co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy

25.09.06, 01:11
Jestem na etapie zamiaru "twardej" rozmowy z żoną. Do tej pory moja partnerka
unikała dyskusji na temat naszego wspóżycia (gdy zoriętowała się że mam z tym
problem, przez pewien czas mieliśmy udane kontakty). Czuje że się od siebie
oddalamy a chcialbym tego uniknąć, więc proszę wszystkich którym się udało,
podzielcie sie swoimi metodami "naprawy" związku
    • maja5952 Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 08:21
      Witaj.
      To pewnie największy banał jaki można napisać ale POROZMAWIAJCIE. Jeśli już
      kiedyś próbowałeś, spróbuj jeszcze raz i nie dawaj za wygraną. Tylko nie
      wystarczy 10 minut między garnkiem, a serialem :-) Jeśli macie dzieci to
      "pozbądźcie się" ich :-) Babcia stanowi tu rewelacyjne rozwiązanie :-) Życzę
      powodzenia. Pzdr
      • your_and Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 09:19
        > To pewnie największy banał jaki można napisać ale POROZMAWIAJCIE. Jeśli już
        > kiedyś próbowałeś, spróbuj jeszcze raz i nie dawaj za wygraną.

        Fakt że banał. Bo ważna jest komunikacja potrzeb a nie rozmowa typu gadał chłop
        do obrazu a obraz ani razu. Jak jest pewne natężenie wzajemniej wrogości to
        rozmowa może tylko zoaognić. I tak jest najczęściej. ROzmawiać trzeba sie
        nauczyć zamnim naroścni konflikt. Pamietaj ze 70% olbo wiecej przekazu odbywa
        się pozawerbalnie!

        Żeby nawiazać komunikację (a nie rozmowę) pomocny jest mediator - osoba króra
        pozwoli przekazać o co wzajemnie chodzi bez przekazywania i narastania
        negatywnych emocji które w sytuacji takiej rozmowy nieuchonnie temu towarzyszą...
        Są mediatorzy wolentariusze przy ośrodkach terapii małż. ale może nim być mądry
        przyjaciel (ka) bedący autorytetem dla obu stron.
        • lolant Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 09:40
          Witaj !
          Chętnie się podzielę z moimi doświadczeniami ostatnich tygodni , bo jest fajnie
          i jestem zadowolona . Dzięli " wygadaniu" się tutaj na tym forum zdjęłam z
          siebie ten ciężar i zaczęłam na wszystko inaczej patrzeć , pomogło mi w tym też
          to , że zorientowałam się , że jest mnóstwo takich kobiet jak ja .
          Co zrobiłam ,żeby było lepiej ?
          Przede wszystkim uświadomiłam sobie , że mój mąż to dobry , wartościowy
          człowiek , bardzo wrażliwy , choć stara się to ukrywać .
          Jeśli cokolwiek " leży mu na wątrobie" , to zamyka sie w sobie i ciężko do
          niego dotrzeć , ale jestem uparta, więc zmusiłam go do szczerej rozmowy -
          jednej , długie wałkowanie tematu odebrałby negatywnie , powiedziałam , co
          dokładnie mi nie pasuje i czego oczekuję na przyszłość .
          Nie zwalałam winy na niego , ale równo na nas oboje , bo to co się dzieje
          między małżonkami nigdy nie jest z winy jednej osoby , warto to sobie
          uświadomić .
          Przy okazji tej rozmowy nie szczędziłam mu wszelkich pochwał , chciałam , żęby
          wiedział , żę go kocham i cenię .
          Teraz jest zupełnie inny , nie wiem , jak długo tak będzie , ale myślę , żę
          znalazłam na niego sposób . Jest wesoły , milszy , częściej się uśmiecha i
          żartuje , przytula mnie , choć częściej ja to robię - ale widzę , żę go to
          cieszy , powiedział mi kiedyś , że tego właśnie ode mnie oczekuje .
          Ja myślałam , że to go denerwuje , a tu okazało się , że nie.

          Właściwie to śmiało mogę napisać , żę jestem szczęśliwa . Zyczę i Tobie tego
          szczęścia :))

          • maja5952 Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 13:55
            Z ust mi to wyjęłaś lolant.
            Pozdrawiam
            • lolant Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 14:32
              maja5952 napisała:

              > Z ust mi to wyjęłaś lolant.
              > Pozdrawiam


              ;)))
              Jeszcze zapomniałam , że od kilku lat nie widziałam u męża tego błysku w
              oczach - teraz widzę dość często , więcej mi więc nie potrzeba :)
              • notting_hill Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 15:19
                Gratuluję że Ci się udało. Ja też tak chciałam i miałam nadzieję na taki finał.
                A jednak usłyszałam, że nasze dalsze życie razem nie ma sensu i że chce
                rozwodu. Więc i taki model jest możliwy. To tylko ku przestrodze, że nie
                wszystkie takie sytuacje kończą się "i żyli długo i szczęśliwie". Może i żyli,
                ale osobno (tak będzie w naszym wypadku).
                Tym niemniej, nie polecam siedzenia pod miotłą i znoszenia wszystkiego w imię
                dobra rodziny. Może gdybym zaczęła wcześniej domagać się rozwiązań, byłyby
                inne. Kto wie?...
                • your_and Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 26.09.06, 07:26
                  > Tym niemniej, nie polecam siedzenia pod miotłą i znoszenia wszystkiego w imię
                  > dobra rodziny. Może gdybym zaczęła wcześniej domagać się rozwiązań, byłyby
                  > inne. Kto wie?...

                  To typowa pułapka podkreślana przez Hellingera Wojcieszke i innych. Dobrze
                  zaiwestowane zaangażowanie i uczucia w partnerstwo, bycie razem, intymność
                  skutkują satysfakcjonującym rodzicielstwem nigdy odwrotnie.
    • gomory Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 11:32
      Nie bede powielal opinii przedpiscow o szczerej rozmowie. Ogolnie rzecz biorac
      brzmi rozsadnie. Ale dla rownowagi dorzuce jeszcze dwie opcje ktore polecaly
      rozne osoby na grupie. Jedna to kochanka, druga to zamiana zony na inny model.
      To tak zebys mial swiadomosc, ze nigdy nie jest sie w sytuacji bez wyjscia ;).
      • your_and Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 15:39
        Forum pomogło!
        Zwłaszcza jak małżonka zaczeła czytać :-)
      • groszek_73 Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 15:41
        rozmowę najlepiej przeprowadzić na neutralnym gruncie - np. w kawiarni
    • szater74 Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 25.09.06, 22:52
      Banał. Być może, ale mósicie przyznać że rozmowyw z partnerem na ten temat wyglądają banalnie i wszyscy czytający to forum takie rozmowy banalne maja już za soba. Napisałem o "twardej" rozmowie dlatego, że moja partnerka sprawia wrażenie jakby nie było żadnego problemu (może tak jej wygodniej),czyli nie chce nic zmieniać. Zdecydowałem się na weekend w neutralnym miejscu. Kupie kwiaty . Postaram się pogadać bez oskarżeń, myśle że najważniejsze w tej sytuacji to przełamać obojętność (oddalić rutynę mam nadzieje na długo). Dziękuje za podpowiedzi.
      • maja5952 Re: co pomoglo? - piszcie szczęśliwcy 26.09.06, 09:24
        Nie lubię generalizować ale częściej to kobiety podejmują próby rozmów w celu
        odnowienia więzi w związku. Jeśli więc to ty postanowiłeś coś zmienić,
        porozmawiać bez wzajemnych oskarżeń, to robisz duży krok do przodu i uważam, że
        twoja partnerka to doceni. Ja doceniłabym. To dobry początek na poprawę waszych
        relacji. Ważnym jest, aby nie skończyło się na jednej rozmowie. Taki weekend
        jaki planujesz powinien być początkiem odbudowywania więzi między wami.
        Powodzenia i pozdrawiam.
      • sign.out przed małżeństwem 09.10.06, 14:20
        -jak się zachowywałeś? Może jestes mniej romantyczny niż wtedy.jakiś kwiatek
        bez okazji [bez okazji]- bez naciskania : ja ci kwiatek ty mi seks
Inne wątki na temat:
Pełna wersja