łóżkowe problemy

24.09.06, 21:59
witajcie. Tak sobie Was od pewnego czasu podczytuję i pomyślałam że napiszę
co nieco o sobie. może co poradzicie. Więc zaczynam. Jestem mężatką od 5 lat,
mamy 2 letnie dziecko. Mój mąż nigdy nie był specjalnie temperamentny ale
teraz to raz góra dwa razy w miesiącu daje się namówić na sex. Nie ukrywam że
to mi nie wystarcza. Jestem podobno atrakcyjną kobietką, zadbaną, niegłupią.
Myślę że podobam się facetom ale temu na którym mi zależy chyba jakoś
niespecjalnie. Wieczory woli spędzać przed telewizorem. Wszelkie rozmowy nie
przynoszą skutku. Inicjacje z mojej strony czasami przynoszą skutek ale ile
można się narzucać. No powiedzcie ile? Czy u Was też raz / dwa razy w
miesiącu to norma?

    • rumcajs-wrocek Re: łóżkowe problemy 24.09.06, 22:02
      Tak tylko w drugą stronę . Tzn.mojej żonie wystarcza dwa razy w miesiącu , a
      wszelkie próby "poza programem" są kwitowane : czego ty znowu chcesz ,lub coś w
      tym temacie .
      Ale taki juz chyba nasz los :(((
      • martas29 Re: łóżkowe problemy 24.09.06, 22:19
        O nie Rumcajs ja się z tym nie pogodzę. ile można prosić o sex? To mnie
        upokarza. Nie chcę sobie radzić w inny sposób ale on mnie do tego popycha. Nasz
        ostatni sex około miesiąca temu wyglądam mniej więcej tak: On widzi że mam
        ochotę Włącza telewizor na kanał sportowy, ustawia się tak by widzieć ekran i
        po szybkich 10 minutach może już w spokoju oglądać sport. A ta jego ulgę że
        spęłnił swój obowiązek i ma na kolejne tygodnie spokój aż unosi się w powietrzu.
        • mojeimiegosia Re: łóżkowe problemy 24.09.06, 23:02
          Jejkuś skąd się biorą tacy mężowie?? Przecież to sama przyjemność dla nich. Nie
          mogę się nadziwić że tacy istnieją ( no chyba że mają jakąś pannę na boku ). Nie
          chciałabym być na twoim miejscu.
          Pozdrawiam.
          • gacusia1 Re: łóżkowe problemy 24.09.06, 23:42
            Nie strasz to "panna na boku" .-)
    • pablo174 Re: łóżkowe problemy 25.09.06, 11:34
      Wiek i staz mamy podobny. Jesli chodzi o norme to u nas jest to najczesciej 4
      razy w tygodniu. Jak jestesmy zapracowani to jest to 2-3 razy choc bywa i ...5-
      8 razy dziennie (jak nas poniesie lub jak zona zalozy swoje ponczoszki czy
      krotkie spodniczki :-))) Normalnie, kazde z nas patrzy na potrzeby partnera i
      jakos nikt nie liczy ilosci "razy". Kochamy sie tyle ile potrzebujemy.
    • your_and Re: łóżkowe problemy 25.09.06, 11:59
      Czyżby miał zespół madonny i ladacznicy?
      kobieta.interia.pl/psychologia/uczucia/news?inf=769505
    • zdzichu311 Re: łóżkowe problemy 25.09.06, 13:28
      No własnie...jak to mozliwe, że dwoje kochających się ludzi, kładzie sie obok
      siebie do łóżka....i nic. Przecież jakies działenie aż samo sie prosi-
      pieszczoty, seks.Rozumiem, że można być tak padnietym, że przed połozeniem
      głowy na poduszke juz sie spi-ale przeciez nie co wieczór!!Wychodzi z tego, że
      to geny i temperament. A to sie przeciez nie zmienia. Czyzby wiec wczesniej
      parner(ka) udawał żeby zdobyć drugoa osobe a potem juz nie uważał za stosowne
      wysilac sie dalej????
    • maja5952 Re: łóżkowe problemy 25.09.06, 13:52
      Nie rozumiem co znaczy, że wszelkie rozmowy nie przynoszą skutku?
      1. On nie chce wogóle rozmawiać i udaje, że cię nie słyszy?
      2. Mówi, że jemu jest ok a ty się nie liczysz?
      3. Mówi, że to zmieni ale nie zmienia?
      ...
      • martas29 Re: łóżkowe problemy 25.09.06, 20:41
        witam
        tak maja5952 on mnie uważnie wysłuchuje ze wszystkim się zgadza obiecuje że to
        się zmieni i na tym się jego rola kończy. Od gadania do działanie dłuuuuga
        droga. Dodam tylko że poza tym jednym to chodzący ideał - kochający ojciec,
        zawsze elegancki i szarmancki wobec mnie i innych, po pracy prosto do domku
        wraca, świetnie zarabia, cały wolny czas najchętniej spędzałby w domu
        ewentualnie poza domem ale w towarzystwie moim i dziecka. No kurde nie ma się
        do czego przyczepić tylko to łózko i to prawie obrzydzenie na twarzy kiedy
        sugeruje seks.
        • notting_hill Re: łóżkowe problemy 29.09.06, 12:20
          Kochana, prawda jest brutalna- nie pociągasz go fizycznie. Może lubi robić z
          Tobą różne rzeczy w życiu, ale nie lubi z Tobą seksu. Sorry za brutalne
          postawienie sprawy, sama wiem jak to boli.
          Nie ma tu żadnej winy w Tobie, im bardziej będziesz się starać go do siebie
          przyciągnąć, tym większe obrzydzenie do siebie odczujesz na końcu tej drogi.
          Nie zmienisz tego choćbyś stawała na głowie. On po prostu tak ma, powodów może
          być bez liku (np. nie lubi kobiet w ogóle, żona to dla niego substytut mamusi,
          lubi tylko "wyuzdane laski", seks kojarzy mu się z czymś brudnym,... wpisz co
          chcesz). Możesz spóbować zaciągnąc go do seksuologa, ale prawdziwej natury
          człowieka nie zmienisz.
          Piszę to wszystko wyłącznie z autopsji, bo też jestem żoną faceta który mnie
          nie chce definitywnie i nieodwołalnie od 3 lat. Nie jest to miłe uczucie, wali
          po poczuciu własnej wartości jak jasna cholera, i też sporo czasu zajęło mi
          zrozumienie że marnuję swoje najlepsze lata na kogoś kompletnie w tej sferze ze
          mną niekompatybilnego. Nie oszukuj się, ktoś normalny kto kocha, również
          pożąda, przynajmniej czasem, a napewno nie ma wyrazu obrzydzenia na gębie na
          prozycję seksu.
        • maja5952 Re: łóżkowe problemy 29.09.06, 13:17
          Skoro obiecuje, że to zmieni ale tego nie robi to już większy problem.. Ale czy
          wyjaśnił ci dlaczego nie ma ochoty na seks? Nie ma ochoty w ogóle, nie ma ochoty
          z Tobą? Widzi w tobie tylko matkę, anie kobietę? Uważam, że powinnaś nalegać aby
          ci to wszystko wyjaśnił. Delikatnie oczywiście, bez wyrzutów i oskarżeń.
          Pzdr
          • purchaweczka5 Re: łóżkowe problemy 06.10.06, 15:49
            Amoze sprobujesz diety wzmagajacej potecje? Owoce morza naprawde pomoga!Pod
            warunkiem ze malzonek lubi.
    • renebenay Re: łóżkowe problemy 06.10.06, 20:08
      Po co zostajecie w takich zwiazkach,to nie ma zadnego sensu.
      • nisia32 Re: łóżkowe problemy 06.10.06, 21:49
        A może do poradni małżeńskiej? Słyszałam, czytałam, że są takie miejsca. Może
        trzeba spróbować??? Mój mąż ma kilka wad,ale kochamy się dość często... Nie
        wyobrażam sobie seksu co 2 tygodnie! Przecież to fajna forma okazywania uczuć!!!
        Dodam, że mężatką jestem od 5 lat i mamy dwóch synów.
      • yvona73pol Re: łóżkowe problemy 06.10.06, 21:52
        mysle, ze notting hill "got the point"....
        mialam niedawno sytuacje, kiedy prawie weszlam w zwiazek.... co mnie
        powstrzymalo? otoz wiedzialam, ze z kolega, mimo bliskiego porozumienia i
        podobnego spojrzenia na swiat, nie bedzie dobrze.... coz z tego, ze swietnie
        sie rozumielismi i super spedzalismy czas, chwytalismy w lot aluzje (co nie
        jest czeste przy sporyh roznicach kulturowych), jak sama mysl o ewentualnym
        seksie z nim wzbudzala.... hmmm... dziwne uczucia, z niechecia na czele....
        znaczy nie tyle niechecia, co wrazeniem, ze byloby to co najmniej nie na
        miejscu.... zero pociagu... (a poczatkowo raz, czy dwa sobie fantazjowalam na
        jego temat, ale chyba bardziej z powodow, ze tak to nazwe, chwilowej dluzszej
        posuchy....); no wiec, zadalam sobie pytanie, co w tej sferze, waznej bardzo by
        sie dzialo i doszlam do wniosku, ze niezle bym wpadla i uczynila male piekielko
        sobie i jemu, byc moze nawet bym go zdradzala.... brutalnie szczere ;)
        no i podjelam decyzje, ze z tej maki chleba nie bedzie, mimo, ze chlopak
        przystojny, nieglupi, i co lepsze, z perspektywami....
        taki lajf.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja