżej "niesie krzyż"? I że należy być wierną niewiermenu (lub vice versa)?
            • zgnilapannamloda Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 13:06
              Jak najbardziej. Ale uczy się też nie rzucać oszczerstw, nadstawiać drugi
              policzek, kochać bliźniego, kochać wrogów itp. Znasz kogoś kto tak postępuje? Bo
              ja nikogo i też znam bardzo niewielu katolików, którzy próbują (to temat na b.
              długą dyskusję). Za to większość praktykujących katolików, których znam, uważa
              seks za coś brudnego, mimo że nie są w stanie powiedzieć dlaczego właściwie tak
              by miało być. Właśnie takie przekonanie leży u podstaw np. zakazu seksu
              przedmałżeńskiego. Nie wiem, dlaczego akurat ta część nauki Kościoła tak zapada
              w człowieka, a nie np. uczciwość.
              Swoją poprzednią wypowiedzią nie miałam zamiaru usprawiedliwiać nikogo, ani
              znowu atakować. Chciałam tylko przedstawić to, co MOGŁO się dziać po drugiej
              stronie barykady.
              • kawitator Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 13:17
                O nie znajdziesz tu zrozumienia nie.
                Żona zdradziła
                cytat: No własnie podszedłes do życia dość egoistycznie i dlatego żona Cie zdradziła.

                Inne nawiedzone jeszcze nie napisały ale napiszą w podobnym tonie.

                masz ochotę jej odpłacić tym samym:
                cytat:I teraz Ty, ze swoją "zdrady teorią egoizmu". Stanąłeś na ślubnym kobiercu,
                złożyłeś przysięgi i to do czegoś zobowiązuje. A jeżeli chcesz się wyszumieć, to
                po jaką ch...ę żeś się żenił?

                To juz staje sie nudne

                Nie zawsze co prawda przyznaję ze rozsądne opinie też się trafiają polecam wątek
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=46102841
                Bądź facetem i nie usprawiedliwiaj się przed sobą . Nigdzie nie ma ideałów ani ludzi ani zawiązków Chcesz być z ta kobitką nie zdradzaj bo to prawdziwemu facetowi nie uchodzi Tak cie męczy jej zdrada czy ona sama ze nie dajesz rady, najpierw odejdź a potem jako wolny człowiek rób co uważasz
                • anula36 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 13:22
                  tylko do czego prowadzi taka eskalacja zdrady?? Ona ciebie, ty ja on aciebie ,
                  ty ja- lepiej faktycznie zalac sie do jakiegos klubu swingersow.
                  • caisis Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 13:56
                    nokin75, tez wychowalam sie w katolickiej rodzinie,gdzie seks jest be i nie
                    powinno go tak najlepiej byc. Dlugo,za dlugo,zylam w tym blednym przekonaniu.
                    I dlatego moj seks to byl jeden wielki koszmar i beznadzieja.Zadnych
                    udziwnien,po bozemu,przy zgaszonym swietle.
                    Ale dzban dopoty wode nosi,dopoki mu sie ucho nie urwie. To katolickie
                    wychowanie/chociaz nie twierdze,ze wszystko zle/ doporowadzilo mnie do
                    ciezkiego zalamania nerwowego.Teraz wiem,ze przyczyna byl niezadawalajacy
                    seks!!.Moze to sceptykow zdziwi,ale tak bylo.
                    Mysle ze w naszym katolickim spoleczenstwie jest tak duzo tabu odnosnie seksu/a
                    podsyca to jeszcze kosciol/, ze ludzie ztracili sens zycia i seksu.
                    Tak, nawiedzeni i porzadni do bólu, seks jest tak potrzebny do zycia jak tlen.
                    I nie mowie tu o rozpuscie, ale o seksie w zwiazkach. Dlaczego sami oszukujemy
                    siebie,nature?? Wczesniej czy pozniej dojdzie to do swiadomosci kazdego
                    zdrowego mezczyzny i kazdej zdrowej kobiety.Tylko czasem w imie dobrego
                    katolickiego wychowania/odnosi sie to czesciej do kobiet/ rezygnujemy z radosci
                    jaka daje seks,rezygnujemy z poruszania najczulszych stron naszej
                    namietnosci.Ale to juz wybor kazdego z nas.
                    Nie namawiam cie do zdrady zony, sam do tego dojdziesz, czy to zrobic czy nie.
                    Niemniej wspolczuje ci zblokowanej,purytanskiej zony.
                    A skoro wychowana w takim katolickim duchu, to dlaczego nie zgodzila sie byc
                    cierpaca wierna zoną tylko zrobila skok w bok. Cos mi tu nie pasuje.
                    • petar2 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 15:01
                      > A skoro wychowana w takim katolickim duchu, to dlaczego nie zgodzila sie byc
                      > cierpaca wierna zoną tylko zrobila skok w bok. Cos mi tu nie pasuje.

                      Może od tego należałoby zacząć rozważania?
                      Jeśli katolicyzm ma tak negatywny wpływ na seks to w Polsce (we Włoszech i
                      Irlandii też) statystycznie powinno być kiepsko z seksem i niski poziom
                      zadowolenia z tej sfery życia. Statystyki mówią coś odwrotnego.

                      Może więc ten katolicyzm to taka wymówka albo usprawiedliwienie nieprawidłowego
                      wychowania, nieumiejetności spojrzenia na świat?
                      Katolicyzm na drodze seksu i szczęścia w związku? Zabawne, religia życzliwie
                      odnosi się do seksu a katlicyzm bardziej niż protestanci chociażby.

                      > Mysle ze w naszym katolickim spoleczenstwie jest tak duzo tabu odnosnie
                      > seksu/a podsyca to jeszcze kosciol/, ze ludzie ztracili sens zycia i seksu.

                      Tabu? Wszędzie pełno erotyzmu, o seksu się mówi, czyta, słucha, ogląda.
                      Niektórzy na forum łączą wszechobecną erotykę z powiększającymi się problemami
                      seksualnymi w związkach.

                      > Tak, nawiedzeni i porzadni do bólu, seks jest tak potrzebny do zycia jak tlen.

                      Rozumiem, że to odkrycie (nie do końca prawdziwe) robi na Tobie duże wrażenie.
                      Piszę to bez ironii, tak bywa, że czasem odkryjemy coś i entuzjastycznie
                      przeceniamy rolę odkrycia chcąc wszystkich tym uszczęśliwić.
        • chcacy Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 01.08.06, 12:57
          nokin75 napisał:
          >
          > Ale czasem trzeba do zycia podejsc troszke egoistycznie...

          Też tak kiedyś pomyślałem a teraz modle się żeby żona mnie nie zostawiła. Nie
          było warto przynajmniej dla mnie. Jeśli już naprawde chcesz to zrób tak aby
          nigdy ale to nigdy się o tym nie dowiedziala.
    • anjaa251 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 16:41
      Dziwny jest katolicyzm Twojej żony. Nie chce kochać sie ze swoim mężem, w żaden
      inny sposób, ale z obcym facetem może? Coś mi tu nie pasuje. A skąd Ty
      właściwie możesz wiedzieć czy ona jakiejś mega perwersji z tym facetem nie
      uprawiała. Ta jej popbożność to chyba próba obrony przed czymś, albo ukrycia
      czegoś. No i na pewno nie postąpiła jak katoloczka, ale zdrada? Zastanów się,
      bo czasu nie da się cofnąć. Porozmawiaj, powściekaj sie, 100razy przemyśl. Ale
      gotowej odp. to Ci chyba nikt nie da
    • drak02 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 31.07.06, 18:23
      Nokin, a ja mam wrażenie że ściemniasz i twój post to twoje konfabulacje.
      Być może kończysz właśnie gimnazjum:)
    • hubby2 6)NIE CUDZOLOZ! 31.07.06, 19:37
      Taka z niej chrzescijanka ze tylko po bozemu chciala a co z przykazaniem NIE
      ZDRADZAJ!!!!!!!!!??????????
      www.pmk-aachen.de/10przykazan.html
    • cyni Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 01.08.06, 08:28
      Facet ja na Twoim miejscu wiałbuym gdzie pieprz rośnie...fanatyzm religijny
      potrafi zabić wszystko to jak gdzieś pisałem byłem w szoku jak zobaczyłem
      dziecko znajomych dwa latka...prezentowałem sprzęt muzyczny i stwierdziłem że
      na Bachu to fajnie usłyszeć głębie muzyki...ja play a dzieciak na kolanka i
      roczki do modlitwy...cisza zmieszanie. Ciekaw jestem czy dziecko będzie miało
      takie odruchy zawsze. A wracając do Ciebie szkoda że tak pokrzywiono psychike
      żony ale skoro miała skok w bok to chyba taka święta nie jest... Zastanów się
      bo może wcale nie oto chodzi.
      • petar2 Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 01.08.06, 09:23
        Facet, na Twoim miejscu to zajrzałbym do encyklopedii czy słownika żeby
        sprawdzić co oznacza fanatyzm religijny.
        Reakcja dziecka w wieku 2 lat była jak najbardziej naturalna, rodzaj muzyki,
        ton, instrumenty skojarzyły mu się się z organami w kościele.

        Wiesz co było żenujące? Właśnie ta "cisza zmieszanie".
        Zastanów się przez chwilę skąd to zmieszanie. Być może znajomi bywają w
        kościele i tak paskudnie "się wydało". A może zabrała go tam babcia, co za
        wstyd ...
        Kto tu ma pokrzywioną psychikę?
    • agresada Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 01.08.06, 10:50
      przykro mi bardzo, ale wygląda na to, ze wasze małżeństwo to błędne koło; ty
      bedziesz chciał spontaniczności, szaleństwa, a twoja zona spokoju. zdradzisz
      raz, potem drugi, trzeci itd. ani ty, ani twoja zona nie macie zamiaru zmienić
      upodobań i przyzwyczajeń, więc nadal bedziecie się ranić. nie dobraliście się
      pod względem spraw łóżkowych, a to jest jedna z najważniejszych kwestii w
      udanym zwiążku.
    • yoric Re: chciałbym zdradzic małzonkę... 01.08.06, 11:18
      >No własnie podszedłes do życia dość egoistycznie i dlatego żona Cie zdradziła.

      Cytat ze Zgniłej... Pojechała po bandzie :).
      Pozdrawiam
Pełna wersja