A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta napisze

11.08.06, 07:58
Jesteśmy małżeństwem od 11 lat. jak sięgam pamięcią żona nigdy nie miała
ochoty na seks. Za każdym razem czuje sie jak "gwałciciel". Z jej strony
słyszę tylko zostaw mnie, albo przestań!!. Podczas stosunku leży jak "kłoda",
albo ziewa (to nie jest śmieszne). Nigdy nie zaznałem z jej strony chodźby
akceptacji na seks. Ostatnio złapałem ją na kłamstwach, na zdradzie jeszcze
nie, ale mysle że to kwestia czasu. Powaznie mysle, że chociaż ich nie widzę
to rogi mam większe niż jeleń. Poważnie myślę o rozwodzie.
I co wy na to Panie?
    • klaris29 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 08:31
      Współczuję... to jest strasznie flustrujące...A może by tak z zoną najpierw
      pogadać? Jesteście blisko ze sobą? Ja wykorzystałabym wszystkie realne metody,
      by poprawić sytuację, łącznie z wizytą u seksuologa, bądź nawet psychologa,
      jeśli by jednak po moich zabieagach i staraniach, po próbach wszstko było jak
      dawniej... chyba bym nie wytrzymała...trzymam kciuki
      Klara
      • eriga Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 08:32
        A nie widziały gały co brały?
        • lolant Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 08:52
          Właśnie , napisz jak było na samym początku i czy wogóle możesz napisać , że
          się kochaliście ?
    • chcacy Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 08:44
      A zaspokajasz ją seksualnie? Mam namyśli czy osiąga orgazm?
      • desde.monna Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 09:02
        > A zaspokajasz ją seksualnie?
        Mam namyśli czy osiąga orgazm?

        chyba nie, skoro kobieta leży jak kłoda. ale czy zapytałeś ją o jej potrzeby,
        fantazje, co by chciała zmienić i postarałeś się w tych latach pożycia od czasu
        do czasu zapomnieć o własnym orgazmie dla niej?
        no i właśnie: jak to było na początku? i kiedy się zmieniło?
        • mreck Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 09:06
          pięknym za nadobne.
          może niech ja ktoś przeleci, tak porzadnie to jej się zmieni.
          bo jak macie dzieci to raczej nie odejdzie. a zechce z Toba zazyc tego co było
          z innym.
      • jerzy784 Chcacy 11.08.06, 10:57
        Jak ją zaspkoić kobietę kiedy, na pytania (w trakcie gry) odpowiada
        "zamknij się", "przestań", "mi jest tak dobrze".?????

        • chcacy Re: Chcacy 11.08.06, 11:03
          Jak napisałeś o tym dziecku to ja już nie wiem. Znasz w ogóle swoja żone?
          • jerzy784 Re:II Chcacy 11.08.06, 11:13
            .. Ufałem jej, ale teraz stwierdzam, że nie. nigdy tego nie robiłem, ale
            zacząłem, ją sprawdzać. WYchodzą takie szczegóły, jak tajemniczy wypływ kasy,
            jakieś jazdy po mieście. w nieznane miejsce. kłamstwa. ufffff...
            • chcacy Re:II Chcacy 11.08.06, 11:22
              Pamietaj że nie możesz popadac w paranoje. Nie doszukuj sie czegoś czego nie ma.
    • yuka4 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 09:50
      wstaje taka kobieta o 5,00 rano - robi sniadanie dla calej rodzinki (wszyscy
      jeszcze śpią, kiedy ona sie krzata po kuchni), potem wszystkich budzi, galopem
      do pracy, po drodze dzieci odstawia do przedszkola, 8 godzin spedza w robocie,
      i ponowy galop- dzieci odbiera z przedszkola, pędem po zakupy, szykuje obiad, w
      miedzy czasie pranie, sprzatanie, ( ew,wyprowadzenie psa na spacer), zmywanie,
      przygotowywanie kolacji..... poczytaj mi mamo ( dzieci lubia kiedy mama czyta
      im na dobranoc) jest godzina 22.00 - kobieta bierze prysznic, ma dla siebie
      troche wolnego czasu, moze nałozy jakis kremik,pomaluje paznokcie? godzina
      23,00 marzy aby otulic sie ciepła koldrą i iść spać...........bo jutro nowy
      dzień i znow pobudka o 5.00 rano.........trzeba zrobić śniadanie...itd,itd
      .........jerzy784 może powinieneś jej jakos pomóc, aby wieczorkiem miala
      ochote sie do ciebie przytulić i podziękować za np. smaczny obiad, ktory
      ugotowaleś albo za zmyte naczynia po kolacji?.................
      • chcacy Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 09:56
        yuka typowo babskie myślenie. No a facet to cały dzień nic robi tylko sie buja.
        Oj biedne kobiety jakie one nieszczęśliwe.
      • mreck Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 10:02
        i musi się wymyć, a on oczywiście sie nie ruszy.
        a ona musi sie wymyc....
        fiedman stefan - Zmiennicy?
      • jerzy784 A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 10:53
        Na początku było ok, (przed ślubem) po 2 latach jak ręką odjął.
        Dla złośliwych dodam, że żona nie wstaje o 5 rano, nie robi śniadań
        dla całej rodzinki, nie sprzata. I widzę jak sie wpienia kiedy ma włożyć
        kilka rzeczy do pralki. A ostatnio złapałem ją na kłamstwach, defraudacji
        naszych pieniędzy. Ostatnio znalazłam na podłodze wyciągi z karty kredytowej.
        nie miałem o niej pojęcia.!!!

        A ożeniłem się z nią bo była w ciąży. Teraz wątpie że to moje dziecko.
        • f.gosia1 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:02
          "Ostatnio znalazłam na podłodze wyciągi z karty kredytowej.
          > nie miałem o niej pojęcia.!!!"

          Jerzy czy ........ ???????
        • misssaigon Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:07
          mialam sie nie wtracac ale...jerzy zanim cos chlapniesz to pomysl - zapewne
          kochasz swoje dziecko - zanim wpadniesz na pomysl kwestionowania swojego
          ojcostwa to zastanow sie jak mu nie zrobic krzywdy i nie zlamac mu psychiki? ok?
          czyjekolwiek by to nie bylo dziecko to jest to zywy czlowiek.
          Pewnie zaraz chorek zacznie cie namawiac na badania genetyczne bo to teraz
          takie modne...
          a odnosnie twojego problemu - to wszystko za pozno, zdecydowanie za pozno..jak w
          tym dowcipie obscenicznym dosyc kiedy maz sie zorientowal ze zona umarla po
          innych objawach bo seks byl tak samo ekscytujacy....
          jesli przez 11 lat "uzytkowales " swoja zone i nic nie zrobiles zeby wyciagnac
          ja z tej "drewoty" to oczywiste ze sie w koncu budzisz z reka w nocniku...
          powiedz szczerze - napisalbys na forum o swoim malzenstwie gdyby nie wyciagi z
          karty kredytowej zony, gdyby nie zaistnialo podejrzenie ze ktos inny moze4 ja
          "uzytkowac" i moze, bron Boze , ma ona z tego jakas przyjemnosc??????
          • jerzy784 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:16
            Masz racje nie napisał bym, ale jej ufałem. A to zwykła kurwa jest.
            sorry nie chce obrażać nikogo.
            • misssaigon Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:17
              a moglbys rozwinac te mysl ? chodzi mi o kurwe i o to kogo nie chcesz obrazac...
              • jerzy784 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:28
                A jak nazwać kobietę, ktorej ufasz? a która Cię okłamuje?
                nie chce Kurew obrażać bo to ich zawód, A jak widze to moja żona
                nieźle mnie wycyckała, a ja nawet porzadnego seksu nie zaznałem w ciągu 10 lat.
                HA. Zwykły palant jestem się okazuje....
                • misssaigon moze niezwykly... 11.08.06, 11:35
                  1. w jaki sposob cie oklamuje i jakie masz dowody zdrady
                  2. w jaki sposob cie wycyckala
                  3. kto nie zaznal "porzadnego seksu" ty czy ona? czy obydwoje?
                  co do palanta to no comments
                  • jerzy784 Re: moze niezwykly... 11.08.06, 11:37
                    1. mam tu nie bede o nich pisał.
                    2. tu nie bede sie rozwodził
                    3. obawiam, się że ja, bo nie ona koleś ją nieże eksploatuje
                    4. no comments....
                    • eriga Re: moze niezwykly... 11.08.06, 11:41
                      Słuchaj mi też się zdarzyło że wyciągłam kasę w tajemnicy przed mężem bo
                      uwielbiam super ubierać naszego malutkiego synka.
                      • jerzy784 Re: moze niezwykly... 11.08.06, 11:45
                        Z tego bym sie nawet cieszył, gdyby kobieta podbierała pieniądze
                        wydając je na dziecko czy siebie.
                        O 10 tysiecy też bym nie robił awantury, ale w tym przypadku jest znacznie więcej..
                        • abdulian Re: moze niezwykly... 11.08.06, 11:58
                          Skoro tak jest, to sugeruję wizyte u prawnika, a dyskusję na temat dowodów
                          zdrady itp., itd. zamknąć w tym miejscu.
            • lolant Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:24
              czy aby nie przesadzasz ?
              • lolant Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:25
                to było do Jerzego
      • remax2 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:46
        no a taki facet
        wstaje o 6 rano, śniadanie zrobi dizeciom, odwiezie do szkoły i przedszkola,
        do pracy dojade na 9 bo wczesniej nie da rady,
        w pracy z 9 godzin posiedziec trzeba, nie ma rady - rodzine trzeba utrzymać,
        wyjdę o 18, po drodze jescze zakupy albo inne sprawy do załatwienia na mieśie,
        więc w domu o 19
        dzieci rzucają się na szyję bo taty od rana nie widziały, więc pobawić się,
        odrobić zadanie, wysłac do łóżek, (dzieci lubią, kiedy tata czyta im na
        dobranoc :)
        no o 21.30 jak usną mam wolny czas więc mogę sobie wyprsować koszule na jutro
        albo w końcu coś zjeśc, dwa razy w tygodniu na siłownie wyrwę, żeby nie
        zdziadzieć - dobrze, że na moim osiedlu czynna do 23 :)
        zostało 7 godzin snu, bo jutro znowu pobudka o 6.00

        Yuko - mogę jeszcze ugotować ten obiad,tylko do cholery powiedz mi kiedy ???
        Na szczęscie mamy zmywarkę, więc ten problem odpada ;)
        • jerzy784 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:51
          remax2
          jak bym siebie widział,
          ale rozbawiło mnie to.
        • jerzy784 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:53
          DZIęKUJę WSZYSTKIM ZA KOMENTARZE. NIESTETY NIC
          MąDREGO DLA TEJ SYTUACJI NIE ZNALAZłEM.

          Z UWAGI żE JESTEM W PRACY MUSZE PRZERWAć Tą WYMIANE POGLąDóW.
          WPADNę W PONIEDZIAłEK..

          POZDRAWIAM,
          JERZY
          • eriga Re: do Remaxa 11.08.06, 11:56
            A co robi Twoja żona? Całymi dniami leży?
            • remax2 Re: do Remaxa 11.08.06, 12:10
              wstaje o 7, na 8 do pracy, wraca ok 14-15, odbiera po drodze dzieci - szkoła,
              przedszkole,
              obiad, potem jest z dziecmi do 18-19, czyli mojego powrotu, potem od 19-23 w
              domu druga cześć pracy - cóź, specyfika tzw. wolnego zawodu, dwa razy w
              tygodniu zamaist pracy aerobik lub basen (no ta siłownia osiedlowa zarabia na
              nas :)

              oczywiscie w całym tym młynie chcemy jeszcze znaleźc czas dla siebie
    • yuka4 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 11:09
      moja uwaga o wstawaniu o 5,00 rano itd,itd.....nie miala byc złosliwa...
    • misssaigon casus m.4 - bo to zla kobieta byla... 11.08.06, 12:37
      jerzy...jesli piszesz polprawdy to dostaniesz rady zupelnie nie przystajace do
      sytuacji - cala dyskusja nt twojego problemu bedzie guzik warta

      poszukaj w wyszukiwarce watku m.4 jest bardzo symptomatyczny...
      a skoro juz wiesz i masz pewnosc ze twoja zona to kurwa, zdradzala cie...miala
      czelnosc podjac pieniadze ze wspolnego konta i byla na tyle bezczelna ze moze
      przezyla z kims orgaz...to zapraszam na forum "rozwod ...i co dalej"
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
      zycze powodzenia i wylaczam sie z tej dyskusji...
    • dankazaba Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 11.08.06, 14:31
      a ja myślę że wypaliła się miłość między wami /a może w ogóle jej nie było/.
      mam podobny problem. jest wspaniałym, opiekuńczym facetem. kocham męża jako
      partnera ale nie chce mi się seksu z nim. jest mało fantazyjny i to poprostu
      mnie znudziło. znam ten scenariusz podobny za każdym razem i to mnie nie bawi.
      obchodzę temat dookoła, daję delikatnie do zrozumienia w czym rzecz. ale jakoś
      nie chwyta. kiedyś z poprzednimi partnerami mogłam kochać się zawsze i wszędzie
      i do upadłego: na leśnej polance w przerwie na odpoczynek jak byliśmy na
      rowerach, wieczorem na plaży, na ławce w parku, w piwnicy jak zeszliśmy po
      ogórki do obiadu, im dziwniejsze miejsce tym było ciekawiej. żyłam seksem i
      czerpałam radość z tego. teraz sama siebie nie poznaję bo też zazwyczaj nie mam
      ochoty. umarła namiętność między nami. i to prawda że kobieta bez seksu się
      obejdzie.rutyna nas zabija. potrzebujemy mocnych wrażeń - mówię o tych
      mężatkach z dłuższym stażem. dlatego spróbuj żonę zaskoczyć. kup szampana i
      podaj do łóżka, truskawki, kup płynną czekoladę i rozlej na jej piersi-a potem
      zlizuj delikatnie, albo bitą śmietanę w aerozolu. fantastycznie podnieca
      koseczka lodu uciekająca spod twoich palców i wedrująca gdzieś po jej ciele.
      mojego męża nauczyłam jeszcze erotycznego masażu pleców i stóp. czasochłonne
      ale potem jest jak w bajce. albo zaskocz ją pod prysznicem. wślizgnij się do
      niej i umyj plecy a potem ...tylko że już jestem znużona ciągłym podpowiadaniem
      co możnaby zrobić. oczekuję inicjatywy od męża. a co do zdrady to może
      niekoniecznie. myślę że kłamie bo chce mieć ciebie z głowy i czyste
      sumienie. /jeszcze zależy co to za kłamstwa/. nie myśl o rozwodzie raczej
      spróbuj zrobić coś żeby odżyło na nowo wasze uczucie
      pozdrawiam i życzę upojnych nocy
      • ich7 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 17.08.06, 15:54
        to do dankazaba

        Dla mnie to co piszesz to brednie , nie bede lał czekaolady na moja zone
        codziennie, bo nawet jakbym lal to gowno z tego wynika i tak nie bedzie chciala
        • eriga Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 17.08.06, 15:58
          No to może zastanów się dlaczego by nie chciała.
        • niezapominajka333 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 17.08.06, 17:35
          Może nie zauważyłeś, ale to nie była propozycja dla ciebie... Obawiam się, ze
          tobie juz nic nie pomoże...
        • dankazaba Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 17.08.06, 18:44
          ich7 napisał:

          > to do dankazaba
          >
          > Dla mnie to co piszesz to brednie , nie bede lał czekaolady na moja zone
          > codziennie, bo nawet jakbym lal to gowno z tego wynika i tak nie bedzie
          chciala
          >

          jeżeli chodzisz taki nadęty w tą i spowrotem to wcale nie dziwię się, że żona
          ma cię dosyć. nikt nie lubi być w gronie posępnych smutasów i sfrustrowanych
          nerwicowców.
          jak posprzeczam się z moim mężem to też wolę żeby trzymał swoje łapki daleko
          ode mnie.
          wydaje mi się że facet bardziej powinien starać się o to, żeby kobiecie się
          chciało. żeby miała ochotę na bliskość i intymność. nie da się ukryć, różnimy
          sie popędem. mężczyźnie wystarczy 5 min, a kobiecie trzeba 5 razy więcej
    • karol.01 Re: Do Jerzego784: 17.08.06, 20:07
      przeczytałem większość twoich postów na tym wątku - zaciekawiły mnie, może też
      jako przestroga dla innych facetów, w tym i może dla mnie :).

      A tak na serio, według mnie, twoja żona ma kogoś i dlatego m.in. czyści ciebie
      z kasy:
      1- albo utrzymuje tego trzeciego;
      2- albo odkłada sobie na czarną godzinę, bo sie spodziewa rozstania;
      3- albo ten trzeci to cwaniak i wyciąga pieniądze od twojej żony mamiąc ją
      różnymi bajerami, niby-uczuciem itp.

      I nie ma tutaj innej, czwartej możliwości - wystarczy, że logicznie (i
      spokojnie) pomyślisz, a wszystko ułoży sie w proste równanie.
      Baby, wbrew pozorom, nie sa głupie - szczególnie, kiedy codzi o kasę, lub o
      rozdrapywanie wspólnego majątku tuż przed rozstaniem :).

      Zrobisz, co uważasz, ale ja na twoim miejscu zrobiłbym:
      - jeżeli interes osiedlowy jest wspólny, to zadbałbym o swój kawałek;
      - jeżeli jest twój, to jak najszybciej zamknąć żródełko finansowe małżonce;
      - pełna kontrola wydatków na dom, na dzieci.

      Powodzenia, nie ty pierwszy, nie ostatni :)
      • efka30 Re: Do Jerzego784: 20.08.06, 00:03
        Najwyraźniej niestety żona cię nie kocha.

        Trzymaj się.
    • kolank0 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 21.08.06, 19:38
      a zaczelo sie tak niewinnie - od problemu z seksem ... hmm
      • anula36 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 21.08.06, 20:28
        bo jak ktos kiedys madrze napisal- problem z seksem to wierzcholek gory
        lodowej:)
    • bez_stresu Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 22.08.06, 11:33
      Krótko o nas, jesteśmy parą, która po złych czasach, nieudanych małżeństwach nr
      1 z pruderyjnymi małżonkami, po rozwodach odnalazła szczęscie w nowym związku. I
      nie mówimy tylko o sexie, ale o życiu, wspólnie spędzanym czasie, wspólnych
      radościach, troskach.

      bez stresu płci żeńskiej po przeczytaniu mówi: ta kobieta nie czuje się kochana,
      ma jakąś tajemnicę, nie koniecznie kochanka, z którą nie chce, lub nie może się
      z Tobą podzielić, jesteście sobie obcy i ciężko będzie cokolwiek z tym zrobić...
      może terapia ?

      bez stresu płci męskiej po przeczytaniu mówi: musisz isć po rozwód i to jak
      najpredzej bo mozesz nie zdążyc poznac prawdziej kobiety...
      • diwron1 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 23.08.06, 15:03
        Jurek mam co to Ty!
        NIe pomagają żadne próby rozmowy o poprawie seksu. Nic nie dociera najlepiej
        nie i już. Te kobietki które piszą, że niby żony takie zapracowane żyją w
        nierealnym świecie. Zapiepszam jak osiołek, śpię ok 5-6 godzin na dobę, to ja
        robię śniadanka, prasuje ubrania sobie i jej, dzieckiem się zajmuję. Jakby
        powiedziała że jaet zapracowana to możnaby się tylko uśmiać. Dobrze mieć w domu
        takiego osła-parobka jak ja. W sumie to walczyłem z tym długo ale od pół roku
        dałem spokój. Znalazłem sobie parę rzeczy których dotąd nie robiłem bo miałem
        obowiązki w domu i mi zależało na tym żeby byc przy rodzinie. Teraz zadbam o
        siebie i nie będę się opierał jak pojawi się koło mnie jakaś ciekawa kobieta (
        nie szukam na siłę). Wiem co czujesz i choć to nic nie zmienia wiedz że nie
        jesteś sam. Wiem, że z czasem staniemy się sobie z żoną obcy ale to nie mój
        wybór a wtedy łatwiej będzie się rozstać. Choć teraz wciąż łudzę się że to
        zauważy i się zmieni.
        • anula36 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 23.08.06, 20:52
          az tak bardzo boisz sie byc sam ze musisz od kobiety do kobiety w w
          miedzyczasie robic za parobka?
          • diwron1 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 24.08.06, 11:21
            a może ze względu na dziecko?
            nie pomyślałaś o tym Anulko? no cóż wrażliwość kobiet
            • karol.01 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 27.08.06, 12:30
              Nie wiesz jeszcze o tym, że tylko kobiety/matki mają do tego prawo i
              wyłączność ?:)

              diwron1 napisał:

              > a może ze względu na dziecko?
              > nie pomyślałaś o tym Anulko? no cóż wrażliwość kobiet
        • karol.01 Re: Bingo diwron !:) 27.08.06, 12:29
          Ja zrobiłem podobnie - miałem też podobnie, no może bez robienia śniadanek i
          prasowania Jej ciuchów.
          Najgorzej to przyzwyczaić żonę, że jej się wszystko należy i do wszystkiego ma
          prawo: do luksusów i wygód duuuuużo ponad standard w życiu codziennym, że te
          bardzo wysokie koszty utrzymania naszej rodziny (piszę o moim przypadku) to
          norma prawie w każdej polskiej rodzinie, że pieniążki to mąż drukuje w pracy i
          można ich nie szanować. Że może szantażować "seksem" ile tylko dusza zabraknie,
          że może manipulowa ojcowską miłością i przywiązaniem do dziecka, że może mieć
          kaprysy, zwracać tobie ciągle uwagi i nawet opierniczyć - ale ciebie niech ręka
          boska broni przed zwróceniem uwagi, albo uponieniem się, że ty czasami też
          możesz miec rację itp.
          Pewien czas temu dałem sobie spokój z moimi bezsilnymi staraniami, wrzuciłem
          sobie na luz, ponownie zacząłem dbać o siebie, o swój wygląd i zdrowie,
          odnowiłem kontakty towarzyskie - i CZUJĘ SIĘ Z TYM ŚWIETNIE.
          Unikam kłótni, schodzę tej jędzy z drogi, wychodzę z domu, jak się szykuje
          kolejna kłótnia o jakieś duperele - do czasu oczywiście, nie zapominam, kto
          nosi portki w domu :).
          Powoli odliczam miesiące, a może już tygodnie do kolejnego rozstania, tym razem
          dłuższego.
          Jednego tylko trochę żal - że nie udało się mi/nam stworzyć prawdziwej rodziny,
          z miłością, przyjaźnią i ciepłem na codzień, wspólnymi zabawami, rodzinnymi
          wieczorami, spacerami, wyjazdami - echhh, nie można widocznie mieć
          wszystkiego...

          pozdrawiam





          diwron1 napisał:

          > Jurek mam co to Ty!
          > NIe pomagają żadne próby rozmowy o poprawie seksu. Nic nie dociera najlepiej
          > nie i już. Te kobietki które piszą, że niby żony takie zapracowane żyją w
          > nierealnym świecie. Zapiepszam jak osiołek, śpię ok 5-6 godzin na dobę, to ja
          > robię śniadanka, prasuje ubrania sobie i jej, dzieckiem się zajmuję. Jakby
          > powiedziała że jaet zapracowana to możnaby się tylko uśmiać. Dobrze mieć w
          domu
          >
          > takiego osła-parobka jak ja. W sumie to walczyłem z tym długo ale od pół roku
          > dałem spokój. Znalazłem sobie parę rzeczy których dotąd nie robiłem bo miałem
          > obowiązki w domu i mi zależało na tym żeby byc przy rodzinie. Teraz zadbam o
          > siebie i nie będę się opierał jak pojawi się koło mnie jakaś ciekawa kobieta
          (
          > nie szukam na siłę). Wiem co czujesz i choć to nic nie zmienia wiedz że nie
          > jesteś sam. Wiem, że z czasem staniemy się sobie z żoną obcy ale to nie mój
          > wybór a wtedy łatwiej będzie się rozstać. Choć teraz wciąż łudzę się że to
          > zauważy i się zmieni.
          • misssaigon karol, diwron i reszta 28.08.06, 08:34
            kobieta i mezczyna wchodza w zwiaze z czystym kontem - to jak sobie uloza
            relacje. podziela obowiazki i prawa wynika z ich wzajemnej umiejetnosci
            komunikowania sie i wypracowywania porozumien...
            i albo sie wspolnie ureguluje nurt tej rzeki zwanej malzenstwem albo bedzie ona
            sobie sama wubierac koryto...plynac niekoniecznie w pozadanym kierunku i
            podtapiajac po drodze...
            po co ta metafora? po to zeby uzmyslowic ze nie ma sytuacji czarno bialych -
            dobry maz kontra zla zona i dobra zona kontra zly maz...tego typu myslenia
            uniemozliwia jakiekolwiek rozwiazywanie problemow w malzenstwie....poniewaz
            kazda rozmowa bedzxie polegala na tlumaczeniu swojego postepowania zachowaniem
            drugiej strony i uzaleznieniem podjecia jakichkolwiek dzialan od tegu zeby
            on/ona najpierw sie zmienila...to slepa uliczka...

            trzeba sobie uswiadomic ze do takiej sytuacji w zwiazku doprowadzily obydwie
            strony...jesli dotychczasowe reguly nie sprawdzily sie - trzeba ustalic nowe i
            wdrozyc...ale wspolnie - tak zeby obydwie strony czuly sie zobowiazane do pracy
            nad tym

            pisze tu straszne truizmy - ale....irtuja mnie opowiesci, w ktorych maz opowiada
            ze najpierw pozwolil swojej zonie wejsc sobie na glowe a potem woli uciec ze
            zwiazku niz go przebudowac te relacje...skad pewnosc ze w nastepnym nie popelni
            tych samych bledow?.....
            • kici10 Re: karol, diwron i reszta 28.08.06, 10:09
              Dodam jeszcze tylko, że tak jesteśmy traktowani, jak sami na to pozwalamy. A
              istotą każdej zmiany jest działanie, a nie gadanie. Każda akcja wywołuje
              reakcję. I w ten sposób zmienia się wzajemne relacje. Z samego ględzenia nic
              nigdy nie wynikło. Tak więc jeśli chce się coś zmienić, to należy zacząć od
              siebie.
            • diwron1 Re: karol, diwron i reszta 28.08.06, 14:34
              Pewnie, że można sobie też dużo zarzucić. Nie jestem ideałem. Niemniej gdy
              jedna ze stron nie podejmuje wcale rozmowy to nie ma już mowy o partnerstwie.
              A na to jakbym krytycznie na siebie nie spojrzał nie zasłużyłem.
              Po pewnym czsie po prostu nie zależy CI juz na podejmowaniu rozmowy
            • your_and Re: karol, diwron i reszta 28.08.06, 15:08
              misssaigon napisała:
              > kobieta i mezczyna wchodza w zwiaze z czystym kontem - to jak sobie uloza
              > relacje. podziela obowiazki i prawa wynika z ich wzajemnej umiejetnosci
              > komunikowania sie i wypracowywania porozumien...

              Teoretycznie z czystym. Konto jest już z reguły najczęściej obciążone in minus
              złymi destrukcyjnymi schematami wyniesionymi z domu rodzinnego, często brakiem
              wzorca miłości , wzorca rozwiazywania (nieuchonnych) konfliktów.

              Często potrzeba wielu lat żeby umieć spojrzeć na to obiektywnie i przełamać te
              schematy.

              > ze najpierw pozwolil swojej zonie wejsc sobie na glowe a potem woli uciec ze
              > zwiazku niz go przebudowac te relacje...skad pewnosc ze w nastepnym niepopelni
              > tych samych bledow?.....

              W nowym zwiazku startuje się z etapu fascynacji z czystym kontem zranień i
              rozczarowań. W starym trzeba się solidnie obustonnie napracować żeby zbilansować
              znowu in plus, nawet jak już sie ma receptę jak.
            • karol.01 Re: dla mnie to bzdury: 29.08.06, 11:18
              tak kolejno:

              1/. Nikt nie ma czystego konta, ma swoje przyzwyczajenia i nawyki - trzeba
              jedynie zawrzec kompromis, umiejętnie rezygnować lub schować "głęboko do szafy"
              to, co drażni partnera/partnerkę. Tylko chcieć muszą obydwoje: ja chcę i robię
              to, moja druga Połowa uważa, że to jest ograniczanie jej swobód, że dobrze
              jest, jak poprawiam siebie, ale od jej przyzwyczajeń to wara :).

              2/. Co do chęci poprawy i naprawy - do tanga trzeba dwojga...

              3/. Tak, pozwoliłem wejść na głowę - bo liczyłem na dobre chęci, na podobną
              reakcję żony, bo też bywałem nie w porządku, bo czasami prowokowałem awantury -
              ale druga strona traktowała moje dobre chęci i próby naprawy jedynie jako swoją
              wygraną.
              Tak, pozwoliłem sobie wejść na głowę, bo jestem czasami łatwowierny :)

              4/. Nie żalę się na forum - no może podświadomie i w sposób nie zamierzony -
              wypowiadam jedynie swoją opinię i opisuję jak ja postąpiłem.

              Teraz mam święty spokój i luzik, pełny luz - szkoda jedynie, że tak długo
              trwało to moje dochodzenie do prawdy o moim związku :)

              A że nie udało mi/nam się stworzyć prawdziwej rodziny - cóż, może następnym
              razem...





              misssaigon napisała:

              > kobieta i mezczyna wchodza w zwiaze z czystym kontem - to jak sobie uloza
              > relacje. podziela obowiazki i prawa wynika z ich wzajemnej umiejetnosci
              > komunikowania sie i wypracowywania porozumien...
              > i albo sie wspolnie ureguluje nurt tej rzeki zwanej malzenstwem albo bedzie
              ona
              > sobie sama wubierac koryto...plynac niekoniecznie w pozadanym kierunku i
              > podtapiajac po drodze...
              > po co ta metafora? po to zeby uzmyslowic ze nie ma sytuacji czarno bialych -
              > dobry maz kontra zla zona i dobra zona kontra zly maz...tego typu myslenia
              > uniemozliwia jakiekolwiek rozwiazywanie problemow w malzenstwie....poniewaz
              > kazda rozmowa bedzxie polegala na tlumaczeniu swojego postepowania zachowaniem
              > drugiej strony i uzaleznieniem podjecia jakichkolwiek dzialan od tegu zeby
              > on/ona najpierw sie zmienila...to slepa uliczka...
              >
              > trzeba sobie uswiadomic ze do takiej sytuacji w zwiazku doprowadzily obydwie
              > strony...jesli dotychczasowe reguly nie sprawdzily sie - trzeba ustalic nowe i
              > wdrozyc...ale wspolnie - tak zeby obydwie strony czuly sie zobowiazane do
              pracy
              > nad tym
              >
              > pisze tu straszne truizmy - ale....irtuja mnie opowiesci, w ktorych maz
              opowiad
              > a
              > ze najpierw pozwolil swojej zonie wejsc sobie na glowe a potem woli uciec ze
              > zwiazku niz go przebudowac te relacje...skad pewnosc ze w nastepnym nie
              popelni
              > tych samych bledow?.....
    • navojkaa Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 27.08.06, 23:05
      Widziały gały co brały. W małżeństwie nagle jej tak przeszła ochota na seks? A
      może nigdy jej nie miała? A może po prostu ta kobieta w ogóle cię nie kocha i
      nie jesteś dla niej obiektem pożądania? Jedno wynika z drugiego. Ja naprawdę nie
      rozumiem po co ludzie pakują się w takie małżeństwa, to już lepiej być samemu i
      mieć kochanki/kochanków.
      • ewolwenta Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 27.08.06, 23:15
        Ech, żeby życie było takie proste i wszystko można było przewidzieć, to raj
        pojęcie mitycznego raju nie byłoby potrzebne.
      • kici10 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 28.08.06, 10:16
        A znasz powiedzenie "wszystko płynie"? Człowiek 20 letni i 40 letni to nie ci
        sami ludzie. Małżeństwo również ewoluuje. W jakim kierunku ta ewolucja pójdzi
        zależy od obojga prtnerów. Można partnera rozpuścić jak dziadowski bicz, można
        też kompletnie zagłodzić. Chyba sprawdza się tu teoria złotego środka. Tylko
        gdzie on jest? Pewnie dla każdego gdzie indziej.
        • diwron1 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 28.08.06, 14:50
          dobrze prawisz!!!
          Piwo stawiam - niestety tylko wirtualnie!! ;-)
      • diwron1 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 28.08.06, 14:48
        Tylko, że to co piszesz to nie do mnie tylko do mojej połowicy.
        No cóż życzę odpowiedzialnego partnera!
    • pati1041 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 28.08.06, 14:50
      Niekoniecznie musi cię zdradzać, ja tez nie mam nigdy ochoty na seks , i męża
      nie zdradzam. Wręcz przeciwnie mówie mu że w tej kwesti może być spokojny bo na
      seks nigdy nie będę miała ochoty i na pewno go nie zradze. ( to tak na
      pocieszenie)
      • your_and Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 28.08.06, 14:56
        pati1041 napisała:
        > Niekoniecznie musi cię zdradzać, ja tez nie mam nigdy ochoty na seks , i męża
        > nie zdradzam.

        Zabawne. Ty się zaś pocieszasz że mąż równie szlachetnie postąpi tak samo?
        • anna795 Re: A ja mam problem z żoną może jakaś kobieta na 28.08.06, 17:26
          nie wiem,ja tam nie rozumiem kobiet ktore nie lubia seksu...to jest cos
          pieknego
      • misssaigon za zdrowie meza pati... 28.08.06, 20:39
        pati, naprawde nie znasz innych sposobow na pocieszenie meza?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja